Postanowiłam przygotować całkiem oddzielny wpis dotyczący tego co zmienił w moim dotychczasowym życiu post warzywno-owocowy (inaczej post Daniela) przez zaledwie 14 dni.
Oto moja
lista.
1. Przestałam mieć apetyt.
Dotychczas
często całymi dniami myślałam o jedzeniu! Wiem, to brzmi fatalnie, ale
takie są fakty. Nie mogłam uwolnić się od jedzenia!
Wystarczyło kilka dni na poście, aby się od tego oderwać!
2. Przestałam jeść po nocy, czyli po 20:00. BEZ PROBLEMU!
Co
wydawało mi się absolutnym wyzwaniem i ciągłą walką ze sobą. Tutaj tego
nie ma - na poście można jeść również wieczorami, bo tutaj godzina nie
ma takiego znaczenia jak ilość spożytych kalorii w ciągu dnia. Jesteśmy
na diecie i mamy jeść z umiarem, ale jeśli jesteśmy głodni to nawet o
22:00 to możemy sięgać po dozwolone jedzenie.
Przez pierwsze dni jadłam wieczorami (około 21-22) gulasze warzywne. Teraz zamykamy kuchnię razem z dziećmi około 20.
To jest fantastyczne!
3. Ustał pulsujący, narastający, przeszkadzający i wkurzający ból!
Ból
(nerwoból, ból reumatyczny) który miałam po przebytej jakiś czas temu
operacji. Ból odczuwałam przez 8 miesięcy po operacji! W tym czasie nie
mogłam aktywnie ćwiczyć i nie dbałam o dietę. Przybyło mi kilka kilo.
Ból narastał.
Po 8 miesiącach zebrałam się w sobie i wróciłam do
ćwiczeń (mimo bólu) oraz do diety eliminacyjnej - bezglutenowej.
Sytuacja się poprawiła, ale problem pojawiał się co jakiś czas,
zwłaszcza w okresach wilgotnych: jesień, zima, wiosna oraz gdy
pozowliłam sobie na gluten w chlebie lub makaronie.
Na poście Ewy Dąbrowskiej w ogóle nie odczuwam tego bólu.
Natomiast po złamaniu postu w weekend ból wrócił na dwie doby od razu!!!
Nie
wiem czy mój post będzie czysty przez kolejne dni, aż do planowanego
42giego dnia. Ale na pewno wiem, co w mojej diecie eliminuję na zawsze -
jest to biała mąka oraz biały rafinowany cukier. Te dwa produkty
zniknął również z diet moich dzieci i męża. Na zawsze. To bezwartościowy
syf, który uzależnia i powoduje utrzymywanie się stanów zapalnych
najprościej mówiąc!
4. Nie piję kawy!
I nie potrzebuję!
Lepiej sypiam, lepiej się wysypiam, łatwiej zasypiam.
Jeszcze niedawno zasypiałam około 1-2 w nocy. Teraz 22-23. Dzięki temu wysypiam się bo śpię tak samo jak zawsze do 7-8:00.
Nie
potrzebuję kawy rano, bo nie potrzebuję zastrzyku energii! Mam ją w
sobie. Idealne na śniadanie jest wypić koktajl z buraka i jabłka, bo to
mega zastrzyk fruktozy i błonnika. Syci na wiele godzin!
5. Na poście czuję się lekko i gibko!
Post
przy braku łaknienia i apetytu daje poczucie lekkości i gibkości. Ciało
zostaje oczyszczone, a wszystko co trafia do środka jest pełne wartości
odżywczych.
Nie ma tutaj głodu ani osłabienia. Umysł jest trzeźwy i jasny.
Dowodem
na to jest mój mąż - on nie złamał postu od 16 dni. Z faceta, który
jadł w sumie wszystko przeszedł metamorfozę na faceta, który żyje od
wielu dni samymi warzywami. Nie odczuwa on głodu, nie jest bardziej niż
zwykle zmęczony. Już po kilku dniach postu zmniejszył dawkę leku
przeciwbólowego o 75%!
Dodatkowo waga spada i to również jest plus. U męża to 4,5 kilo u mnie 2,5kg.
6. Ustępują objawy uczulenia
Kilka
miesięcy temu stwierdzono u mnie mocne uczulenie na kurz ze wstępem do
astmy, gdzi już pojawił się suchy, uporczywy kaszel, zwłaszcza po
przebudzeniu. Natępnie rano miałam okropny katar oraz przez pierwsze
dwie godziny nie przestawałam kichać.
Skończył się okres grzewczy, zdecydowanie częściej wietrzymy mieszkanie i problem się złagodził. Jednak katar co rano pozostał.
Na poście go nie ma.
7. Zmienia się moja głowa
Zmienia
się moje podejście do odżywiania (znowu!) - co bardzo mnie cieszy. Wraz
z pogłębieniem wiedzy zdecydowanie zmieniłam nastawienie do spożywania
mięsa.
I chciałabym w tym miejscu szerzej o tym napisać :)
PROCESY GNILNE W JELITACH
Mięso jest pokarmem niezrównoważonym bo nie zawiera m.in.błonnika.
Mięso zalega w przewodzie pokarmowym człowieka dłużej niż u innych zwierząt mięsożernych.
Mięso podlega gniciu jelitowemu.
Bakterie gnilne wnikają do krwi tworząc kompleksy immunologiczne. Jest to proces bardzo długi i dzieje się tak, gdy organizm jest przeciążony treścią jelitową, z którą nie może się uporać. Dzieje się tak, gdy wątroba traci zdolność oczyszczania krwi napływającej z jelit. Wtedy krew z kompleksem immunologicznym przedostaje się do całego ciała co sprzyja rozwojowi wielu chorób: stłuszczenie wątroby, choroba wieńcowa, miażdżyca kończyn dolnych, zapalenie wątroby, choroba wrzodowa żołądka lub dwunastnicy, choroba zwyrodnieniowa stawów, paradontoza, cukrzyca, nadciśnienie.
Kompleksy sprawiają, że organizm słabiej rozpoznaje bakterie, wirusy i komórki nowotworowe. Gdyby krew była czysta, organizm łatwiej radziłby sobie z eliminacją wirusów i bakterii - nie przeziębialibyśmy się tak łatwo ani nie chorowali na choroby cywilizacyjne.
Średnia wieku badanych przez dr Ewę Dąbrowską to 50 lat.
Pracujemy na swoją przyszłość całe życie.
Badani pacjenci zostali poddani postowi i w ciągu kilku tygodni kompleksy w ich krwi zostały wyczyszczone. Krew czyści się sama podczas postu. Gdy krew się oczyści organizm uruchamia samooczyszczanie, regenerację i proces samolecznia.
BIAŁKO ZWIERZĘCE A BIAŁKO ROŚLINNE
Białko roślinne jest pokarmem zrównoważonym, towarzyszy mu dużo błonnika, co zapewnia sprawne oczyszczanie jelit.
Białko roślinne nie powoduje gnicia w jelitach.
Białko roślinne nie zawiera tłuszczów nasyconych i cholesterolu.
Białko roślinne i roślinny pokarm dostarcza wszystkich niezbędnych składników pokarmowych i sprzyja zasiedlaniu się flory bakterii kwasu mlekowego. Znikają wtedy zaburzenia trawienia i niedobory witamin.
Mięso gromadzi w sobie ogromne ilości pestycydów.
Mięso wywołuje uzależnienie.
Białko zwierzęce zakwasza organizm, co może prowadzić do równoważenia tego zjawiska w organizmie przez zasadowe sole wapniowe z kości. Mięso może więc być przyczyną osteoporozy.
Jestem przekonana, że osoby cierpiące na choroby cywilizacyjne nie powinni jeść mięsa tylko zastępować je białkiem roślinnym.
CZY BĘDĘ WEGETARIANKĄ?
Na pewno nie.
Dlaczego?
Z prostego powodu - znam mięso świetnie, jadłam je zawsze i w tym momencie nie wierzę abym już nigdy go nie zjadła.
Ale na pewno ograniczę spożycie mięsa, ponieważ to czego dowiedziałam się o skutkach jego jedzenia przekonuje mnie alby to zrobić. by podjąć kroki w stronę ograniczenia spożycia mięsa. A co Wy o tym myślicie? Czy już dawno przestaliście jeść mięso, czy zastanawiacie się nad tym? A może pukacie się w głowę czytając mój dzisiejszy post?
:)
Pozdrawiam!
Ania