Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MOTYWACJE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MOTYWACJE. Pokaż wszystkie posty

kwietnia 09, 2018

JEŚLI CHCESZ SCHUDNĄĆ TO MUSISZ WPROWADZIĆ TE ZASADY dopóki nie osiągniesz celu


Ważne abyś zrozumiała, że Twój orga­nizm nie odróżnia tego co jesz! Nie ważne czy zjesz kanapkę z wieloziarnistego ciemnego chleba, płatki śniadaniowe w wersji fit, czy słodką drożdżówkę – naprawdę!


Konsekwencje częstego zjadania produktów, których nie zaleca się podczas redukcji, widzisz zapewne na swoim brzuchu, udach, pośladkach i ramionach. Oporny tłuszcz powstaje ze spożywania nieodpowiednich produktów żywieniowych. Więc jeśli chcesz przede wszystkim schudnąć, a nie utrzymać masę ciała, oraz prowadzisz mało aktywny tryb życia, to zwróć uwagę najbardziej na eliminację określonych produktów z diety, które następnie wprowadzisz z powrotem po osiągnięciu wymarzonej sylwetki.

Oto zasady jakimi kierują się m.in trenerzy i doradcy żywieniowi podczas odchudzania.

1.       Unikaj/jedz sporadycznie:
Rośliny strączkowe
Nabiałowe produkty przetworzone (lody, mleko, jogurt, śmietana itp.)

2.      Eliminuj jak najbardziej:
Wyroby i produkty z mąki pszennej, kukurydzianej, jęczmiennej, owsianej, żytniej

3.      Wyklucz zupełnie:
Kupne słodycze
Soki, napoje, alkohol
Fast-food
Gotowizny
Produkty wysoko przetworzone (ketchup, parówki, wędlina, kiełbasa, sosy w słoikach itp.)

Te wszystkie produkty mogą powodować gwałtowny wzrost poziomu cukru we krwi. Im wyższy wzrost cukru, tym więcej Twoja trzustka produkuje insuliny. Jest to hormon, który pomaga glukozie przenikać do komórek organizmu oraz przekształcać się tkankę tłuszczową. Im częściej zjadasz te produkty tym częściej podnosisz poziom cukru i insuliny we krwi, co w rezultacie prowadzi do systematycznego odkładanie się tkanki tłuszczowej.

Dlatego podczas odchudzania bardzo ważne jest dbanie o stały, unormowany poziom cukru we krwi i dlatego właśnie większość systemów odchudzania, eliminuje produkty, które mają wysoki Indeks Glikemiczny.

Nie musisz wiedzieć, które produkty mają jaki IG, ale musisz zastosować powyższe zasady jeśli chcesz schudnąć.

Po osiągnięciu optymalnej, oczekiwanej masy ciała/sylwetki, będziesz mogła częściej pozwalać sobie na produkty z wysokim IG. Ale dopóki chcesz schudnąć (a nie utrzymać masę ciała) – to stopniowo wdrażaj w codzienność powyższe zasady (a najlepiej od wczoraj). One w końcu wejdą Ci w krew i nie będą już trudne. Poza tym prawda jest taka, że im lepiej czujesz się fizycznie (a wygląd też stanowi część tego aspektu) – tym lepiej czujesz się psychicznie. A co za tym idzie – tym bardziej optymistycznie widzisz świat. Stajesz się bardziej uśmiechnięta i chętniej uprawiasz sport. Wszystko to wpływa na Twoje zdrowie fizyczne i psychiczne.



Dlatego przestań się oszukiwać, bo organizmu nie oszukasz. Przestań jeść to co przeszkadza Ci w schudnięciu i w końcu osiągnij swój cel!
Do dzieła Siostro!

Więcej o utrzymaniu poziomu cukru i mechanizmie TUTAJ
Moja ulubiona dieta odchudzająca TUTAJ

lutego 02, 2018

STREFA KOMFORTU - PRZEKROCZ TĘ LINIĘ JUŻ DZIŚ!



Najważniejsze to plan - ZAPISANY PLAN

1. PLAN DIETY
Po co?
Aby nie miotać się w sklepie na zakupach, aby nie miotać się w domu, gdy dopada głód.
Często jest tak, że nie masz gotowego jedzenia - wtedy taki plan się przydaje. Kilka prostych rozwiązań na to co zjeść, o jakiej porze. To nie znaczy, że nie można zjeść czegoś innego, ważne aby to inne jedzenie było przemyślane.
Plan i rozpiska z przykładowym menu sprawdzi się u osób zabieganych, czyli np. u mnie :)


2. POMYSŁY NA AKTYWNOŚCI
Jak i kiedy ćwiczyć! 
Pomysły się przydadzą po to, aby w przypadku, gdy akurat trafi Ci się możliwość, to wykorzystasz czas najlepiej jak możesz. Gdy decydujesz, że możesz poświęcić na aktywność 15 minut - patrzysz na pomysły i już wiesz co zrobić. Gdy masz więcej czasu - również wybierasz opcję ze swoich pomysłów.


Prawda jest taka, że musisz wyjść ze swojej strefy komfortu

Na początku może Ci się wcale nie podobać nowe odżywianie, albo to, że jedzenie jest inne lub jest go mniej. Oczywiście zawsze można napchać brzuch pomidorami w nieokreślonej ilości więc głodna chodzić nie powinnaś, ALE nie zawsze masz chęć na pomidory....
WYBÓR JEDNAK NALEŻY DO CIEBIE

Po kilu dniach ta strefa komfortu zacznie się powoli przesuwać i zauważysz, że łatwiej Ci się żyje ze zmianami. Z nowymi posiłkami, mniejszą kolacją, bez bułki oraz z większą aktywnością.

Po dwóch tygodniach będzie już całkiem nieźle.

Do klubu sportowego chodzę teraz rano - tuż po odprowadzeniu dzieci do szkoły i przedszkola.Mam tańszy karnet na wejścia w weekendy i w tygodniu do 16:00.

MUSZĘ:

1. wyjść ze strefy komfortu - zaplanować kupienie produktów, aby nie rzucać się na jedzenie czegokolwiek.

2. wyjść ze strefy komfortu i już rano wejść na siłownię!Wtedy tak zaczęty dzień motywuje mnie do tego aby trzymać się wyznaczonych celów.

NIE JEST WAŻNE ile kalorii spalisz. JAK DŁUGO ćwiczysz. TO NIE JEST WAŻNE. Ważne jest wyjść małymi krokami ze strefy komfortu, aby powolutku zbliżać się do celu, a jednocześnie przesuwać sobie granice.

WTEDY NAGLE okazuje się, że robisz rzeczy, które niedawno wydawały Ci się niemożliwe.

CHCĘ TEGO DOKONAĆ.
MAM CEL.
A TY?



stycznia 24, 2018

Czy ty też się zastanawiasz czy potrzebny Ci detox?



Przed dwudziestu pięcioma wiekami żył na terenie Grecji znakomity profesor medycyny imieniem Hipokrates. Razu jednego, siedząc w cieniu wspaniałego platanu na wyspie Kos, skierował do swych uczniów, ze szczytu pięknego wzgórza, prorocze słowa:

"Wasze pożywienie będzie waszym lekarstwem"

Z perspektywy czasu ta niezwykle trafna wypowiedź w pełni się sprawdziła. Aż do dnia dzisiejszego nikt inny nie podał lepszej recepty na odzyskanie i zachowanie zdrowia jak Hipokrates.

fragmet książki "Przywracać zdrowie żywieniem" autor dr Ewa Dąbrowska rok 2002:

"Z problemami przywracania zdrowia żywieniem zetknęłam się po raz pierwszy przed siedmiu laty, kiedy to leczyłam pacjenta z powodu choroby wieńcowej, nadciśnienia i otyłości. Jego stan był krytyczny. Najmniejszy wysiłek wyzwalał silne bóle serca. Ze względu na dużą otyłość i zaawansowaną mieżdżycę naczyń wieńcowych, został on zdyskwalifikowany do operacji by-passu.

Będąc w towarzystwie przyjaciół, wspomniałam o cierpiącym pacjencie i o mojej bezradności. Doradzono mi przeczytanie popularnej książki, która przedstawiała wspaniałe wyniki leczenia chorób cywilizacyjnych głodówką i dietą jarzynową, które uzyskiwał przed stu laty szwajcarski lekarz Bricher-Benner. Ta pionierska metoda leczenia nie znalazła niestety poparcia wśród współczesnych mu lekarzy. W tej sytuacji lekarz ten otworzył prywatną klinikę w Zurychu, w której do dzisiaj leczy się chorych dietą.

Uświadomiłam sobie wówczas, że dla mojego chorego taka głodówka mogłaby być ostatnią szansą na wyleczenie. Pacjent bez wahania zgodził się na 10-dniową głodówkę i następnie dietę surówkową. Wyniki przeszły wszelkie oczekiwania. Już po kilkudniowej głodówce ustąpiły bóle zamostkowe i wystąpił wielomocz. Po 7 dniach chory mógł swobodnie chodzić po schodach i nie miał obrzęków. Po 3 tygodniach stracił na wadze 8 kilo (za 110 na 102), ciśnienie znormalizowało się. Leki zostały ograniczone i pacjent opuścił szpital.

W kolejnych siedmiu latach cały czas stosował dietę warzywno-owocową na zmianę ze zdrowym żywieniem pod kontrolą i obserwacją ambulatoryjną. Całkowicie wyeliminował mięso, ciasta i tłuszcze zwierzęce. Po tych 7 latach pacjent czuje się dobrze, jest prawie bez leków, prowadzi normalny tryb życia. Waży 87 kg, czyli o 23 mniej niż przed chorobą."

CZAS NA RESET

Są takie chwile, gdy chciałabym pokazać całemu światu, jak proste jest rozwiązanie na nasze dolegliwości. Jak prosta jest profilaktyka zdrowia, która będzie skuteczna na wiele lat. Jak łatwo można wspierać własne zdrowie, a w rezultacie żyć szczęśliwie, bo bez bólu, bez cierpienia. I to jest właśnie taki moment - gdy sama na sobie doświadczam i widzę jak mój partner doświadcza uzdrawiających mocy naszego własnego organizmu.

Często porównujemy opisując dzieciom ciało, że organizm jest jak silnik auta. Ale to nieprawda - nasz organizm jest żywy i bardziej jest podobny do komputera, który jest zaprogramowany na życie i na zdrowie. Jeśli go zaspamujemy i zawirusujemy jedząc i pijąc latami niewłaściwe rzeczy, które wpływają negatywnie na nasze zdrowie, to organizm zacznie chorować. I każdy z nas tego doświadcza - chorób. Nikt nie umiera w dzisiejszych czasach zdrowy, ze starości, z powodu tego, że organy zwyczajnie zrealizowały pracę, którą miały zapisaną w kodzie DNA. Nasz kod DNA to nasz program - tam znajdują się dane wyjściowe naszego organizmu: to ile mamy ważyć, żyć, jaki mamy mieć kolor oczu. Dzięki niemu organizm wie co robić, ale my mu stale przeszkadzamy w pracy!


Pierwszy raz czuję, że otwiera się przede mną szansa

To uczucie najedzenia bez uczucia ciężkości. Gdy zaraz po posiłku możesz iść grać w piłkę chociaż brzuch jest pełen.

To uczucie wolności od chętek, a nie potrzeba jedzenia słodyczy. Moment, w którym możesz nafutrować się gdy nikt nie widzi, ale nie chcesz tego robić, bo wiesz, że to tylko miła chwila. W dodatku chwila ta skończy się godzinami nieprzyjemnego bólu (bo odezwie się stan zapalny sprzed miesięcy) lub niestrawności lub innego rodzaju fizyczny dyskomfort - zaparcie, wypryski, zatrzymanie wody, zgaga lub biegunka.

To uczucie zmęczenia gdy się kładę do łóżka - nie uczucie, że padam na twarz, a mózg zapieprza żeby zrobić jeszcze milion rzeczy! Tylko zmęczenia, które sprawia, że nie kontaktuję i wiem, że to czas na sen. I wstaję trzeźwa, z lekkim fochem - jasne, w końcu nie lubię wstawać rano. Ale trzeźwa, ogarnięta, z energią.

Jak mogłabym odrzucić coś tak oczywistego?

Po latach eksperymentów z jednej strony dojrzałam do tego aby oprzeć się pokusom podniebienia i ujarzmić własne przyzwyczajenia. Z drugiej strony w końcu poznałam dietę idealną - po latach poszukiwań. Dietę - czyli idealny sposób odżywiania.

Pierwszym etapem jest tutaj post, ale ma on prowadzić do zachowania zasad zdrowego odżywiania według Ewy Dąbrowskiej. Te zasady to jedzenie w przeważającej części warzyw i owoców, jedzenie wyłącznie zdrowych tłuszczy, odrzucenie przetworzonego jedzenia, zminimalizowanie produktów odzwierzęcych. To jest zdrowa dieta i to jest DOBRA dieta.

Wiem jak bardzo ciężko jest oprzeć się pokusom. Wiem jak ciężko zmienić coś, co powtarzamy codziennie kilka razy - kilka razy tak samo. Każdego dnia, dzień po dniu jemy tak samo, kilka razy. To trudno zmienić.

Co tak naprawdę jest najtrudniejsze?!

Ludzie myślą że najtrudniejsze jest to wylewanie potu na siłowni - że ćwiczenia i aktywność fizyczna to największa przeszkoda - bo się nie chce! Bo nie mam siły! Bo nie mam czasu!
Ale wcale nie! - najtrudniejsze jest to czego nie wkładać do buzi - i cierpliwie czekać na odpowiedni posiłek...łapiąc lekki głód, lub nawet walcząc z dużym głodem. Czekać na ODPOWIEDNI POSIŁEK, który jest skomponowany tak, aby dać nam siłę i zdrowie.
To jest najtrudniejsze.

CIERPLIWOŚĆ

Trzeba nam cierpliwości, a to jest trudne. Trzeba nam małych, pokornych, nieśpiesznych kroków ku lepszemu, a my chcemy szybko. Praca dzień po dniu, minuta po minucie i świadomość że będzie lepiej za miesiąc lub dwa jest trudna. Bo przytyć 4 kilo można w 2 dni, a zgubić je o wiele trudniej.

Trzeba spokoju i wiary w dobre. We wszystkim tak jest - w każdej zmianie, w każdej sferze życia dochodzimy do momentu gdy potrzeba zmian. Zmieniajmy więc na lepsze spokojnie - cierpliwie i powoli, aż zmiana już nie będzie czymś nowym, tylko stanie się codziennością i rutyną.

WALKA

Jeśli byłeś/byłaś kiedyś gruba (grubsza) to zawsze już na zawsze będziesz walczyć z tym, aby nie wrócić do tamtego ciała. Nie chodzi o to, że walczy się z wyglądem! Walczy się z przyzwyczajeniami, smaczkami, apetytami i z tym wszystkim co tworzyło wtedy tamto ciało. I to też jest trudne. Bo to jest cały czas w głowie i trzeba się pilnować i na każdym kroku szukać motywacji aby nie wrócić do tego co łatwe - co znamy i co jest dla nas wygodniejsze.

SIŁA

Skąd brać siłę do tego wszystkiego? Do tego aby zmienić coś na lepsze? Jeśli nikt nie zachęca, nikt nie dopinguje i nie mamy prywatnego, osobistego trenera?!
Siła jest w Tobie - i tylko w Tobie. Jeśli nie dali Ci jej rodzice, mówiąc "Walcz!" to wiedz, że i tak ją masz tam, bo każdy człowiek ma w sobie naturalny pęd do przetrwania. Gdy jesteś trzeźwa, spokojna i gdy jasno patrzysz w przyszłość to przecież chcesz tych zmian, prawda? A skoro chcesz to dasz radę! Nie trać celu z oka :)

"Wasze pożywienie będzie waszym lekarstwem"

Słuchaj swojego ciała. Daj mu to po czym czujesz się dobrze. Wytrwaj w tym, a pokusy minął. Wytrwaj jeszcze dłużej a zmieni się Twoje ciało. Wytrwaj jeszcze dłużej a zmieni się Twój umysł. Dbaj o siebie i działaj na własną korzyść.
Nie słuchaj tych, którzy nie wierzą w to, że Ci się uda. Wsłuchaj się w siłę swojego pragnienia, bo tam odnajdziesz wszystko czego potrzebujesz!

A teraz działaj! ;)

września 14, 2017

PRZEJMIJ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SWOJĄ DIETĘ czyli zewnątrzsterowność



Pisząc dieta, mam oczywiście na myśli sposób odżywiania jaki jest odpowiedni dla Ciebie i jaki wybrałaś...lub chciałabyś go wybrać tylko wciąż coś lub ktoś Ci w tym przeszkadza!
- no właśnie!!
KTOŚ i COŚ!

A może przejmiesz w końcu odpowiedzialność za swoje decyzje żywieniowe i za to co sama wkładasz sobie do buzi?

W psychodietetyce zrzucanie odpowiedzialności za nasze zachowanie na czynniki zewnętrzne nazywa się "Zewnątrzsterowność" i polega właśnie na tym, aby znaleźć poza sobą, wytłumaczenie własnego niepowodzenia.

Ja zawsze "zwalałam winę" za moje wybory jedzeniowe na:
- męża, bo to przecież on przynosi do domu "niedozwolone" produkty i tym samym "nie daje mi wsparcia w wytrwaniu na diecie"!
- na kolegów z pracy, bo codziennie znajdzie się ktoś kto obstawi się ciastkami na biurku lub (jeszcze lepiej!) ma urodziny i częstuje ciastem!
- na dzieci - jakby nie mogły zjadać do koca z talerza!! (Przecież nie wyrzucę, bo się zmarnuje!)
itd...
Znacie to??

Istnieją jeszcze inne argumenty, które odnajdujemy poza nami, aby usprawiedliwić nasze zachowanie: zła pogoda, droga siłownia, brak czasu (ten jest najlepszy!).

ZASTANÓW SIĘ

Czy naprawdę to co wkładasz do buzi w ogóle nie zależy od Ciebie?
Czy to jak spędzisz 30 minut wolnego czasu, naprawdę nie zależy od Ciebie?

PRZEJMIJ KONTROLĘ!

Pewnie, że początki są bardzo trudne, ale (wiem że to już słyszeliście!) - z czasem jest coraz łatwiej. Sama wiele razy byłam na początku, ponieważ przerywałam swoją dietę wiele razy: a to z powodu ciąży, a to z powodu kontuzji, a to z powodu ....no właśnie - z powodu Zewnątrzsterowności. Dopiero gdy spoglądałam wstecz, to żałowałam utraconych efektów ciężkiej pracy. Dlatego tak ważne jest zdać sobie sprawę, że TWOJA DIETA ZALEŻY OD CIEBIE. Ty i tylko Ty jesteś za nią odpowiedzialna. A skoro to jek się czujemy i wyglądamy ma swój początek na talerzu - to jest właśnie najlepszy moment, aby ten talerz wyglądał tak, jak tego pragniesz i żeby był taki, jakim go potrzebujesz!

#bestrong

sierpnia 31, 2017

JAK WZIĄĆ SIĘ W GARŚĆ - tego nie wie lepiej nikt niż matka!



Oczywiście każdy z nas ma chwile słabości i zwątpienia. Jeśli zaczynasz swoją drogę ze zdrowym stylem życia, zmieniasz dietę na nową lub rozpoczynasz jakieś zamierzenia - to jest jasne, że łatwo nie będzie. Jak się motywować i jak sobie radzić ze zwątpieniem?

Oto moje sposoby na motywację i dodanie sobie powera w ciągu dnia, w różnych ciężkich momentach. Mam nadzieję, że i Wam się kilka sposobów spodoba i przyda :)

1. UŻALAM SIĘ NAD SOBĄ

Serio.
Naprawdę to robię bo...to jest potrzebne! Jeśli masz obok siebie ludzi, którzy nie poklepią Cię po plecach, jeśli wiesz, że nie możesz pokazać "słabej siebie" - użalaj się nad sobą. Powspółczuj, ponarzekaj w myśli ALE pamiętaj, aby to nie trwało zbyt długo :)

Przestaw budzik 10 razy, nie sprzątaj, nie gotuj. Jeśli dopada Cie nagłe zdołowanie - zamknij się w łazience, wyjdź z domu, ukryj się przed światem! - tylko zrób to raz i przez niedługą chwilę. Musisz zaraz się opanować i wrócić do działania, bo nic tak nie motywuje, jak działanie i nic tak nie oczyszcza jak pozwolenie sobie na słabość. Nie walcz ze sobą, ale też nie folguj złemu nastrojowi :)

2. DZIĘKUJĘ

Często i za wszystko co mam.
Za zdrowe dzieci, za godne życie, za moich czytelników (tak, tak - za Was również dziękuję :) ), za to że mogłam obejrzeć film, że mogłam sobie coś kupić, gdzieś wyjechać. Dziękuję też za niepowodzenia, za niemiłe wydarzenia - bo wiem i mocno w to wierzę, że nie dzieją się bez powodu i mamy z nich wyciągnąć lekcję!

Dziękowanie sprawia, że dostrzegamy wiele dobrego w naszym życiu :)

3. ODSTAWIAM SIĘ

Zwłaszcza gdy czuję się naprawdę fatalnie.
Ładny wygląd zewnętrzny bardzo poprawia mi nastrój. I mimo iż w ogóle nie chce mi się malować czy wciągać brzucha do ulubionej spódnicy - to mobilizuję zapasy energii, bo wiem, że gdy wyjdę z domu taka "odstawiona" to na pewno będę czuła się lepiej, niż jakbym wyszła zaniedbana.

4. SŁUCHAM MUZYKI I ŚPIEWAM

O tak! I to jak śpiewam!
Tego nauczyła mnie moja przyjaciółka. Ona to robi. I ja też to robię :)
Najczęściej w aucie i najczęściej na cały głos, a gdy jadą ze mną dzieci to słyszę tylko ich komentarze: "mama świruska! mama zwariowała! mama jest zabawna!".

5. RZUCAM SIĘ NA DZIECI

Rzucam wszystko i oddaję się w ręce moich dzieci. Mam dwójkę (jeśli nie wiecie :) ) - synka 3,5 roku i córkę 7,5 roku. Od niedawna postanowiłam, że będę mieli wspólny pokój, przez to mam z mężem sypialnię. Wspólny pokój bardzo zbliżył moje dzieci. Myślałam, że zrobię im "źle", ale okazało się że ruch był dobry...ale nie o tym miałam pisać!

Gdy mi źle i smutno - idę do moich dzieci, zatapiam się w ich świecie, bawię się, śmieję, gadam po dziecinnemu, przewalam się z nimi i przytulam je! Nie ma dla mnie nic, absolutnie nic lepszego na tym świecie na zaznanie szczęścia - szczęścia natychmiastowego :)

6. WSPOMINAM

Oczywiście wspominam te czadowe chwile, gdy np z przyjaciółką postanowiłyśmy przymierzyć wszystkie okulary w Rossmanie i z co poniektórymi zrobić sobie fotki. I co z tego, że świat tych fotek nie widział - my sobie je przesyłamy od czasu do czasu gdy chcemy dodać sobie uśmiechu. Bo piękne chwile są po to aby je kolekcjonować i do nich zaglądać.
Mega fajne wspomnienia dają mi pozytywnego kopa!

A jakie Wy macie sposoby na brak uśmiechu, na smutek? Czy też takie jak ja?
:)

kwietnia 04, 2017

NIEDOBORY NA POŚCIE DĄBROWSKIEJ - FAKTY I MITY



Kochani, dziś chciałabym sprostować niektóre komentarze, jakie pojawiają się pod wpisami dotyczącymi postu dr Dąbrowskiej, a mianowicie chodzi o to, że post prowadzi według niektórych osób do:

Niedoborów witamin i minerałów!
 i


Wyniszczenia organizmu ponieważ jest głodówką!

Spotkałam się też z opinią (od osoby, która ukończyła licencjacką dietetykę) że post który stosuję z mężem, jest wyniszczający, prowadzi do niedoborów witamin i białka oraz jest głupi, bo co to będzie gdy się skończy?!

Chciałabym odnieść się do takich opinii, a dobrze mi to idzie pisemnie :) Jak sobie zapiszę to potem będę mogła reagować w życiu rzeczywistym :)

Nie chcę wchodzić tutaj w kwestię tego czy post Daniela jest mądry czy głupi i jak się komu podoba. Postaram się oprzeć wyłącznie na faktach, czyli na tym, jak nasz organizm pracuje podczas postu. Poniższe informacje oparłam o literaturę fachową dwóch Polek dr Dąbrowskiej i dr Wiśniewskiej-Roszkowskiej.

Zacznę od tego z czym spotykam się w negatywnych komentarzach najczęściej:
  
1. Post wyniszcza organizm tak jak inne "tego typu" głodówki!

Ciekawa to głodówka, na której je się do syta ile się chce! ;)

Ale poważnie - post na pewno nie wyniszcza. 
Owszem jest monotonny zwłaszcza jeśli chodzi o teksturę pożywienia, ale na poście owocowo-warzywnym możemy jeść do syta ile razy dziennie potrzebujemy. Inna sprawa jest taka, że po pewnym czasie wcale już nie potrzebujemy jeść dużo.

Wracając do wyniszczenia organizmu – pomyślcie na logikę. 

Od dziecka zachęca się człowieka do jedzenia warzyw i owoców – bo to zdrowe, pełne witamin, wartościowe, odżywcze bla bla bla. A gdy ludzie dowiadują się, że jemy wyłącznie warzywa i owoce to okazuje się, że na pewno umrzemy z niedoborów i że to co robimy jest niebezpieczne!

Nie! 
Nie kochani. 
Wręcz przeciwnie – post nie wyniszcza. 
On regeneruje i odmładza. 

To czego nie dostarczymy z żywnością, czyli tłuszczy i białek ma pobierać z własnego organizmu. Tłuszcze po to aby oczyścić ze złogów, pozbyć się nadprogramowych kilogramów i przerobić te zapasy częściowo na paliwo potrzebne do regeneracji. Białka zaś ma pobierać aby usuwać wszystkie zanieczyszczenia i stany zapalne (bóle, ogniska chorób stawów, polipy, guzy, cysty itp.) znajdujące się w ciele.

Kiszonki tez sa ważne na tej diecie - utrzymują prawidłową perystaltyke jelit i odpowiednią ilość probiotycznych bakterii jelitowych. Autorka postu zaleca jedzenie ich codziennie oraz dodatkowo picie kwasu buraczanego lub z kapusty. To samo dobro dla naszego organizmu, którego nikt nie tyka nawet w codziennym odżywianiu!

Nie zaryzykuję wiele jeśli stwierdzę, że osoby poszczące odżywiają się lepiej niż większość pozostałych ludzi! 

2. Witaminy wchłaniają się przecież z tłuszczami, a w tej diecie ich nie ma!

Co zaś się tyczy witamin, błonnika czy składników mineralnych to podczas postu przyjmujemy ich zwykle 5 razy więcej niż podczas naszej typowej diety. Dodatkowo kwestia wchłaniania polega najprościej mówiąc na tym, że składniki odżywcze przenikają z jelit do krwi. Jeśli jelita są zaszlamione, zapchane i pełne złogów to nawet jak posmarujemy jedzenie oliwą to i tak przyswajalność jest znikoma. 

Jednak gdy jelita oczyścimy i pobudzimy do prawidłowego wchłaniania, rozpocznie się regeneracja organizmu dzięki wspaniałej ilości dobroczynnych witamin zawartych w pożywieniu, które jest najbardziej naturalne i zrównoważone w składzie.

3. Na poście nie ma się energii i siły bo je się za mało kalorii

Podczas postu nasze zregenerowane komórki przekazują nam masę energii! Mój mąż określa tę zmianę „jak stąd do księżyca”. Ma na myśli to, że dawno nie czuł się tak dobrze.

To pewnego rodzaju psychologiczny paradoks, bo człowiekowi nie mieści się w głowie, że jedząc mniej można mieć więcej siły i energii. 

Tymczasem okazuje się, i takie są fakty, 
że ludzie na poście przestają pić kawę, bez której ponoć nie mogli żyć! 
Przestają mieć kłopoty ze snem, które prowadziły ich do wyczerpania. 

Teraz organizm jest zregenerowany i silny.

Poza tym to wcale nie jest tak, że organizm nic nie je. Tak jak pisałam wyżej, można jeść do syta! A dodatkowo organizm, jako żywy i wspaniały twór, włącza swój własny program naprawczy, który nazywa się „odżywianie wewnętrzne”. Więcej o nim napiszę w oddzielnym poście. Chodzi jednak o to, że nasz organizm zjada to co może, czyli: guzy, polipy, zwyrodnienia, stany zapalne, złogi i wspomnianą tkankę tłuszczową.

Co do senności, bólów głowy i objawów grypowych to są to objawy spowodowane dużym wyrzutem toksyn do krwi. To pogarsza samopoczucie, ale jest dobrym sygnałem i szybko mija – z reguły po dobie, dwóch. Pamiętajmy że jesteśmy na leczeniu – coś musi poboleć, aby mogło przestać :)

Jeśli macie czas zapraszam do oglądania wykładów dr Dąbrowskiej. Wiem, że jest ona owładnięta religijną siłą postu i to może niektórym przeszkadzać, ale postarajcie się zwrócić uwagę przede wszystkim na fakty. Sama jestem ateistką, słuchałam tych wykładów wielokrotnie, czytałam książki, które są relacją audycji prowadzonych w radio Maryja i powiem Wam - skupcie się na faktach :)


oraz część II
https://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=xt-FnTy9ATY

A co potem? Post się skończy i wracasz do jedzenia pizzy?!

A potem jest drugi etap postu, ponieważ post nie jest jednorazowym lekiem na całe zło. Post jest programem, który mamy wdrożyć w życie. Zaczyna się od instalowania na naszych dyskach przez post warzuwno-owocowy, który trwa od kilku dni do 42 dni.

Ten czas wyrzeczeń buduje nam silną wolę i odżywiając nasz organizm pomaga dokonywać właściwych wyborów żywieniowych.

Spotkałam się z opinią (jednej z osób poszczących poraz drugi w życiu), że post daniela nie jest dla osób, które mają kompulsywne napady objadania się.
Moim zdaniem jest wręcz odwrotnie. Uważam tak, ponieważ sama doświadczyłam wielokrotnie na sobie nieodpartej chęci na słodycze i po okresach niejedzenia słodyczy przychodził dzień, w którym znowu pochłaniałam 2 tysiące kalorii w pół godziny!

Dzięki zrównoważonemu pożywieniu, obfitości słodkich jabłek ,buraków i gotowanej marchwii - w ogóle nie odczuwam parcie na słodycze! Mój zmysł jest zaspokojony. Doświadczam tego spokoju pierwszy raz w życiu i jestem na siebie bardzo zła za to, że pół życia unikała owoców w przeświadczeniu że tuczą, a tymczasem prowadziło to do klasycznych spadków cukru we krwi, które objawiały się napadami apetytu.

wracając do tego co będzie po poście - będzie zdrowe odżywianie - bez mięsa (lub okazjonalnie raz w miesiącu), cukru, rafinowanych i przetworzonych produktów. Dieta oparta w większości na warzywach i owocach, zdrowych tłuszczach roślinnych i ziarnie.

O wychodzeniu z diety to już jednak oddzielny wpis :)
I co? Nie taki diabeł straszny, no nie? :)))
Pozdrawiam!
Ania

marca 26, 2017

WNIOSKI PO 14 DNIACH POSTU dr Ewy Dąbrowskiej



Postanowiłam przygotować całkiem oddzielny wpis dotyczący tego co zmienił w moim dotychczasowym życiu post warzywno-owocowy (inaczej post Daniela) przez zaledwie 14 dni.

Oto moja lista.


1. Przestałam mieć apetyt.

Dotychczas często całymi dniami myślałam o jedzeniu! Wiem, to brzmi fatalnie, ale takie są fakty. Nie mogłam uwolnić się od jedzenia!

Wystarczyło kilka dni na poście, aby się od tego oderwać!

2. Przestałam jeść po nocy, czyli po 20:00. BEZ PROBLEMU!

Co wydawało mi się absolutnym wyzwaniem i ciągłą walką ze sobą. Tutaj tego nie ma - na poście można jeść również wieczorami, bo tutaj godzina nie ma takiego znaczenia jak ilość spożytych kalorii w ciągu dnia. Jesteśmy na diecie i mamy jeść z umiarem, ale jeśli jesteśmy głodni to nawet o 22:00 to możemy sięgać po dozwolone jedzenie.

Przez pierwsze dni jadłam wieczorami (około 21-22) gulasze warzywne. Teraz zamykamy kuchnię razem z dziećmi około 20.

To jest fantastyczne!

3. Ustał pulsujący, narastający, przeszkadzający i wkurzający ból!

Ból (nerwoból, ból reumatyczny) który miałam po przebytej jakiś czas temu operacji. Ból odczuwałam przez 8 miesięcy po operacji! W tym czasie nie mogłam aktywnie ćwiczyć i nie dbałam o dietę. Przybyło mi kilka kilo. Ból narastał.
Po 8 miesiącach zebrałam się w sobie i wróciłam do ćwiczeń (mimo bólu) oraz do diety eliminacyjnej - bezglutenowej. Sytuacja się poprawiła, ale problem pojawiał się co jakiś czas, zwłaszcza w okresach wilgotnych: jesień, zima, wiosna oraz gdy pozowliłam sobie na gluten w chlebie lub makaronie.

Na poście Ewy Dąbrowskiej w ogóle nie odczuwam tego bólu.

Natomiast po złamaniu postu w weekend ból wrócił na dwie doby od razu!!!

Nie wiem czy mój post będzie czysty przez kolejne dni, aż do planowanego 42giego dnia. Ale na pewno wiem, co w mojej diecie eliminuję na zawsze - jest to biała mąka oraz biały rafinowany cukier. Te dwa produkty zniknął również z diet moich dzieci i męża. Na zawsze. To bezwartościowy syf, który uzależnia i powoduje utrzymywanie się stanów zapalnych najprościej mówiąc!

4. Nie piję kawy!

I nie potrzebuję!

Lepiej sypiam, lepiej się wysypiam, łatwiej zasypiam.

Jeszcze niedawno zasypiałam około 1-2 w nocy. Teraz 22-23. Dzięki temu wysypiam się bo śpię tak samo jak zawsze do 7-8:00.

Nie potrzebuję kawy rano, bo nie potrzebuję zastrzyku energii! Mam ją w sobie. Idealne na śniadanie jest wypić koktajl z buraka i jabłka, bo to mega zastrzyk fruktozy i błonnika. Syci na wiele godzin!

5. Na poście czuję się lekko i gibko!

Post przy braku łaknienia i apetytu daje poczucie lekkości i gibkości. Ciało zostaje oczyszczone, a wszystko co trafia do środka jest pełne wartości odżywczych.

Nie ma tutaj głodu ani osłabienia. Umysł jest trzeźwy i jasny.

Dowodem na to jest mój mąż - on nie złamał postu od 16 dni. Z faceta, który jadł w sumie wszystko przeszedł metamorfozę na faceta, który żyje od wielu dni samymi warzywami. Nie odczuwa on głodu, nie jest bardziej niż zwykle zmęczony. Już po kilku dniach postu zmniejszył dawkę leku przeciwbólowego o 75%!

Dodatkowo waga spada i to również jest plus. U męża to 4,5 kilo u mnie 2,5kg.

6. Ustępują objawy uczulenia

Kilka miesięcy temu stwierdzono u mnie mocne uczulenie na kurz ze wstępem do astmy, gdzi już pojawił się suchy, uporczywy kaszel, zwłaszcza po przebudzeniu. Natępnie rano miałam okropny katar oraz przez pierwsze dwie godziny nie przestawałam kichać.

Skończył się okres grzewczy, zdecydowanie częściej wietrzymy mieszkanie i problem się złagodził. Jednak katar co rano pozostał.

Na poście go nie ma.

7. Zmienia się moja głowa

Zmienia się moje podejście do odżywiania (znowu!) - co bardzo mnie cieszy. Wraz z pogłębieniem wiedzy zdecydowanie zmieniłam nastawienie do spożywania mięsa.

I chciałabym w tym miejscu szerzej o tym napisać :)

 

 PROCESY GNILNE W JELITACH

Mięso jest pokarmem niezrównoważonym bo nie zawiera m.in.błonnika.
Mięso zalega w przewodzie pokarmowym człowieka dłużej niż u innych zwierząt mięsożernych.

Mięso podlega gniciu jelitowemu. 
Bakterie gnilne wnikają do krwi tworząc kompleksy immunologiczne. Jest to proces bardzo długi i dzieje się tak, gdy organizm jest przeciążony treścią jelitową, z którą nie może się uporać. Dzieje się tak, gdy wątroba traci zdolność oczyszczania krwi napływającej z jelit. Wtedy krew z kompleksem immunologicznym przedostaje się do całego ciała co sprzyja rozwojowi wielu chorób: stłuszczenie wątroby, choroba wieńcowa, miażdżyca kończyn dolnych, zapalenie wątroby, choroba wrzodowa żołądka lub dwunastnicy, choroba zwyrodnieniowa stawów, paradontoza, cukrzyca, nadciśnienie.

Kompleksy sprawiają, że organizm słabiej rozpoznaje bakterie, wirusy i komórki nowotworowe. Gdyby krew była czysta, organizm łatwiej radziłby sobie z eliminacją wirusów i bakterii - nie przeziębialibyśmy się tak łatwo ani nie chorowali na choroby cywilizacyjne.

Średnia wieku badanych przez dr Ewę Dąbrowską to 50 lat.
Pracujemy na swoją przyszłość całe życie.

Badani pacjenci zostali poddani postowi i w ciągu kilku tygodni kompleksy w ich krwi zostały wyczyszczone. Krew czyści się sama podczas postu. Gdy krew się oczyści organizm uruchamia samooczyszczanie, regenerację i proces samolecznia.

BIAŁKO ZWIERZĘCE A BIAŁKO ROŚLINNE

Białko roślinne jest pokarmem zrównoważonym, towarzyszy mu dużo błonnika, co zapewnia sprawne oczyszczanie jelit.

Białko roślinne nie powoduje gnicia w jelitach.

Białko roślinne nie zawiera tłuszczów nasyconych i cholesterolu.

Białko roślinne i roślinny pokarm dostarcza wszystkich niezbędnych składników pokarmowych i sprzyja zasiedlaniu się flory bakterii kwasu mlekowego. Znikają wtedy zaburzenia trawienia i niedobory witamin.

Mięso gromadzi w sobie ogromne ilości pestycydów.

Mięso wywołuje uzależnienie.

Białko zwierzęce zakwasza organizm, co może prowadzić do równoważenia tego zjawiska w organizmie przez zasadowe sole wapniowe z kości. Mięso może więc być przyczyną osteoporozy.

Jestem przekonana, że osoby cierpiące na choroby cywilizacyjne nie powinni jeść mięsa tylko zastępować je białkiem roślinnym.

CZY BĘDĘ WEGETARIANKĄ?

Na pewno nie. 
Dlaczego? 
Z prostego powodu - znam mięso świetnie, jadłam je zawsze i w tym momencie nie wierzę abym już nigdy go nie zjadła.

Ale na pewno ograniczę spożycie mięsa, ponieważ to czego dowiedziałam się o skutkach jego jedzenia przekonuje mnie alby to zrobić. by podjąć kroki w stronę ograniczenia spożycia mięsa. A co Wy o tym myślicie? Czy już dawno przestaliście jeść mięso, czy zastanawiacie się nad tym? A może pukacie się w głowę czytając mój dzisiejszy post?
:)
Pozdrawiam!
Ania


marca 22, 2017

O TYM JAK ZŁAMAŁAM POST EWY DĄBROWSKIEJ i dlczego go nie przerwałam



W ostatni weekend złamałam zasadę postu - nie, nie rzuciłam sie na tort czekoladowy i wołowe bitki! Nie miałam chęci na słodycze i zasadniczo nie miałam chęci na nic - tak po prostu wyszło i nie było żadnego objadania się. 

Chcę o tym napisać, bo może komuś z Was zdarzy się taka sytuacja, a myślę, że nie należy wtedy kończyć postu.

Znalazłam w sieci kilka świadectw, w których osoby mówiły, iż złamały post, ale go nie przerwały i wyleczyły się ze swoich chorób i dolegliwości.
Znalazłam również straszenie, że wystarczy zjedzony bakłażan czy pieczarka aby zepsuć efekt postu! I że po zjedzeniu czegokolwiek poza dozwolonymi produktami jest łamaniem postu i wtedy post się już nie liczy!

Znalazłam wypowiedź osoby powołującej się na słowa dr Dąbrowskiej, że po "wpadce" i zjedzeniu "czegoś tam", nie należy przerywać postu. Wiem, że doktor tak twierdzi.
A więc zgodnie z tym co pisałam Wam w moim wcześniejszym wpisie dotyczącym postu Dąbrowskiej - nie przerywam postu! 



Nie zachęcam do "wpadek". To nie tak, że to nieważne co się je!

W naszym domu na poście są dwie osoby: ja i mój mąż.
Mąż leczy postem chorobę, ja dolegliwości.
Mąż nie pozwala sobie (ani ja mu nie pozwalam) na żadne "wpadki", natomiast oboje traktujemy mój post jako "współpostowanie", tak jak on kiedyś "współciążył" ze mną podczas ciąży.
Ja nie mogłam jeśc sushi czy pić wina. On pozwalał sobie na takie "wpadki". Teraz on rozgrzeszył mnie z tego, że złamałam post, ale walczę razem z nim dalej. To ważne dla nas obojga. Wyobrażam sobie, że byłoby mu bardzo trudno gdybym wycofała się z postu.

A POZA TYM JA NIE CHCĘ KOŃCZYĆ POSTU!



Nie zamierzam przerywać postu, który przynosi mi tyle dobra! 
Dlaczego mam rezygnować z odżywiania, które sprawia, że czuję się lepiej? 
Jestem zdrowsza, szczęśliwsza, chudnę, 
nie odczuwam bólu, który dotychczas bardzo doskwierał.

Nie zrezygnuję z postu i nie zrezygnowałam!

Po złamaniu postu zastanowiłam się nad tym co dotychczasowy post mi dał. Co zmieniły te dwa tygodnie na diecie warzywno-owocowej? Oto moja lista.


1. Przestałam mieć apetyt.

Dotychczas często całymi dniami myślałam o jedzeniu! Wiem, to brzmi fatalnie, ale takie są fakty. Nie mogłam uwolnić się od jedzenia!

Wystarczyło kilka dni na poście, aby się od tego oderwać!

2. Przestałam jeść po nocy, czyli po 20:00. BEZ PROBLEMU!

Co wydawało mi się absolutnym wyzwaniem i ciągłą walką ze sobą. Tutaj tego nie ma - na poście można jeść również wieczorami, bo tutaj godzina nie ma takiego znaczenia jak ilość spożytych kalorii w ciągu dnia. Jesteśmy na diecie i mamy jeść z umiarem, ale jeśli jesteśmy głodni to nawet o 22:00 to możemy sięgać po dozwolone jedzenie.

Przez pierwsze dni jadłam wieczorami (około 21-22) gulasze warzywne. Teraz zamykamy kuchnię razem z dziećmi około 20.

To jest fantastyczne!

3. Ustał pulsujący, narastający, przeszkadzający i wkurzający ból!

Ból (nerwoból, ból reumatyczny) który miałam po przebytej jakiś czas temu operacji. Ból odczuwałam przez 8 miesięcy po operacji! W tym czasie nie mogłam aktywnie ćwiczyć i nie dbałam o dietę. Przybyło mi kilka kilo. Ból narastał.
Po 8 miesiącach zebrałam się w sobie i wróciłam do ćwiczeń (mimo bólu) oraz do diety eliminacyjnej - bezglutenowej. Sytuacja się poprawiła, ale problem pojawiał się co jakiś czas, zwłaszcza w okresach wilgotnych: jesień, zima, wiosna oraz gdy pozowliłam sobie na gluten w chlebie lub makaronie.

Na poście Ewy Dąbrowskiej w ogóle nie odczuwam tego bólu.

Natomiast po złamaniu postu w weekend ból wrócił na dwie doby od razu!!!

Nie wiem czy mój post będzie czysty przez kolejne dni, aż do planowanego 42giego dnia. Ale na pewno wiem, co w mojej diecie eliminuję na zawsze - jest to biała mąka oraz biały rafinowany cukier. Te dwa produkty zniknął również z diet moich dzieci i męża. Na zawsze. To bezwartościowy syf, który uzależnia i powoduje utrzymywanie się stanów zapalnych najprościej mówiąc!

4. Nie piję kawy!

I nie potrzebuję!

Lepiej sypiam, lepiej się wysypiam, łatwiej zasypiam.

Jeszcze niedawno zasypiałam około 1-2 w nocy. Teraz 22-23. Dzięki temu wysypiam się bo śpię tak samo jak zawsze do 7-8:00.

Nie potrzebuję kawy rano, bo nie potrzebuję zastrzyku energii! Mam ją w sobie. Idealne na śniadanie jest wypić koktajl z buraka i jabłka, bo to mega zastrzyk fruktozy i błonnika. Syci na wiele godzin!

5. Na poście czuję się lekko i gibko!

Post przy braku łaknienia i apetytu daje poczucie lekkości i gibkości. Ciało zostaje oczyszczone, a wszystko co trafia do środka jest pełne wartości odżywczych.

Nie ma tutaj głodu ani osłabienia. Umysł jest trzeźwy i jasny.

Dowodem na to jest mój mąż - on nie złamał postu od 16 dni. Z faceta, który jadł w sumie wszystko przeszedł metamorfozę na faceta, który żyje od wielu dni samymi warzywami. Nie odczuwa on głodu, nie jest bardziej niż zwykle zmęczony. Już po kilku dniach postu zmniejszył dawkę leku przeciwbólowego o 75%!

Dodatkowo waga spada i to również jest plus. U męża to 4,5 kilo u mnie 2,5kg.

6. Ustępują objawy uczulenia

Kilka miesięcy temu stwierdzono u mnie mocne uczulenie na kurz ze wstępem do astmy, gdzi już pojawił się suchy, uporczywy kaszel, zwłaszcza po przebudzeniu. Natępnie rano miałam okropny katar oraz przez pierwsze dwie godziny nie przestawałam kichać.

Skończył się okres grzewczy, zdecydowanie częściej wietrzymy mieszkanie i problem się złagodził. Jednak katar co rano pozostał.

Na poście go nie ma.

7. Zmienia się moja głowa

Zmienia się moje podejście do odżywiania (znowu!) - co bardzo mnie cieszy. Wraz z pogłębieniem wiedzy zdecydowanie zmieniłam nastawienie do spożywania mięsa.


PODSUMOWANIE


Zobaczmy jakie są wskazania do postu warzywno-owocowego według dr Ewy Dąbrowskiej (inaczej postu Daniela) dla osób zdrowych:

Poprawa zdrowia, snu, pamięci, wzrost energii, odporności, płodności, odmłodzenie, profilaktyka przeciwnowotworowa.

Uważam, że post jest wspaniały i dla osób chorych i zdrowych.
Wymaga zaparcia się, ale jest warty wysiłku.
Czuję się na nim świetnie i go nie przerwę.
Będę pościć razem z mężem przez kolejne dni.
Nasz post kończy się w Wielkanocną niedzielę. Rodzinne spotkanie w poniedziałek planuję z fantastycznymi potrawami jakie można przygotować na pierwszym tygodniu wyjścia z diety!

Trzymajcie kciuki, nie potępiajcie!
Zachęcam wszystkich do spróbowania postu - już po 14 dniach osiągniecie wspaniałe korzyści!
W następnym poście obiecuję troszkę przepisów, bo mi się już tego nazbierało :)
Dziękuję za wszystkie rady i kciuki :)
Ania
Copyright © 2014 Blog Dietetycznie Siostro! , Blogger