Anna Laskowska Dietetycznie Siostro

JAK ZACZĄĆ POST

FAQ, ZASADY, ZAKUPY

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PORADY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PORADY. Pokaż wszystkie posty

10.05.2018

PIEPRZ ZBĘDNE KILOGRAMY czyli z czym na wagę ciężką??



Koreańscy uczeni Soo-Jong i Ji-Cheon Jeong wykazali, że piperyna likwiduje tkankę tłuszczową oraz skutecznie wzmacnia układ odpornościowy. Ale to nie wszystko! Rewelacją jest to, że piperyna zakłóca tworzenie się nowych komórek tłuszczowych!!! I to dopiero informacja miażdżąca :)

PIPERYNA

Jest to organiczny związek chemiczny występujący na wierzchniej warstwie pieprzu czarnego.
Używana w medycynie chińskiej od najdawniejszych czasów jako środek na dolegliwości trawienne, ale również w bólach stawów.

Piperyna to świetny przeciwutleniacz, wspomagający przyswajanie witamin i aktywnych składników substancji. Ułatwia redukcję tkanki tłuszczowej, poprawia krążenie krwi, działa antydepresyjnie oraz przeciwdziała nowotworom.

DLA SPORTOWCÓW

Dobra wiadomość jeśli ćwiczysz i zależy Ci na tym, aby efekty Twojego wysiłku czynnie wspierała dieta. Po treningu jak i w innych częściach dnia piperyna działa na Twoją korzyść. Polepsza trawienie pokarmów i wchłanianie mleczka pokarmowego z jelit do krwi. Podnosi kwasowość soku żołądkowego, ułatwiając trawienie białek oraz zwiększa ukrwienie przewodu pokarmowego co wpływa na lepsze wchłaniania składników odżywczych do krwi.

NA ODCHUDZANIE

Jeśli szukasz sposobu na wspomaganie procesu odchudzania - sięgaj po piperynę i pieprz do woli! :) Śmiesznie to brzmi, ale to prawda i to może przyspieszyć proces odchudzania, bowiem piperyna ma właściwości termogeniczne i uwalnia ciepło z organizmu, wzmagając przemianę materii i nasilając spalanie tkanki tłuszczowej. Działa wtedy również antycellulitowo. Koreański team odkrył, że piperyna likwiduje wręcz tkankę tłuszczową i wspomaga układ odpornościowy.
Szereg badań* potwierdziło, że piperyna nie tylko ułatwia redukcję tkanki tłuszczowej ale również chroni tkankę mięśniową!



FIT OMLET DLA DWOJGA
Składniki

  • 3 jajka
  • Garść fasolki szparagowej żółtej
  • Łyżeczka czarnego mielonego pieprzu
  • Łyżeczka suszonych pomidorów w przyprawie
  • Sól

Przygotowanie

Jajka rozkłócić ze sobą i z pieprzem i solą i wylać na gorącą patelnię z nieprzywierającą powłoką. Na wierzchu ułożyć fasolkę i przykryć na 2-3 minuty. Po tym czasie posypać wierzch suszonymi pomidorami i smażyć tak długo aż wszystko się zetnie. Podawać ze słodkim pomidorem - pomidory w tym omlecie przełamują ostrość piperyny. Fasolka również jest lekko słodka, więc całość jest dobrze zbalansowana i smaczna :)


*Okumura 2010r.; Shah 2011r.; Arcaro 2014r.; BrahmaNaidu 2014r.

19.04.2018

KOCHAC SIEBIE - ŁATWO POWIEDZIEĆ, TRUDNO ZROBIĆ!



Pewnie wydaje Ci się, że wszystkie kobiety, które akceptują swój wygląd, nie zastanawiają się nad nim, nie pragną go zmienić, nie udoskonalają go - bo po co zmieniać coś co akceptujemy?

Dziś chciałabym abyś zrozumiała, że akceptacja nie oznacza braku chęci do zmian.

AKCEPTUJĘ SIEBIE

Wyobraź sobie, że jesteś na diecie odchudzającej, ale co i rusz w ciągu każdego dnia diety coś podjadasz: a to skubniesz kanapkę od dziecka, a to cukierka u fryzjerki, a to ciasteczko w pracy itp. Niby nie dużo, ale jak się uzbiera takie podjadanie to można oszacować je na powiedzmy +400kcal. Takie 400kcal to cały posiłek i gdy uświadomisz sobie, że zjadasz dodatkowy posiłek w ciągu dnia, dlatego tylko, że uważasz to za drobiazg - dojdziesz do przyczyny tego, czemu nie chudniesz.

Czy zaakceptujesz to, że podjadasz? Że lubisz podjadanie? Że jesteś łasuchem?
- Najprawdopodobniej nie lubisz tego w sobie i z całych sił tępisz to zachowanie w sobie. Ograniczasz słodycze, walczysz z własną "słabością", jak to nazywasz. "Mam słabość do słodyczy" - brzmi znajomo? albo "Nie umiem się powstrzymać aby nie dojeść do końca po dziecku - przecież nie wyrzuca się jedzenia!", albo "Krysia miała urodziny, nie wypadało nie zjeść chociaż kawałka"....itd.

Czyli nie przyznajesz tym samym, że miałaś chęć na to czy tamto, że aż ślinka Ci ciekła, że uwielbiasz sprzątać te końcówki po dzieciach i że musiałabyś strasznie walczyć ze sobą aby odmówić tortu na urodzinach.

W efekcie masz do siebie pretensję, bo "znowu" nie umiałaś zapanować nad swoim cholernym łakomstwem!


i tak koło się obraca - Ty walczysz ze "słabościami", nie akceptujesz i nie pozwalasz sobie na odczuwanie pragnień, które odczuwasz więc......jesteś coraz bardziej zdenerwowana, skonfliktowana między tym "jaka chcesz być", a tym "jaka jesteś". Zaczynasz oceniać siebie i jeszcze mocniej chcesz WYTĘPIĆ "słabości", których nie akceptujesz....

ROZWIĄZAĆ KONFLIKT

Wyobraź sobie jeszcze raz tę sytuację opisaną powyżej: jesteś na diecie ale podjadasz. W końcu siadasz i zastanawiasz się czemu nie chudniesz.
Okazuje się że to dlatego, że wciąż podjadasz, więc:

1. jesteś na siebie strasznie zła, masz poczucie że zawiodłaś, załamujesz ręce i idziesz kupić sobie czekoladę, bo przecież i tak już włożyłaś tyle siły w to całe odchudzanie a tu się okazuje, że Ty po prostu nie potrafisz być na diecie, bo wciąż żresz. Więc załamka, czekolada i do widzenia dieto.
Za jakiś czas masz kolejny przypływ motywacji, zaczynasz dietę, która znowu kończy się tak samo....
Nie pozwalasz sobie na chęć na słodycze, nie akceptujesz w ogóle chęci na podjadanie - nadal walczysz, walczysz, walczysz....

2. Robisz rachunek sumienia. Zastanawiasz się przed czym najciężej ci się powstrzymać i dochodzisz do wniosku, że są to np. słodycze. Po prostu Twój mózg szaleje gdy widzi ciastka, czekoladę, tort! Całkiem lepiej radzisz sobie z powstrzymywaniem się od podjadania resztek po dzieciach lub podczas gotowania. Akceptujesz więc że jesteś łasuchem i stwierdzasz, że w Twojej diecie muszą być jakieś słodycze, bo inaczej zwariujesz! Wertujesz internet w poszukiwaniu fit przepisów, następnie kupujesz składniki i robisz swój pierwszy fit deser. Postanawiasz jeść go codziennie na lunch, bo wiesz że jego kaloryczność i odżywczość pozwala na takie działanie. Teraz codziennie możesz jeść coś słodkiego, masz dodatkowo poczucie, że odżywiasz się zdrowo i wartościowo, a także trendy ;) Twoje samopoczucie wzrasta i masz więcej siły do walki z podjadaniem podczas gotowania. Twoja dieta idzie lepiej i osiągasz pierwsze sukcesu :)

Ten przykład ma pokazać w prosty sposób to, że gdy akceptujemy swoje słabe strony to stajemy się otwarci na dialog z samą sobą. Zrozumienie siebie samej to podstawa do robienia zmian w życiu, a odchudzanie jest dużą zmianą.


Skoro wiem, że jestem leniwa, to zaakceptowanie tego nie oznacza, że zgadzam się na to - bo w ten sposób nigdy nie schudnę. To oznacza, że muszę poszukać sposobu, jak to lenistwo przezwyciężyć.

Skoro wiem, że mam okropny cellulit na udach, to akceptacja go nie oznacza tego, że wszystkim go pokażę i w ogóle się nie przejmę tym co sobie pomyślą. Taka akceptacja oznacza, że zastanowię się w jaki sposób mogę zmniejszyć jego widoczność bo przyznam, że faktycznie go mam i będę wiedziała, że jeśli nic nie zrobię to on zawsze tam będzie.

Akceptacja nie oznacza braku chęci do zmian, ale daje do nich drogę - daje możliwości. Ponieważ kiedy nie akceptujemy siebie i swoich zachowań to będziemy wyłącznie z nimi walczyć, a walka taka prowadzi wyłącznie do stresu, który będzie dodatkowym obciążeniem. Walka, stres i obwinianie siebie za to, że wciąż mam chęć na słodycze, albo wciąż mam ten wielki brzuch w żaden sposób nie prowadzi to do rozwiązania.

Rozwiązaniem może być tylko otwartość na to, że nie jesteśmy doskonałe i zastanowienie się nad tym, jak pomóc samym sobie w realizacji celów :) A taka pomoc jest możliwa tylko wtedy, gdy zaakceptujesz siebie codziennie troszkę bardziej.
Miłego dnia!


16.04.2018

MĄDRE ODCHUDZANIE to dieta przynajmniej 1500kcal, zgadzasz się z tym?



Przy nadwadze i otyłości dość mocno ucina się dzienne spożycie kalorii, ale już od dawna nie pozwalamy na większe cięcia niż do 1500kcal dziennie, o ile dieta zaplanowana jest w czasie i nie jest to detoks lub dieta zdrowotna.

Odchudzanie osoby zdrowej, która jest w wieku między 20-40 lat nie może być restrykcyjne i można wypunktować wiele wspólnych elementów, mimo iż jest tak wiele zmiennych jak np.:styl życia, waga wyjściowa, wzrost, wiek, stan zdrowia (nawet jeśli nie ma chorób przewlekłych).

Cechą diety 1500 kalorii jest to, że nie spowalnia ona metabolizmu, który podczas odchudzania często mocno spada. Dzieje się tak również dlatego, że wiele osób odchudzających się rezygnuje z aktywności fizycznej, a wprowadzenie regularnych ćwiczeń jest absolutnym warunkiem utrzymania procesu spalania tłuszczu na odpowiednim poziomie przy cięciu dostawy kalorii.

Bardzo ważne przy odchudzaniu jest unormowanie poziomu cukru we krwi ponieważ jest on odpowiedzialny za dwie rzeczy, które nie sprzyjają odchudzaniu:
1. Wysoki poziom cukru wzmaga apetyt
2. Wysoki poziom cukru uruchamia w organizmie mechanizmy, które nastawione są na gromadzenie zapasów tłuszczu.
Dieta 1500 kalorii jest również rekomendowana dla osób z cukrzycą i nazywa się ją nawet "dietą cukrzycową".



Dieta 1500 kalorii umożliwia zbudowanie menu w taki sposób, aby w ciągu dnia spożywać 4 posiłki o bardzo podobnej kaloryczności, między 350-450kcal. Dzięki temu bardzo pozytywnie wpływa na poziom cukru we krwi - choć musimy pamiętać o odpowiedniej kompozycji tych kalorii - czyli eliminowaniu produktów, które przyczyniają się do skoków poziomu cukru i są to produkty węglowodanowe oraz te o wysokim Indeksie Glikemicznym IG. Jeśli nie wiecie jakie to są produkty, poszukajcie koniecznie w sieci. Z łatwością znajdziecie tabele. Na diecie 1500 kalorii pilnujcie IG poniżej 55.


Dieta 1500 kalorii jest zdrowa, dostarcza organizmowi wszystkich składników odżywczych, jest urozmaicona, pozwala na bardzo wiele w kuchni i jest smaczna - można ją budować pod własne gusta. Można skomponować 4 posiłki z przekąską o wartości 100 kcal.

Dietę 1500 kalorii należy łączyć z aktywnością fizyczną o umiarkowanym stopniu, czyli nie wyczynową. Można podczas tej diety robić treningi siłowe czy oporowe, treningi cardio lub intensywne tabaty i interwały, ale rekomenduje się, aby cały terening nie trwał dłużej niż 60-70 minut z czego całość lub połowa powinna stanowić trening cardio robiony bez zadyszki.



W skład diety 1500 kalorii wchodzą produkty z wszystkich grup żywnościowych, aczkolwiek dla uzyskania najlepszych efektów warto pokusić się o czasowe wykluczenie produktów glutenowych oraz tłustego nabiału. Więcej o tym TUTAJ.

Dietę 1500 kalorii stosuje się do czasu osiągnięcia celu jakim jest wymarzona sylwetka lub waga ciała, następnie stopniowo zwiększa się kaloryczność posiłków oraz wprowadza się produkty, które podczas dochodzenia do celu należało wykluczyć.

Faza wprowadzania kolejnych produktów oraz zwiększania kalorii jest tak samo kluczowa jak faza utraty masy ciała i powinna trwać tak samo długo. Jeśli więc dieta 1500 kcal trwa 10 tygodni, podczas których optymalnie można stracić między 5-10kg (w zależności od wspomnianych zmiennych) to należy przez kolejne 10 tygodni podwyższać stopniowo kaloryczność potraw utrzymując aktywność fizyczną na tym samym poziomie co podczas odchudzania. Dzięki temu nie dopuścimy do efektu jojo i jeśli przez rok od zakończenia diety 1500kcal utrzymamy efekt diety jest niemal pewne, że osiągnęłyśmy sukces.

Może to dla wielu osób brzmi zniechęcająco do odchudzania, ponieważ nie jest to opis diety cud, ale pamiętajmy, że odchudzanie to duże wyzwanie dla naszego organizmu i będzie on szukał wielu sposobów aby odzyskać jak największe zapasy tłuszczu, nawet jeśli nie jest to odpowiednie dla jego zdrowia. A bierze się to głownie z tego do czego go przyzwyczailiśmy, ale to już temat na inny wpis :)

Udanego poniedziałku!

09.04.2018

JEŚLI CHCESZ SCHUDNĄĆ TO MUSISZ WPROWADZIĆ TE ZASADY dopóki nie osiągniesz celu


Ważne abyś zrozumiała, że Twój orga­nizm nie odróżnia tego co jesz! Nie ważne czy zjesz kanapkę z wieloziarnistego ciemnego chleba, płatki śniadaniowe w wersji fit, czy słodką drożdżówkę – naprawdę!


Konsekwencje częstego zjadania produktów, których nie zaleca się podczas redukcji, widzisz zapewne na swoim brzuchu, udach, pośladkach i ramionach. Oporny tłuszcz powstaje ze spożywania nieodpowiednich produktów żywieniowych. Więc jeśli chcesz przede wszystkim schudnąć, a nie utrzymać masę ciała, oraz prowadzisz mało aktywny tryb życia, to zwróć uwagę najbardziej na eliminację określonych produktów z diety, które następnie wprowadzisz z powrotem po osiągnięciu wymarzonej sylwetki.

Oto zasady jakimi kierują się m.in trenerzy i doradcy żywieniowi podczas odchudzania.

1.       Unikaj/jedz sporadycznie:
Rośliny strączkowe
Nabiałowe produkty przetworzone (lody, mleko, jogurt, śmietana itp.)

2.      Eliminuj jak najbardziej:
Wyroby i produkty z mąki pszennej, kukurydzianej, jęczmiennej, owsianej, żytniej

3.      Wyklucz zupełnie:
Kupne słodycze
Soki, napoje, alkohol
Fast-food
Gotowizny
Produkty wysoko przetworzone (ketchup, parówki, wędlina, kiełbasa, sosy w słoikach itp.)

Te wszystkie produkty mogą powodować gwałtowny wzrost poziomu cukru we krwi. Im wyższy wzrost cukru, tym więcej Twoja trzustka produkuje insuliny. Jest to hormon, który pomaga glukozie przenikać do komórek organizmu oraz przekształcać się tkankę tłuszczową. Im częściej zjadasz te produkty tym częściej podnosisz poziom cukru i insuliny we krwi, co w rezultacie prowadzi do systematycznego odkładanie się tkanki tłuszczowej.

Dlatego podczas odchudzania bardzo ważne jest dbanie o stały, unormowany poziom cukru we krwi i dlatego właśnie większość systemów odchudzania, eliminuje produkty, które mają wysoki Indeks Glikemiczny.

Nie musisz wiedzieć, które produkty mają jaki IG, ale musisz zastosować powyższe zasady jeśli chcesz schudnąć.

Po osiągnięciu optymalnej, oczekiwanej masy ciała/sylwetki, będziesz mogła częściej pozwalać sobie na produkty z wysokim IG. Ale dopóki chcesz schudnąć (a nie utrzymać masę ciała) – to stopniowo wdrażaj w codzienność powyższe zasady (a najlepiej od wczoraj). One w końcu wejdą Ci w krew i nie będą już trudne. Poza tym prawda jest taka, że im lepiej czujesz się fizycznie (a wygląd też stanowi część tego aspektu) – tym lepiej czujesz się psychicznie. A co za tym idzie – tym bardziej optymistycznie widzisz świat. Stajesz się bardziej uśmiechnięta i chętniej uprawiasz sport. Wszystko to wpływa na Twoje zdrowie fizyczne i psychiczne.



Dlatego przestań się oszukiwać, bo organizmu nie oszukasz. Przestań jeść to co przeszkadza Ci w schudnięciu i w końcu osiągnij swój cel!
Do dzieła Siostro!

Więcej o utrzymaniu poziomu cukru i mechanizmie TUTAJ
Moja ulubiona dieta odchudzająca TUTAJ

06.04.2018

"DAJ SOBIE NA LUZ" i nie schudniesz nigdy



Dzisiejszy post, tuż przed weekendem będzie taki ku inspiracji, bo weekendy są dla większości osób trudne w utrzymaniu konsekwentnego realizowania postanowień dietetycznych. Spotkania ze znajomymi, wyjście z rodziną na miasto - do restauracji lub do kawiarni (a coraz cieplejsza pogoda temu sprzyja - foto z wczoraj :) ), wystawiają na próby naszą silną wolę.

Chciałabym Wam dodać 100 punktów do silnej woli i postanowiłam przytoczyć na szybko kilka ważnych faktów, dzięki którym potwierdzicie sobie (może po raz pierwszy, a może kolejny), że:

1. Tylko Ty decydujesz co ląduje w Twoich ustach
2. Tylko Ty masz wpływ na to czy Twój plan dietetyczny będzie realizowany przez cały czas
3. Tylko stałe trzymanie się planu gwarantuje osiągnięcie celu i jego utrzymanie na stałę
4. Małe kroczki do przodu są lepsze niż utrata rezultatów uzyskanych w ciągu ostatnich dni

ZMIEŃ NAWYK - trzymaj plan w weekend

Wiele osób odpuszcza w weekendy swój plan żywieniowy i w efekcie co prawda ich waga nie rośnie - nadal utrzymują poziom masy ciała, nadal mieszczą się w swoje ubrania, ale nie osiągają celu, jakim jest utrata masy ciała.
Mimo tego, że cały tydzień pozostają na diecie odchudzającej: zmniejszonej ilości energii (spożywanie mniejszej ilości kalorii niż zapotrzebowanie) lub spalają spożywane kalorie podczas treningów, to w weekendy "dają sobie na luz".
To frustrujące zwłaszcza, że wyrzeczenia jakie robimy od poniedziałku do piątku są bardzo duże i wiele osób często zmaga się z nimi psychicznie. Niestety 5 dni to zbyt krótko, aby zmagania przestały być wyrzeczeniami, a stały się nawykami.

Naukowcy twierdzą, że każdy nawyk, aby go wprowadzić w życie, wymaga przynajmniej 21 dni regularnego powtarzania.

To oznacza, że jeśli Twoje założenia dietetyczne brzmią m.in.:
1. Ostatni posiłek jem przed 20:00 i jest to lekka sałatka
2. Odżywiam się zdrowo eliminując z diety alkohol, żywność gotową, słodycze i fast-food
- to oba z tych punktów należy powtarzać przynajmniej 21 dni codziennie, aby nie poddać się po pierwszej "wpadce". Dlatego nie dawaj sobie na luz - walcz dalej!

Jeśli "dasz sobie na luz" w weekend, to możliwe, że od poniedziałku znowu będziesz się ograniczała i stosowała do planu dietetycznego, ale:
1. Twój organizm będzie coraz słabiej reagował na ograniczenia, treningi i dietę, bo spowolnisz jego metaboliczne reakcje
2. Będzie Ci coraz trudniej stosować ograniczenia dietetyczne, bo będziesz widziała coraz słabsze efekty
3. Twój plan dietetyczny stanie się listą "OGRANICZEŃ" i zawsze pozostanie w tej sferze, nigdy nie zmieniając się w zwykły, normalny, niewymagający nawyk.

Dlaczego tak trudno odmówić sobie jedzenia wieczorem?
- Bo mamy zakodowane w głowie, że tylko wieczorne jedzenie, podczas wieczornego relaksu, niezmąconego obowiązkami jest przyjemne.

Dlaczego tak ciężko zmobilizować się do uprawiania sportu?
- Bo mamy zakodowane w głowie, że tylko leżenie na kanapie jest przyjemne.

Dlaczego tak trudno czerpać przyjemność z jedzenia, które nie tuczy?
- Bo pożywienie bogate np. w węglowodany proste (makaron, chleb) dostarcza naszemu mózgowi uczucia przyjemności bardziej niż pożywienie bogate w węglowodany złożone (fasola).

ALE PAMIĘTAJ! TO TYLKO PROGRAM - a raczej zaprogramowanie na jakim jest Twój mózg.
Małymi kroczkami zmienisz zaprogramowanie swojego mózgu.

Tylko regularne trzymanie planu dietetycznego gwarantuje Ci to, że:
1. Będzie Ci coraz łatwiej stosować plan dietetyczny przez cały tydzień
2. Twój organizm zacznie spalać niechciane kilogramy
3. Wyrzeczenia przestaną być trudne i staną się łatwe - przestaną być wyrzeczeniami
4. Osiągniesz cel

.....a nawet jeśli w końcu pozwolisz sobie "na luz" to proszę Cię - zrób to mądrze. Czyli nie folguj dwa dni, tylko co najwyżej jeden posiłek/wieczór i zaraz potem wróć do swojego planu dietetycznego.
Trzymajcie się Siostry ;)

24.01.2018

Czy ty też się zastanawiasz czy potrzebny Ci detox?



Przed dwudziestu pięcioma wiekami żył na terenie Grecji znakomity profesor medycyny imieniem Hipokrates. Razu jednego, siedząc w cieniu wspaniałego platanu na wyspie Kos, skierował do swych uczniów, ze szczytu pięknego wzgórza, prorocze słowa:

"Wasze pożywienie będzie waszym lekarstwem"

Z perspektywy czasu ta niezwykle trafna wypowiedź w pełni się sprawdziła. Aż do dnia dzisiejszego nikt inny nie podał lepszej recepty na odzyskanie i zachowanie zdrowia jak Hipokrates.

fragmet książki "Przywracać zdrowie żywieniem" autor dr Ewa Dąbrowska rok 2002:

"Z problemami przywracania zdrowia żywieniem zetknęłam się po raz pierwszy przed siedmiu laty, kiedy to leczyłam pacjenta z powodu choroby wieńcowej, nadciśnienia i otyłości. Jego stan był krytyczny. Najmniejszy wysiłek wyzwalał silne bóle serca. Ze względu na dużą otyłość i zaawansowaną mieżdżycę naczyń wieńcowych, został on zdyskwalifikowany do operacji by-passu.

Będąc w towarzystwie przyjaciół, wspomniałam o cierpiącym pacjencie i o mojej bezradności. Doradzono mi przeczytanie popularnej książki, która przedstawiała wspaniałe wyniki leczenia chorób cywilizacyjnych głodówką i dietą jarzynową, które uzyskiwał przed stu laty szwajcarski lekarz Bricher-Benner. Ta pionierska metoda leczenia nie znalazła niestety poparcia wśród współczesnych mu lekarzy. W tej sytuacji lekarz ten otworzył prywatną klinikę w Zurychu, w której do dzisiaj leczy się chorych dietą.

Uświadomiłam sobie wówczas, że dla mojego chorego taka głodówka mogłaby być ostatnią szansą na wyleczenie. Pacjent bez wahania zgodził się na 10-dniową głodówkę i następnie dietę surówkową. Wyniki przeszły wszelkie oczekiwania. Już po kilkudniowej głodówce ustąpiły bóle zamostkowe i wystąpił wielomocz. Po 7 dniach chory mógł swobodnie chodzić po schodach i nie miał obrzęków. Po 3 tygodniach stracił na wadze 8 kilo (za 110 na 102), ciśnienie znormalizowało się. Leki zostały ograniczone i pacjent opuścił szpital.

W kolejnych siedmiu latach cały czas stosował dietę warzywno-owocową na zmianę ze zdrowym żywieniem pod kontrolą i obserwacją ambulatoryjną. Całkowicie wyeliminował mięso, ciasta i tłuszcze zwierzęce. Po tych 7 latach pacjent czuje się dobrze, jest prawie bez leków, prowadzi normalny tryb życia. Waży 87 kg, czyli o 23 mniej niż przed chorobą."

CZAS NA RESET

Są takie chwile, gdy chciałabym pokazać całemu światu, jak proste jest rozwiązanie na nasze dolegliwości. Jak prosta jest profilaktyka zdrowia, która będzie skuteczna na wiele lat. Jak łatwo można wspierać własne zdrowie, a w rezultacie żyć szczęśliwie, bo bez bólu, bez cierpienia. I to jest właśnie taki moment - gdy sama na sobie doświadczam i widzę jak mój partner doświadcza uzdrawiających mocy naszego własnego organizmu.

Często porównujemy opisując dzieciom ciało, że organizm jest jak silnik auta. Ale to nieprawda - nasz organizm jest żywy i bardziej jest podobny do komputera, który jest zaprogramowany na życie i na zdrowie. Jeśli go zaspamujemy i zawirusujemy jedząc i pijąc latami niewłaściwe rzeczy, które wpływają negatywnie na nasze zdrowie, to organizm zacznie chorować. I każdy z nas tego doświadcza - chorób. Nikt nie umiera w dzisiejszych czasach zdrowy, ze starości, z powodu tego, że organy zwyczajnie zrealizowały pracę, którą miały zapisaną w kodzie DNA. Nasz kod DNA to nasz program - tam znajdują się dane wyjściowe naszego organizmu: to ile mamy ważyć, żyć, jaki mamy mieć kolor oczu. Dzięki niemu organizm wie co robić, ale my mu stale przeszkadzamy w pracy!


Pierwszy raz czuję, że otwiera się przede mną szansa

To uczucie najedzenia bez uczucia ciężkości. Gdy zaraz po posiłku możesz iść grać w piłkę chociaż brzuch jest pełen.

To uczucie wolności od chętek, a nie potrzeba jedzenia słodyczy. Moment, w którym możesz nafutrować się gdy nikt nie widzi, ale nie chcesz tego robić, bo wiesz, że to tylko miła chwila. W dodatku chwila ta skończy się godzinami nieprzyjemnego bólu (bo odezwie się stan zapalny sprzed miesięcy) lub niestrawności lub innego rodzaju fizyczny dyskomfort - zaparcie, wypryski, zatrzymanie wody, zgaga lub biegunka.

To uczucie zmęczenia gdy się kładę do łóżka - nie uczucie, że padam na twarz, a mózg zapieprza żeby zrobić jeszcze milion rzeczy! Tylko zmęczenia, które sprawia, że nie kontaktuję i wiem, że to czas na sen. I wstaję trzeźwa, z lekkim fochem - jasne, w końcu nie lubię wstawać rano. Ale trzeźwa, ogarnięta, z energią.

Jak mogłabym odrzucić coś tak oczywistego?

Po latach eksperymentów z jednej strony dojrzałam do tego aby oprzeć się pokusom podniebienia i ujarzmić własne przyzwyczajenia. Z drugiej strony w końcu poznałam dietę idealną - po latach poszukiwań. Dietę - czyli idealny sposób odżywiania.

Pierwszym etapem jest tutaj post, ale ma on prowadzić do zachowania zasad zdrowego odżywiania według Ewy Dąbrowskiej. Te zasady to jedzenie w przeważającej części warzyw i owoców, jedzenie wyłącznie zdrowych tłuszczy, odrzucenie przetworzonego jedzenia, zminimalizowanie produktów odzwierzęcych. To jest zdrowa dieta i to jest DOBRA dieta.

Wiem jak bardzo ciężko jest oprzeć się pokusom. Wiem jak ciężko zmienić coś, co powtarzamy codziennie kilka razy - kilka razy tak samo. Każdego dnia, dzień po dniu jemy tak samo, kilka razy. To trudno zmienić.

Co tak naprawdę jest najtrudniejsze?!

Ludzie myślą że najtrudniejsze jest to wylewanie potu na siłowni - że ćwiczenia i aktywność fizyczna to największa przeszkoda - bo się nie chce! Bo nie mam siły! Bo nie mam czasu!
Ale wcale nie! - najtrudniejsze jest to czego nie wkładać do buzi - i cierpliwie czekać na odpowiedni posiłek...łapiąc lekki głód, lub nawet walcząc z dużym głodem. Czekać na ODPOWIEDNI POSIŁEK, który jest skomponowany tak, aby dać nam siłę i zdrowie.
To jest najtrudniejsze.

CIERPLIWOŚĆ

Trzeba nam cierpliwości, a to jest trudne. Trzeba nam małych, pokornych, nieśpiesznych kroków ku lepszemu, a my chcemy szybko. Praca dzień po dniu, minuta po minucie i świadomość że będzie lepiej za miesiąc lub dwa jest trudna. Bo przytyć 4 kilo można w 2 dni, a zgubić je o wiele trudniej.

Trzeba spokoju i wiary w dobre. We wszystkim tak jest - w każdej zmianie, w każdej sferze życia dochodzimy do momentu gdy potrzeba zmian. Zmieniajmy więc na lepsze spokojnie - cierpliwie i powoli, aż zmiana już nie będzie czymś nowym, tylko stanie się codziennością i rutyną.

WALKA

Jeśli byłeś/byłaś kiedyś gruba (grubsza) to zawsze już na zawsze będziesz walczyć z tym, aby nie wrócić do tamtego ciała. Nie chodzi o to, że walczy się z wyglądem! Walczy się z przyzwyczajeniami, smaczkami, apetytami i z tym wszystkim co tworzyło wtedy tamto ciało. I to też jest trudne. Bo to jest cały czas w głowie i trzeba się pilnować i na każdym kroku szukać motywacji aby nie wrócić do tego co łatwe - co znamy i co jest dla nas wygodniejsze.

SIŁA

Skąd brać siłę do tego wszystkiego? Do tego aby zmienić coś na lepsze? Jeśli nikt nie zachęca, nikt nie dopinguje i nie mamy prywatnego, osobistego trenera?!
Siła jest w Tobie - i tylko w Tobie. Jeśli nie dali Ci jej rodzice, mówiąc "Walcz!" to wiedz, że i tak ją masz tam, bo każdy człowiek ma w sobie naturalny pęd do przetrwania. Gdy jesteś trzeźwa, spokojna i gdy jasno patrzysz w przyszłość to przecież chcesz tych zmian, prawda? A skoro chcesz to dasz radę! Nie trać celu z oka :)

"Wasze pożywienie będzie waszym lekarstwem"

Słuchaj swojego ciała. Daj mu to po czym czujesz się dobrze. Wytrwaj w tym, a pokusy minął. Wytrwaj jeszcze dłużej a zmieni się Twoje ciało. Wytrwaj jeszcze dłużej a zmieni się Twój umysł. Dbaj o siebie i działaj na własną korzyść.
Nie słuchaj tych, którzy nie wierzą w to, że Ci się uda. Wsłuchaj się w siłę swojego pragnienia, bo tam odnajdziesz wszystko czego potrzebujesz!

A teraz działaj! ;)

14.09.2017

PRZEJMIJ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SWOJĄ DIETĘ czyli zewnątrzsterowność



Pisząc dieta, mam oczywiście na myśli sposób odżywiania jaki jest odpowiedni dla Ciebie i jaki wybrałaś...lub chciałabyś go wybrać tylko wciąż coś lub ktoś Ci w tym przeszkadza!
- no właśnie!!
KTOŚ i COŚ!

A może przejmiesz w końcu odpowiedzialność za swoje decyzje żywieniowe i za to co sama wkładasz sobie do buzi?

W psychodietetyce zrzucanie odpowiedzialności za nasze zachowanie na czynniki zewnętrzne nazywa się "Zewnątrzsterowność" i polega właśnie na tym, aby znaleźć poza sobą, wytłumaczenie własnego niepowodzenia.

Ja zawsze "zwalałam winę" za moje wybory jedzeniowe na:
- męża, bo to przecież on przynosi do domu "niedozwolone" produkty i tym samym "nie daje mi wsparcia w wytrwaniu na diecie"!
- na kolegów z pracy, bo codziennie znajdzie się ktoś kto obstawi się ciastkami na biurku lub (jeszcze lepiej!) ma urodziny i częstuje ciastem!
- na dzieci - jakby nie mogły zjadać do koca z talerza!! (Przecież nie wyrzucę, bo się zmarnuje!)
itd...
Znacie to??

Istnieją jeszcze inne argumenty, które odnajdujemy poza nami, aby usprawiedliwić nasze zachowanie: zła pogoda, droga siłownia, brak czasu (ten jest najlepszy!).

ZASTANÓW SIĘ

Czy naprawdę to co wkładasz do buzi w ogóle nie zależy od Ciebie?
Czy to jak spędzisz 30 minut wolnego czasu, naprawdę nie zależy od Ciebie?

PRZEJMIJ KONTROLĘ!

Pewnie, że początki są bardzo trudne, ale (wiem że to już słyszeliście!) - z czasem jest coraz łatwiej. Sama wiele razy byłam na początku, ponieważ przerywałam swoją dietę wiele razy: a to z powodu ciąży, a to z powodu kontuzji, a to z powodu ....no właśnie - z powodu Zewnątrzsterowności. Dopiero gdy spoglądałam wstecz, to żałowałam utraconych efektów ciężkiej pracy. Dlatego tak ważne jest zdać sobie sprawę, że TWOJA DIETA ZALEŻY OD CIEBIE. Ty i tylko Ty jesteś za nią odpowiedzialna. A skoro to jek się czujemy i wyglądamy ma swój początek na talerzu - to jest właśnie najlepszy moment, aby ten talerz wyglądał tak, jak tego pragniesz i żeby był taki, jakim go potrzebujesz!

#bestrong

31.08.2017

JAK WZIĄĆ SIĘ W GARŚĆ - tego nie wie lepiej nikt niż matka!



Oczywiście każdy z nas ma chwile słabości i zwątpienia. Jeśli zaczynasz swoją drogę ze zdrowym stylem życia, zmieniasz dietę na nową lub rozpoczynasz jakieś zamierzenia - to jest jasne, że łatwo nie będzie. Jak się motywować i jak sobie radzić ze zwątpieniem?

Oto moje sposoby na motywację i dodanie sobie powera w ciągu dnia, w różnych ciężkich momentach. Mam nadzieję, że i Wam się kilka sposobów spodoba i przyda :)

1. UŻALAM SIĘ NAD SOBĄ

Serio.
Naprawdę to robię bo...to jest potrzebne! Jeśli masz obok siebie ludzi, którzy nie poklepią Cię po plecach, jeśli wiesz, że nie możesz pokazać "słabej siebie" - użalaj się nad sobą. Powspółczuj, ponarzekaj w myśli ALE pamiętaj, aby to nie trwało zbyt długo :)

Przestaw budzik 10 razy, nie sprzątaj, nie gotuj. Jeśli dopada Cie nagłe zdołowanie - zamknij się w łazience, wyjdź z domu, ukryj się przed światem! - tylko zrób to raz i przez niedługą chwilę. Musisz zaraz się opanować i wrócić do działania, bo nic tak nie motywuje, jak działanie i nic tak nie oczyszcza jak pozwolenie sobie na słabość. Nie walcz ze sobą, ale też nie folguj złemu nastrojowi :)

2. DZIĘKUJĘ

Często i za wszystko co mam.
Za zdrowe dzieci, za godne życie, za moich czytelników (tak, tak - za Was również dziękuję :) ), za to że mogłam obejrzeć film, że mogłam sobie coś kupić, gdzieś wyjechać. Dziękuję też za niepowodzenia, za niemiłe wydarzenia - bo wiem i mocno w to wierzę, że nie dzieją się bez powodu i mamy z nich wyciągnąć lekcję!

Dziękowanie sprawia, że dostrzegamy wiele dobrego w naszym życiu :)

3. ODSTAWIAM SIĘ

Zwłaszcza gdy czuję się naprawdę fatalnie.
Ładny wygląd zewnętrzny bardzo poprawia mi nastrój. I mimo iż w ogóle nie chce mi się malować czy wciągać brzucha do ulubionej spódnicy - to mobilizuję zapasy energii, bo wiem, że gdy wyjdę z domu taka "odstawiona" to na pewno będę czuła się lepiej, niż jakbym wyszła zaniedbana.

4. SŁUCHAM MUZYKI I ŚPIEWAM

O tak! I to jak śpiewam!
Tego nauczyła mnie moja przyjaciółka. Ona to robi. I ja też to robię :)
Najczęściej w aucie i najczęściej na cały głos, a gdy jadą ze mną dzieci to słyszę tylko ich komentarze: "mama świruska! mama zwariowała! mama jest zabawna!".

5. RZUCAM SIĘ NA DZIECI

Rzucam wszystko i oddaję się w ręce moich dzieci. Mam dwójkę (jeśli nie wiecie :) ) - synka 3,5 roku i córkę 7,5 roku. Od niedawna postanowiłam, że będę mieli wspólny pokój, przez to mam z mężem sypialnię. Wspólny pokój bardzo zbliżył moje dzieci. Myślałam, że zrobię im "źle", ale okazało się że ruch był dobry...ale nie o tym miałam pisać!

Gdy mi źle i smutno - idę do moich dzieci, zatapiam się w ich świecie, bawię się, śmieję, gadam po dziecinnemu, przewalam się z nimi i przytulam je! Nie ma dla mnie nic, absolutnie nic lepszego na tym świecie na zaznanie szczęścia - szczęścia natychmiastowego :)

6. WSPOMINAM

Oczywiście wspominam te czadowe chwile, gdy np z przyjaciółką postanowiłyśmy przymierzyć wszystkie okulary w Rossmanie i z co poniektórymi zrobić sobie fotki. I co z tego, że świat tych fotek nie widział - my sobie je przesyłamy od czasu do czasu gdy chcemy dodać sobie uśmiechu. Bo piękne chwile są po to aby je kolekcjonować i do nich zaglądać.
Mega fajne wspomnienia dają mi pozytywnego kopa!

A jakie Wy macie sposoby na brak uśmiechu, na smutek? Czy też takie jak ja?
:)

24.08.2017

CO JEŚĆ NA WAKACJACH BEZ DOSTĘPU DO KUCHNI i w innych wariantach




Zapytała mnie dziś czytelniczka co jeść na wakacjach aby nie folgować i nie łapać fastfoodów. W sumie niektórzy jadą na urlop dopiero we wrześniu, więc tak bardzo się tym pytaniem nie zdziwiłam :) Oczywiście nie pozostawiam rodziców na lodzie - znajdziecie tu również podpowiedzi jak na wakacjach karmić dzieci.
I choć wakacje już dobiegają końca to czuję się w obowiązku aby jednak wrzucić ten post!

Zabierz ze sobą koniecznie:
- miskę
- deseczkę do krojenia
- nożyk
- płyn i gąbeczkę do zmywania naczyń ;)

Produkty, które możesz trzymać w pokoju bez lodówki:
- orzechy, nasiona, pestki
- oliwa
- ocet
- przyprawy
- puszki (groszek, fasola, ciecierzyca, ryba)
- chrupkie pieczywo
- stewia, ksylitol, miód

Przykładowe posiłki mogą wyglądać tak:

Śniadanie

- wybieraj dobre, pełnoziarniste pieczywo zamiast bułek
- jedz warzywa, nie wszystkie wymagają trzymania w lodówce i nie wszystkie trzeba myć: kapusta kiszona, ogórki małosolne/kiszone, świeże ogórki po obraniu etc.
- wybieraj nabiał: serek wiejski, mozarella albo twaróg zamiast smarowideł typu "Twój smak" czy inne "Ostrowie". Mają o wiele więcej kalorii, bo zawartość tłuszczu jest wyższa.
- wędzone ryby, chuda wędlina jeśli nie możesz się obyć bez mięsa
- maślanka, kefir, jogurt

Obiad

- do każdego posiłku w knajpie możesz dodać swojego pomidora lub inne świeże warzywo - ogórek małosolny, kiszony, kapusta kiszona, cukinia. Myk - i już jest na talerzu :) Zawsze znajdzie się miejsce do umycia warzywka!
- w restauracji zamawiaj mięso/rybę i sałatę bez ziemniaków czy frytek. Wybieraj ryż lub kaszę.
- jeśli wypada Ci jedzenie w "fast foodzie" wybierz pieczonego kurczaka i zjedz bez skóry. Dodaj do niego swoje warzywa.
- wybieraj mięso grillowane, pieczone lub duszone
- jeśli nie jesz w knajpie zrób obiad sama: weź swoją miskę, zmieszaj w niej fasolę z puszki, pokrój cebulkę, ogórki kiszone, sałatę. Dodaj słonecznika i kilka nerkowców - pycha! Obiad na zimno to nie koniec świata, a potrafi być bardziej odżywczy niż ciepła pizza!

Kolacja

- wybierz chrupki ryżowe zamiast pieczywa
- zamiast nabiału sięgnij po rybę

CO JEŚĆ NA WAKACJACH Z DOSTĘPEM DO KUCHNI BEZ LODÓWKI

Jesteś niemal w raju, gdy możesz sobie gotować. Problem w tym, że nie masz lodówki i nie możesz ani ugotować więcej, ani przygotować sobie produktów na kolejny posiłek.

Korzystaj z kuchni! Rób jajka, duś rybę, gotuj warzywa. Zdecydowanie wykorzystaj kuchnię, aby przygotować sobie jedzonko na wycieczkę. Gotuj jajka, rób grillowaną pierś kurczaka i gotuj warzywa! To już chyba pisałam :)

CO JEŚĆ NA WAKACJACH Z DOSTĘPEM DO KUCHNI I LODÓWKI

- wszystko to, co jesz w domu, a nawet i to, na przygotowanie czego w domu szkoda Ci czasu!

A DZIECI??

No więc kochani, może Was to zaskoczy, ale moje dzieci jedzą to co ja :)

No dobra - Janek jest ciut zdziwiony, ale zjadał aż mu się uszy trzęsły! :)


Kalafior z jajem

Ryż z jogo, okej - posypany ksylitolem ;)

Kasza z warzywami


Mam nadzieję, że zdjęcia i propozycje, choć ciupkę okażą się dla Was pomocne podczas wakacji.

Generalnie zasada latem jest prosta: im więcej warzyw tym lepiej! 

Warzywa zawierają dużo wartości odżywczych i witamin oraz błonnik. Dzięki nim możesz się najeść nie zwiększając kaloryczności posiłku w znacznym stopniu. Zawsze możesz mieć przy sobie coś do schrupania: wiele marketów oferuje paczki z marchewkami lub gotowymi sałatkami, do których wcale nie musisz dodawać sosu z saszetki!

Jeśli macie swoje pomysły to piszcie - wszyscy z tego skorzystamy. Na blogu znajdziecie mega dużo propozycji dietetycznych posiłków, które można odnaleźć po kategoriach ŚNIADANIE, OBIAD, KOLACJA. Jeśli coś mi umknęło - napiszę jak sobie przypomnę. Trzymam kciuki za Wasze wyjazdy - oby tak jak moje, były dietetycznie udane i nie przyczyniły się do dodatkowych centymetrów!
Pozdrawiam,
Ania ;)

31.07.2017

PANCAKES BEZ MĄKI czyli kolejne, nudne FIT ŚNIADANIE



Oczywiście droczę się pisząc "kolejne, nudne fit śniadanie" :) Na pewno każdy z Was wie, że fit śniadanka potrafią być naprawdę wyśmienite, a ja się od nich uzależniłam bardzo poważnie. Od niczego tak bardzo wśród Fit-posiłków nie uzależniłam się tak, jak od tych omletów i placuchów :) Są pyszne - więc sami rozumiecie! :)

Tak jak wspominałam, takie jajeczne śniadania występują u mnie bardzo często i bardzo to sobie chwalę - nie opycham się od rana pieczywem i mimo zbliżającej się czterdziestki wciąż ważę tyle samo. Zawdzięczam to na pewno kilku zasadom którymi się kieruję:

1. RÓWNOWAGA
Jeśli pofolguję z jedzeniem to niestety ale muszę to odpłacić zaciskaniem pasa! Nie zapominam się dłużej niż kilka dni - podjadanie kończę definitywnie gdy spodnie tylko lekko zaczynają być ciasne.
2. BEZ MĄKI
Nie mam problemów z glutenem ale unikanie mącznych potraw to w moim życiu już norma. Oczywiście jadam chleb, pizzę czy pierogi, ale jest to sporadyczne - powiedzmy raz lub dwa razy w tygodniu.
3. TYLKO DOMOWE SŁODYCZE
Omijam alejki ze słodyczami wielkim łukiem, bo do słodyczy mam ogromną słabość. Niemniej banan zalany łyżką masła orzechowego i miodu, posypany płatkami kukurydzianymi potrafi zdziałać cuda :)
4. NIE PIJĘ ALKOHOLU
I nie tylko dlatego że dbam o linię, ale też dlatego że go nie lubię...no dobrze - CZASAMI lubię, ale tak samo czasami zjem pierogi :) Natomiast w odmienności do pierogów czy potraw mącznych, które jem w ciągu tygodnia raz czy dwa - alkohol piję raz na miesiąc co najwyżej. I czuję się z tym wspaniale!

Polecam te proste reguły - na pewno pomogą utrzymać wagę :)


PANCAKES BEZ MĄKI
Składniki
  • 2 jajka
  • 120g jogurtu typu greckiego
  • 4 łyżki otrębów owsianych
  • Łyżka ksylitolu
  • 4 kropelki aromatu waniliowego lub ekstraktu wanilii
  • Szczypta bezglutenowego proszku do pieczenia - pisałam Wam o nim już czemu go używam. Jest bezsmakowy.
  • Łyżka oleju kokosowego

Przygotowanie 

Olej rozgrzewam na patelni. Białka ubijam z ksylitolem w jednej misce, a pozostałe składniki w drugiej. Całość łączę delikatnie i kładę łyżką na rozgrzany olej.

 


Takie placuszki standardowo jem z owocami i często z masłem orzechowym i miodem :)
Smacznego!


30.12.2015

Na pewno Ty też masz wątpliwości co do noworocznych postanowień i znów kolejny Nowy Rok i te same cele - dlaczego tak się dzieje?

Najwięksi wojownicy to nie Ci, których styl życia pisze pięć posiłków dziennie i trening 4 razy w tygodniu. Oni wypracowali już swoje.
Oczywiście ich walka trwa nadal i nic nie przychodzi samo, jednak to nie oni codziennie walą głową w mur tak jak Ty, prawda?

Kolejny poniedziałek 
i kolejny start. 

Ile to już startów poniedziałkowych? Magia zaczynania wszystkiego od początku Cię męczy? Straciłaś zapał? Wciąż nieudane diety, niedotrzymane słowa, niezrobiony trening?

Tracisz chęci, uśmiech i energię do kolejnego startu?
Jeśli tak, to ten tekst, jest właśnie dla Ciebie.
Jest też dla mnie.


Najszczęśliwsi są Ci, którzy są zadowoleni ze swojego wyglądu.

Najgorsze jest to, że nie masz czasu na zadbanie o ten właśnie cel. Cel jeden z wielu w Twoim życiu. Cel, który nazywa się "mniejszy tyłek" lub "mniejszy brzuch"...niepotrzebne skreśl.

Ostatnio podjęłam drugi raz tę samą, błędną decyzję - kupiłam w listopadzie karnet do siłowni. Na fali entuzjazmu wypociłam kilka wieczorów, aż okazało się, że ledwo patrzę na oczy gdy mój synek znów mnie obudził przed szóstą, a o 23:00 jeszcze kończyłam pakować posiłki w pudełka po wieczornym treningu.


W grudniu z karnetu skorzystałam już tylko 3 razy.
Wieczorami już nie mam siły. Brakuje mi motywacji i snu oraz czasu dla siebie.
Ale nie poddaję się tylko dlatego, że płacę za karnet, z którego nie korzystam. To byłaby wymówka.

Jednak jedyne o co mogę dbać, to tak naprawdę dieta.
I wiem, że Ty również możesz o to zadbać, choć to cholernie, CHOLERNIE trudne!

W kuchni zaczyna się wszystko. 

To w kuchni rozgrywa się największa walka i to tutaj pracuje się na swój sukces.
Nieważne czy i ile ćwiczysz, jeśli Twoja dieta jest pogięta nic nie osiągniesz.

Ludzie uważają trening za coś najtrudniejszego. Mają skłonność do poddawania się ponieważ nie ćwiczą, ani nie mają siły na ćwiczenia. Wpadają w pułapkę, ponieważ 70% sukcesu zależy od diety. To jak wyglądasz to w 70% efekt tego co jesz. I to jest naprawdę prawda.


Wiem jak ciężko jest jeść 4-5 posiłków dziennie z plastikowego pudełka.
Jakbym się nie starała, to te posiłki nie są tak pyszne, tak aromatyczne i tak smakowite jak to, co zrobię dla reszty domowników, lub to, co mogłabym zrobić dla siebie, gdybym chciała/mogła/miała na to więcej czasu..niepotrzebne skreśl.

Śniadanie:
- 4 białka lub 4 jajka, jeśli nie bierzesz orzechów
- 30g orzechów lub 110g awokado lub 30g masła orzechowego
- 170g warzyw

Obiad:
- 45g ryżu brązowego/dzikiego/kaszy/mąki żytniej lub orkiszowej
- 90g chudego drobiu lub 110g chudej ryby
- 22g tłuszczu

Kolacja po treningu:
- 45g ryżu brązowego/dzikiego/kaszy/mąki żytniej lub orkiszowej lub 4-5 wafli ryżowych
- 22g oleju kokosowego ..

...itd, itd...

Najwięksi fajterzy to Ci którzy nie mają ani pomocy, ani wsparcia z zewnątrz.
Najbliżsi nie głaszczą i nie dopingują ich, dzieci się mnożą nie wiadomo jak i harcują, pracy przybywa, mąż nie pomaga...niepotrzebne skreśl.

Rozumiem każdą matkę, która pracuje w domu i wychowuje przy tym dziecko lub dzieci.
Rozumiem, jak ciężko wykrzesać energię do zmian rzeczy, które nie są "najważniejsze" w życiu. Od których nie zależy życie i zdrowie Twoich dzieci. Od których nie zależy właściwie wiele więcej niż Twoje samopoczucie.

Dodałabym jeszcze Twoje zdrowie - fizyczne i psychiczne, ale to już inny temat.

Rozumiem zapracowane kobiety, które wychodzą z domu rano aby wrócić wieczorem. Pracujące w weekend, rozwijające się zawodowo - one też nie mają już entuzjazmu do wielogodzinnego przygotowywania posiłków.

Inspirują nas Ci, którzy osiągnęli sukces. Podpatrujemy ich, staramy się im dorównać. Lecz prawda jest taka, że największy fajterzy to ludzie tacy sami jak my - Ci którzy kolejny raz zaczynają od poniedziałku, Ci którzy stawiają sobie kolejny raz to samo postanowienie noworoczne i ja za tych szczególnie w tym roku trzymać będę kciuki, bo to oni walczą najbardziej. 

Choć możecie myśleć, że ich walka jest bezskuteczna to nieprawda i bardzo się mylicie. Oni w końcu wygrają, bo w końcu przyjdzie czas, że znajdą sposób, aby zrealizować swoje marzenia.

Tak jak czas i okoliczności zmieniają w życiu nasze poglądy, tak samo zmieniają się etapy życia i priorytety, jakie nam przyświecają w działaniu. Nigdy nie osiągniemy celu, jeśli nie jest on dla nas najważniejszy, najważniejszy na świecie. To proste i nie ma w tym nic złego.

Bo nie ma nic złego w tym, że najważniejsze na świecie, nie jest dla Ciebie mieć jakiś tam rozmiar spodni.

To dobrze, że ważniejsze dla Ciebie jest
- być niezależną finansowo
- być wspaniałą matką
- być kochającą żoną

Nie ma nic złego w tym, że podejmujesz kolejny raz tę samą walkę. To dowodzi o Twojej nieugiętej sile i rozumiem, że w Twoim życiu jest wiele, o wiele ważniejszych rzeczy, które zabierają Twój czas i energię oraz spychają akurat ten cel na "potem".

Człowiek nie jest niewyczerpalną maszyną. Najpierw realizujemy najważniejsze zadania. Mniej ważne muszą poczekać.

Może niektóre z Was muszą jak ja, popełnić kilka razy ten sam błąd?
- opłacić nieużywany karnet do siłowni, aby zrozumieć że systematycznie wykonywane w domu brzuszki, również przynoszą świetne efekty. I wcale nie trzeba pocić się godzinami w siłowni, bo wystarczy codziennie 20 minut, a to również przynosi efekty!
Efekty są oczywiście mniejsze niż praca na siłowni kilka razy w tygodniu, ale lepszy każdy zrobiony brzuszek niż ten niezrobiony!!!
- może musicie jak ja, zaczynać dziesięć razy, od dziesiątego, czterdziestego, setnego poniedziałku, aby zrozumieć, że to wcale nie jest "zaczynanie od nowa" ale ciągła, wytrwała walka, która czyni nas coraz mądrzejszymi i bardziej gotowymi na przeciwności.


Bo przecież z każdym kolejnym poniedziałkiem i każdym kolejnym Nowym Rokiem wyrabiacie w sobie kolejny dobry nawyk i jesteście coraz bliżej!

Już nie jecie fast foodów, już nie opychacie się wieczorami, już pamiętacie o zjedzeniu śniadania. Z każdym kolejnym poniedziałkiem i każdym kolejnym Nowym Rokiem ten start jest z wyższej pozycji, a ja podziwiam Was za Waszą walkę i wierzę mocno w nasz wspólny sukces, którego czas w końcu przyjdzie, i życzę Wam aby przyszedł w tym roku! Życzę Wam aby wszystko układało się tak, abyście mieli siłę i czas na przygotowanie posiłków. Życzę Wam energii do systematycznych, drobnych ćwiczeń. Życzę Wam wiary w siebie i wytrwałości w stawianiu kolejnych małych kroków, których wiecie, że jestem zwolenniczką! Mam dla Was również kilka rad na Nowy Rok, z których może skorzystacie. Ja będę z nich korzystała na pewno!

1. Poszukajcie towarzystwa do wspólnego odchudzania.
Nic tak nie zagrzewa do walki, jak dopingowanie i motywowanie drugiej osoby!


To naprawdę wielka prawda i mądrość, że gdy sami tracimy zapał, najlepiej go wzniecimy nakręcając na sukces innych.

A jeśli nie ma obok Was nikogo, kto mógłby do Was dołączyć - załóżcie blog, facebook lub instagram. Nawet anonimowo! Relacjonujcie swoją walkę, proście o porady, a zobaczycie jak wiele osób z pozytywną energią pojawi się w Waszym otoczeniu.

Ja tak zrobiłam i zapewniam, że to dodaje dużo siły!

2. Zainwestujcie w plan żywieniowo-treningowy.
Jednym słowem idźcie do fachowca. Kupcie wiedzę. Nie błąkajcie się jak w matni - miejcie jasność co robić. Należy znaleźć odpowiednią osobę i zapłacić jej za wytyczne i wskazówki, za rady i podpowiedzi, a następnie wdrożyć je w swoje życie. Powoli. Nawet jeśli to miałoby trwać miesiąc, dwa i zaczynać się znów od poniedziałku. Powoli nowy plan stanie się Waszą codziennością - tak jak tego chcecie. I wtedy będziecie jeszcze bliżej osiągnięcia celu!

Nawet najwięksi mistrzowie i sportowcy mają swoich dietetyków, trenerów - nie szukaj sama recepty dla siebie! Niech zajmie się tym profesjonalista.

Ja tak zrobiłam i zapewniam, że to rozwiązuje wielki problem.

3. Cieszcie się z małych sukcesów.
Nie od razu będziecie wyglądać tak, jak macie wyglądać gdy osiągniecie cel, dlatego niech cieszy Was każdy dobrze wykorzystany dzień. Nagradzajcie się za silną wolę lub zrobiony trening. Jeśli nie ma obok Was kogoś kto może Was pochwalić czy docenić - skorzystajcie z kanałów Social Media - to naprawdę dodaje sił, gdy inni wspierają i chwalą postępy.

Ja mam na ścianie kalendarz, w którym każdy dobry dzień moja córka oznacza mi naklejką. Nie zawsze może mi tę naklejkę przykleić i to smuci i ją i mnie. To mnie dopinguje do walki. Chciałabym aby mogła codziennie cieszyć się z naklejania naklejki na mój kalendarz. To byłaby dla mnie wspaniała nagroda za dobrze wykorzystany dzień.

4. Pamiętaj, że dzięki swojej walce jesteś zdrowsza, mądrzejsza, bardziej świadoma swojego ciała. 
Odchudzaj się mądrze. Dbaj o siebie na tyle na ile czas Ci na to pozwala. Nie daj się zbić z tropu tym, co mówią, że powinnaś to czy tamto. To nie jest ich sprawa, jak kierujesz swoim życiem.
A przede wszystkim pamiętaj, że najwięksi wojownicy to nie Ci, których styl życia pisze pięć posiłków dziennie i trening 4 razy w tygodniu. Oni wypracowali już swoje. Oczywiście ich walka trwa i nic nie przychodzi samo, jednak to nie oni codziennie walą głową w mur tak jak Ty, prawda?

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku oraz szampańskiej zabawy sylwestrowej życzy Wasza dietetyczna siostra Anka :) wciąż obecna choć letko w niedoczasie! :)


31.07.2015

WAKACJE BEZ KUCHNI i inne życiowe sytuacje - czyli jak sobie radzimy na wyjazdach z dietą


Wakacje przerażają tych, którzy pragną dbać o dietę, a łatwo ulegają pokusom. Jestem dokładnie taką osobą. Wystarczy, że w wakacyjnej torbie mojej córki pojawią się jakieś ciasteczka - głupieję! Najpierw zjadam kawałeczek, bo przecież kawałeczek to można! Potem pół, a kończę na trzech, czterech...aaaaaaa! Jutro wrócę do diety! Chodźmy do sklepu po jeszcze!! STOP!

JAK POWIEDZIEĆ SOBIE STOP?

Jest na to kilka sposobów. Jest też kilka na to, aby mimo braku własnej kuchni, nadal pozostać na swojej diecie. U mnie wygląda to tak, jak opiszę w tym poście, może i u Ciebie te sposoby się sprawdzą ;)

1. ZAWSZE JEM ŚNIADANIE

Wybór jest prosty - albo myślisz o śniadaniu gdy wstajesz i najpóźniej godzinę po obudzeniu je zjadasz ALBO pomijasz śniadanie i dopada Cię w pewnym momencie mega wilczy głód!

Ja chcąc tego uniknąć (bo na głodzie to ja głupieję!) - zawsze zjadam śniadanie.

Jeśli mogę je przygotować sama to zwykle jest to omlet z warzywami (nie jadam owoców, bo ich nie lubię. Tak samo nie lubię słodkich śniadań, ale jeśli Ty lubisz - jedz na słodko!).

podsmażona na patelni cukinia zalana rozkłóconymi jajkami


Omlet z białek z serem i jogurtem


Omlet z 3 białek i żółtka z pietruszką

Jajecznica z cebulą

Omlet z 2 jaj

albo na śniadanie jem dwie kanapki z DOBREGO pełnoziarnistego pieczywa z kupą warzyw, białym serem lub wędliną.

2. NIGDY NIE JESTEM GŁODNA

Ja w ogóle nie dopuszczam do głodu, bo tak jak wspomniałam - na głodzie robię się głupia.

Jeśli dzień spędzam na miejscu to zawsze mam gotowy posiłek. Gdy mam do dyspozycji kuchnię - zwykle w lodówce czeka na mnie gar młodej kapusty lub kilogram ogórków i pomidorów. W razie głodu - zjadam wszystko!

Jem nawet gdy nie jest to pora posiłku.
Organizm na wakacjach zachowuje się dziwnie. Upomina się o jedzenie, choć przed chwilą jadł!

Nie potrafię się oszukać wodą, mało tego - jestem potem jeszcze bardziej głodna!

Dlatego właśnie zawsze mam pomidory i ogórki, które jadam na przemian, a czasem też inne warzywa.

KONIECZNIE!

Gdy nie masz kuchni i lodówki, zabierz na wakacje miskę i nóż. Będziesz mogła przygotować sobie michę sałatki. 
np.:Dosypać do niej słonecznika lub dodać cały serek mozarella - to już nawet robi się niezła kolacja!

Na wycieczki zabieram pudło z jedzeniem lub chociaż przekąski, lub planuję wypad tak, aby po powrocie mieć gotowy posiłek.



3. CHEAT MEAL

Oszukuję!
W wakacje nawet dwa razy w tygodniu..... ALE w wakacje również jestem bardziej aktywna - są spacery, rower, poranny jogging, zabawy z dziećmi i bieganie po dworze cały dzień!

Ja się nie pocę - ja błyszczę :)
Ideą cheat meal jest zjedzenie jednego posiłku w tygodniu o dowolnej wartości odżywczej i kalorycznej, ze wskazaniem, aby ta kaloryczna wartość była wysoka. Cheat meal to może być fast food lub słodycze - jeśli Cię do tego ciągnie.

Ja oszukuję raz, dwa razy w tygodniu pozwalając sobie na wakacyjne szaleństwa: grillowe smakołyki, pierogi, spaghetti no i słodycze. Lody mnie nie kręcą - jem za to ciasteczka.

I co - żyję.

Pobudzam metabolizm, uspokajam umysł, poprawiam sobie nastrój i mam więcej siły do treningu - bo przecież dodatkowe kalorie należy spalać!

Moja waga od miesiąca stoi w miejscu - przyznaję, że właśnie z powodu cheat meal. Jednak wolę tak, niż oszukiwać codziennie podjadając, bo to już prowadzi do efektu jojo, a nie do utrzymania wagi! A efektu jojo nie chcę!

4. KOLACJA I KONIEC, KO-NIEC!

Fakty są takie, że w wakacje często nawet nie wiemy o której pójdziemy spać. Jednak jedno jest pewne - jedzenie po zmierzchu to już naprawdę zbyt późno. 20:00, 21:00 to absolutne maksimum na zjedzenie kolacji, po której mimo gadania do późna - nie podjadam!

Kolacja i morda na kłódkę, jak to sobie subtelnie mówię ;)

Efekty się utrzymują i jestem zadowolona. Jeśli zapragnę czegoś więcej to sprzedam dzieci i udam się na miesiąc na siłownię :)

06.07.2015

TO WAKACJE - TO TWÓJ CZAS NA DIETĘ I ZMIANY!


Wakacje, wakacje - czas laby i odpoczywania czas!
Dziś rano właściciel agroturystyki, do której przyjechałam na kilka dni z córką zdziwił się, że wstałam tak wcześnie.
- A Ty nie odpoczywasz?
- Odpoczywam :) Aktywnie!
- Nie lepiej pospać?

No właśnie! Z tym dziś chcę się z Wami rozprawić!

Czy lepiej pospać
czy lepiej nie spać i...

- potrenować rano
- w ciszy i spokoju wypić kawkę
- poczytać książkę przy śpiewie porannych ptaków
- przygotować pyszne śniadanie dla rodziny
- wziąć poranny prysznic, zrobić sobie peeling i wmasować w ciało balsam, który ochroni je przed całodniowymi upałami
lub dla jeszcze innych powodów - czy nie lepiej wstać?

Znam dobry sposób na wstanie rano: Nastawiasz budzik, a kiedy on zadzwoni - wstajesz!
Nie znam lepszego sposobu.

Wtedy, od 6:00 do 7:00 albo i dłużej - zależy od tego kiedy budzą się Twoi ukochani, masz czas dla siebie. Wykorzystaj to!

Moja córka wstała 8:30. Miałam wiele czasu na trening, prysznic, poczytanie i przyszykowanie śniadania! CUUUDOWNIE!


Pamiętaj też o tym, że bardzo łatwo dbać o swoją dietę nawet poza domem. 

1. Przykład wyjazdu z własnym aneksem kuchennym - postępuj tak jak w domu.
2. Gdy masz wykupione posiłki - wybieraj to co dla Ciebie odpowiednie, a do każdego śniadania, obiadu czy kolacji możesz przynieść przecież własne pieczywo lub dodatkowe warzywa.
3. Gdy nie masz aneksu kuchennego i nie masz wykupionych posiłków, Twoje śniadanie to nie musi być bułka z masłem! Zjedz pyszną sałatkę ze świeżych pomidorów, sera mozarella, sałaty. Do tego kilka wafli ryżowych (wiem że to trochę przetworzone jedzenie, ale lepsze niż pszeniczne bułeczki co rano!) Na obiad nie musisz jeść pizzy - znajdź knajpę, w której dadzą Ci rybę z pary lub warzywa z patelni. Dla chcącego nic trudnego - naprawdę da się! (Rok temu na wakacjach w Rowach - zagłębiu fastfoodu, kiczu i disco, dogadałam się w jednej przystani i kupowałam tam duszoną rybę. Tego samego dorsza, którego smażyli w panierce)

Nie ma tak, że się nie da!

Przygotuję pod koniec tygodnia wpis o tym co ja gotowałam i jadłam i zobaczycie, że to nie jest ani pracochłonne ani trudne :) Wierzę w to, że nie będziecie się poddawały! Że wręcz odwrotnie! Wykorzystacie urlop na to aby naładować akumulatory! Bo jak tylko zaczniecie wstawać rano, trenować, dobrze jeść - zaczniecie też mieć więcej energii! 


To największa tajemnica jaką znam - im więcej energii dajesz z siebie, tym więcej jej masz!
Magia, co nie?
Znacie to?
Cudnego dnia!
Ania

08.06.2015

OTO SEKRET UDANEGO ODCHUDZANIA i tylko Twoja, jedna jedyna motywacja, która pomoże Ci wytrwać w nowych postanowieniach! Daję Ci na to słowo!!


"Próbuję schudnąć, ale mi nie wychodzi, poddaję się...znów. Dochodzi do okropnej sytuacji - nie mogę znieść swojego widoku!"*

"TRAKTUJĘ JEDZENIE JAKO ŚRODEK USPAKAJAJĄCY"*

"Od lat zaczynam, chudnę nawet 5, 6 kilo i po miesiącu, dwóch waga wraca. Jestem załamana!"*

"Gdy tylko pojawiają się pierwsze efekty - rzucam się na jedzenie tak jakbym nie jadła latami, a przecież wcale nie jestem głodna!"*

"Skąd wziąć motywację?!?"*

Drodzy,
problem z motywacją jest najtrudniejszy - zmiana emocjonalna, zmiana nastawienia do jedzenia, to największa część sukcesu.

Wiem to, że samo schudnięcie to nie wszystko! Wiem, że to walka.

"Kolejna porażka mnie demotywuje. Wpływa negatywnie na moje relacje z mężem, na brak seksu. Wpływa na relacje ze znajomymi, bo wciąż czuję się oceniana."*

PUŁAPKA NUMER 1

Jak mantrę powtarzasz sobie, że Ci się nie uda, że wcześniej czy później złamiesz swoje postanowienia. Wciąż myślisz o tym czego nie możesz zamiast wspierać się psychicznie rozmyślając jak dobrze Ci będzie w nowej, zdrowszej skórze!

Dlaczego to robimy?
 - Kochani, to wynika ze strachu.


To strach przed tym co nieznane. I pocieszę Was, że robimy to absolutnie nieświadomie! A drugi raz pocieszę, że działając świadomie - możemy to zmienić!

JAK TO DZIAŁA?

To jak ze zmianą pracy - nie wiesz co Cię czeka i się wahasz - głupia sprawa, bo przecież chcesz zmian i myślisz o nich, że są to zmiany na lepsze, ale niestety Twój organizm, Twoja psychika, Twoja podświadomość Cię nie słucha! Ona nie działa inteligentnie - DZIAŁA NA ZASADZIE PRZYZWYCZAJEŃ. W ten sposób czuje się dobrze i bezpiecznie, nawet jeśli robisz coś, co Ci szkodzi! Na przykład palacz będzie miał wciąż nieodpartą ochotę zapalić. I choć to szkodzi jego organizmowi, to podświadomość sama się upomina o papierosa!

Piszę, że to "podświadomość", ale tak naprawdę to nic innego jak Twój wewnętrzny PROGRAM - taki sam jak program komputerowy. Jeśli chcesz coś w nim zmienić - musisz się przeprogramować.

TO CHOLERNIE CIĘŻKA PRACA 
a zmiana stylu życia na stałe
nie jest dla mięczaków!

"Ćwiczę 4 godziny dziennie. Straciłam już 32 kilo"*

"BASEN, SPACER, MARSZ, ROWER, BOKS - KURDE, wszystkie chwyty dozwolone! Najtrudniej utrzymać motywację. Mój wynik na teraz: -31kg w 7 miesięcy. TO ORKA W POLU!"*

Znam Wasze myśli, bo też je miałam i mam!!!! Wiem o czym myślicie i wiem, że najważniejsze to myśleć o tym wszystkim co nas pcha do przodu - musisz, po prostu musisz myśleć pozytywnie!


MOTYWACJA

Dziś chcę Wam powiedzieć, że musicie dbać o Waszą psychikę.

BEZ WYMÓWEK! KONIECZNIE I CODZIENNIE!

Oto sekret udanego odchudzania, udanej zmiany stylu życia, udanej realizacji każdego postanowienia:

Codziennie poświęć 10, 20 minut na to aby powtórzyć sobie - TAK! DOSŁOWNIE! POWTÓRZYĆ SOBIE wszystkie powody, dla których coś zmieniasz. Dlaczego się odchudzasz? Dlaczego trenujesz? Dlaczego wprowadzasz zmiany?

WYPISZ

Wszystkie powody, dla których się odchudzasz. Wszystkie powody, dla których nie chcesz już jeść tak jak do niedawna i to dlaczego chcesz się więcej ruszać i ćwiczyć.

TO NAJLEPSZA MOTYWACJA JAKĄ ZNAM


Możesz to wypisać na kartce i czytać codziennie. Możesz to robić w drodze do łazienki, w drodze do pracy, w drodze po dziecko do przedszkola, podczas treningu, w chwilach zwątpienia.

RÓB TO JAK CHCESZ ALE RÓB!

Podpowiem Ci kilka dobrych powodów, aby wziąć się za siebie i przestać się mazgaić, tylko spiąć pośladki i pokolorować swój świat na nowo! :)

1. Chudnę i ćwiczę, bo chcę być zdrowa, nie chcę czuć, że boli mnie brzuch, że mam wzdęcie czy zgagę!

2. Wywalam z diety przetworzone żarcie i kupne słodycze, bo chcę wyglądać ładniej. Chcę mieć ładną cerę. Chcę mieć ładny uśmiech. Chcę być zdrowsza!

3. Chudnę aby swobodniej się czuć. Nie zastanawiać się nad własnym wyglądem.

4. Ćwiczę, bo chcę być bardziej seksi. Chcę się czuć lepiej w sypialni ze swoim facetem.

5. Chudnę dla zdrowia. Chudnę dla siebie - aby zyskać większą pewność siebie!

Tych przykładów może być tysiąc, włącznie z tak drobnymi jak:
- Chudnę aby zmieścić się w ukochaną sukienkę
czy
- Pracuję nad kondycją i siłą, aby móc biegać "z" i "za", moimi dziećmi!
BARDZO WAŻNE
Pisz ZAWSZE tak, jakbyś była w trakcie zmian, a najlepiej jakby one się już dokonały.
NIGDY nie używaj sformułowania "chciałabym"

Pamiętaj, że Twój cel musi być rozpisany w czasie. Stworzenie w sobie nowego systemu to proces i zawsze wymaga czasu. Niezależnie od tego czy się odchudzasz, czy po prostu zmieniasz nawyki żywieniowe na zdrowsze - to będzie trwało zanim NOWE OPROGRAMOWANIE zacznie działać.

Jestem na diecie South Beach od miesiąca. Motywuję się codziennie, a jak tego nie zrobię to po trzech dniach moje myśli zaczynają niebezpiecznie krążyć wokół wafelków prine polo! Co robię, jak jem, czy ćwiczę i jakie są moje efekty przeczytasz już w piątkowym poście - zapraszam, dam znać gdy już będzie.

Dziś piszę o motywacji, bo pytacie o to.

Powyższa motywacja, którą tylko Ty możesz sobie stworzyć, wystarczy Ci do przetrwania w nowych postanowieniach. To jest sekret tego, jak wytrwać i z sukcesem wejść w nową rzeczywistość! Tylko tyle i aż tyle :) Wymaga to również systematyczności i codziennego treningu! Potem oczywiście dodajemy do tego kolejne techniki, które przybliżają nas do osiągania celu, szczęśliwego życia i spełniania marzeń :)

Pamiętaj, że nie ma wymówek - motywację należy robić codziennie!
To jak wirus dla Twojego przestarzałego systemu w głowie :)
DO DZIEŁA! WEŹ KARTKĘ - ZAPISZ - POWTARZAJ!

Buziaki i powodzenia ;)
Ja się też trzymam :)
Ania


*to fragmenty maili przepisane tu za zgodą autorek