Dietetycznie Siostro!

PRZEPISY BEZ MĄKI

Piecz bez mąki - to bardzo łatwe!

MOJE EKO-PORADY

oraz inne gwiazdy

DZIECI TO BARDZO LUBIĄ

Zdrowe i lekkie przepisy dla naszych maluchów

16.08.2017

BEZGLUTENOWE NALEŚNIKI miękkie i idealne



BEZGLUTENOWE NALEŚNIKI
Składniki
  • 100g mąki jaglanej
  • 15g mąki ziemniaczanej
  • 2 jajka 
  • 300ml mleka, u mnie krowie
  • Szczypta soli
  • 20g masła lub oleju kokosowego roztopionego

Przygotowanie 

Wszystkie składniki mieszam mikserem. Nagrzewam patelnię i na gorącą leję porcję ciasta rozprowadzając po całej patelni. Po minucie powinno już odchodzić i można poruszać naleśnikiem. Smażę z obu stron i powtarzam do skończenia masy :)


Te naleśniki można odgrzać i nie będą suche i łamliwe - sekret tkwi w tłuszczu jaki dodałam do ciasta, Musicie spróbować! Będą Wam smakowały w wersji na słodko i na wytrawnie.
Polecam,
Ania.


10.08.2017

FIT BROWNIE czyli czekoladowe ciasto dietetyczne


Znacie mnie - uwielbiam fasolowe! Zjadłam ich już chyba tysiące i szczerze mówiąc - nie potrafię piec ze zwykłej mąki! - teraz wiecie o mnie wszystko :D

Dzisiejsze ciasto jest smaczne, proste i szybko można je...zjeść...w całości! :)
Nie czuć w nim fasoli, a od tradycyjnego przepisu dzieli je przepaść nie tylko kaloryczna, ale przede wszystkim odżywcza!

Jeśli więc chcecie zadbać o swoją sylwetkę i nie bez znaczenia jest dla was wartość odżywcza potrawy - ten przepis jest dla Was!



Składniki
na duże brownie pieczone w okrągłej foremce 22cm średnicy
  • Dwie puszki czerwonej fasoli
  • 1 duży dojrzały banan (jeśli nie lubicie posmaku pieczonego banana, to nie musicie go dodawać)
  • 4 jajka
  • 5 łyżek oleju kokosowego
  • 5 łyżek niesłodzonego kakao
  • szklanka erytrytolu lub półtorej szklanki ksylitolu
  • Łyżeczka proszku do pieczenia (u mnie jak zawsze proszek bezglutenowy - nie pozostawia posmaku tak jak zwykły)

FIT BROWNIE czyli czekoladowe ciasto dietetyczne
Przygotowanie

Fasolę przepłukuję dokładnie na sitku i odsączam. Miksuję ją blenderem z jajkami, bananem, rozpuszczonym olejem, proszkiem do pieczenia i erytrytolem. Do gładkiej masy dodaję kakao i dokładnie mieszam. Wylewam na sylikonową foremkę i piekę na 180* przez 40-50 minut.

Napiszcie mi o swoich wrażeniach :)
Smacznego!
Ania :)

07.08.2017

Golem i Pigmalion - A TY CZYM KARMISZ SWOJE DZIECKO?




Może pamiętacie z lat szkolnych gdy nauczyciel mówił do Was, że w dziedzinie którą uczy, mistrzami nigdy nie będziecie? Albo jak z ust belfra padało co i rusz: „znowu źle, czy Ty nie potrafisz się nauczyć”? 

ANO NIE POTRAFI!
Bo skoro nauczyciel matematyki twierdzi, że nie potrafi i przyczepił już etykietkę niezdolnego ucznia – to uczeń z niemalże całą pewnością nie będzie potrafił! Jego wiara i pewność siebie zostaną zachwiane, a motywacja spadnie na łeb, na szyję.

TAK SAMO JEST Z JEDZENIEM



Wiele razy siedząc w restauracji słyszałam głos dobiegający z sąsiedniego stolika "ale ona tego nie zje"! "mój syn tego nie zje"! "wiedziałam, że tak będzie - znowu jak jesteśmy w restauracji to on nie je!".

Te słowa oczywiście dotyczyły dzieci, a wypowiadane były przez... kochające matki :(
Tylko jaki może być przewidywalny efekt takich słów? - ano, dziecko tego nie zje! I mimo iż my sami chcemy, aby ta marchewka czy brokuły były zjedzone, to po takiej zachęcie dziecko nie ma zbytnio motywacji do ich zjedzenia, prawda?

Dlatego ten post dedykuję właśnie tym mamom, które wypowiadają takie słowa na głos - nie tylko do własnych dzieci, ale wręcz obwieszczają te słowa światu, a wraz z nimi mówią co ich dziecko będzie jadło, a czego nie - zanim malec sam podejmie decyzję.


JAK TO DZIAŁA? 

Ano jeśli usłyszymy negatywne oceny i spotkamy się z brakiem wiary w nasze siły – o wiele trudniej nam przezwyciężać trudności. Dzieci, których rodzice nie wspierają, „spisują na straty” i etykietkują jako tych co nie zjedzą marchewki, sera czy pomidora, są w bardzo trudnej sytuacji i często jeszcze później niż reszta rówieśników, próbują nowych rzeczy.




SAMOSPEŁNIAJĄCE SIĘ PROROCTWO
 
Czyli efekt Golema i Pigmaliona, wywodzą się z mitologii i polegają na tym, że:

1. jeśli nasz autorytet (tutaj rodzic) uważa nas za niezdolnego w jakimś temacie (tutaj niezdolnego do zjedzenia marchewki) – to powoli tacy niezdolni się stajemy. To jest efekt Golema. 

i odwrotnie

2. jeśli rodzic nas wspiera i uważa za zdolnych, nasze wyniki szybują w górę. To jest efekt Pigmaliona. Warunkiem jest jednak wiara w dziecko i w to, że mu się uda.



EFEKT PIGMALIONA
Teorię tę zweryfikowały eksperymenty, opisano je m.in TU Jeden z eksperymentów przeprowadził harvardzki psycholog Robert Rosenthal w szkole w San Francisco. Poprosił o poinformowanie nowych nauczycieli, że mają w klasie pięciu wybitnie uzdolnionych uczniów, rzekomo szczególnie predestynowanych do uzyskania wysokich osiągnięć w nauce. Pomimo, że w rzeczywistości uczniowie ci nie wyróżniali się niczym spośród pozostałych – pod koniec roku to właśnie oni zrobili największe postępy. W teście na inteligencję uzyskali od 15 do 27 punktów więcej. Co więcej z obserwacji nauczycieli wynikało także, że dzieci te były bardziej szczęśliwe, towarzyskie, autonomiczne, dociekliwe i czułe niż pozostałe.
Kolejne liczne badania potwierdzały zauważoną tezę – wzrost kompetencji był znacząco wyższy u tych uczniów, którzy przedstawieni zostali nauczycielom jako wybitnie zdolni(niezależnie od ich rzeczywistego potencjału).
i tak to już jest.

CO SIĘ DZIEJE Z DZIECKIEM
To wręcz oczywiste – dziecko dostaje powera, ma więcej motywacji, jego samoocena rośnie, podwaja się samoakceptacja, potraja wiara we własne siły. To działa jak efekt kuli śniegowej – im bardziej chwalimy i motywujemy tym lepsze mamy dzieci - we wszystkim, nawet w jedzeniu marchewki!

JAK TO DZIAŁA U MNIE W DOMU
Wyznaje wiarę w efekt Pigmaliona i dlatego stosujemy go  z mężem jako główną "broń" na nasze dzieci. Codziennie od rana wmawiamy im jacy są świetni, jak mega fantastyczne rzeczy robią i jak duże są ich postępy.

Co do jedzenia zaś to, do nakarmienia mamy dwójkę dzieciaków z innymi gustami kulinarnymi. Natalia uwielbia pomidory, a Janek ogórki - przy czym jedno nie tknie drugiego :) Natalia ser, Janek wędlinę. Natalia jabłka, Janek banany, których Natalia nie cierpi. Natalia frytki, Janek ziemniaki z wody. Natalia pizzę, Janek makarony. Natalia nie tknie jogurtu - Janek go uwielbia. Janek nie cierpi dżemu i w ogóle owoców prócz bananów - Natalia się nim zajada oraz zajada się owocami jak szalona! Jenak ubóstwia ser biały, Natalia żółty przy czym obok białego nie chce siedzieć....i tak dalej....
I mimo tego, że u nas na stole w domu pojawia się wiele różnych potraw, że nie działamy szablonowo, w stylu: mielony, schabowy, pierogi, naleśniki i od nowa Polska Ludowa! To jednak dzieci wybierają, wybrzydzają, odmawiają i nie chcę często jeść tego co im podajemy, a przecież gotuję uwzględniając ich gusta kulinarne.

Fakt jest jednak taki - że gusta są zmienne i rodzice często o tym zapominają wypowiadając magiczne "on tego nie zje"!

Dlatego jeśli nie jesteśmy w stanie szczerze i z przekonaniem oraz bez lęku nałożyć na talerz naszemu dziecku czegoś czego nie jada i zachęcić go do tego to podaję kroki, według których sama postępuję w domu, dzięki czemu Natalia jada ogórki, biały ser, jogurt, wędlinę i banany, a Janek jada pomidory, jabłka, truskawki, marmoladę, pizzę, owocową galaretkę, marchewkę i brokuły - choć jak ich spytać to pewnie temu zaprzeczą :) i wcale nie chowam tych produktów pod te, które lubią!

ETAP 0
Wykładasz na stół na półmiskach i talerzach wszystko to co chcesz aby twoje dziecko zjadło. Następnie każdy nakłada sobie na swój talerz to co chce jeść. Dziecko jest zachęcane do nałożenia sobie wszystkiego, ale nie ma przymusu, ani słów krytyki jeśli nie nałoży np. marchewki.


ETAP 1
Według mnie jeśli chcesz aby dziecko coś zjadło - to musisz mu to położyć na talerzu. Jak dostawało od Ciebie mleko w pierwszych miesiącach życia, to nie pytałaś go o zdanie.
Koniec z rozkładaniem półmisków z których każdy bierze co chce. Koniec z pytaniem "co Ci nałożyć".

Nakładasz każdemu na talerze i podajesz pod nos.



Oczywiście możliwe, że zacznie się lament, ale takie są początki - spokojnie! Pierwsze kilka razy będziesz może musiała nawet usunąć z talerza "niechcianą marchewkę", ale po kilku kolejnych razach zaczniecie ją jedynie odsuwać na bok talerza, a gdy sama zrozumiesz, jak tolerancja dziecka wzrasta - zacznie się etap drugi :)

ETAP 2
Czas na delikatne słowa zachęty. Nienachalne i z wyczuciem budowanie odwagi przed "okropną marchewką". Już się do niej przyzwyczailiście - widać, że można, więc teraz czas ją troszkę podotykać, poskubać widelcem, niby przypadkowo nałożyć na widelec i przeprosić, że się zapomniało przecież, że "miało być wszystko ale bez marchewki" - i tak dalej.

Przy czym nie wspominamy o marchewce najlepiej wcale jeśli nadal nie wierzymy w tę technikę i w to, że nasze dziecko może ją zjeść.

Natomiast wspominamy co i rusz marchewkę położoną na talerzu i co kęs lub dwa, zapytujemy czy tym razem z marchewką jeśli zaczynamy wierzyć że nasze dziecko w końcu zje tę marchewkę :)

No i wciąż chwalimy pięknie jedzony posiłek.

Ten etap trwa do czasu gdy dziecko samo zjada tę marchewkę, a potem ZNOWU odmawia jej zjedzenia!... a potem znowu zjada. I tak w kółko...To etap trzeci.


ETAP 3
To takie, jak ja to nazywam "lubię jak mi się chce". Czyli jem "okropną marchewkę" jak mi się podoba, od czasu do czasu, tylko z wybranymi potrawami, tylko w konkretnej kompozycji - ale to już każda matka zauważy.

i to już jest sukces. I osiągnięty został tym, że nie przypinaliśmy naszemu dziecku etykiety niezdolnego do zjedzenia marchewki. I chwaliliśmy!! A najlepiej jeśli dodatkowo zastosowaliśmy z przekonaniem efekt Pigmaliona - zachęcaliśmy oraz jeszcze raz chwaliliśmy :)

A tak w ogóle, to najlepiej stosować ten efekt we wszystkim czego chcemy, aby nasze dziecko robiło najlepiej - nawet jeśli na razie nie jest w tym wcale najlepsze :) bo najlepsze jest przecież w jedzeniu lodów!


Jeśli spodobał Ci się ten artykuł i chcesz czytać takich więcej koniecznie – daj mi znać!To na moim blogu nowość, ale uznałam, że mam już na tyle doświadczenia i wiedzy, że czas się tym zacząć dzielić :)
Jestem absolwentką pedagogiki, kocham dzieci (nie tylko swoje ;) ) i żywo interesuję się technikami wychowywania oraz wiele takich ciekawych technik stosuję w swoim domu.

31.07.2017

PANCAKES BEZ MĄKI czyli kolejne, nudne FIT ŚNIADANIE



Oczywiście droczę się pisząc "kolejne, nudne fit śniadanie" :) Na pewno każdy z Was wie, że fit śniadanka potrafią być naprawdę wyśmienite, a ja się od nich uzależniłam bardzo poważnie. Od niczego tak bardzo wśród Fit-posiłków nie uzależniłam się tak, jak od tych omletów i placuchów :) Są pyszne - więc sami rozumiecie! :)

Tak jak wspominałam, takie jajeczne śniadania występują u mnie bardzo często i bardzo to sobie chwalę - nie opycham się od rana pieczywem i mimo zbliżającej się czterdziestki wciąż ważę tyle samo. Zawdzięczam to na pewno kilku zasadom którymi się kieruję:

1. RÓWNOWAGA
Jeśli pofolguję z jedzeniem to niestety ale muszę to odpłacić zaciskaniem pasa! Nie zapominam się dłużej niż kilka dni - podjadanie kończę definitywnie gdy spodnie tylko lekko zaczynają być ciasne.
2. BEZ MĄKI
Nie mam problemów z glutenem ale unikanie mącznych potraw to w moim życiu już norma. Oczywiście jadam chleb, pizzę czy pierogi, ale jest to sporadyczne - powiedzmy raz lub dwa razy w tygodniu.
3. TYLKO DOMOWE SŁODYCZE
Omijam alejki ze słodyczami wielkim łukiem, bo do słodyczy mam ogromną słabość. Niemniej banan zalany łyżką masła orzechowego i miodu, posypany płatkami kukurydzianymi potrafi zdziałać cuda :)
4. NIE PIJĘ ALKOHOLU
I nie tylko dlatego że dbam o linię, ale też dlatego że go nie lubię...no dobrze - CZASAMI lubię, ale tak samo czasami zjem pierogi :) Natomiast w odmienności do pierogów czy potraw mącznych, które jem w ciągu tygodnia raz czy dwa - alkohol piję raz na miesiąc co najwyżej. I czuję się z tym wspaniale!

Polecam te proste reguły - na pewno pomogą utrzymać wagę :)


PANCAKES BEZ MĄKI
Składniki
  • 2 jajka
  • 120g jogurtu typu greckiego
  • 4 łyżki otrębów owsianych
  • Łyżka ksylitolu
  • 4 kropelki aromatu waniliowego lub ekstraktu wanilii
  • Szczypta bezglutenowego proszku do pieczenia - pisałam Wam o nim już czemu go używam. Jest bezsmakowy.
  • Łyżka oleju kokosowego

Przygotowanie 

Olej rozgrzewam na patelni. Białka ubijam z ksylitolem w jednej misce, a pozostałe składniki w drugiej. Całość łączę delikatnie i kładę łyżką na rozgrzany olej.

 


Takie placuszki standardowo jem z owocami i często z masłem orzechowym i miodem :)
Smacznego!


29.07.2017

JEŚLI DIETETYCZNA ZUPA TO TYLKO ROSÓŁ - z cielęciny i indyka, palce lizać!



Przygotowując ten post zastanawiałam się nad tym, czy pisać że proponuję rosół  dietetyczny, bo przecież jakkolwiek zupy dietetyczne z reguły nie są, to jednak rosół - czy jest na "kiju", czy na wołowinie czy na indyku to w sumie jest podobnie kaloryczny i jest najlżejszą kalorycznie zupą.

Czy więc można o nim napisać że jest dietetyczny? - nie wiem, ale napisałam. Sami musicie rozstrzygnąć czy nie ma tutaj nadużycia :) A przepis polecam, bo jest prosty, a efekt pyszny :) Moje dzieci uwielbiają rosół i robię go czasem dwa razy w tygodniu, przerabiając jego część na inne zupy.

W okresie wakacyjnym mam więcej gotowania, bo dzieci jedzą w domu posiłki, które normalnie jadają na szkolnej i przedszkolnej stołówce. Jest więc jeszcze więcej pracy, a o ich dietę bardzo lubię dbać. Dlatego zupa to u nas podstawa - dopiero po zjedzeniu zupy można liczyć na jakiś deser :)

DIETETYCZNY ROSÓŁ

Składniki
  • ok 70dkg cielęciny
  • ok 50dkg udźca indyka (może być z kością)
  • 2 marchewki duże
  • Pietruszka duża
  • Seler wielkości pięści
  • Por
  • Cebula opalona na ogniu
  • 4 liście laurowe, 4 ziela angielskie
  • 3 jagody jałowca, 1/2 łyżeczki kolorowego pieprzu
  • Sól - u mnie płaska łyżeczka himalajskiej

Przygotowanie

Mięso dokładnie umyłam, warzywa obrałam i umyłam i razem z przyprawami włożyłam do garnczka, zalałam wodą na 3-5cm ponad zawartość (ok.6 litrów). Nastawiłam na malutki ogień. Cebulę opaliłam i wrzuciłam pod pokrywkę. Gotowałam całą noc, wyłączyłam nad ranem gry płyn również się ciut zredukował.



Taki rosół jest bardzo dietetyczny, a jednocześnie przepyszny. Mięso nadaje się na sałatkę lub zmielenie i zrobienie krokietów. Czasem takie mięso podsmażam, mieszam z gotowanym ryżem, groszkiem i kukurydzą :)

Aromatyczny i pyszny rosół, który robi się sam :)
Polecam,
Ania


SMACZNEGO!

22.07.2017

BALKONING z grillem czyli lato w pełni!


Sezon na balkoning w pełni! Cieszyliśmy się nim ostatnio we dwójkę, bo dzieci odjechały na tydzień wakacji z babcią. Postanowiłam oczywiście wykorzystać czas bez dzieci do przemeblowania i małego remontu. Przy okazji porządków wyciągnęłam stary segregator aby go w końcu opróżnić, w myśl tego, ze jak coś leży rok i się tego nie używa, to należy to wyrzucić a nie zbierać.
Moim oczom ukazały się pieczołowicie niegdyś wycinane z magazynów sesje zdjęciowe, wywiady i zbierane okładki pism - coś wspaniałego!
Oglądaliśmy te stare wycinki jak jakieś skarby i to było naprawdę przyjemne popołudnie :)



GRILLOWANY KURCZAK Z CUKINIĄ I PIECZONYM BURAKIEM

Składniki
(dla 2 osób)


  • Pierś z kurczaka (jedna, pojedyńcza)
  • Cukinia
  • 2 buraki
  • Cebula
  • Ulubione przyprawy
  • Olej kokosowy 4 łyżki
http://blaupunkt-sklep.pl/male-agd/166-grs701-grill-elektryczny.html?search_query=grill&results=5
Przygotowanie

  • Piekarnik nagrzewam do 220*
  • Buraki myję, odkrajam "dupkę" i kroję w plasterki tak, aby nie przekroić całkowicie buraka.
  • Mięso obmywam, kroję w plasterki, wrzucam do miski z ulubionymi przyprawami i dwoma łyżkami oleju.
  • Cukinię myję, kroję w plastry, odkładam.
  • Buraki wstawiam do żaroodpornego naczynia, dodaję pozostały olej, maczam dookoła buraki w oleju i wkładam do nagrzanego piekarnika na 30 minut.
  • Po 30 minutach dokładam do buraków cebulę przekrojoną na ćwiartki i ewentualnie dodaję trochę oleju. Zamykam piekarnik na kolejne 25 minut.
  • Nagrzewam na maksa grill elektryczny Blaupunkt. Czekam aż kontrolka zgaśnie. Otwieram i wykładam mięso na grill. Z drugiej strony podsuwam pojemnik na zbędne płyny. Grilluję 5-7 minut.



  • Do pojemnika po mięsie wrzucam pokrojoną cukinię i wysmarowuję ją resztkami oleju i przypraw.
  • Otwieram grill po 5-7 minutach i na drugą, wolną taflę, układam cukinię.
  • Nakrywam do stołu, wyjmuję z piekarnika buraki, wyłączam piekarnik.
  • Przekładam cukinię na drugą stronę i zapraszam na obiad :)


Rozmawiałam jakiś czas temu z koleżanką o elektrycznych grillach. Powiedziała, że żałuje wydatku, ponieważ jej grill wcale nie grilluje mięsa tylko dusi - jakby miał zbyt słabą moc. Cieszę się, że mój grill ma powera!

Grillowałam na nim również wołowinę i też się sprawdził przy przekręceniu pokrętła na maxa. Lubię go też za to, że można go rozłożyć i skorzystać z podwójnej tafli. Pomimo iż grillowałam na balkonie, a urządzenie było rozłożone - temperatura nadal była wystarczająco wysoka, aby cukinia ugrillowała się, a nie udusiła we własnych sokach :)



To był bardzo fajny balkoning :) Pewnie, że dusza by chciała na ogród, ale coś za coś :))
Miłego balkoningu!

21.07.2017

PIECZONE ZIEMNIAKI z hummusem, czyli idealny VEGE DISH lub danie na wyjście z postu Ewy Dąbrowskiej



Wakacje to mają dzieci. Dorośli pracują.Dobrze że ostatecznie dużo mogę pracować w domu i w niepełnym wymiarze godzin - inaczej nawet obiadu nie miałabym czasu zrobić....a tak, mam czas go zrobić co dwa dni :)

Dziś pokażę Wam wyjątkowo smaczny i szybki obiad. Jest to propozycja dla tych którzy nie muszą objadać się mięsem oraz nie mają czasu stać w garach :)



PIECZONE ZIEMNIAKI Z HUMMUSEM I WARZYWAMI

Składniki
Dla dwóch osób

6 niewielkich ziemniaków
Główka czosnku
2 niewielkie cebule
2 łyżki ulubionych przypraw, u mnie sól, papryka, suszone pomidory, czosnek
Olej

Puszka cieciorki
2 łyżeczki tahini
150ml oleju z winogron
1/2 łyżeczki papryki słodkiej
1/2 łyżeczki czerwonej pasty curry (dla chętnych - dodaje ostrości)
sól, pieprz

Przygotowanie

  • Piekarnik nastawiam na 200-220*. Góra, dół, wszystko.
  • Ziemniaki myję i odstawiam na talerzu aby oschły.
  • Otwieram puszkę ciecierzycy i wyrzucam na sitko, przepłukuję z zalewy.
  • Ziemniaki nacinam nożykiem nie przecinając do końca - jeden po drugim. Na dno naczynia żaroodpornego wylewam oliwę, maczam w niej ziemniaki i wstawiam do nagrzanego piekarnika. Ziemniaki piekę 30 minut.
  • Ciecierzycę przekładam do naczynia w którym będę blenderować, dodaję resztę składników i raz dwa mam hummus. Wykładam do miski.
  • Główkę czosnku obieram z wierzchu i ucinam z góry. Kilka odciętych kawałków ząbków oskubuję z łupinki i odkładam na bok.
  • Cebule obieram z łupinki i będę piekła w całości.
  • Po 30 minutach dodaję do ziemniaków ciut oliwy, posypuję ulubionymi przyprawami i układam w naczyniu główkę czosnku oraz cebule. Posypuję kawałkami ząbków czosnku, które odłożyłam na bok. Piekę wszystko jeszcze 20 minut.



Najpyszniejsze jest prosto z pieca. Warzywa są niezwykle aromatyczne. Całość prosta do zrobienia. Polecam to danie również na wyjściu z postu Ewy Dąbrowskiej.



SMACZNEGO!

06.07.2017

O CZYM ROZMAWIAM Z DZIEĆMI PRZYGOTOWUJĄC SMOOTHIES czyli warsztaty w Akademii Surfingu i Deskorolki


Przy okazji sprawowania funkcji opiekuńczej na obozach dla dzieci 7-11 lat w Akademii Surfingu i Deskorolki, prowadzę mini warsztaty dla dzieci, na których przygotowujemy wspólnie koktajle.



Podczas szykowania owoców i warzyw do smoothies rozmawiam z dziećmi o sokach i ich różnorodności, a przede wszystkim o tym, jakie artykuły możemy znaleźć na półce w sklepie.








Dzieci są bardzo aktywne, chętnie szykują warzywa i owoce, podjadając przy tym. Dzieci mają również dużą wiedzę dotyczącą tego, jaki sok wybierać gdyż jest najlepszy dla zdrowia. Niestety nie wiedzą z jakiego powodu, ale to i tak fajnie, że rodzice uczą dzieci właściwych wzorców.

Maluchy mówią nawet że czytają etykiety, a te z nich które tego nie robią, mówią że kupują wyłącznie soki 100% bo inne kolorowe napoje to "sama chemia".










Podczas tych rozmów i warsztatów chcę pokazać dzieciom, że szybko i łatwo mogą same przygotować sobie coś niezwykle pysznego i słodkiego - smoothie, które może stanowić deser, Dzieci są zachwycone smakiem nawet najprostszego koktajlu, dzięki użyciu blendera kielichowego otrzymuję idealną konsystencję gęstego soku. Dzieci prócz wypicia pysznego, zdrowego soku, najadają się nim nawet!






Dodatkowo blender kielichowy (podczas warsztatów używam sprzętu Blaupunkt) jest bezpieczny w użyciu - trzeba tylko zawsze zamykać go od góry przed rozpoczęciem używania :)





Polecam taką prostą zabawę kulinarną wszystkim rodzicom - zdrowe, przyjemne i pozwala wyrobić dobre nawyki sięgania po owoce i warzywa. A jak wiadomo należy codziennie zjeść pięć porcji warzyw i przynajmniej jeden owoc!
Smacznego!