Dietetycznie Siostro!

OSTATNIE WARSZTATY

ZOBACZ RELACJĘ

MOJE EKO-PORADY

oraz inne gwiazdy

JUŻ DZIŚ BĄDŹ SZCZĘŚLIWA

WSZYSTKO ZALEŻY OD CIEBIE

WYRZUĆ STRES DO KOSZA

Sprawdź jakie to proste

JESTEM AMBASADORKĄ SARY W POLSCE

Przeczytaj więcej!

18.09.2014

JAGROLL - mój pomysł na kuchnię fusion


Kasza jaglana - najzdrowsza wśród kasz. Dziadek mojego ukochanego robił z nią krupnik - ciekawe, jak to smakowało? Robi tak ktoś w Waszej rodzinie?

Ponieważ eliminujemy gluten to na dobre rozkochaliśmy się w kaszy jaglanej. Jemy ją z sosami, jemy ją w deserach, jemy ją w gołąbkach, jemy ją w sałatkach, jemy ją na śniadanie, obiady, kolacje i podwieczorki i powiem Wam - na zdrowie nam to wychodzi. Mój ukochany szczupleje i młodnieje - wręcz cofa się latami! Ja nie mam porannych bólów brzucha, za które definitywnie obwiniam modyfikowana pszenicę.


Dziś zdradzę Wam nasz hit w menu - nazwaliśmy go JAGROLL i wypowiadamy przez "dż" :))

Można kręcić z pieczarkami i cebulką, z bakłażanem i czosnkiem, z papryką, szczypiorkiem, z mięsem - dla każdego coś miłego. Można jeść na ciepło, zapiekane w jajku i na zimno.
Dajcie znać koniecznie, jak się Wam podoba!?

Składniki

  • Papier ryżowy duże płaty
  • Kasza jaglana ugotowana z oliwą spod pomidorów, lekko osolona
  • 6 czerwonych papryk
  • 10 suszonych pomidorów z oliwy
  • szczypta curry
  • szczypta papryki słodkiej
  • Pół łyżeczki pieprzu
  • 3 łyżki oliwy spod pomidorów suszonych

Przygotowanie


  • Gotujemy duży kubek kaszy, a papryki wstawiamy na 40 minut do nagrzanego na 150-170* piekarnika. Potem obieramy paprykę ze skórki, kroimy w kostkę. Kroimy też pomidory i mieszamy wszystko z kaszą. Doprawiamy do smaku.
  • Papier moczymy w ciepłej wodzie wylanej na talerz. Lekko wilgotny kładziemy na blat czy deskę, nakładamy farsz z kaszy i zawijamy jak gołąbki. Bardzo podobną potrawę robiłam TUTAJ


To świetna przekąska na zimno, a zapiekana pod jajkiem stworzy dobry i pożywny obiad. Trzema sztukami najadam się do syta i pozostaję kilka godzin najedzona - oto magia kaszy jaglanej :)


SMACZNEGO SIOSTRY!

12.09.2014

JAK TO MOŻLIWE?? Upiekłam deser!


Miała być szarlotka z kaszy jaglanej, a powstał deser. Kasza przybiera konsystencję kluskowatą i dlatego nie powinno być jej na spodzie zbyt dużo. Następnie jabłka i kruszonka z amarantusa. Jeśli odjąć kaszę jaglaną - otrzymujemy idealne crumble bez mąki! Przepis wart zapamiętania i wypróbowania - polecam!

Składniki

  • 400g kaszy jaglanej ugotowanej na słodko
  • 15g mazeiny lub mąki ziemniaczanej
  • Jajko
  • Łyżeczka kurkumy
  • Łyżeczka cynamonu
  • 5 kropel stewii
  • Kilogram jabłek
  • Łyżka ekstraktu z wanilii
  • Łyżka cynamonu
  • 2 białka
  • 2 łyżeczki cukru pudru z ksylitolu
  • 70g mąki z amarantusa
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki cukru pudru z ksylitolu


Przygotowanie


  • Kaszę gotuję na słodko. Suchej ok dwie filiżanki. Stosunek wody do kaszy 2:1. Do wody dodałam kurkumę, cynamon i stewię. Po ugotowaniu studzimy i mieszamy z mazeiną i jajkiem.
  • Jabłka obieramy, ścieramy na dużych oczkach, lekko przesmażamy z przyprawami - wanilią i cynamonem. Gdy jabłka sa kwaśne musimy je osłodzić. Ja robię ze słodkich.
  • Mąkę z amarantusa mieszamy z żółtkami i pudrem, zagniatamy na kulkę i wkładamy do lodówki.
  • Foremkę wzięłam tym razem blaszaną i wysmarowałam ją olejem kokosowym. Na spód wyłożyłam kaszę jaglaną, potem jabłka, następnie ubiłam 2 białka z cukrem pudrem i rozłożyłam pianę. Na koniec starłam kruszonkę z mąki amarantusowej na tarce.
  • Pieczemy 40-50 minut, na 180*, wyjmujemy ciasto gdy kruszonka już się zrumieni.
  • Jemy ostudzone.


Biała mąka odchodzi do lamusa, a wszyscy są świadomi tego, że jest to produkt nie tylko zupełnie pozbawiony wartości odżywczych, ale również wysoko przetworzony i wysokokaloryczny.

Efekt jest taki, że po spożyciu białej mąki automatycznie wzrasta zapotrzebowanie organizmu na witaminy i sole mineralne. Zwróćmy uwagę, że biała mąka to praktycznie wyłącznie wysoki indeks glikemiczny oraz same kalorie.

Wiele osób eliminując gluten z diety, zauważa zanik swoich uporczywych dolegliwości takich jak bóle stawów, nadciśnienie, wysoki poziom cukru we krwi. A to właśnie może powodować gluten.

W I serii moich poradników rozprawiam się z produktami, które na pewno nie służą naszemu zdrowiu!

W poradniku „Moja Kuchnia bez mąki i glutenu” jest to gluten.
W poradniku "Słodkie ciasta i desery na diecie" jest to cukier.



SMACZNEGO SIOSTRY!

10.09.2014

ZAKOCHASZ SIĘ W TEJ WYJĄTKOWEJ SAŁATCE!


To jest nie tylko najlepsza kolacja EVER, ale również najzdrowsza i najbardziej sycąca sałatka, jaką jadłam w ostatnich tygodniach!

Zostałam nią poczęstowana przez moja teściową i już przekazuję Wam przepis! Jeszcze gorący!

Składniki
dla dwojga

  • 200g młodego szpinaku
  • Pomidor
  • Ogórek (wiem, wiem - zabija witaminę C. Dlatego polecam wziąć zamiast ogórka małą cukinię)
  • 6 plasterków szynki parmeńskiej
  • 2 jajka
  • 20 zielonych szparagów
  • Kapka oliwy spod pomidorów

Przygotowanie

Szparagi łamie się chwytając oba końce i wyginając łodygę. Oba końce sa jak najbardziej jadalne z tą różnicą, że końcówka z szczytem pędu po umyciu może wylądować na grillowej patelni. Natomiast końcówka twardsza musi zostać obrana z pierwszej skórki i również można ją zmiękczyć przez podduszenie na patelni. Rzecz jasna - suchych i twardych końcówek nie jemy :)

Szparagi lądują na patelni grillowej z odrobiną wody. Na małym ogniu duszą się przez 5 minut czasem przewracane. Szpinak myjemy i kładziemy na talerze w dwie porcje. Na to po pół pomidora, ogórek lub cukinia i po łyżeczce oliwy spod pomidorów suszonych.
Na drugiej patelni przesmażamy we własnym tłuszczyku szynkę parmeńską w plastrach. I chrupiącą kładziemy na wierzch warzyw.
Na koniec robimy po jajku sadzonym i taką sałatkę "piętrową" można spokojnie zakwalifokować do dań obiadowych!! Jest niezwykle sycąca, bogata w smaki, struktury i kolory! Jest soczysta i aromatyczna. Absolutnie fantastyczna!

Na pewno będę ją powtarzała nie raz w różnych kombinacjach roślinnych. Zdjęcie z telefonu trochę słabe, ale nie mogłam się oprzeć!

Polecam!

SMACZNEGO SIOSTRY!

07.09.2014

KTÓRY SUPLEMENT WYBRAĆ? POMOCY!


Od jakiegoś czasu obserwuję w sieci zalew informacjami dotyczącymi tabletek odchudzających Slimette! Jak grzyby po deszczu kolejne koleżanki blogerki puszczają wieść o tym „magicznym” specyfiku.  Tak pisała Maggie (http://ilovehowitfeels.blogspot.com/2013/02/slimette-moja-opinia-po-mesiacy-testow.html), pisały i inne dziewczyny. Obecnie nie mogę skorzystać z mocy tabletek, ponieważ nadal karmię piersią, ale jestem na etapie wyboru, bo zamierzam skończyć karmić 6 grudnia tego roku (hihi;) ) i może warto wesprzeć się jakimś suplementem. Zainteresowały mnie te tabletki, ale wymagają przedyskutowania, bo ich cena pozostawia wiele do życzenia (180pln/miesiąc). Dlatego dziś chciałabym pogadać z Wami co o nich sądzicie –  oto co ja mogę powiedzieć po małym przestudiowaniu tematu.

KTÓRA JAGODA LEPSZA? ACAI CZY GOJI?

Jeszcze kilka lat temu to jagody Goji zachwalane były, jako cudowny środek na wszystko: długowieczność i krótkowzroczność, szczupłe biodra i grube włosy, na piękną skórę i brzydki kaszel, na leniwy sen i ognisty seks. Więc przybywało firm sprzedających jagody goji - suszone, sproszkowane, zamknięte w napojach, sprasowane w tabletkach, upieczone w ciastkach, a  Madonna i  Victoria Beckham, by zachować wieczną młodość, zamieniły botoks na koszyk z jagodami.
Po jakimś czasie na fali jagodowej sławy wypłynęły jagody acai – to właśnie one są składnikiem Slimette. Oprah Winfrey gwarantuje przeciwzmarszczkowy talent tego owocu, który zabezpiecza ją przed starzeniem się, chorobami serca czy nowotworami np. piersi i prostaty.

Wiemy o niej, że ma dwa razy więcej przeciwutleniaczy niż borówka amerykańska i dziesięć razy więcej niż winogrona.

Suszone jagody goji nie są tanie, ale jeszcze droższe są te drugie. :100 g = 15 zł /100 kaps. - 140 zł.

W styczniu prestiżowa amerykańska firma Pierce Mattie z Los Angeles zajmująca się kampaniami dla firm kosmetycznych umieściła jagody acai i goji na liście 'najgorętszych' składników aktywnych, które według prognoz będą najczęściej włączane do receptur kosmetycznych.

Udowodniono, że jagody - acai, goji (kolcowój chiński), borówki amerykańskie czy nasze jagody (borówki czarne) - mają dużo przeciwutleniaczy (wit. C i fenoli), ale czy to wystarczy, by głosić, iż są eliksirem młodości? - Na pewno są bardzo odżywcze - mówi o jagodach acai Elisabetta Politi, dietetyczka z University Diet and Fitness Center in Durham w Karolinie Północnej. - Jednak nie sądzę, by były magiczne. Nikt nigdy nie udowodnił ich działania antynowotworowego, poprawiającego libido, wspomagającego leczenie chorób nerek czy reumatyzmu. 
źródło „Wysokie Obcasy”

POWER MAKER

Przywraca świeżość umysłu, usuwa zmęczenie, często nie tylko te fizyczne, ale również psychiczne. Aby postawić się na nogi, wcale nie musisz wspomagać się nafaszerowanymi chemią napojami energetycznymi i sztucznymi specyfikami. Wszystko, co potrzebne, znajdziesz w naturze a między innymi w Guaranie.

To roślina rodem z amazońskich lasów, a zawarte w niej stężenie kofeiny nie ma sobie równych wśród innych darów natury! Guarana zawiera jej aż 5 proc, tym samym bijąc na głowę ziarenka kawy, które mają jej zaledwie 2 proc. Tajemniczy owoc kryje w sobie także taniny, teobrominę (występującą też w kakao i czekoladzie) oraz ksantynę (stosowaną w leczeniu objawów astmy). Ta wyjątkowa mieszanka zapewnia pierwszorzędny efekt stymulujący, który utrzymuje się znacznie dłużej niż po wypiciu "małej czarnej" (nawet do 6 godzin). Stąd suplementy zawierające guaranę nie powinny być spożywane wieczorami czy w nocy. A może w niektórych przypadkach właśnie powinny?? ;)

Guarana ma również działanie antyoksydacyjne (przez co sprzyja zachowaniu młodości) i bakteriobójcze. Bywa stosowana przez sportowców, ponieważ pozytywnie wpływa na wydolność mięśni i ich regenerację po wysiłku.

Bardzo podobnie jest z zieloną herbatą, której ekstrakt zawarty jest w Slimette. W jej liściach znajduje się dwa razy więcej kofeiny niż w ziarnach kawy, a dodatkowo jej ekstrakt zawiera: teaninę, pochodne ksantyny i teofilinę. Wszystko to sprawia, że zielona herbata pobudza, ale jej działanie jest łagodne i długotrwałe -nie gwałtowne i stosunkowo krótkie jak w przypadku kawy czy guarany. Zasadne, więc wydaje się połączenie obu tych składników w jednym suplemencie.

Zielona herbata polecana jest w profilaktyce chorób układu krążenia, nadwagi, próchnicy, a nawet nowotworów. Odkryto też korelację wyższego spożycia zielonej herbaty (bądź ekstraktu) ze zmniejszonym poziomem cholesterolu całkowitego oraz złego cholesterolu LDL. W poziomie cholesterolu HDL nie zauważono żadnych zmian.

Zielona herbata zawiera antyoksydanty, które chronią komórki przed uszkodzeniem oraz stanami zapalnymi prowadzącymi do chorób przewlekłych, włączając w to choroby serca. Ponadto jeden z rodzajów antyoksydantów zawartych z herbacie, zwany katechiną, zmniejsza absorpcję jelitową cholesterolu – to nie dziwi, że jej picie jest obecnie synonimem zdrowego stylu życia. U mnie w domu, gdy ktoś proponuje herbatę to już nie mówimy „zielonkę”, bo wiadomo, że właśnie taka będzie J

WSPOMAGANIE

Zajęło mi to trochę czasu, ale skoro już piszę Wam o czymś, to chcę pisać mądrze, a nie jakieś bzdury. Szczerze mówiąc znalazłam tylko jeden plus ze stosowania suplementacji L-Karnityny.

Wszelkie źródła informują, że jest ona przereklamowana i że długoletnie testy dowiodły, że Karnityna przede wszystkim jest zachowana w mięśniach w stałej ilości, a jej nadwyżki zostają wydalone wprost do jelita grubego – więc jej dodatkowe dostarczanie nie ma sensu. 

Ale jest jeden plus z suplementacji i kierowany jest zwłaszcza do osób, które podejmują wyzwania fizyczne, ponieważ może łagodzić tzw. DOMS, czyli zespół objawów charakteryzujących się obniżeniem progu bólowego i sztywnością mięśni, występujących mniej więcej 10 godzin po intensywnym wysiłku. DOMS może uszkadzać strukturę włókien mięśniowych, które skutkują stanem zapalnym. L-karnityna może również wpływać na regenerację mięśni po wysiłku. Jest to jedyny dowód przemawiający za stosowaniem L-karnityny u sportowców bądź  intensywnie ćwiczących amatorów. I według mnie jeśli mamy ją stosować, to tylko w towarzystwie innych składników, ponieważ sama karnityna, jest bardziej jak placebo.

Ostatecznie najwięcej roboty z przemianą materii ma dodany do całości ekstrakt z pieprzu Cayenne, a dodatkowo wiadomo o nim, że obok kurkumy, to jedna z najbardziej cenionych przypraw o działaniu leczniczym i detoksykującym według tradycyjnej medycyny wschodu. Tradycyjne zastosowania obejmują użycie, jako środek wykazujący ekstremalne działanie ogrzewające, wzmacniający osłabione funkcje wątroby, pobudzający układ krążenia, powstrzymujący krwawienia, jako składnik mieszanek ziołowych wpływający na szybką absorpcję i lepszą dystrybucję innych leczniczych składników mieszanki. Również używany w wyjątkowych sytuacjach jak omdlenia, stany szoku, nawet przy zatorach i atakach serca do przełamania negatywnych efektów ostrego stanu.

A na koniec jest jeszcze chrom i to w Slimette w najbardziej aktywnej formie i ekstrakt z czarnego pieprzu.

Drogie, decydujemy same, jakimi wspomagaczami uzupełniamy swoje kuracje odchudzające. Może w ogóle rezygnujecie z tabletek, ponieważ mają otoczki i w ich skład wchodzi jednak coś nienaturalnego? A może właśnie chętnie sięgacie po nowości i niektóre ze specyfików możecie polecić. Może coś już próbowałyście? Jeśli tak – napiszcie mi o tym. Co sądzicie o Slimette? Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania Siostry ;)

03.09.2014

MUFFINKI BEZ MĄKI I CUKRU - po prostu! ;)


Moja miłość do amarantusa jest Wam dobrze znana więc nie zdziwi kolejny, zwieńczony sukcesem eksperyment z amarantusem w roli głównej :)
Te muffinki są boskie na deser, na śniadanie, przekąskę. Są wprost przepyszne!



Składniki
na 6 muffinek


  • 500ml składników suchych. Ja zmieszałam amarantus ekspandowany, grykę dmuchaną, kaszę jaglaną preparowaną
  • Garstka żurawiny poszatkowanej
  • 5-10ml stewii
  • Łyżka esencji waniliowej
  • 2 łyżki karobu
  • Łyżeczka proszku do pieczenia (bezglutenowego)
  • 2 jajka


Przygotowanie

Składniki mieszamy na jednolitą masę i wlewamy do sylikonowych foremek na muffinki i pieczemy na 180 stopni około 15-20 minut. Gdy muffinki są ładnie zbrązowione - wyjmujemy z pieca.


SMACZNEGO SIOSTRY!

30.08.2014

A co dla Ciebie jest najważniejsze w śniadaniu?


Wiadomo nie od dziś, że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia - stąd pomysł aby znalazła się w nim kasza. Tym razem sięgnęłam po kaszę jaglaną, ponieważ jest niezwykle zdrowa i bogata w składniki odżywcze. Ponieważ pora wczesna, to śmiało można sobie pozwolić na owoce i różne kaloryczne dodatki, jak orzechy, siemię czy olej. Dlatego to wszystko również znalazło się w mojej sałatce. Wierzcie lub nie, ale mój mężczyzna był nią zachwycony - nie tylko się najadł, ale jeszcze zapewnił, że była najpyszniejszą sałatką jaką do tej pory jadł. Bardzo mnie to ucieszyło, zwłaszcza, że zapewniła mu ona 100% dziennej dawki kwasów omega 3, sporo wapnia, błonnika, żelaza, magnezu, fosforu oraz górę witamin, m.in.: C, B, A i E. A to wszystko zamknęło się w niecałych 400kcal, więc jak na śniadanie w sam raz!

Składniki
na jedną porcję


  • 100g ugotowanej kaszy jaglanej
  • Czerwony grejpftut
  • Garść rukoli
  • Kawałek cukinii (10cm)
  • 2 łyżeczki siemienia lnianego
  • 1 łyżeczka oleju awokado
  • 2 orzechy włoskie
  • Łyżeczka pestek dyni


Przygotowanie

Kaszy ugotowałam więcej, natomiast jeśli chcecie jej ugotować dosłownie na jedną porcję to wystarczy odmierzyć 40-50ml w naczynku i zalać podwójną ilością wody (1:2 wody). Najlepiej użyć garnek o grubym dnie. Od momentu zagotowania kaszę przykrywamy i gotujemy na małym ogniu. Po 10 minutach będzie na pewno gotowa. Zaglądaj do niej, aby się nie przypaliła.
Grejpfrut kroimy na kawałki czyszcząc z gorzkiej błony. Rukolę przepłukujemy. Cukinię odpestkowujemy i kroimy w małe kawałeczki.
Ostudzoną kaszę mieszamy z resztą składników a na koniec polewamy olejem.
Wybrałam olej awokado, ponieważ bardzo mi odpowiada jego smak i zapach. Jest zdecydowanie mniej intensywny niż oliwa, jakby gładszy i bardziej kremowy. Zapach ma również przyjemniejszy. Dlatego do sałatek używam właśnie jego. Dodatkowo to bardzo wartościowy odżywczo olej, możecie o nim poczytać TUTAJ.


Sałatka jest potrawą idealną dla diety alkalizującej, ponieważ nie zawiera składników zakwaszających. Dodatkowo jest rozgrzewająca ze względu na kaszę, więc zdaje się dobrym pomysłem na początek jesiennych dni.


Sałatka wykombinowana tak, aby odżywiała i dawała energię na początek dnia, jak sądzisz, Twój facet ją polubi? ;)

SMACZNEGO SIOSTRY!

27.08.2014

CZY WIESZ PO CO CI SURÓWKA?


Spróbujmy szybko wymienić główne zalety surówki!
- może być bardzo niskokaloryczna
- dostarcza wielu witamin i wartości odżywczych
- potrafi być naprawdę pyszna
i....
- przygotowana z odpowiednio dobranych warzyw alkalizuje organizm! O co chodzi - już wyjaśniam!

Surówka to nie tylko lekka przekąska lub niskokaloryczny posiłek. Gdy przygotujemy ją z odpowiednio dobranych warzyw, będzie wyrównywała pH- naszego organizmu, a właściwie pH- naszej krwi. Odpowiedni poziom pH-, potrzebny do przemiany materii to 7,35-7,45 i gdy waha się +/-1 to jest wszystko w porządku. Takie pH- nazywamy neutralnym. 

Pożywienie różnie wpływa na pH- w naszym organizmie. Niektóre pokarmy są neutralne i nie wpływają na zaburzenie pH-. Większość zaś ma niestety wpływ zakwaszający i powoduje spadek naszego pH-. Aby go wyrównać musimy zjadać również produkty o pH- zasadowym, które wyrównują poziom naszego pH- do wskazanej normy.

Z reguły organizm radzi sobie z zakwaszającymi pokarmami, ale dobrze wiedzieć po pierwsze które pokarmy mają takie działanie, a po drugie jak komponować posiłki, aby pomóc organizmowi radzić sobie z tymi pokarmami.

Z pomocą przychodzi nam właśnie surówka! Przygotowana z odpowiednich warzyw będzie świetnym wytrychem na zakwaszające składniki.


Składniki

  • Mała cukinia
  • Średnia marchewka
  • 6 połówek pomidorka z oliwy

Przygotowanie

Na tarce o dużych oczkach ścieramy cukinię, a na małych oczkach marchewkę. Dodajemy pocięte w paseczki pomidory i gotowe.

Bardzo ważnym składnikiem jest tutaj oliwa z zalewy spod pomidorów, ponieważ to właśnie ona pomaga dobroczynnym składnikom wniknąć w nasz krwiobieg :)

SMACZNEGO SIOSTRY!

18.08.2014

Najlepsze rady wymyśla się dla kogoś - prawda?


Gdy pracowałam jeszcze w korporacji, czasem zajmowałam się pisaniem artykułów dla klienta. Pamiętam jak miałam zarekomendować kwasy omega 3 w artykule traktującym o zestresowanych i zapracowanych, współczesnych kobietach. Fakt był jednak taki, że byłam jedną z tych kobiet i brałam kwasy omega 3 w tabletkach i ...wcale nie czułam się dzięki temu lepiej.

Za to lepiej czułam się gdy wygadałam się przyjaciółce i dostałam kilka słów otuchy, parę rad. Bo z radami jest taka dziwna rzecz, że najlepsze wymyśla się dla kogoś! Niech ktoś zaprzeczy! ;)

Ale do rzeczy!

Przygotowałam dla Was kolejną książkę, która zamyka moją ideologiczną trylogię

"NO SUGAR, NO GLUTEN, NO STRESS"

"No Stress. Cook Book" to książka podzielona na dwie części.

NO STRESS


W pierwszej znajduje się 6-tygodniowy program eliminacji stresu. To sześć tygodni ćwiczeń, czasem bardzo trudnych ćwiczeń, ale dzięki nim będzie Ci łatwiej spojrzeć na swoje zmartwienia i stresy jakby z boku - jak swoja własna przyjaciółka.
Gdy tak się stanie, okaże się, że rozwiązania same będę Ci wpadały do głowy - zupełnie jakbyś radziła komuś innemu, a nie sobie.

A najlepsze jest to, że te ćwiczenia nie są wzięte z powietrza! Są to metody znane wielu ludziom.
Ja je tylko oparłam o historie osób, które do mnie pisały i z którymi się spotkałam. To techniki sprawdzone nie tylko przez innych, ale przede wszystkim przeze mnie.

Sama cały czas stosuję te metody, bo najważniejsze to je poznać i cały czas używać.
Dzięki nim jest mi łatwiej zapanować nad sobą i lepiej ocenić sytuację, która nas spotyka.
Jest łatwiej się odprężyć, łatwiej uśmiechnąć gdy "pada deszcz" i łatwiej żyć - szczęśliwiej!
Szczerze polecam te metody.

COOK BOOK


W drugiej części znajduje się 100 przepisów kulinarnych ułożonych w specjalny sposób. Stworzyłam bowiem trzy działy, a w każdym dobrałam przepisy na śniadania, obiady, kolacje, desery i ciasta tak, aby wspomagały w konkretnych dolegliwościach.
I tak w dziale pierwszym znajdują się przepisy pomocne gdy jesteś:  


·                    drażliwa
·                    skłonna do płaczu
·                    niespokojna
·                    zamartwiająca się
·                    obawiająca się
·                    smutna
·                    łatwo wpadasz w przygnębienie

W dziale drugim przepisy gdy odczuwasz:

·                    spadek koncentracji
·                    osłabienie psychiczne
·                    irytacje
·                    niepokój
·                    pogorszenie pamięci
·                    roztargnienie

A w trzecim gdy jesteś:

·                    osłabiona
·                    skłonna do przeziębień
·                    cierpisz na powracające infekcje

Sprawdź! Dziennikarze polecają moją książkę! W nowym JOYu o niej piszą!

Jeśli zaglądacie do mnie to wiecie, że wierzę w to, że jedzenie ma na nas ogromny wpływ. Wierzę nawet w to, że jedzenie tak samo jak nam szkodzi, może nam też pomagać. Kluczem jest znalezienie odpowiednich receptur w odpowiednim momencie. A Cook Book to gigantyczna ściągawka!

Zapraszam Was do zapoznania się z fragmentem książki oraz do zadawania pytań, jeśli jakieś macie. Wszystko znajdziecie klikając na zdjęcie poniżej :) Serdecznie pozdrawiam i życzę udanego początku tygodnia ;)


13.08.2014

Powiedz co lubisz i zgarnij e-booka!


Byłoby nie fair, gdyby o moją nową książkę mogli walczyć jedynie fani z facebooka!
Dziś rozpoczął się konkurs na facebooku. Dla tych, którzy jeszcze o tym nie wiedzą piszę tutaj :)

Zapraszam!

Do wygrania moja nowa książka.

Poradnik "No stress. Cook Book" to 6-tygodniowy kurs eliminacji stresu oraz wielka książka kucharska, w której przepisy zostały uporządkowane w logiczny sposób.
Są tu przepisy pomagające gdy jesteś:

·                    drażliwa
·                    skłonna do płaczu
·                    niespokojna
·                    zamartwiająca się
·                    obawiająca się
·                    smutna

·                    łatwo wpadasz w przygnębienie

Inne wskazane są gdy odczuwasz:

·                    spadek koncentracji
·                    osłabienie psychiczne
·                    irytacje
·                    niepokój
·                    pogorszenie pamięci
·                    roztargnienie

ostatnie zaś gdy jesteś:

·                    osłabiona
·                    skłonna do przeziębień
·                    cierpisz na powracające infekcje

Wszystko ubrane w bardzo przystępny język oraz okraszone wspaniałymi zdjęciami.
Pierwsze zajawki książki pokażę Wam już niebawem, tymczasem zapraszam na profil do zabawy. 
Konkurs rozstrzygniemy po północy :)


11.08.2014

puszyste, mięciutkie i pyszniutkie naleśniki bez mąki - jadłaś już takie?



Odkrycie tegorocznego lata! No dobrze, przyznaję się - nie jestem ostatnio częstym gościem w kuchni...a może właśnie jestem raczej "gościem" niż gospodynią. Bądź co bądź, dwójka małych dzieci, sporo pracy i kolejna książka w przygotowaniu - a doba jest uparta i wciąż ma tylko 24 godziny! :D
ALE
Nie jest wcale tak, że nic nie kombinuję. W zeszłym tygodniu powstały mega pyszne, sprężyste, soczyste i bardzo zdrowe naleśniki jaglane. Jeśli Cię to interesuje, to zapraszam do przygotowania :)

Składniki
Ciasto podstawowe:
na 6 naleśników
  • 150g płatków jaglanych
  • 300g wody (tak, gram, ponieważ wlewałam na oko ale trzymając miskę na wadze)
  • Jajo
  • Odrobina oleju rzepakowego

Przygotowanie

  • Płatki jaglane mielimy na mąkę. mieszamy z jajem i wodą do konsystencji dobrej na naleśniki. Smażymy na mocno rozgrzanej patelni muśniętej olejem.
  • Smażymy jak najcieńszą warstwę i na bardzo małym ogniu. Proponuję również aby nie były to duże naleśniki, bo mają tendencję do łamania się, ale ostatecznie są bardzo sprężyste i świetnie się skręcają oraz smakują w zasadzie jak te z białej mąki! Są jasne i gdy dodamy trochę oleju robią się na nich charakterystyczne pęcherzyki. Gdy oleju jest mniej - wychodzą gładkie, ale są bardziej łamliwe.

Do naleśników na słodko można do ciasta dodać wanilię w płynie i stewię oraz nadziewać serem lub duszonymi jabłkami. 
Do naleśników wytrawnych można sypnąć pieprz lub curry i jeść tak jak ja - z kurczakiem i warzywami.


Niezależnie od tego jak będziesz szykować swoje naleśniki, są one mega pyszne, mięciutkie i sprężyste!

SMACZNEGO SIOSTRY

30.07.2014

ZDROWY I DIETETYCZNY OBIAD dla całej rodziny



Nadziewane warzywa to świetne rozwiązanie dla osób, które po obiedzie, nie chcą mieć sterty naczyń do zmywania. Poza tym faszerowane warzywa świetnie smakują również na zimno i można je zjeść na kolację lub odgrzać na następny dzień na kolejny obiad. Zrobić tej potrawy dużo lub "na zapas" również jest banalnie łatwo. Ale to nie są wszystkie plusy tego dania! Dla wielu osób bardzo atrakcyjne jest to, że w farszu takiego nadzienia możemy przemycić wiele wartościowych dodatków, zwłaszcza, że niestety podczas pieczenia wiele witamin idzie "z dymem" :P

FASZEROWANA CUKINIA Z NASIONAMI CHIA

Składniki

  • 5 cukinii średniego rozmiaru
  • 500g mięsa mielonego (lub mięsa do zmielenia)
  • 2 czerwone, słodkie papryki
  • Cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka słodkiej papryki 
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/3 łyżeczki białego pieprzu mielonego
  • 6 łyżeczek nasion chia

Przygotowanie


  • Paprykę pieczemy 30-40 minut na folii aluminiowej w 200 stopniach a po ostygnięciu zdejmujemy skórkę i kroimy na kawałki.
  • Cukinie kroimy i łyżeczką wyjmujemy środek miąższu z peskami, aby uzyskać łódeczki cukiniowe :)
  • Mięso mieszamy z posiekaną cebulką, papryką, posiekanym czosnkiem i poszatkowanym miąższem cukinii oraz reszta składników.
  • Łódeczki faszerujemy masą mięsną i pieczemy na 170 stopni przez około 30-40 minut, tak aby nic się nie przypaliło.


NASIONA CHIA

Te niepozorne nasionka kryją w sobie potężną leczniczą moc i dawkę energii, która wzmocni i odżywi organizm. Są niezwykle pożywne i zapewniają nieocenione korzyści zdrowotne.

Właściwości nasion Chia

Nasiona chia stanowią obfite źródło kwasów tłuszczowych Omega 3 i Omega 6 w optymalnych proporcjach. Istnieje mnóstwo produktów zawierających kwasy tłuszczowe, jednak wiele z nich zawiera znaczącą przewagę Omega 6. Natomiast dla zdrowia ciała i umysłu ważna jest odpowiednia proporcja Omega 3 i 6. Olej z Nasion Chia zawiera 30% kwasów omega-3 oraz 40% kwasów omega-6. Zawierają korzystne dla zdrowia długołańcuchowe nienasycone trójglicerydy (ang. LCT) w odpowiedniej proporcji,przez co zmniejszają złogi cholesterolu w ścianach naczyń krwionośnych.

Chia to również źródło witamin, minerałów i przeciwutleniaczy. Zawiera witaminy: E, B1, B3, wapń, fosfor, magnez, żelazo, cynk i niacyna. Charakteryzują się również wysoką zawartością łatwo przyswajalnego białka, (ok. 20%), głównie rozpuszczalnego w wodzie, o wysokiej masie cząsteczkowej).

Ze względu na dużą zawartość błonnika (ok. 25%), który działa korzystnie na układ trawienny nasiona chia polecane są dla osób zmagających się z nadwagą i otyłością. Na długo zapewnia uczucie sytości i wspomagają proces trawienia w przewodzie pokarmowym. Pomagają w lepszym wchłanianiu się pokarmów, a to z kolei wspomaga wchłanianie substancji odżywczych wraz ze znaczącym uwodnieniem polepszającym wydalanie trucizn metabolicznych. Wynikiem tego jest szybka metaboliczna utylizacja w komórkach ustroju. Ta efektywna asymilacja robi z chia bardzo skuteczny suplement diety, zwłaszcza podczas wzrostu i rozwoju u dzieci oraz nastolatków. Również zapewnia właściwy wzrost i regenerację tkanek podczas ciąży oraz karmienia piersią.
Są bogatym źródłem wapnia, zawierają boron ważny minerał współdziałający z metabolizmem wapnia w ustroju.

Są polecane dla diabetyków, gdyż spowalniają wchłanianie cukrów i pomagają regulować ich poziom we krwi.

Wspomagają nawilżanie organizmu ponieważ mogą zatrzymywać dziesięciokrotność swojej wagi. Ze względu na swoje właściwości hydrofilowe są efektywnym uzupełnieniem diety sportowców. Jedną z zadziwiających możliwości nasion chia są własności hydrofilowe - nasiona są w stanie zaabsorbować wodę w proporcji ponad 12 do 1 (wagowo). Ta własności utrzymywania wody koloidalnej przedłuża okres uwadniania organizmu. Płyny i elektrolity zapewniają środowisko, które wspiera procesy życiowe każdej komórki. Stężenie elektrolitów, ich skład podlegają regulacji, aby zachować jak najbardziej stałość warunków środowiska [homeostaza]. Poprzez konsumpcję nasion chia nasz ustrój utrzymuje bardziej efektywną regulację w odniesieniu do absorpcji pożywek i utrzymania odpowiednich stężeń płynów ustrojowych. Ta efektywność pozwala na lepsze utylizowanie płynów ustrojowych oraz utrzymania równowagi jonowej w organizmie.
Porcja 15 g nasion Chia zawiera:

• 107 mg wapnia
• 160 mg fosforu
• 2,4 mg żelaza
• 105 mg potasu
• 59 mg magnezu
• 0,5 mg cynku

Nasiona chia nie zawierają glutenu.

Zastosowanie w kuchni

Ze względu na swoje różnorodne właściwości, nasiona chia powinny znalezć się w naszej codziennej diecie. Można je przyrządzać i spożywać na wiele sposobów w zależności od potrzeby i upodobań: jako dodatek do sałatek, owsianki, musli, ugotowanych kasz, ziemniaków, posypka do warzyw dodatek do koktajli. Zmielone nasiona chia można łączyć z mąką do wypieku ciast, chleba, naleśników do puddingów, sosów, zagęszczania zup
można kiełkować.

Nasiona chia w połączeniu z wodą tworzą żel (podobnie jak siemię lniane). Spożywane w takiej postaci zapobiegają zbyt szybkiemu wchłanianiu węglowodanów (co jest ważne dla osób z cukrzycą)

Nasiona powinny być moczone w czystej wodzie zanim zostaną użyte do jakiegokolwiek przepisu. Nasiona chia zaabsorbują co najmniej 9 razy tyle wody ile same ważą i to w przeciągu 10 minut, lub nawet szybciej zależnie od temperatury wody.

Jeżeli spróbujesz wymieszać łyżeczkę nasion tej rośliny w szklance wody pozostawiając ww. na ok. 30 minut lub dłużej taka mieszanina nie będzie wyglądać już ani jak nasiona ani jak czysta, płynna woda, zrobi się z tego gęsta piankowa galareta. Taka reakcja jest spowodowana tym, że włóknik nasion chia szybko i dobrze rozpuszcza się (żeluje) w wodzie.

Chia pianko-galaretka


Najlepsze proporcje pomiędzy wodą a nasionami dla większości przepisów to wagowo 9 porcji wody na 1 część nasion. Komórki nasion absorbujące wodę nadal utrzymują wodę nawet podczas mieszania z innymi produktami, zmniejszając przy tym kaloryczność posiłku, a to poprzez zwiększanie objętości posiłku. Nie mają przy tym negatywnego wpływu na smak potrawy. Tak naprawdę nasiona chia raczej emulgują niż rozcieńczają, tworząc przy tym większą powierzchnię styku, co w konsekwencji wzmaga smak przypraw, a nie osłabia go.

A może Wy już znacie te nasionka? W każdym razie ja je serdecznie polecam :)

SMACZNEGO SIOSTRY

07.07.2014

Trzymasz linię? - no to ten przepis jest dla Ciebie!



To jest dietetyczna propozycja na śniadanie, kolację lub obiad. Placki są również świetne na przekąskę - no po prostu multi-placki :)

Można do nich użyć dodatkowo na przykład dwie/trzy łyżki tartego parmezanu - będą ciut bardziej kaloryczne, ale tłuszczyk przyda się do transportu witaminek.

Mąki można użyć ryżowej, gryczanej, amarantusowej czy pełnoziarnistej, a może to być również bułka tarta.

Również przyprawiajcie ulubionymi ziołami. Zioła wspomagają przemianę materii, a przez zawarte w nich fitoskładniki poleca się stosowanie ziół w cukrzycy, nadciśnieniu czy zapaleniu stawów. Antyoksydanty występują również w warzywach i owocach dlatego nie zapominajcie, aby Wasza dieta była obfita w te składniki.

Składniki
  • 3 cukinie
  • 2 jaja
  • cebula
  • 3-6 łyżek mąki pełnoziarnistej 1650
  • garstka poszatkowanej pietruszki i kolendry
  • pieprz czarny mielony i szczypta soli

+ olej do smażenia jeśli nie macie patelni do smażenie bez tłuszczu
(i jeśli jej nie macie to koniecznie musicie taką kupić!)

Przygotowanie

Cukinię ścieram na tarce na grubych oczkach. Cebulę szatkuję i wszystkie składniki mieszam. Masa musi dać nakładać się łyżką. Smażymy na malutkim ogniu z obu stron. Placki są zwarte, ładnie pachną, a przede wszystkim fajnie smakują.



Dodałam do nich sosik - rozmieszany koncentrat pomidorowy z kapką mleka bez laktozy :)

SMACZNEGO SIOSTRY!

29.06.2014

NAJSZYBSZY WAKACYJNY OBIAD a w dodatku wszystkim smakuje!

 

Placuszki- racuszki - kto ich nie lubi! Dziś w wersji lekko dietetycznej. Dla mnie świetna alternatywa, zwłaszcza przy czterolatce, która coraz bardziej grymasi przy jedzeniu...dobrze że już wakacje i mogę w 100% popracować nad jej upodobaniami jedzeniowymi. Dieta przedszkolna to dramat i myślę, że wiele z Was zgodzi się ze mną. Cóż. Teraz mamy dwa miesiące na zbudowanie zdrowych nawyków żywieniowych u naszych dzieci, więc do dzieła!

Składniki:
  • 2 jaja
  • 1 szklanka mąki gryczanej
  • 1/2 szklanki mąki amarantusowej
  • około szklanki mleka bez laktozy (polecam to mleko, bo jest naprawdę lekkie dla brzuszka!)
  • 2 łyżki ksylitolu
  • 2 średnie jabłka
  • łyżeczka lub dwie esencji waniliowej
  • pół łyżeczki suszonych drożdży lub od bidy proszku do pieczenia


Przygotowanie

Mleko zagrzać lekko i wymieszać z ksylitolem, drożdżami i łyżką dowolnej mąki. Odstawić w ciepło. Jaja roztrzepać i wymieszać z esencją, startymi jabłkami i pozostałą mąką. Gdy na mleku pojawi się apetyczna pianka wymieszać wszystko ze sobą.
Smażyć na patelni bez tłuszczu lub z odrobinką oleju rzepakowego ;)


SMACZNEGO SIOSTRY!

22.06.2014

NAJLEPSZE Z POMIDOREM i odrobinką soli


Masło kokosowe to ratunek dla mnie, bo własnie tak się składa, że nie mogę jeść krowiego białka...i koziego i owczego pewnie też!
Sposób przygotowania masła kokosowego zaczerpnęłam z książki Sary Wilson, najlepiej smakuje z pomidorem i odrobiną soli!

- paczka wiórek kokosowych
+ blender

blenderujemy do uzyskania masy - to potrwa.
Polecam! Monika już przetestowała. Pycha!

16.06.2014

Jestem jedną z Was. Czasem walnę sobie selfie....


Nie pisałam Wam nigdy wcześniej o tym, że moja przygoda z blogiem zaczęła się od tego, że chciałam schudnąć. W poszukiwaniu dietetycznych przepisów weszłam do sieci i zrozumiałam, że sama mogłabym dzielić się moimi kulinarnymi eksperymentami i sposobami na odchudzone dania. 

Szybko okazało się, że takie miejsca są bardzo potrzebne, a dowodem tego był szybki sukces bloga.

Do prowadzenia bloga zaprosiłam trzy koleżanki i dwie z nich dołączyły, po roku niestety lub „stety” bloga znów prowadziłam sama i tak jest do dnia dzisiejszego, a wszystkie przepisy tutaj są mojego autorstwa. Choć trudno mówić o autorstwie, gdy chodzi o przepis kulinarny. Recepty są często bardzo podobne, a ich liczba w Internecie sprawia, że nie trzeba długo szukać, aby znaleźć coś dla siebie.

Istnieje jednak pewna grupa osób, która ten blog odwiedza zawsze, gdy pojawia się nowy wpis. Te osoby chyba już mnie trochę znają i trochę do tych osób jest ten post ;)

Wszyscy jednak przychodzą tu przede wszystkim po sprawdzone pomysły – sprawdzone, dietetyczne, zdrowe przepisy. Te przepisy sprawdzam na sobie i testuję na moich bliskich zanim pojawią się na blogu.

Pierwsze dwa lata prowadzenia bloga przypada na najbardziej odchudzone, dietetyczne potrawy, ponieważ byłam wtedy w trakcie redukcji masy ciała oraz oswajałam dobre, zdrowe nawyki żywieniowe.

Hitem pierwszego roku prowadzenia bloga były Naleśniki bezmąki, lecz dwa lata później stały się one passe, z uwagi na dodatek mleka w proszku w składzie. Więcej o tym przeczytacie TUTAJ.

Również szlagierem stało się ciasto z fasoli – to podstawa, fundament, na którym wyrósł mój blog.

Szlagierem drugiego roku był makaron z sosem a`la carbonara, sporo dań z amarantusem oraz dieta według Gersona. Zaczęłam kurs zdrowego odżywiania w sporcie i dietetyki i coraz bardziej interesowało mnie nie tylko jedzenie dietetyczne, ale jedzenie, jako źródło zdrowia, jak również jedzenie, jako lekarstwo. Powstały moje książki, w których dużo mówię o tym co zmieniłam w swojej kuchni i jaki to miało wpływ na moje życie w ogóle, a nie tylko na moją sylwetkę.

A o sylwetce chciałabym dziś napisać, ponieważ wygląd jest ważny dla wszystkich osób, które przychodzą tutaj po przepisy.

Do 19-stego roku życia nie walczyłam ze swoim ciałem. Jadłam to co lubiłam, to co jadło się u mnie w domu, nie zastanawiałam się nad swoją dietą, choć wiedziałam że jestem większa niż większość osób w moim wieku.


Odchudzanie się przyszło dopiero później i było to testowanie na sobie każdej możliwej wyczytanej w gazecie diety: dukan, kopenhaska, kapuściana, monignac oraz wszelkiego rodzaju eliminacje, oczyszczanie, diety płynne, monoskładnikowe, głodówki etc.etc.

Strach pomyśleć, ile to działanie na oślep mogło mnie kosztować! Ubytki cennych minerałów i mikroelementów w okresie wczesnej młodości – osłabienie stawów i kości, co mogło być przyczyną moich wieloletnich dolegliwości kostno-stawowych.

Nigdy nie udało mi się jednak samą dietą dojść do upragnionego wyglądu. Osiągałam niską wagę, ale ciało nie było takie, jakbym sobie tego życzyła. 

Po pierwszej ciąży, dzięki wprowadzeniu w moje życie aktywności fizycznej i odpowiedniej diety, osiągnęłam efekty, które w końcu mnie uszczęśliwiły. Mając 31 lat miałam ciało takie, jakiego chciałam, oraz byłam zadowolona ze swojej diety. 


Rozpoczęłam zdrowy, aktywny rozdział mojego życia, w którym nie było miejsca ani na śmieciowe żarcie, ani na wymówki od treningu. Nie dlatego, że wciąż dążyłam do jakiegoś ideału, ale dlatego, że treningi i dobre jedzenie dodawało mi sił, energii i entuzjazmu do działania.


Teraz zaczynam być swoim własnym uczniem, ponieważ po dość ciężkiej, drugiej ciąży, która przeszkadzała w aktywności fizycznej, chcę wrócić do swoich własnych przyzwyczajeń i do tego, co uczyniło ze mnie osobą, którą sama chcę być – zadowoloną, aktywną i uśmiechniętą młodą mamą J



Kilogramy, które zostały mi jeszcze po ciąży (minęły 3 miesiące od porodu) nie są najważniejsze, choć na tyle ważne, abym nie musiała zmieniać swojej garderoby.

Od tygodnia staram się wdrożyć zasady sprzed ciąży:

- eliminacja wszystkiego, co bezwartościowe i niesprzyjające redukcji: bez mąki, bez cukru, zero przetworzonej, gotowej żywności, zero chleba, zero słodyczy – kupnych i domowych (przynajmniej na razie). Mniej soli, mniej tłuszczu.

- mniejsze porcje, częste i w miarę regularne posiłki.

- codziennie porcja aktywności.

Dziś szukam motywacji, wsparcia i kopala w dupala, bo mimo doświadczenia i wiedzy, wciąż zdarzają mi się potknięcia – to przecież takie ludzkie.

Jestem jedną z Was.

Czasem walnę sobie selfie w łazience, czasem zjem coś okropnie kalorycznego, czasem tańczę czasem płaczę - wiadomo. 


Dziś jest poniedziałek, zjadłam pożywne śniadanie, zamierzam trzymać się moich postanowień, uśmiechać do rodziny, mniej pracować i więcej myśleć o zbliżającym się (wciąż odkładanym z wielu powodów) urlopie! 

No i motywować się i kopać w tyłek - też będę. Na ile sił starczy! ;)

miłego dnia Siostry! ;)