Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z INNEJ BECZKI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z INNEJ BECZKI. Pokaż wszystkie posty

czerwca 26, 2018

JAK USUNIĘCIE KONTA NA FACEBOOKU ZMIENIŁO MOJE ŻYCIE - w dwa miesiące


Facebook będąc portalem społecznościowym opowiadającym o życiu codziennym, wymusza pewien schemat zachowania - czyli przede wszystkim codzienną aktywność. Zarówno ja, jak i moje koleżanki blogerki są bardzo wyczerpane tworzeniem codziennych komunikatów na Social Media. Podczas naszych spotkań blogerskich, wszyscy głośno mówią o tym, że Social Media to ciężka i niewdzięczna praca. Dostarczanie codziennie treści, które często są połknięte i wyplute z bardzo średnim efektem - spotykając się z małym zaangażowaniem czytelnika.

Tworząc od wielu lat treści na mojego bloga zawsze chcę być wiarygodna i przejrzysta. Pracując nad fanpage na Facebooku złapałam się na tym, że tworzę treść na potrzeby portalu - "bo musi być coś codziennie", "bo musi być regularnie", "bo musi być ładnie, śmiesznie, ciekawie..." itp.
Tworzyłam więc treści, które wcale nie wydarzały się w podanym czasie, które były wymyślone, przygotowane z wyprzedzeniem i ustawione na automatyczne publikowanie. I oczywiście większość blogerów również tak robi (oraz wszystkie firmy, które mają swoje fanpage), lecz ja zaczęłam się czuć z tym źle.

Po pierwsze dlatego, że czułam na sobie przymus spełnienia oczekiwań wymagającego portalu i jego użytkowników. Rodzaj codziennej treści musi być atrakcyjny, ciekawy i ładny wizualnie - to ciężka praca jeśli musisz taką treść dostarczyć czytelnikowi codziennie. Efekt jest niepewny - czasem Twoja praca spotyka się z tak małym zaangażowaniem, że czujesz rozczarowanie. Zwłaszcza jeśli chęci masz szczere - bo chcesz sprostać wymaganiom czytelników, ale tego samego dnia musisz iść do pracy, zająć się domem, dziećmi - a doba ma tyle samo godzin co u osób, które nie pracują zawodowo i nie mają dzieci :)))
Tak więc ograniczony czas na tworzenie treści na facebooka frustrował mnie i czułam presję. I choć wiem, że moje koleżanki blogerki, które prowadzą firmy blogerskie, których głównym narzędziem jest blog i fanpage również czują się przytłoczone brakiem czasu na sprostanie wymaganiom portali społecznościowych, to jednak mnie to przytłaczało tak bardzo, że wzbudzało smutek i zdenerwowanie. One zaś traktują to jak zawodowy obowiązek, bo jest to ich praca jaką wybrały.

Po drugie czułam się źle dlatego, że traciłam poczucie znaczenia. Moje treści nie różniły się znacznie od treści na innych fanpejdzach, których jest przecież taak dużo!
Spotykałam się też z takimi treściami, które wyglądały na skopiowane z jednej strony na inną. Jedna osoba kopiuje od drugiej, a druga od pierwszej. Wszystko wyglądało tak bardzo podobnie.
Z jednej strony ciężko się wyróżnić, a z drugiej zachować własną spójność i nie być nudną. Zauważyłam również, że nudne są fanpejdze, które codziennie dostarczały tak bardzo podobnych treści - chciałam tego uniknąć na swoim, ale to znowu wymagało ode mnie bardzo dużo pracy i czasu, którego nie mogłam na to poświęcić - lub musiałam wybierać między życiem osobistym, zawodowym lub prowadzeniem fanpage.....więc znowu rodziło to smutek i zdenerwowanie...

Po trzecie dzielenie się po części życiem osobistym na facebooku wpędzało mnie w stres bycia ocenianą. I choć dzielę się swoim życiem osobistym (a nawet więcej - bo życiem wewnętrznym) tu na blogu, to towarzyszą temu zupełnie inne emocje. Na facebooku czuję się oceniana, czuję się "podpatrywana", gdy statystyki pokazują mi, że mój wpis widziało 10tys osób, a pod wpisem są 3 komentarze. W mojej głowie kłębią się myśli o tych wszystkich osobach, które zobaczyły mój wpis i "przeszły" obok niego coś tam sobie myśląc, ale jednocześnie nie dzieląc się ze mną tymi myślami...
Na blogu jest inaczej - czytelnicy są jakby bardziej szczerzy, komentarze jakby bardziej wartościowe i skłaniające do interakcji. Otrzymuję też maile będące odpowiedzią na moje posty. To inna jakość niż na social media. Blog jest zdecydowanie bardziej moim, zacisznym, przytulnym miejscem. To nie jest fabryka wymuszonych przez facebook treści - to jest efekt szczerej chęci dzielenia się sobą. Bardzo to lubię.

ale się rozpisałam.... :P

Ponieważ mój blog to nie jest firma, moje treści nie mają napędzać wejść na moją stronę lub sprzedawać moich warsztatów czy poradników. Wszystko to jest moim hobby, moją pasją i chcę się tym dzielić w sposób, który sama wybiorę - to ja odpadam z facebooka! 
I odpadłam.
Dwa miesiące temu.
I to zmieniło moje życie - poważnie :) Choć może nie brzmi to poważnie tylko śmiesznie, ale taka jest prawda.

Jak to zmieniło moje życie? - powiem krótko: nie ma w nim już tyle stresu.

Stres był związany np. z lepszym lub gorszym odbiorem moich wpisów na facebooku. Zniknęło też uczucie bycia ocenianą i podpatrywaną przez "nie wiadomo kogo". Oczywiście przestałam się też porównywać - zwłaszcza do tych blogerów, którzy blogują zawodowo i zarabiają blogując na życie. Sama przestałam oceniać innych, bo ich nie oglądam. Przez moją głowę przechodzi tysiąc razy mniej informacji, bo przestałam być konsumentem facebooka - mam więc o tyle mniej opinii o kimś/o czymś i o tyle mniej emocji związanych z odbiorem przez kogoś moich treści. To wyciszenie umysłu - serio!

W miejsce negatywnych emocji pojawiło się uczucie spokoju, poczucie większej realności z codziennego życia, zdecydowanie mam więcej czasu dla rodziny, jestem bardziej zadowolona z siebie, zdecydowanie mniej "gnam" na co dzień, jestem jakby bardziej sobą - niezależna, wolna i nieoceniana.

Pewnie mogłabym o tym napisać więcej, jeśli chcecie posłuchać co w ciągu tych dwóch miesięcy zmieniło się w moim życiu to dajcie znać, bo z pewnością odcięcie od facebooka niesie ze sobą więcej plusów niż minusów :)

Kończąc ten długaśny wpis chciałabym dodać, że nie zamierzam rezygnować z bloga, bo lubię to robić, a temat odżywiania cały czas jest moim konikiem :) Na pewno jeszcze nie raz poprowadzę warsztaty kulinarne i oddam wiedzę czy dobry przepis w Wasze ręce, ale na facebooku już się nie spotkamy :) Życzę Wam miłego dnia i do zobaczenia tutaj - na blogu....jak za dawnych lat :)

stycznia 01, 2018

2 ZASADY KTÓRE ZDECYDOWANIE UŁATWIĄ START ZMIAN W ODŻYWIANIU, o których zdecydowanie niemal wszyscy zapominają!



Plany związane ze zmianą odżywiania należy dobrze przygotować. Jeśli chcecie:

- schudnąć po ciąży
- odtruć organizm
- walczyć z chorobą przewlekłą
- zmienić swoją sylwetkę

w każdym z tych przypadków należy dobrze to zaplanować i nie liczyć na to, że zmiana diety będzie łatwa. Każda zmiana jest dla dorosłego człowieka dużym wyzwaniem, a zmiana dotycząca przyzwyczajeń jedzeniowych na pewno należy do jednych z najciężej wykonalnych. Dlaczego tak jest? - ponieważ codzienna rutyna jest prosta: sposób przygotowania posiłków, pory jedzenia, produkty, które kupujemy w sklepie, potem szykujemy i wkładamy do buzi. Robimy to często w ogóle się nie zastanawiając, a zmiana w odżywianiu zmusza nas właśnie do zastanawiania się nad każdym aspektem pożywienia:

- czy na czczo napić się wody z cytryną? Czy powinna być ciepła? Czy pić kawę przed jedzeniem? Czy może być z mlekiem?
- jak szybko po przebudzeniu zjeść śniadanie i czy w ogóle muszę je jeść?
- co kupić aby szybko móc zjeść w domu coś smacznego po pracy? Jakie produkty mogę a których nie?
itd....

Nieustanna fala pytań i wątpliwości, bo zmiany zawsze są trudne. Jeśli jednak macie już plan i wiecie jakimi zasadami będziecie się kierować w waszych zmianach, zwróćcie jeszcze uwagę na dwie ważne zasady, które zdecydowanie bardzo ułatwią Wam start!

ZASADA 1

Działaj zgodnie z Naturą. 



Wiele kobiet czuje zmiany fizyczne i psychiczne podczas przebiegu cyklu miesiączkowego. Odczuwają duże bóle w trakcie okresu lub owulacji, inne panie puchną tuż przed krwawieniem i tracą dużo wody tuż po miesiączce. Niektóre kobiety odczuwają bóle reumatyczne, które są comiesięczną zapowiedzią menstruacji.

Jeśli widzisz u siebie takie zmiany i obserwujesz bardzo wyraźnie fazy miesiąca, w których czujesz się zdecydowanie lepiej - zaplanuj rozpoczęcie zmian właśnie w tym terminie. W najlepszym dla Ciebie fizjologicznym momencie miesiąca.

Nie kieruj się datą - czy to będzie pierwszy dzień roku, czy poniedziałek - to nieważne, bo ważne abyś czuła się dobrze. Ważne, aby to był Twoim zdaniem dobry dla Ciebie termin. A ponieważ chcesz aby było to już w tym miesiącu - już dziś wyznacz tę datę, ale kieruj się też zasadą 2.

ZASADA 2

Działaj zgodnie z Wszechświatem.



Tak jak woda w morzu płynie, raz zalewając całe wybrzeża, a innym razem pokazując piękne szerokie plaże, tak jak księżyc napełnia się i kurczy od pełni do nowiu, tak i człowiek - niezależnie od tego czy kobieta czy mężczyzna - przechodzi w każdym miesiącu swój cykl.

Spróbuj się nad tym zastanowić.

Może już wiesz, że nie ma diety idealnej dla każdego człowieka? - Tak jest ponieważ każdy jest inny i niepowtarzalny. I Ty również.

Zastanów się i znajdź ten moment w którym czujesz się w ciągu miesiąca najlepiej, a potem popatrz jaki jest Rytm Natury i dopasuj swoje plany do Faz Księżyca. Zdecydowanie łatwiej będzie Ci zacząć zmieniać swoją dietę od pierwszego dnia po pełni księżyca, gdy księżyc maleje aż do momentu, gdy zaczyna znowu nabierać krągłości.

W styczniu 2018 zaczynać należy po pełni 02 stycznia.

Naukowcy dawno udowodnili wpływ faz księżyca na ludzkie samopoczucie, a szczególnie na jakość snu w jego poszczególnych fazach. Dlatego działaj w zgodzie z Naturą i z Wszechświatem i zaplanuj rozpoczęcie swojej zmiany w tym Nowym Roku 2018 nie wcześniej niż po drugim stycznia, czyli najwcześniej startuj trzeciego stycznia!



Postaw wszystko na ostrzu noża - jeśli nie teraz to kiedy?
Przestań zaczynać od kolejnego poniedziałku, od kolejnego roku, od kolejnego....

Zaplanuj tę datę na start - tak aby była zgodna z Twoją biologią i Wszechświatem i zawalcz o lepszą wersję siebie!

Naukowcy twierdzą, że najważniejsze jest pierwsze 21 dni. Że po ich upływie, o ile trzymamy się nowych wytycznych, mamy zdecydowanie większą szansę na sukces. Do tego potrzeba odpowiedniej motywacji - dlatego zadbaj o to szczególnie. Dużo o motywacji pisałam TUTAJ - koniecznie zobaczcie ten post, aby znaleźć najlepszą motywację dla siebie.

Ja zaczynam już 3 stycznia. wprowadzam się do pierwszego sokowego detoksu, który przeprowadzę  19-21 stycznia. O tm detoksie napiszę więcej na pewno niebawem, a czy Ty wiesz już którego stycznia zaczniesz?

grudnia 19, 2017

3 ŚWIĄTECZNE NAGRODY po 100 PLN na Święta i Nowy Rok - zgarnij jedną z nich!



Dziś zapraszam Was do konkursu na zgarnięcie jednego z trzech bonów 100 złotowych na zakupy na stronie QUICKBOOK.

http://www.quickbook.pl/ 

Będziecie mogli przygotować książeczkę ze zdjęciami, same zdjęcia, plakat lub magnesy, które można przyczepiać do lodówki choć w naszym przypadku znacznie lepszym miejscem jest do tego szkolna szafka - tak przynajmniej twierdzi moja córka :)

http://www.quickbook.pl/


Przygotowanie własnej foto książki jest bardzo proste, ponieważ wystarczy wgrać do systemu QUICKBOOK wybrane zdjęcia, a następnie foto książkę przygotowuje się online.

Interfejs jest prosty, wszystko właściwie intuicyjne, a system podpowiada więc każdy sobie poradzi.

Jeśli chcecie pokusić się o ciekawe rozwiązanie i na przykład samemu przygotować okładkę lub którąś ze stron foto książki robiąc kolaż zdjęć lub dodać na zdjęcie napis, tak jak poniżej zrobiłam to ja, to zapraszam Was do skorzystania z fajnego i prostego programu canva.pl oraz picassa - oba darmowe i bardzo proste.

http://www.quickbook.pl/

http://www.quickbook.pl/

Niezależnie od tego zapraszam Was do wzięcia udziału w konkursie, w którym mam do rozdania dla Was

3x 100pln

czyli można zgarnąć jeden z trzech bonów na 100pln do wykorzystania na produkty z Waszymi zdjęciami.

Wystarczy że w komentarzu napiszecie kiedy w waszych domach pojawiają się pod choinką prezenty oraz kiedy następuje ich rozpakowanie i w jakich okolicznościach. Czyli jednym słowem: jak w Waszym domu wygląda zwyczaj dawania gwiazdkowych prezentów?

Na odpowiedzi czekam z moimi dziećmi do końca piątku 22.12.2017r
Następnie mój mały synek wylosuje trzy zwycięskie komentarze i przekażę Wam kody rabatowe mailem, dlatego najlepiej abyście dopisywali w komentarzach swoje adresy mailowe.
Mam nadzieję że wszystko jasne :)



http://www.quickbook.pl/

http://www.quickbook.pl/

http://www.quickbook.pl/

listopada 24, 2017

PRZYJEMNE z POŻYTECZNYM czyli jak łapać jesienną równowagę



Dziś łapię równowagę z Kawą Inką, ponieważ biorę udział w konkursie, ale na co dzień również szukam równowagi pomiędzy wszystkimi rolami, jakie podejmuję w życiu. Tak naprawdę to równowaga jest kluczem do wszystkiego - to dzięki niej osiągamy efekt, który nazywa się "spokój".


Jeśli nie ma w Tobie spokoju to na pewno gdzieś, "coś" się popsuło i należy poszukać sposobu aby to naprawić. Najważniejsze to wiedzieć, że wszystko czego potrzebujesz masz w sobie - nie szukaj więc spokoju za pomocą rzeczy zewnętrznych czy innych osób. Spokój możesz dać sobie tylko ty sama.




Oczywiście, że praca czy stosunek innych osób do nas, to rzeczy, na które nie mamy wpływu. Gdy staramy się skontaktować z kimś kto nie odpowiada na telefony i SMSy możemy czuć zdenerwowanie i nic nie da nam spokoju - tylko wiadomość od tej osoby, że wszystko jest okej.

Jednak nie taki spokój mam na myśli. Ten spokój którego ja szukam na co dzień to balans pomiędzy tym co muszę, a czego chcę i staram się go zachowywać na odpowiednim poziomie w obu wypadkach. Obowiązki i ich realizacja są ważne, ale równie ważne jest zaspokajanie potrzeb emocjonalnych, które wiążą się z przeżywaniem i doznawaniem, z samorealizacją, satysfakcją i poczuciem spełnienia - takiego wewnętrznego :)




Trudno jest znaleźć tę równowagę, ale warto wiedzieć tych kilka rzeczy:
1. Wszystko co Ci potrzebne masz w sobie
2. Odkryj to czego chcesz i daj to sobie
3. To nie ludzie wywołują Twoje reakcje tylko twoja opinia o tych ludziach lub ich zachowaniach

4. Nad wszystkim da się zapanować :)

Nawet nad dwójką kochanych urwisów, które zwykle roznoszą dom i przewalają go do góry nogami. Powiedziałam tylko - kochani a teraz robimy zdjęcia, więc proszę o ładną zabawę i uśmiechy....a że przy okazji wypiłam kawę i przeczytałam felieton? - ot, taki mały podstęp, aby złapać jesienną równowagę ;)

#przyjemnezpozytecznym
#kawainka

czerwca 19, 2017

odrobINKA relaksu - czyli warsztaty trwające zbyt krótko



Ostatnio miałam wspaniałą okazję brać udział w organizacji warsztatów dla INKI na warszawskich koszykach, oto krótka fotorelacja - zapraszam :)





 Tym razem blogerzy nie gotowali, a wykarmieniem zgłodniałych gości zajęła się Małgosia Winkowska Chef w restauracji Lawendowy Dom. To restauracja, która prowadzi również catering oraz sklep i znana jest z wyśmienitego domowego, prawdziwego jedzenia.



 Inka zaplanowała dla blogerów wspaniałe zajęcie - tworzenie lasu zamkniętego w słoju. Taki zamknięty słój nie wymaga podlewania ani nawet pielęgnacji. Tworzy się w nim mikroklimat pozwalający roślinom przeżyć nawet 30 lat w zamknięciu!

Warsztaty praktyczne poprowadzili Szymon i Martyna. Martna jest dietetykiem i kosmetologiem: tworzy i uczy tworzenia kosmetyków naturalnych. Szymon jest ekspertem alkalizacji, detoksu i oczyszczania organizmu, a także pasjonatem botanikiem nauczającym o zdrowych właściwościach roślin.

Znajdziecie ich na blogu Naturalnie Naturalni oraz na ich Insta :)





Muszę dodać coś dla ciekawostki :) Warsztaty odbyły się w poniedziałek, a trawę zamawialiśmy w czwartek. Bo trawa stanowiąca dekorację głównego stołu była prawdziwa! Jednak dostawca trawy uznał, iż nie może ona "zostać sama na weekend w firmie" więc zabrałam trawę do domu i podlewałam ją wraz z dziećmi całe trzy dni :D





Warsztaty odbyły się w Comfort Food Studio - bardzo ładnym, nowym (działającym od paździrnika 2016r) studio kulinarnym. Wnętrze jest na tyle surowe, że da się je zaadoptować do wielu eventów.




Na poczatku był nawet czas dla mnie na pogaduchy i witanie się z gośćmi. To niezwykle fajne uczucie móc współoragnizować przemiłe wydarzenie, zaprosić na nie gości, a potem ucinać sobie z nimi pogawędki! Szkoda, że harmonogram był napięty i nie mogłam pozwolić sobie na dłuższe rozmowy. Z tego względu uważam, że te warsztaty trwały zbyt krótko :)






















Troszkę z ciekawości, a troszkę dlatego że znałam gości włączyłam się ciut do prezentacji Gosi Winkowskiej, która na pięknych blenderach kielichowych Blaupunkta, ze szklanymi dzbanami (ten blender jest przepiękny) pokazywała dziewczynom nie tylko jak wykorzystać kawę Inkę na codzień, ale również prowadziła quiz, w którym goście musieli rozpoznać jaką z trzech limitowanych Inek, Gosia użyła do przepisu.

Podczas prezentacji powstały:



PROPOZYCJA 1
IDEALNE ŚNIADANIE
Smoothie z truskawek, masła orzechowego, mleka migdałowego, pomarańczy i Inki

PROPOZYCJA 2
LUNCH
Sałatka  z pieczonych buraków z orzechami laskowymi kozim serem w dressingu z oliwy, cytryny, miodu i Inki

PROPOZYCJA 3
PODWIECZOREK
Smoothie z awokado, banana, surowego kakao i inki

Inka zaś występowała tutaj w swojej niecodziennej postaci:
Inka z karobem, Inka z ekstraktem z dzikiej róży ze stewią oraz Inka z ekstraktem z buraka cukrowego. Którą byście chcieli spróbować??

  




Jednak wszystko co dobre i fajne szybko się kończy i tak było tym razem - zrobiłam sobie pamiątkowe foto z koleżankami blogerkami, zaznaczając jednak dla żartu, że na tych warsztatach stałam po drugiej stronie wspólnego stołu :)

To był wyjątkowo udany event. Jeśli macie ochotę to zobaczcie jak opisywali go goście! Tam również dowiecie się jak zrobić swój własny las w słoju :)

http://matczynefanaberie.pl/
http://smacznapyza.blogspot.com/
http://www.kuchniadoroty.pl/
http://www.kuchniadoroty.pl/
http://dietetycznie-w-kuchni.blogspot.com/
http://www.zdrowonajedzeni.pl/
http://wolnakuchnia.pl/
http://www.pasjasmaku.com/
https://www.okiemmamy.pl/
http://kuroniowa.com/
http://kuchennybalagan.blogspot.com/
http://lilylife.pl/
http://dziekujebylopyszne.pl/
http://www.grochemogarnek.pl/
http://plateofjoy.blogspot.com/
http://2smaki.pl/
http://oneginetatopa.blogspot.com/
http://www.dietolog.eu/
http://wisnione.pl/
http://kulinarnapiniata.pl/
http://www.mama-trojki.pl/
Copyright © 2014 Blog Dietetycznie Siostro! , Blogger