Dietetycznie Siostro!

MOJE EKO-PORADY

oraz inne gwiazdy

JUŻ DZIŚ BĄDŹ SZCZĘŚLIWA

WSZYSTKO ZALEŻY OD CIEBIE

WYRZUĆ STRES DO KOSZA

Sprawdź jakie to proste

NALEŚNIKOWY HIT MOJEGO BLOGA

Sprawdź czy już takie jadłaś!

27.11.2014

SRI LANKA W WARSZAWIE i konkurs komentarzy



Drodzy, dziś będzie luźna wariacja na temat podróżowania, czyli jak zrobić sobie w domu Sri Lankę. Najlepiej i najprościej zapytać o to specjalistę, a dokładniej specjalistkę Hannę Sobczuk, dzięki której powstał dzisiejszy post!

Dziś dzięki Hani pokażę Wam kuchnię lankijską, którą dość łatwo zrobić w domu. Wraz z Hanią przypominamy Wam o konkursie i zapraszamy do udziału! Również dziś ogłaszamy, że każdy kto pozostawi pod tym postem komentarz weźmie udział w losowaniu NAGRÓD!

Polecam też dzisiejszy przepis, bo będzie smacznie i aromatycznie. I przede wszystkim ostrrrrro! ;)


Oryginalne rice & curry ze Sri Lanki

Poniżej przedstawiam efekt doświadczeń i notatek ze Sri Lanki, a także długich poszukiwań w Internecie i eksperymentów kulinarnych, które Hania dodatkowo dostosowała do składników dostępnych na polskim rynku.

Z kilku musiała zrezygnować, inne czymś zastąpić. I tak np. wyrzuciła z przepisu liście curry, bo raczej trudno jest je dostać  (chociaż na upartego też się znajdzie), a zamiast nich użyła curry w proszku. Choć  to czyni całe danie mniej oryginalnym,  uwierzcie mi – końcowy efekt jest ciągle powalający. Przynajmniej według mnie. ;)


Typowe lankijskie rice&curry składa się z kilku potraw curry podanych z ryżem, dziś okrojona  wersja z ogórkowym dodatkiem, czego na Sri Lance nie uświadczysz. Oni tam są po prostu przyzwyczajeni do ostrych potraw, które dla nas mogą być troszkę za ostre, natomiast świeży zielony ogórek świetnie łagodzi pieczenie na języku. Żadna woda, żadne soki. Ogórek. Ewentualnie jogurt naturalny, ale ogórek lepiej się tutaj komponuje.
Z podanych w przepisie ilości wyjdzie obiad dla około 4-5 osób.

Czas przygotowania całości: około 2 godzin. Mięso proponuję zamarynować i odstawić do lodówki około 2-3 godziny wcześniej.

BAKŁAŻAN Z CURRY

Składniki:

1 duży bakłażan (lub 2 średnie) pokrojony w kostkę
1 czerwona cebula posiekana
2 papryczki peperoni (czerwona i zielona) pokrojone w plasterki
1 zielona papryka pokrojona w kostkę
1 pałeczka cynamonu (ok. 2,5-3 cm)
1 łyżeczka kminku (ja użyłam zmielonego)
1 łyżeczka cukru
½ łyżeczki kurkumy
3 łyżeczki curry
½ łyżeczki chili w proszku
1 łyżeczka octu ryżowego (może być też biały winny)
½ puszki mleka kokosowego
olej rzepakowy (chociaż oliwa z oliwek też pasuje), sól

Przygotowanie

Na dużej patelni podgrzewamy olej i smażymy pokrojonego bakłażana aż będzie miękki i brązowy. Przekładamy do innego naczynia na później. Ważne, żeby użyć patelni, do której potrawa nie przywiera!

Na tej samej patelni ponownie podgrzewamy olej i smażymy cebulę, aż się zeszkli. Dodajemy papryczki peperoni i zieloną paprykę, dorzucamy pałeczkę cynamonu. Doprawiamy kminkiem i cukrem.

Po zamieszaniu dodajemy bakłażan, doprawiamy chili, curry i kurkumą. Na końcu dodajemy ocet i mleko kokosowe. Smażymy kilka minut, aż potrawa wchłonie mleko.

ANANAS Z CURRY

Składniki:

1 puszka ananasa pokrojonego w kostkę
1 biała cebula posiekana
2 papryczki peperoni (czerwona i zielona) pokrojone w plastry
1 laseczka cynamonu (ok. 2,5-3 cm)
½ łyżeczki kurkumy
½ łyżeczki płatków chili (ja używam młynka Kotanyi razem z solą)
2 łyżeczki curry
1 łyżeczka imbiru (albo kawałek startego świeżego)
3-4 ząbki czosnku pokrojone w plasterki
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka octu ryżowego (lub białego winnego)
½ puszki mleka kokosowego
olej rzepakowy (lub oliwa z oliwek)

Przygotowanie

W garnku podgrzewamy 2 łyżeczki oleju, dodajemy cebulę, papryczki, cynamon i smażymy 2 minuty, po czym dodajemy czosnek, imbir, płatki chili.

Po chwili dodajemy ananasa, curry, kurkumę, cukier, ocet i na końcu mleko kokosowe. Gotujemy 10 minut na wolnym ogniu, aż potrawa ładnie zgęstnieje.


RYŻ I KURCZAK

1,5 szklanki ryżu gotujemy w 3 litrach wody. Dodajemy łyżeczkę curry, łyżeczkę kurkumy i całą puszkę mleka kokosowego, więc ryż jest słodki.

Dużą pierś z kurczaka pokrojoną w kostkę przekładamy do miski, zalewamy 2 łyżkami oliwy z oliwek i dodajemy 2 łyżeczki curry, 2 łyżeczki słodkiej papryki, trochę przyprawy do kurczaka (bądź wszelkie inne przyprawy, które lubicie), sól i pieprz, i wstawiamy do lodówki na jakieś 2-3 godziny. Im dłużej mięso będzie stało w marynacie, tym będzie delikatniejsze, więc równie dobrze można przygotować je poprzedniego wieczoru. Później smażymy lub grillujemy.

Całą potrawę podajemy na stole odrębnie i niech każdy częstuje się wedle uznania.


Podoba się Wam? Chcecie wziąć udział w losowaniu nagród? – Nic prostszego! Zostaw odpowiedź w komentarzu pod tym postem, na pytanie: „Jakie podróże pociągają Cię najbardziej i dlaczego wybrałabyś się na Sri Lankę?”, nie zapomnij zostawić swój adres e-mail!
Powodzenia ;)
Ania 

25.11.2014

CZY ZABIEGI WYSZCZUPLAJĄ - kriolipoliza



W najbliższym czasie będę miała okazję poddawać się różnym zabiegom kosmetycznym, które reklamowane są jako wyszczuplające czy modelujące sylwetkę. Ponieważ wszystkich Was interesuje z pewnością ten temat, opiszę Wam kilka z tych zabiegów, abyście mieli pogląd na to jak wyglądają. Fajnie będzie jeśli osoby, które takim zabiegom się poddały, napiszą o tym.

KRIOLIPOLIZA

Pierwszym zabiegiem, któremu się poddałam była kriolipoliza. To metoda wyszczuplania polegająca na chłodzeniu tkanek tłuszczowych w celu spowodowania ich rozpadu. Stąd wynikiem zabiegu ma być redukcja tkanki tłuszczowej. W tym miejscu zawsze zastanawia mnie to, że aby uzyskać jakiś efekt, usługodawca rekomenduje minimalną ilość zabiegów. W tym wypadku zalecono mi pięć spotkań.  Co jest dość dziwne, bo w TYM artykule czytałam, że wystarczy od jednej do trzech sesji! Nie wiem więc czy panie chciały mnie "naciągnąć", czy też moje ciało wymaga większej pracy!

Tak czy siak mam zawsze wrażenie idąc do kosmetyczki, że odbywam spotkanie z przeszkolonym sprzedawcą, który wykorzystuje moją słabość, a mianowicie dążenie do jak najbardziej zadowalającego mnie wyglądu. Też to macie?

Cena też nie jest mała, bo choć mrozić tkanki nie wolno za często, więc spotkania odbywają się co 2 tygodnie, to koszt wszystkich zabiegów skacze od 1100pln do 4200pln. Wszystko zależy od tego, czy trafimy na promocję i ile przyłożeń chcemy.


Przepraszam za jakość zdjęć - mam popsuty telefon i operuję starą nokią. W dodatku nie udało mi się wrzucić zdjęć na kompa, więc to są zdjęcia zdjęć!! :P
Tutaj widać przyłożenia "przyssawek" na "boczki"

Przyłożenia, to podłączenie do maszyny. Aparatura do której byłam podłączona posiada dwie przystawki, które nazwałam "przyssawkami". Są to plastikowe pojemniki, które przytknięte do ciała, zasysają je, a w środku stopniowo obniżają temperaturę, aż do +3 stopni Celcjusza. 

"W takiej właśnie temperaturze tkanka tłuszczowa obumiera, rozpada się i już nigdy nie powraca do normalnego stanu. To oznacza, że już Pani w tym miejscu nie przytyje" - usłyszałam od pani kosmetyczki. "Rewelacja" - pierwsza myśl, ale niestety cena jest dla mnie zaporowa.

Zabieg miałam przeprowadzony w ramach kuponu, który kupiłam na portalu zniżkowym. Znalazło się na nim kilka zabiegów, które opiszę Wam w kolejnych postach.

przyłożenia na brzuch

Same przyłożenia maszyną do kriolipolizy były dość nieprzyjemne i pozostawiły na skórze zaczerwienienia i niewielkie siniaki. Zassana skóra jest podrażniona, a podczas zabiegu lepiej nie oglądać tego widoku! 

tak wygląda zassana skóra do przyssawki! AUĆ!

No jednak mimo to, zabieg jest bezbolesny, a z tego co mówią specjaliści - skuteczny. Myślę, że gdybym miała kasę to bez wahania wypróbowałabym tę metodę na moim rozciągniętym od dwóch ciąż brzuchu. Jestem pewna, że z takich zabiegów korzystają wszystkie aktorki, gwiazdy TV czy inni celebryci! A czy któraś z Was odbyła serię tych zabiegów? Czy warto w nie inwestować? Dajcie znać!
Pozdrawiam, jeszcze lekko zaczerwieniona w pasie Ania ;)

20.11.2014

Jeśli zmiany, to tylko na lepsze! Jeśli wycieczka, to tylko podróż życia! Oto konkurs "MOJA KULINARNA PODRÓŻ ŻYCIA - SRI LANKA"



Bardzo często jest tak, że dążąc do zmian, myślimy o czymś radykalnym. Wierzcie mi, że znam te irracjonalne postanowienia od podszewki!

„Jutro nic nie jem”

„Idę na 4-godzinny trening”

„Jadę nad morze”

I takie tam….

Jednak, radykalne posunięcia nie zawsze są złe, gdy zamiast być zmianą, są początkiem dla zmian. Właśnie o tym chciałabym dziś opowiedzieć. O podejmowaniu zmian, realizacji marzeń i o konkursie :)




Wyobraź sobie bezkresne plantacje herbaty, ogromnego słonia, którego wielkie ucho tworzy wiatr, unoszący Twoje włosy, ciepłe dłonie masujące Twoje place i smak soczystego mango w ustach. Wyobraź sobie chłodne wnętrze świątyni buddyjskiej, kaskadowy wodospad pozostawiający zimne krople wody na twarzy. Wyobraź sobie piękną, niemal białą plażę, połączoną z mega błękitną wodą oceanu, zielone palmy, tubylców wspiętych na palach podczas łowienia ryb. Wyobraź sobie Sri Lankę w marcu – bardzo ciepło, w nocy nawet 25 stopni, w dzień nawet 30! Nie dogadasz się za bardzo po syngalesku, ale z dobrym przewodnikiem zejdziesz pół wyspy i jeszcze będzie Ci mało. Odważna, kobieca grupa trampingowa – różne formy transportu, ciekawe miejsca noclegowe, które wybierasz Ty. Pyszne, miejscowe jedzenie, którego podstawą są miejscowe warzywa i owoce, a pieczołowicie przygotowane potrawy, zjadasz za pomocą rąk, aby poczuć ich prawdziwy smak – jak twierdzą Lankijczycy.




Taka podróż, to nie tylko oderwanie się od rutyny, którą żyjemy przez większą część życia. Taka podróż to wyzwanie, przygoda, atrakcja i bardzo, ale to bardzo dobry moment do rozpoczęcia w życiu zmian.

Zmiany mogą dziać się już podczas wyprawy, a po powrocie można je kontynuować i realizować kolejne postanowienia. Wszystko w zależności od tego, co najbardziej chcemy zmienić. Przyznasz, że to fajny pomysł na przerwanie kręgu powtarzalności codziennych zdarzeń?

Jeśli Twój związek odnotowuje ciągłe wzloty i upadki, jeśli każdy poniedziałek oznacza rozpoczęcie diety czy treningów na nowo, jeśli pragniesz coś zmienić, pragniesz się oderwać, zrobić coś niezwykłego – jedź z nami na Sri Lankę! Jedź z nami również, jeśli pociągają Cię przygody, niestandardowe podróże, emocje związane z poznawaniem nowych, egzotycznych miejsc. Każdy powód jest dobry, aby wziąć udział w dzisiejszym konkursie i zgarnąć aż tysiąc złotych, a nawet więcej!



Dziś proponuję Wam zabawę, trochę kulinarną, a trochę emocjonalną J

Zadaniem konkursowym, jest przesłanie zdjęcia, które, jak najlepiej odda temat:

Moja kulinarna podróż życia - Sri Lanka”

Na zdjęciu może być potrawa, może to być również kolarz zdjęć lub wyklejanka z czasopism. Każda technika dozwolona – każdy ruch dozwolony. Zrób potem zdjęcie swojej pracy lub zapisz plik z programu graficznego i wyślij na adres: dietetycznie.siostro.blogspot@gmail.com

A teraz nagrody!

Sześciu zwycięzców wygra zestawy książek kulinarnych, a trzy pierwsze miejsca dodatkowo otrzymają nagrody pieniężne w postaci rabatu na podróż życia na Sri Lankę z HannąSobczuk, organizatorką tejże wyprawy. Podróżniczką, entuzjastką kulinarną, a także blogerką!

I miejsce 1000pln + zestaw e-booków wraz z bonusami + książka "Smaki świata"

II miejsce 800pln zestaw e-booków wraz z bonusami + książka "Smaki świata"

III miejsce 600pln + zestaw e-booków wraz z bonusami + książka "Smaki świata"

IV - X miejsce zestaw e-booków wraz z bonusami!







Ale to nie wszystko! 

Jeśli podejmiecie wyzwanie i wyrazicie gotowość do podróży, każda z Was już dziś może zgarnąć 400pln zniżki na wyjazd z Hanią, a laureatki dodatkowe 200pln! Wystarczy, że zapiszecie się na newsletter http://hannatravel.pl/, a przy wpłacie zaliczki do 5 grudnia powiecie, że jesteście z polecenia z bloga Dietetycznie Siostro :)

Jak dokładnie wygląda wyprawa przeczytacie TUTAJ.




Myślę, że zgodzicie się ze mną, że taka podróż może wszystko zmienić! Doszłam nawet do wniosku, zgłębiając ten temat, to miejsce i tę niezwykłą kulturę, że to może być podróż życia! Pewnie nie każdego na taką podróż stać, a na pewno każdy chciałby mieć parę złotych więcej podczas takiej wyprawy. Warto się nad tym zastanowić, bo to może właśnie być TO – wytrych, motywator, przełom.



Regulamin konkursu dostępny jest TUTAJ. Konkurs potrwa od 21.11.2014-05.12.2014, laureaci zostaną poinformowani dokładnie 05.12.2014r. Wyniki na blogu znajdą się najpóźniej 7 grudnia.

W razie pytań piszcie. Już nie mogę się doczekać Waszych prac. Jestem też ciekawa co sądzicie o takiej podróży trampingowej, czy wiele z Was zdecydowałoby się na taki wyjazd?
Życzę powodzenia, niebawem pokażę Wam mój własny pomysł na pracę konkursową! Pozdrawiam!
Ania

02.11.2014

POŁĄCZ PRZYJEMNE I POŻYTECZNE - spróbuj w końcu wypieku ze strączków!


Zaczęły się pierwsze chłody (dla mnie to już mrozy!) więc warto pomyśleć o wypiekach ze strączków na nowo. Sezon na fasolę i ciecierzycę może zainspirować, a do tego rozgrzać!

Zwiększenie spożywania roślin strączkowych takich jak groch, fasola, soczewica, bób czy zielony groszek jest wskazane zwłaszcza gdy cierpisz na brak energii lub dokucza Ci wysokie ciśnienie albo za wysoki cholesterol.


Rośliny strączkowe przede wszystkim są cennym źródłem węglowodanów czyli naturalnego paliwa dla organizmu, dlatego są hitami jesieni i zimy :)

POLECAM ROŚLINY STRĄCZKOWE PONIEWAŻ:

  • Po zjedzeniu fasoli poczujemy się syci przez kilka godzin, bo to spora dawka węglowodanów.
  • Drugim cennym składnikiem roślin strączkowych jest  białko np. soja zawiera go ok. 40 %.
  • Białko roślin strączkowych jest łatwo przyswajalne i lekko strawne.
  • W strączkach znajdziecie naprawdę duże ilości: wapnia, magnezu, potasu, fosforu, żelaza, miedzi, cynku, siarki i selenu.
  • Dodatkowo stwierdza się w nich dużą zawartość witaminy B, witaminy E, witaminy C i PP, a także kwasu foliowego i prowitaminy A.
  • Cześć roślin strączkowych zwłaszcza groch i bób zawierają błonnik , a soja (oczywiście nie bądąca soją GMO) jest też źródłem tłuszczu, ale bardzo zdrowego dla organizmu.

Stwierdzono, że wystarczy jeść każdego dnia ok. 200 g gotowanej fasoli lub soi, aby skutecznie zapobiec chorobom układu krążenia - udarom czy zawałom.
Częste spożywanie roślin strączkowych skutecznie poprawia pracę przewodu pokarmowego.

To naturalne „lekarstwo" zapobiegające zaparciom, hemoroidom.
Nnaukowcy z USA i Japonii twierdzą, że spożywanie zwłaszcza fasoli czy soi zmniejsza ryzyko zachorowania na raka jelita grubego i raka żołądka nawet o 30 %.

Rośliny strączkowe regulują poziom cukru we krwi.
Zobojętniają kwas żołądkowy i łagodzą stany zapalne żołądka.

Pytacie mnie od lat o strączki – jak je gotować, jak mielić, jak uniknąć gazów etc…
MOJE RADY JAK POSTĘPOWAĆ Z ROŚLINAMI STRĄCZKOWYMI:

  • Przed gotowaniem dokładnie myjemy i moczymy nasiona tylko w zimnej lub letniej wodzie, bowiem w ciepłej wodzie rozwijają się drobnoustroje.
  • Nie dodajemy do gotowania sody, ponieważ rozkłada ona witaminę B1 !
  • Solimy i dodajemy inne przyprawy dopiero pod koniec gotowania: gdy planujemy wypiek wytrawny, już do gotowania możemy dodać rozmaryn czy kminek (ale pod koniec!). Gdy chcemy wypiek na słodko, możemy gotować strączkiz dwoma jabłkami J
  • A oto mój najlepszy sposób na uniknięcie wzdęć:  strączki moczymy około 3 godziny, następnie odcedzamy, zachowując wodę w której ziarna były moczone, potem zalewamy ziarna niewielką ilością świeżej wody i gotujemy 2-3 minuty. Odlewamy tę wodę, a rośliny zalewamy uprzednio zachowaną wodą, w której były moczone ( nie tracimy wtedy składników odżywczych ! ) i gotujemy ziarna, aż staną się miękkie.
  • Do wypieków możemy używać również roślin strączkowych z puszki. Wtedy płuczemy je dokładnie i blenderujemy. Tak powstaje puree.
  • Aby Twój blender nie odmówił posłuszeństwa, miel strączki z jajkami ;)




BUŁECZKI ŚNIADANIOWE Z CIECIERZYCY
Składniki
na 6 muffinek

  • 240g zmielonej ciecierzycy
  • 1 jajko
  • 40g mąki ziemniaczanej
  • 4 łyżki miodu lub melasy
  • 30g żurawiny
  • Łyżeczka bezglutenowego proszku do pieczenia lub sody


Przygotowanie

  • Ciecierzycę wsypujemy do miski, wbijamy jajko i wsypujemy proszek do pieczenia. Blenderujemy na masę.
  • Dodajemy resztę składników i mieszamy.
  • Przekładamy do sylikonowej foremki na muffinki i pieczemy na 180* przez 30-35 minut, aż wierzch się zezłoci.


Wiele osób sądzi, że w wypiekach z fasoli czy ciecierzycy strasznie czuć rośliny strączkowe, ale prawda jest taka, że dość łatwo zdominować smak i zapach strączków dodając charakterystycznych przypraw. W innych moich przepisach zobaczycie, jak eliminuję ten posmak za pomocą np. cynamonu, karobu, kminku czy tymianku.

Kuchnia jest miejscem, w którym powinniśmy szukać zaspokojenia nie tylko naszych apetytów, ale również zaspokojenia organizmu na zdrowe i wartościowe jedzenie. 

Jeśli szukasz przepisu, który łączy te rzeczy - przyjemną z pożyteczną, to właśnie go znalazłeś!

Teraz nie pozostaje Ci już nic innego, jak w końcu spróbować strączkowego wypieku! Moja córka je uwielbia - polubisz je i Ty! W dodatku z bonusem dla organizmu :)
Trzymajcie się ciepło, pozdrawiam!
Ania

31.10.2014

A CZY TY MASZ KONTROLĘ NAD TYM CO JESZ?



Wiecie na pewno, że uważam, iż gluten nam szkodzi i należy go unikać. UNIKAĆ to ważne słowo, ponieważ uważam jednocześnie, że nie należy być w swojej diecie radykałem (w życiu też ;) ). Dlatego celowo piszę "unikać", co oznacza "zjeść, jeśli jest taka sytuacja" lub innymi słowy: "od czasu do czasu zjeść".

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ spotkałam się z opinią, że w moim najnowszym poradniku "NO STRESS. COOK BOOK", w którym jest 100 ilustrowanych i podzielonych na działy przepisów, istnieje niespójność. Chodzi o to, że z jednej strony piszę w nim, iż przetworzona i zmodyfikowana pszenica szkodzi - więc gluten szkodzi. Następnie zaś polecam przepisy, gdzie składnikiem są np. otręby z pszenicy.

Idealnie jest eliminować całkowicie źródło naszych dolegliwości i jeśli jest to gluten, i mamy stwierdzoną celiakię, naturalnie należy wszelkie glutenowe dodatki zastępować bezglutenowymi zamiennikami.

Idealnie jest również całkowicie eliminować wszelkie produkty, których spożywanie jest bezwartościowe dla naszego organizmu, ale wiemy dobrze, że często jest to bezcelowe. Z jednej strony dlatego, że z pewnością i tak napotkamy je w swoim pożywieniu, a z drugiej dlatego, że analizując każdy składnik, dojdziemy do fatalnego wniosku - że większość pożywienia nam szkodzi.

Nie chcąc więc popaść w paranoję używam w swoim poradniku i jednocześnie wyznaję w życiu zasadę, aby "unikać" tego, co niekoniecznie jest dla mnie dobre. Czyli eliminuję - jem czasem.

Dzięki temu mam kontrolę nad tym co jem i jak jedzenie na mnie wpływa.
Co o tym sądzicie?



Ten cały wstęp na temat glutenu jest ważny w kontekście dzisiejszego przepisu, ponieważ to mój kolejny bezglutenowy eksperyment.

Naleśniki to mój konik, tak jak placki czy wypieki. Uwielbiam te potrawy i od lat staram się stworzyć idealny przepis na dietetyczne, zdrowe naleśniki. Dziś zaproponuję Wam mix, który z powodzeniem mogę nazwać "Eksperymentem zakończonym sukcesem". Naleśniki są elastyczne, dają się kłaść cienko i bardzo dobrze smakują.

NALEŚNIKI BEZGLUTENOWE
Składniki


  • 50g zmielonych na mąkę płatków jaglanych
  • 50g mąki kukurydzianej
  • 25g mąki ziemniaczanej
  • 150ml mleka, u mnie bez laktozy
  • Olej rzepakowy


Przygotowanie


  • Miksujemy wszystko na gładką masę i odstawiamy na 10 minut. Gdy ciasto zgęstniało, dodajemy ciut wody.
  • Naleśniki kładziemy cienko na rozgrzany jak szlag tłuszcz. Niestety na suchej patelni nie wychodzą.


Najważniejsze to nie popadać w paranoję. Jeśli się odchudzasz i zjadasz pączka, to nie znaczy, że z odchudzaniem koniec! Jeśli ograniczasz gluten i zjesz kanapkę, to nie znaczy, że Twój plan się nie powiódł.

Od lat jestem zdania, że podstawowym błędem w odchudzaniu jest właśnie zbyt radykalne trzymanie się wytyczonej listy produktów czy rozpiski z dietą lub ilości kalorii. To mają być nasze pomoce w dojściu do upragnionej wagi. Nasze drogowskazy, a nie nasi prześladowcy!


Dlatego proszę Cię - jeśli zdarzy Ci się odejść od planu i zjeść coś czego chcesz unikać, nie zamartwiaj się tym. Pomyśl o swoim celu. Powtórz go kilka razy i wróć do planu!
Ściskam i życzę wytrwałości na cały weekend ;)
Ania

27.10.2014

Co tu dużo mówić - szybko, prosto,tanio, a do tego bez glutenu i bez mleka krowiego ;) PLACKI


Co tu dużo mówić. Placki, a szczególnie te z jabłkami to na moim blogu klasyk. Dlaczego? To proste - moja córka uwielbia placuchy, racuchy i inne placuszki. Najfajniejsze w tych wszystkich plackach jest to, że można dowolnie modyfikować ich "nadzienie". Jeśli nie masz akurat jabłek, możesz użyć do placków gruszki, moreli, banana lub jeszcze inny owoc. Możesz dosypać ingrediencje według uznania, apetytu lub zawartości szafki, a placki nadal będą potrawą szybką, prostą i mega smaczną :) Dlatego potraktuj mój kolejny przepis na placki, jako pomysł na ciasto podstawowe do placków z, w tym przypadku, jabłkowym nadzieniem. Możesz modyfikować ich smak i fantazjować z przyprawami. Najważniejsze aby się przy tym dobrze bawić, czego Ci życzę podczas smażenia :)

Składniki
na 8 placków/ 2 porcje
  • 100g płatków jaglanych zmielonych na mąkę w młynku
  • Spore jabłko
  • 40ml wody
  • 2 jaja
  • Szczypta kardamonu
  • Łyżeczka/pół łyżeczki cynamonu
  • Mała garść jagód goji
  • 3-4 Ł oleju rzepakowego
Przygotowanie
  • Jaja mieszamy ze zmielonymi płatkami, przyprawami i wodą na gładką masę.
  • Jabłka kroimy w niewielkie kawałki i mieszamy z masą.
  • Dosypujemy jagody.
  • Rozgrzewamy na patelni 2-3 łyżki oleju i kładziemy łyżką placki. Smażymy z obu stron na dość wolnym ogniu, przewracając. W razie potrzeby dolewamy łyżkę/ dwie oleju.


Zmielone płatki bardzo chłoną wilgoć więc olej musi być mega rozgrzany. Jeśli jednak chcecie aby potrawa była wyjątkowo dietetyczna, możecie jabłko zetrzeć na małych lub średnich oczkach tarki. Wtedy masa będzie jednolitej konsystencji, co pozwoli na kładzenie cieńszych placków i smażenie bez tłuszczu :)

SMACZNEGO SIOSTRY!

p.s. Ostatnio na blogu jest trochę mniej wpisów, ale mam na to dobre wytłumaczenie. Przede wszystkim łączę opiekę nad dwójką małych dzieci, z prowadzeniem domu i pracą na 1/3 etatu. Do tego ostatnie dwa tygodnie przez nasz dom przeszło tornado zwane remontem. Odnowiliśmy kuchnię i z tego akurat jestem najbardziej zadowolona :) Dlatego posypuję głowę popiołem i obiecuję zamieszczać więcej przepisów...co tu dużo mówić - strasznie to lubię! :)
Ściskam!
Ania

08.10.2014

SMAK STRZELA W USTACH gdy jesz taką sałatkę!


Jedno z moich ulubionych połączeń smaków: chrzan i pomarańcza. Gdy robiłam pierwszy raz, sama byłam bardzo ciekawa co to będzie. Ale zakochałam się w tym połączeniu - kto próbował ten wie!
Tę sałatkę przygotowuję na śniadanie, świetnie wpływa na mój nastrój, jest soczysta, słodka, pyszna i z pazurem! Polecam!

Składniki

  • Ćwiartka sałaty lodowej
  • Pół pomarańczy
  • Dwa szczypiory z dymki
  • 10cm pora
  • 100ml kaszy jaglanej ugotowanej
  • 2 łyżki majonezu
  • Łyżeczka chrzanu
  • 2 łyżki mleka (u mnie bez laktozy)

Przygotowanie

Mieszamy majonez, mleko i chrzan na sos do sałaty. Warzywa kroimy, mieszamy z kaszą i doprawiamy sosem. Palce lizać! ;)



SMACZNEGO SIOSTRY!

25.09.2014

CZY TY TEŻ CHCESZ PRZERWAĆ RUTYNĘ? No to może uda mi się Ciebie zainspirować :)



Dziś wpis łączący przepisy z propozycją aktywności fizycznej - wszystko po to, aby w ciągu weekendu zregenerować ciało i umysł.

Pomysł przyszedł mi do głowy podczas mojego niedługiego pobytu w hotelu Miłomłyn Zdrój, bo tam nawet w niedługim czasie, można zdziałać cuda!

Przedstawiam mój pomysł na weekend w mieście :) Może zainspiruję Was do planów na ten weekend? Od razu chciałabym powiedzieć, że tak właśnie będzie wyglądał mój weekend. Mam przewagę, bo zakupy zrobiłam wczoraj i już mam ugotowane wiadro kaszy jaglanej, ale dla chcącego nic trudnego. Kto dołącza?? :))

PIĄTEK 

18:30-19:30 Spacer, marsz lub bieg - w zależności od tego jak aktywna jesteś na co dzień. 

19:45-20:00 Prysznic/Kąpiel.

20:00 Kolacja - SZPINAKOWE GOŁĄBKI


To mogą też być gołąbki warzywne. Chodzi o to, aby kolacja była lekka, zdrowa, a jednocześnie sycąca i aby sprawiał przyjemność jedzenia. Ostatecznie piątkowy wieczór zwykle wymaga od nas zadbania o zapasy sił - będą albo tańce, albo maraton filmowy - co u Was, dajcie znać!

SOBOTA

9:00-9:15 Poranna gimnastyka - nieforsowny rozruch

Krążenie głowy, barków, dłoni, bioder, kolan, stawów skokowych
Wymachy rękoma
Skłony
Krótki bieg w miejscu

9:30 Śniadanie - JAGLANE NALEŚNIKI


Proponuję zjeść z warzywami lub owocami.

11:30-12:30 Rower lub bieg

W zależności od Twojej aktywności proponuję takie wyzwania:
MOJA AKTYWNOŚĆ JEST MAŁA - Rower
MOJA AKTYWNOŚĆ JEST ŚREDNIA - Naprzemiennie bieg i marsz
MOJA AKTYWNOŚĆ JEST INTENSYWNA - Bieg 7-10km

13:00 Obiad - ZUPA Z BIAŁYCH WARZYW


Zupę jemy w nielimitowanej ilości, ale bez przesady ;)

15:00-16:00 Rower lub bieg jak wyżej

16:00 Przekąska - owoc lub warzywa z patelni. Mogą też być świeże daktyle i kilka orzechów jeśli nia masz czasu lub nie ma Cię w domu.

20:00 Kolacja - JAGROLL z papryką


NIEDZIELA

9:00-9:15 Poranna gimnastyka - nieforsowny rozruch

Ja wybieram się na dzień otwarty do Fitness Club Żytnia 15 na zajęcia z Asią Andrzejewską (Eat4Fit). Czyli będę aktywna od 9:30 do 11:30! Idealny początek dnia!! a muffinki zabiorę ze sobą i zjem po treningu.

9:30 - Śniadanie - MUFFINKI z kawką zbożową lub sokiem ze świeżych owoców :)


11:30-12:30 Rower lub bieg jak poprzedniego dnia
Czyli na Żytnią na rowerze :)



15:00-16:00 RELAKS na świeżym powietrzu

To może być również sport, ale nie musi. Proponuję poczytać książkę na balkonie :)

16:00 Przekąska - KOKTAJL np. TAKI


20:00 Kolacja - ta sama co wczoraj lub niewielka porcja kaszy z warzywami, którą możecie zabrać ze sobą na obiad do pracy. Jeśli nadal chcecie jeść beglutenowo to pęczak można zamienić na jaglaną :)


Życzę Wam miłego weekendu i myślę, że po takiej dawce sportu, regularnych posiłków i dobrego jedzenia, wkroczycie w poniedziałek dziarsko i ochoczo. Posiłki lekkie, ale obfitujące w cenne zboża, wartościowe dodatki, błonnik i witaminy (warzywa i owoce), sporo antyoksydantów (pomidor, arbuz), dużo fosforu, który działa antydepresyjnie i antystresowo (kasze, amarantus). Wszystko łatwe do przygotowania.

Jeśli uprawiacie jeszcze więcej sportu, nic nie stoi na przeszkodzie, abyście spędzili weekend jeszcze aktywniej!

Weekend dla tych, co pozostają raczej w domu, ale nie chcą osiąść na laurach :)

Serdecznie pozdrawiam Was i życzę udanego weekendu!

23.09.2014

Jeśli chcesz wygrać wczasy - daj mi znać! MIŁOMŁYN ZDRÓJ - RAJ NA ZIEMI


Obiecałam napisać co działo się w Miłomłynie i nie chciałabym zbyt długo z tym zwlekać. Choć wciąż brakuje mi czasu na blogowanie, bo dwoje dzieci, dom i praca to dla mnie jest dużo!

Podziwiam w tym miejscu, wszystkie kobiety, które czują się świetnie i bez problemu łączą role matek, żon, gospodyń i pracownic - wielkie brawa!!! Marzę o tym, aby zgłębić tajemnicę, jak to robić! (wszystkie wskazówki chętnie przyjmuję!)



Wracając do Miłomłynu. Hotel jest świetny i nie przychodzi mi do głowy nic, co mogłoby w nim być inne. Może tylko brakowało mi tarasów lub balkoników w pokojach, ale widoki z okien boskie :)

Cała rodzina odnajdzie w tym miejscu coś dla siebie. Moje dzieci upodobały sobie przede wszystkim basen. Natalia polubiła też plac zabaw, gabinet relaksu i spacery oraz wycieczki nad jeziora.

Jednak rekomenduję w takie miejsce jechać bez dzieci, ponieważ na dorosłych czeka o wiele więcej atrakcji!

W Miłomłynie korzystałam z pakietu aktywności sportowych przygotowanych dla gości chcących oczyścić ciało oraz schudnąć. Z początku lajtowy plan dnia, okazał się sporym wyzwaniem! Dzień zaczynał się od porannej gimnastyki, a już 1,5 godziny później, ruszaliśmy na Nordic Walking na pobliskie trasy. Kijki okazały się bardzo fajną aktywnością, ale równie dobrze, można było maszerować bez nich lub biegać. Trasa jest malownicza - mija się piękne jezioro i łąki, a całość prowadzi przez las. Najdłuższa ma około 8 kilometrów i jest to optymalna odległość, aby zdążyć wrócić do hotelu, bo jeszcze przed obiadem jest aqua aerobic, który wyciskał ze mnie siódme poty z opóźnieniem! Dosłownie pociłam się pół godziny po powrocie do pokoju!

Popołudniu godzinny fitness - raz streaching, raz piłki, innym razem step. W końcu poczułam obecność swoich mięśni! Bardzo chcę kontynuować ruch w domu - codziennie przynajmniej godzinę!

Przed kolacją wczasowicze ściągają w szlafrokach na parter i oddają się wspaniałym zabiegom upiększającym i nie tylko. Do wyboru są zabiegi wyszczuplające, ujędrniające, redukujące ból. Dziewczyny bardzo chwaliły, zwłaszcza te przeciw cellulitowi.


Kolacja o 18:00 i potem wstęp wolny na sauny, basen lub siłownię do 20:30!


Dieta w Miłomłynie jest do wyboru: niskokaloryczna, owocowo-warzywna i standardowy szwedzki stół z bardzo bogatym bufetem. Oczywiście przejście na dietę jest dobrym pomysłem, bo pomaga oczyścić organizm szybciej z lepszymi efektami. Rozmawiałam o tym z Wami na fanpage TUTAJ.


Jak dla mnie Miłomłyn Zdrój to raj na ziemi!no...gdyby nie dzieciaczki, które niestety nie pozwoliły mi skorzystać z tak wspaniałego rozkładu dnia :P Chciałabym pojechać do Miłomłynu sama, aby móc wykorzystać w pełni wszystko co oferują wczasy!


Jednak będąc niemal tydzień, uczestniczyłam w prawie połowie wszystkich zajęć co i tak, jak na matkę karmiącą, uznaję za dobry wynik! A Natalka nawet cyknęła mi fotkę po jednym z treningów! :) więc mogę się pochwalić, że powoli wracam do normy...formy :D


Moi drodzy! Miłomłyn Zdrój to miejsce idealne dla każdego, kto chce zregenerować ciało i umysł! Wszystko odbywa się pod czujnym okiem dietetyka, lekarza i sztabu fizjoterapeutów. Konsultacje dietetyczne, nawet codziennie są w cenie, a przed wyjazdem otrzymamy niezbędne wskazówki, jak przedłużyć sobie kurację w warunkach domowych!

Jeśli macie jakieś pytania - piszcie. Ja mam do Was tylko jedno - czy jesteście zainteresowani konkursem na pobyt w Miłomłynie? Jeśli znajdzie się ładna lista chętnych - pójdę do hotelu z prośbą o zasponsorowanie nagrody do konkursu! Dlatego piszcie proszę w komentarzu czy weźmiecie udział w takim konkursie oraz co myślicie o tego typu wczasach :)

POZDRAWIAM SIOSTRY!

18.09.2014

JAGROLL - mój pomysł na kuchnię fusion


Kasza jaglana - najzdrowsza wśród kasz. Dziadek mojego ukochanego robił z nią krupnik - ciekawe, jak to smakowało? Robi tak ktoś w Waszej rodzinie?

Ponieważ eliminujemy gluten to na dobre rozkochaliśmy się w kaszy jaglanej. Jemy ją z sosami, jemy ją w deserach, jemy ją w gołąbkach, jemy ją w sałatkach, jemy ją na śniadanie, obiady, kolacje i podwieczorki i powiem Wam - na zdrowie nam to wychodzi. Mój ukochany szczupleje i młodnieje - wręcz cofa się latami! Ja nie mam porannych bólów brzucha, za które definitywnie obwiniam modyfikowana pszenicę.


Dziś zdradzę Wam nasz hit w menu - nazwaliśmy go JAGROLL i wypowiadamy przez "dż" :))

Można kręcić z pieczarkami i cebulką, z bakłażanem i czosnkiem, z papryką, szczypiorkiem, z mięsem - dla każdego coś miłego. Można jeść na ciepło, zapiekane w jajku i na zimno.
Dajcie znać koniecznie, jak się Wam podoba!?

Składniki

  • Papier ryżowy duże płaty
  • Kasza jaglana ugotowana z oliwą spod pomidorów, lekko osolona
  • 6 czerwonych papryk
  • 10 suszonych pomidorów z oliwy
  • szczypta curry
  • szczypta papryki słodkiej
  • Pół łyżeczki pieprzu
  • 3 łyżki oliwy spod pomidorów suszonych

Przygotowanie


  • Gotujemy duży kubek kaszy, a papryki wstawiamy na 40 minut do nagrzanego na 150-170* piekarnika. Potem obieramy paprykę ze skórki, kroimy w kostkę. Kroimy też pomidory i mieszamy wszystko z kaszą. Doprawiamy do smaku.
  • Papier moczymy w ciepłej wodzie wylanej na talerz. Lekko wilgotny kładziemy na blat czy deskę, nakładamy farsz z kaszy i zawijamy jak gołąbki. Bardzo podobną potrawę robiłam TUTAJ


To świetna przekąska na zimno, a zapiekana pod jajkiem stworzy dobry i pożywny obiad. Trzema sztukami najadam się do syta i pozostaję kilka godzin najedzona - oto magia kaszy jaglanej :)


SMACZNEGO SIOSTRY!