Anna Laskowska Dietetycznie Siostro

JAK ZACZĄĆ POST

FAQ, ZASADY, ZAKUPY

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRZETWORY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRZETWORY. Pokaż wszystkie posty

23.09.2012

szkocki CYDR od dietetycznej SIOSTRY ANNY



Składniki
na 10 litrów cydru

Około 6 kilo jabłek ważonych już po pokrojeniu na kawałki - usunęłam ogonki i dolne zagłębienia, jabłka miałam kwaśne z działki od Karoliny - takie niewyrośnięte i z robalami czasem
Około 10 litrów wody u mnie z butelki, niegazowana
Kilo cukru trzcinowego, brązowego
4 cytryny
Łyżeczka imbiru w proszku



Przygotowanie

Jabłka kroimy na niewielkie kawałki aby docelowo rozmiażdżyć jabłka na miazgę - mają być zgniecione, może być nawet mus. Do rozdrobnienia jabłek użyłam melaksera ponieważ mój blender nie dawał rady - jabłka były zbyt twarde nawet będąc w kawałkach. Na początek potrzebujemy naczynie na około 6 litrów. Uzyskaną miazgę z jabłek przekładamy do tego naczynia i zalewamy je trzema litrami wody. Naczynie przykrywamy gazą, najlepiej podwójną i odstawiamy w miejsce, gdzie temperatura nie będzie spadała poniżej 15-stopni Celcjusza - chodzi o to aby niska temperatura nie przerwała procesu fermentacji. Wszystko powinno cały czas "pracować" więc pożądane jest aby stało w cieple. 



Jednak trzeba pamiętać, że fermentujące jabłka będą przyciągać małe muszki i będą wydawały nieprzyjemną woń. Chyba dlatego w warunkach domowych najlepiej jest robić cydr latem - można go wystawić na zewnątrz. W ciągu roku to może być piwniczka czy garaż ale radziłabym ogrzać naczynie - nie stawiać bezpośrednio na betonie czy terakocie, owinąć kocem a nawet przykrywać uprzednio wstawiwszy do kartonu. To chyba moje główne spostrzeżenia dotyczące przechowywania podczas fermentacji. 


Jabłka "pracowały" pełny tydzień a ja mieszałam całość rano i wieczorem zgodnie ze wskazówkami z TEGO przepisu, który był dla mnie bezpośrednią wskazówką jak mam się do cydru zabrać. Po 7 dobach przecedzamy płyn od miazgi. Potrzebne nam będzie sporo gazy, w którą partiami nabieramy miazgę i ręką przeciskamy cały płyn w nowe, czyste naczynie. Nowe naczynie powinno mieć pojemność około 10 litrów. Miazgi się pozbywamy a płyn doprawiamy. Ja się zdecydowałam na kilogram brązowego cukru, 4 cytryny (gdyż moje jabłka i tak były dość kwaskowe) a także łyżeczkę imbiru w proszku. Myślę, że kolejny cydr przygotuję ze świeżym imbirem - wzięłabym wtedy około 5-centymetrowy kawałek i zmiażdżyłabym go w moździerzu. Cytryny kroimy na połówki i wyciskamy przez sitko. Do płynu dolewamy około 7 litrów wody. Mieszamy i przykrywamy w miarę szczelnie na 24-48 godzin. Do tego czasu musimy cydr zlać, bo inaczej się zepsuje.



Zanim całość rozlałam płyn raz jeszcze przelałam przez gazę. Rozlewałam do wszystkiego co szklane - butelki po oliwie, winie, occie, sokach a nawet do słoików a zamykałam wszystkim co możliwe - plastikowymi zakrętkami i korkami również. Nie wlewałam do pełna, "pod korek", zgodnie ze wskazówkami z bloga Coś niecoś



Szkockiego cydru nie piłam choć wszystko przede mną, bo w Szkocji mieszka mój brat:) Pierwszy cydr z mojej produkcji wypiłam po trzech dniach. Śmierdział jak jabol. Pozostawiał nieprzyjemny smak. Kolejny po około dwóch tygodniach - był lekko gazowany i już nie był tak nieprzyjemny w smaku. Następny już lekko zmrożony po około 3 tygodniach, smakował mi jeszcze bardziej choć zrobił się jakby bardziej kwaskowy. Mam jeszcze jedną butelkę i widzę jak przy każdym poruszeniu gaz uchodzi ku górze i tworzy piankę - znakiem tego cydr cały czas pracuje. Na dole butelek zbiera się opad, niemniej sam płyn jest przejrzysty, klarowny o ładnym cytrynowym kolorku. 
Co do "działania" efekt mogłabym porównać do "działania" wina z tym, że cydr "trzepie" szybko a potem nie pogłębia się jego działanie wraz z wypitą ilością - tak przynajmniej działał na mnie. I dlatego sądzę, że największe "działanie" niesie ze sobą wywołana grzybami fermentacja i, że to własnie te grzyby trafiając do organizmu wywołują reakcję w efekcie, której jesteśmy na cyrdowym rauszu :)



Nie mam pojęcia czy cydr jest dietetycznym "alkoholem" ...a co Wy o tym sądzicie??

SMACZNEGO SIOSTRY!

domowa SUSZARNIA POMIDORÓW


Składniki

Pomidory czerwone i żółte, gruntowe
Oliwa z oliwek extra virgin

użyte przeze mnie przyprawy

Czosnek świeży
Liście świeżej bazylii
Czosnek granulowany
Oregano
Słodka papryka
Miód
Sól

Przygotowanie

Pomidory myjemy, wycieramy ściereczką, kroimy na połówki i układamy ciasno bezpośrednio na blachę. 



Jeśli pomidory suszymy do oliwy to możemy je doprawić - wtedy oliwa również nabierze posmaku przypraw a nie tylko pomidorów. Przyprawami sypiemy bezpośrednio na połówki pomidorów przed wstawieniem do pieca. Suszymy na 100 stopni przy lekko uchylonym piekarniku. Pomidor gotowy do oliwy będzie gdy jest nadal miękki ale nie wycieka z niego płyn. U mnie to trwało około 6 godzin suszenia. Tak przygotowane pomidory studzimy, przekładamy dość ciasno do słoików i zalewamy oliwą z oliwek. Można do słoików wrzucić również świeże liście bazylii lub ząbek czosnku, łyżeczkę miodu. Zamknięte pomidory mogą stać w ciemnym miejscu przez kilka miesięcy na pewno - nie znalazłam jednak informacji dokładnie jak długo. Po otwarciu proponuję trzymać w lodówce.



Jeśli pomidory chcemy przechowywać w lodówce to muszą być bardzo dobrze wysuszone. Nie mogą być ani trochę miękkie i przechowujemy je w pudełeczku plastikowym lub szklanym. Podczas suszenia również możemy je przyprawić choć przy całkowitym wysuszeniu przyprawy nie dają spektakularnego efektu dlatego można je sobie darować.



Jeśli chcemy przechowywać pomidory w zamrażalce to dowolnie suszymy całkowicie lub na ciut miękko ale pamiętajmy, że zamrażane porcje powinny nie być zbyt duże - tak aby można było po rozmrożeniu użyć wszystkie w ciągu doby.



Ususzyłam łącznie 13 kilo pomidorów. Mam kilka słoików, mam 6 zamrożonych sporych porcji oraz sporo jadłam na bieżąco. Przyznam, że bardzo dużo użyłam prądu do tego suszenia co mnie momentami przerażało. Suszenie trwało kilka dni a piekarnik był włączony niemal non stop, prócz nocy. Jeśli sumować zużycie energii i cały nakład pracy to nie jestem wcale przekonana, że te pomidory są takie opłacalne...ale smaczne i miło mieć w domu ich zapas :)

SMACZNEGO SIOSTRY!

14.09.2012

nie dość, że PROŚCIZNA to jaka RADOCHA!!!


Składniki
na 4 słoiki po 200ml


  • Kilogram jabłek
  • Pół łyżeczki cynamonu
  • 4 łyżki brązowego cukru trzcinowego
  • Pół łyżeczki kwasku cytrynowego


Przygotowanie

Do garnczka wlać wody na samo dno. Jabłka obrać, oczyścić z gniazd nasiennych, pokroić w niewielkie kawałki i wrzucić do garnuszka. Nastawić na średni ogień i pod przykryciem dusić aż jabłka się rozpadną. Potem dodać przyprawy i na najmniejszym ogniu, mieszając trzymać aż do uzyskania musu. Gorący mus przekładać do słoiczków i obracać je do góry dnem. Gotowe! 
Tak przygotowane słoiki możemy przechowywać w lodówce nawet kilka miesięcy. Jeśli chcemy zrobić  mus na zapas to dodatkowo musimy zagotować słoiki w gorącej wodzie. W tym celu wypełnione słoiki z gorącym musem zakręcamy ale nie na maxa i wstawiamy do garnczka z gorącą wodą aż pod samą zakrętkę słoika - przydadzą się słoiki o jednakowej wysokości. Gotujemy około 20 minut, wyjmujemy i dokręcamy zakrętki. Stawiamy do góry nogami i po ostudzeniu chowamy do szafki. Taki mus może tam czekać nawet rok :)




To niesamowite jak łatwo zrobić w kuchni coś zdrowego. Myślę, że naleśniki nadziewane takim musem są o wiele smaczniejsze i lepsze niż te same naleśniki z kupnym dżemem! W dodatku taki mus można robić cały rok i można eksperymentować ze smakami, owocami - proste, szybkie, zdrowe i smaczne! Po prostu genialne! Nic tylko robić! :)

SMACZNEGO SIOSTRY!