Dietetycznie Siostro!

OSTATNIE WARSZTATY

ZOBACZ RELACJĘ

MOJE EKO-PORADY

oraz inne gwiazdy

JUŻ DZIŚ BĄDŹ SZCZĘŚLIWA

WSZYSTKO ZALEŻY OD CIEBIE

JESTEM AMBASADORKĄ SARY W POLSCE

Przeczytaj więcej!

07.07.2014

Trzymasz linię? - no to ten przepis jest dla Ciebie!



To jest dietetyczna propozycja na śniadanie, kolację lub obiad. Placki są również świetne na przekąskę - no po prostu multi-placki :)

Można do nich użyć dodatkowo na przykład dwie/trzy łyżki tartego parmezanu - będą ciut bardziej kaloryczne, ale tłuszczyk przyda się do transportu witaminek.

Mąki można użyć ryżowej, gryczanej, amarantusowej czy pełnoziarnistej, a może to być również bułka tarta.

Również przyprawiajcie ulubionymi ziołami. Zioła wspomagają przemianę materii, a przez zawarte w nich fitoskładniki poleca się stosowanie ziół w cukrzycy, nadciśnieniu czy zapaleniu stawów. Antyoksydanty występują również w warzywach i owocach dlatego nie zapominajcie, aby Wasza dieta była obfita w te składniki.

Składniki
  • 3 cukinie
  • 2 jaja
  • cebula
  • 3-6 łyżek mąki pełnoziarnistej 1650
  • garstka poszatkowanej pietruszki i kolendry
  • pieprz czarny mielony i szczypta soli

+ olej do smażenia jeśli nie macie patelni do smażenie bez tłuszczu
(i jeśli jej nie macie to koniecznie musicie taką kupić!)

Przygotowanie

Cukinię ścieram na tarce na grubych oczkach. Cebulę szatkuję i wszystkie składniki mieszam. Masa musi dać nakładać się łyżką. Smażymy na malutkim ogniu z obu stron. Placki są zwarte, ładnie pachną, a przede wszystkim fajnie smakują.



Dodałam do nich sosik - rozmieszany koncentrat pomidorowy z kapką mleka bez laktozy :)

SMACZNEGO SIOSTRY!

29.06.2014

NAJSZYBSZY WAKACYJNY OBIAD a w dodatku wszystkim smakuje!

 

Placuszki- racuszki - kto ich nie lubi! Dziś w wersji lekko dietetycznej. Dla mnie świetna alternatywa, zwłaszcza przy czterolatce, która coraz bardziej grymasi przy jedzeniu...dobrze że już wakacje i mogę w 100% popracować nad jej upodobaniami jedzeniowymi. Dieta przedszkolna to dramat i myślę, że wiele z Was zgodzi się ze mną. Cóż. Teraz mamy dwa miesiące na zbudowanie zdrowych nawyków żywieniowych u naszych dzieci, więc do dzieła!

Składniki:
  • 2 jaja
  • 1 szklanka mąki gryczanej
  • 1/2 szklanki mąki amarantusowej
  • około szklanki mleka bez laktozy (polecam to mleko, bo jest naprawdę lekkie dla brzuszka!)
  • 2 łyżki ksylitolu
  • 2 średnie jabłka
  • łyżeczka lub dwie esencji waniliowej
  • pół łyżeczki suszonych drożdży lub od bidy proszku do pieczenia


Przygotowanie

Mleko zagrzać lekko i wymieszać z ksylitolem, drożdżami i łyżką dowolnej mąki. Odstawić w ciepło. Jaja roztrzepać i wymieszać z esencją, startymi jabłkami i pozostałą mąką. Gdy na mleku pojawi się apetyczna pianka wymieszać wszystko ze sobą.
Smażyć na patelni bez tłuszczu lub z odrobinką oleju rzepakowego ;)


SMACZNEGO SIOSTRY!

22.06.2014

NAJLEPSZE Z POMIDOREM i odrobinką soli


Masło kokosowe to ratunek dla mnie, bo własnie tak się składa, że nie mogę jeść krowiego białka...i koziego i owczego pewnie też!
Sposób przygotowania masła kokosowego zaczerpnęłam z książki Sary Wilson, najlepiej smakuje z pomidorem i odrobiną soli!

- paczka wiórek kokosowych
+ blender

blenderujemy do uzyskania masy - to potrwa.
Polecam! Monika już przetestowała. Pycha!

16.06.2014

Jestem jedną z Was. Czasem walnę sobie selfie....


Nie pisałam Wam nigdy wcześniej o tym, że moja przygoda z blogiem zaczęła się od tego, że chciałam schudnąć. W poszukiwaniu dietetycznych przepisów weszłam do sieci i zrozumiałam, że sama mogłabym dzielić się moimi kulinarnymi eksperymentami i sposobami na odchudzone dania. 

Szybko okazało się, że takie miejsca są bardzo potrzebne, a dowodem tego był szybki sukces bloga.

Do prowadzenia bloga zaprosiłam trzy koleżanki i dwie z nich dołączyły, po roku niestety lub „stety” bloga znów prowadziłam sama i tak jest do dnia dzisiejszego, a wszystkie przepisy tutaj są mojego autorstwa. Choć trudno mówić o autorstwie, gdy chodzi o przepis kulinarny. Recepty są często bardzo podobne, a ich liczba w Internecie sprawia, że nie trzeba długo szukać, aby znaleźć coś dla siebie.

Istnieje jednak pewna grupa osób, która ten blog odwiedza zawsze, gdy pojawia się nowy wpis. Te osoby chyba już mnie trochę znają i trochę do tych osób jest ten post ;)

Wszyscy jednak przychodzą tu przede wszystkim po sprawdzone pomysły – sprawdzone, dietetyczne, zdrowe przepisy. Te przepisy sprawdzam na sobie i testuję na moich bliskich zanim pojawią się na blogu.

Pierwsze dwa lata prowadzenia bloga przypada na najbardziej odchudzone, dietetyczne potrawy, ponieważ byłam wtedy w trakcie redukcji masy ciała oraz oswajałam dobre, zdrowe nawyki żywieniowe.

Hitem pierwszego roku prowadzenia bloga były Naleśniki bezmąki, lecz dwa lata później stały się one passe, z uwagi na dodatek mleka w proszku w składzie. Więcej o tym przeczytacie TUTAJ.

Również szlagierem stało się ciasto z fasoli – to podstawa, fundament, na którym wyrósł mój blog.

Szlagierem drugiego roku był makaron z sosem a`la carbonara, sporo dań z amarantusem oraz dieta według Gersona. Zaczęłam kurs zdrowego odżywiania w sporcie i dietetyki i coraz bardziej interesowało mnie nie tylko jedzenie dietetyczne, ale jedzenie, jako źródło zdrowia, jak również jedzenie, jako lekarstwo. Powstały moje książki, w których dużo mówię o tym co zmieniłam w swojej kuchni i jaki to miało wpływ na moje życie w ogóle, a nie tylko na moją sylwetkę.

A o sylwetce chciałabym dziś napisać, ponieważ wygląd jest ważny dla wszystkich osób, które przychodzą tutaj po przepisy.

Do 19-stego roku życia nie walczyłam ze swoim ciałem. Jadłam to co lubiłam, to co jadło się u mnie w domu, nie zastanawiałam się nad swoją dietą, choć wiedziałam że jestem większa niż większość osób w moim wieku.


Odchudzanie się przyszło dopiero później i było to testowanie na sobie każdej możliwej wyczytanej w gazecie diety: dukan, kopenhaska, kapuściana, monignac oraz wszelkiego rodzaju eliminacje, oczyszczanie, diety płynne, monoskładnikowe, głodówki etc.etc.

Strach pomyśleć, ile to działanie na oślep mogło mnie kosztować! Ubytki cennych minerałów i mikroelementów w okresie wczesnej młodości – osłabienie stawów i kości, co mogło być przyczyną moich wieloletnich dolegliwości kostno-stawowych.

Nigdy nie udało mi się jednak samą dietą dojść do upragnionego wyglądu. Osiągałam niską wagę, ale ciało nie było takie, jakbym sobie tego życzyła. 

Po pierwszej ciąży, dzięki wprowadzeniu w moje życie aktywności fizycznej i odpowiedniej diety, osiągnęłam efekty, które w końcu mnie uszczęśliwiły. Mając 31 lat miałam ciało takie, jakiego chciałam, oraz byłam zadowolona ze swojej diety. 


Rozpoczęłam zdrowy, aktywny rozdział mojego życia, w którym nie było miejsca ani na śmieciowe żarcie, ani na wymówki od treningu. Nie dlatego, że wciąż dążyłam do jakiegoś ideału, ale dlatego, że treningi i dobre jedzenie dodawało mi sił, energii i entuzjazmu do działania.


Teraz zaczynam być swoim własnym uczniem, ponieważ po dość ciężkiej, drugiej ciąży, która przeszkadzała w aktywności fizycznej, chcę wrócić do swoich własnych przyzwyczajeń i do tego, co uczyniło ze mnie osobą, którą sama chcę być – zadowoloną, aktywną i uśmiechniętą młodą mamą J



Kilogramy, które zostały mi jeszcze po ciąży (minęły 3 miesiące od porodu) nie są najważniejsze, choć na tyle ważne, abym nie musiała zmieniać swojej garderoby.

Od tygodnia staram się wdrożyć zasady sprzed ciąży:

- eliminacja wszystkiego, co bezwartościowe i niesprzyjające redukcji: bez mąki, bez cukru, zero przetworzonej, gotowej żywności, zero chleba, zero słodyczy – kupnych i domowych (przynajmniej na razie). Mniej soli, mniej tłuszczu.

- mniejsze porcje, częste i w miarę regularne posiłki.

- codziennie porcja aktywności.

Dziś szukam motywacji, wsparcia i kopala w dupala, bo mimo doświadczenia i wiedzy, wciąż zdarzają mi się potknięcia – to przecież takie ludzkie.

Jestem jedną z Was.

Czasem walnę sobie selfie w łazience, czasem zjem coś okropnie kalorycznego, czasem tańczę czasem płaczę - wiadomo. 


Dziś jest poniedziałek, zjadłam pożywne śniadanie, zamierzam trzymać się moich postanowień, uśmiechać do rodziny, mniej pracować i więcej myśleć o zbliżającym się (wciąż odkładanym z wielu powodów) urlopie! 

No i motywować się i kopać w tyłek - też będę. Na ile sił starczy! ;)

miłego dnia Siostry! ;)

03.06.2014

WARSZTATY KULINARNE ANNA LASKOWSKA "SŁODKO BEZ CUKRU"

30 maja w piątek odbyły się warsztaty kulinarne Anna Laskowska "Słodko bez cukru".
stop
Prowadząca przeżyła
stop
Zaproszone blogerki upichciły przepyszne desery
stop
Spieszę donieść o przebiegu akcji
;)

Do prowadzenia warsztatów zaprosiłam Asię (Joanna Andrzejewska http://eat4fit.com.pl/), koleżankę z którą pracuję nad portalem Projekt Happiness. Ostatnio jest mega dużo pracy i Asia miała mnie supportować w razie potrzeby.

Ostatecznie muszę przyznać, że było po prostu fantastycznie. Kto nie dojechał niech żałuje, bo oto co go ominęło...


Gości witaliśmy prezentami. Były więc Podarunki od firmy SyS - notes, który okazał się mega przydatny! oraz trzy produkty od tej marki. W drugiej torbie również trzy produkty od EkoProduktu Marek Kubara - razem z materiałowymi torbami. Następnie była porcja wiedzy o cukrach, słodzikach, aspartamie, raport o fruktozie, książka "Rzucam Cukier" od wydawnictwa Pascal, moja książka "Słodkie ciasta i desery na diecie", no i mega fartuch oczywiście :)


Po 15-20 minutach od wejścia pierwszego gościa, odbyło się oficjalne powitanie i wprowadzenie do tematu warsztatów.

Mówiłyśmy razem o wadach i zaletach produktów słodzących i o tym, jak mogą zastępować cukier. Kto czego już używał, jakie są proporcje do cukru oraz w jakich warunkach te produkty się najlepiej sprawdzają.


To było usystematyzowanie wiedzy i miła, niedługa rozmowa.


Potem stworzyliśmy wspólnie 4 grupy, które zabrały się do gotowania przy wskazanych stanowiskach.



Dziewczyny szybko zabrały się do pracy, a ja przygotowałam dla nich niespodziankę - blind test, czyli degustację. Co jest czym posłodzone. Niestety nikt nie odgadł testu w 100% prawidłowo. Wszyscy pomylili stewię z aspartamem, a czasem ksylitol z cukrem.

IMG_7102

Gotowanie, pieczenie, miksowanie i pichcenie trwało około 2 i pół godziny, aż do momentu ostatecznego serwisu, który prezentował się IDEALNIE.






~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Pewnie interesuje Was co jadłyśmy? :)
Między innymi:

Batoniki domowe
Składniki
Na blachę 33x36cm
  • ·         10 jajek
  • ·         220g płatków owsianych górskich
  • ·         250g amarantusa ekspandowanego
  • ·         10-20ml stewii w płynie
  • ·         200g posiekanych bakalii
  • ·         2-4 łyżki syropu z karobu


Przygotowanie

  • ·         Składniki po prostu ze sobą mieszamy
  • ·         Masę rozprowadzamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy na 180 stopni przez 20-30 minut, sprawdzając czy wypiek nie przypieka się
  • ·         Po lekkim ostygnięciu możemy wycinać batony


Laura Osęka http://bookoftaste.blogspot.com/
Ania Karcz-Czajkowska www.kalorycznie.org
Karina Falkiewicz http://ekscentrycznyparowar.blogspot.com/  

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Deser z kremem kokosowym

Składniki
na naczynie ok 12 x 30 cm
·         1 szklanka wiórków kokosowych + 3 łyżki do posypania
·         300 g serka mascarpone
·         8 łyżek likieru kokosowego
·         15 ciasteczek
·         Kilka łyżeczek ksylitolu
·         2 dojrzałe banany

Przygotowanie

·         Na dnie naczynek pokruszyć ciasteczka. Nasączyć je likierem
·         Banany obrać, przekroić wzdłuż, na pół. Ułożyć na ciasteczkach
·         Serek wymieszać ze szklanką wiórek kokosowych. Dodać 3 łyżki likieru i ksylitol. Zmiksować i masę przełożyć na banany
·         Posypać wiórkami
·         Wstawić do lodówki, do schłodzenia

·         Podawać ozdobione

Katarzyna Niemiec http://truskawkiwwielkimmiescie.blogspot.com/
Martyna Banasik www.psychodietka.pl
Marianna Wojcieska WWW.kuchennewojowanie.blogspot.com

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Torcik bezglutenowy z bitą śmietaną
Składniki
Na jeden blat
•      3 białka
•      100g zmielonych migdałów
•      100g cukru pudru z ksylitolu
•      250ml śmietany 36%

Przygotowanie

·           Białka ubijamy i mieszamy ze zmielonymi migdałami i pudrem i wypełniamy masą okrągłą foremkę sylikonową o średnicy 22cm
·           Pieczemy na 170 stopni przez 35 minut – tak, aby wierz się lekko zarumienił
·           Studzimy i chowamy do lodówki na pół godziny
·           Zimną śmietanę ubijamy na bitą i przekładamy nią rozcięty biszkopt
·           Tort ozdabiamy według uznania

Karolina Bugajec  http://kuchenne-wedrowki.blogspot.com/
Ada Kostrzoń http://www.sweet-fun.blogspot.com/
Eliza Klonfas http://kuchennybalagan.blogspot.com/

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Deser z kaszą manną

Składniki
  • ·         1 litr mleka
  • ·         300g ksylitolu
  • ·         3 łyżki ekstraktu waniliowego lub kakao bez cukru
  • ·         250g kaszy manny
  • ·         Kostka masła
  • ·         Herbatniki

Przygotowanie

·         Odlewamy szklankę mleka i mieszamy ją z kaszą manną. Resztę mleka wlewamy do garnka. Dodajemy ksylitol, ekstrakt wanilii lub kakao oraz masło. Całość zagotowujemy mieszając od czasu do czasu. Gdy masa się zagotuje, dodajemy mleko z kaszą, szybko mieszając rózgą. Gotujemy przez ok. 3- 4min. (Całość zgęstnieje). W masie możemy zatopić bakalie, owoce, herbatniki lub inne dodatki według fantazji.
·         Wybrane naczynie wykładamy folią aluminiową a na dnie układamy herbatniki. Wylewamy gorącą masę, wyrównujemy i przykrywamy resztą herbatników. Pozostawiamy do ostygnięcia i wstawiamy do lodówki. Podajemy ozdobione truskawkami.

Monika Janiec http://bez-maki-i-cukru.blogspot.com/
Ola Filińska-Zacharzewska - http://smakosha.blogpot.com/
Nina Andrzejak http://www.ninawkuchni.pl/
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zorganizowanie warsztatów nie jest rzeczą bardzo trudną tylko czasochłonną. Natomiast samo prowadzenie to najgenialniejsza część wszystkiego. Fakt, że wszyscy gotują Twoje przepisy jest nobilitujący, co innego gdy na przykład ubijają białka tam, gdzie wcale nie miały być ubite :)

Bardzo dziękuję wszystkim za udział, 
zastanawiam się kto z Was wybrałby się na takie warsztaty, 
bo już planuję drugą edycję, 
ale może tym razem nie tylko dla blogosfery! 
Piszcie w komentarzu 
czy i dlaczego wybrałybyście się do mnie na warsztaty o słodyczach bez cukru. 

Napiszcie w odpowiedzi też swój e-mail. Najciekawsze odpowiedzi posłużą mi za drogowskaz i nagrodzę je paczkami, które pozostały po nieobecnych na warsztatach osobach :)))

MIŁEGO WTORKU!

RZUCAM CUKIER - ROZDANIE KSIĄŻEK


Z konkursami to jest tak, że zawsze chciałabym nagrodzić każdego, bo doprawdy wszystkim wręcz należy się nagroda za udział w akcji!

Wasze odpowiedzi wiele również mi powiedziały o Was i dziękuję Wam za nie. Będę wiedziała czym się kierować pisząc do Was - co Was interesuje i z czym macie problemy.

Bardzo dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi!

Trzy książki lecą do:

basiunieczka123@wp.pl

hanna.swiatnicka@gmail.com

annamagdalena1987@wp.pl


Laureatki już powiadomione mailowo :)

22.05.2014

DLACZEGO JESTEM AMBASADORKĄ SARAH WILSON W POLSCE



Gdy zaczyna się w końcu robić ciepło na dworze, ja zaczynam w głowie snuć nowe przedsięwzięcia i plany. Nie wiem, czy i Wy tak macie? Słońce grzeje coraz piękniej i tym milej jest mi Was poinformować, że wczoraj miała miejsce premiera książki Sarah Wilson "Rzucam cukier". Ponieważ Sara nie jest tak popularna w Polsce, zdecydowałam się zostać ambasadorką jej książki. Ale są też inne powody.


"Schudłam, a moja cera wyraźnie się oczyściła kiedy rzuciłam białe paskudztwo", ale Sara rozprawia się nie tylko z białym kryształem w przemysłowej, przetworzonej formie, lecz również z cukrami zawartymi w pożywieniu. W książce znajdziecie szczegółowo przestudiowane produkty i dokładny wypis ile cukry w nich znajdziecie!

"Poczułam się zdrowiej. Poczułam że mój organizm zdrowieje" - to fakt, który przyznaję Sarze w 100%! Ja również po odstawieniu cukru przestaję odczuwać jakiekolwiek fizyczne dolegliwości. Cukier obciąża wątrobę i sprzyja cukrzycy II typu. prowadzi do miażdżycy naczyń krwionośnych, czym przyspiesza dysfunkcje serca. Szkodzi na zęby i cerę oraz tuczy.

"Odzyskałam dobre samopoczucie", a to chyba najważniejsze - żeby każdy czuł się po prostu dobrze!

Książka Sary to 8-tygodniowy program rzucenia cukru, a następnie powolne jego wprowadzanie. Poradnik i książka kucharska w jednym - pewnie dlatego tak bardzo mi przypadła do gustu, ponieważ w moich książkach stosuję tę samą zasadę: fakty + porady + przepisy.



Fakt 1.
Cukier jest niezdrowy. Tuczący. Bezwartościowy odżywczo.

Fakt 2.
Jest tyle zamienników cukru, że naprawdę można bardzo łatwo zrezygnować z białej śmierci.

Fakt 3.
Cukier pobudza łaknienie.
Wzmaga rozkojarzenie i dekoncentrację.
U osób z cholerycznym temperamentem może wzbudzać agresję.

"Rzucam cukier" to kompendium wiedzy o cukrze i fruktozie przede wszystkim. Wydana bardzo ładnie przez wydawnictwo Pascal, obfituje w zdjęcia, grafiki, a w warstwie tekstowej w ciekawostki i porady.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Dla tych, którzy są odważni i chcieliby spróbować tego cukrowego odwyku mam książki od wydawnictwa Pascal. Więc piszcie w komentarzu - czy i dlaczego chcielibyście zrobić sobie szlaban na cukier. Mam na myśli każdy cukier - również zdrowe zamienniki białego cukru. Bo program Sary to eliminacja słodyczy na 8 tygodni ZUPEŁNIE! Kto będzie odważny? Z komentarzy wybiorę trzy osoby. Nie zapomnijcie dopisać adres e-mail ;)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Niebawem przedstawię Wam przepis pomysłu Sary, dziś chciałabym Was zaprosić do zapoznania się z jej książką, ponieważ uważam, że każdy, ale to każdy powinien zrobić sobie raz na jakiś czas cukrowy odwyk - to posłuży zdrowiu i samopoczuciu!

Ciepło pozdrawiam i ślę uśmiechy wraz ze słońcem ;)
Ania

15.05.2014

DOMOWE BATONIKI BEZ CUKRU


Macierzyństwo to prawdziwa szkoła życia, a przy dwójce maluchów to również szkoła przetrwania. O tym jak nie zwariować przekonuję sama siebie niemal codziennie! Mój mały synek rzadko pozwala mi na swobodę, a w efekcie tutaj na blogu świeci ostatnio pustkami. I mimo iż gotuję fajne rzeczy, a często udaje mi się nawet zrobić sesję, to jednak już usiąść i napisać do Was...jakoś kurczę ciężko :(

oto posty oczekujące...

Mam jednak nadzieję, że jest tutaj co szukać i szperacie czasem po tych przepisach z archiwum.

Ostatnio odmówiłam recenzji dwóch książek nawet, ponieważ autentycznie nie miałabym czasu ich przeczytać....szkoda, że w ciąży nie wykorzystałam czasu troszkę lepiej..no ale.. :)

teraz mam czas tylko na...tańce :)))

Dziś pokażę Wam ostatni hit w naszym domu. Ponieważ nie mogę jeść nabiału właściwie żadnego, a apetyt na słodkie mam niezaspokojony, to szukałam fajnej przekąski, która będzie dla mnie najlepsza.
Najlepsza nie tylko dla mnie! ;)

NAJLEPSZA SŁODKA PRZEKĄSKA JEST:

1. NISKOKALORYCZNA

2. SŁODZIUTKA I PYSZNIUTKA

3. ZDROWA!!!!!

- czy ktoś ma jakieś wątpliwości co do tego?? :)))

I właśnie tak powstały domowe batony, którymi się zajadamy dosłownie wszyscy. Robiłam je już cztery razy. Czasem dodaję karobu, czasem wanilię, a raz zrobiłam bez jajek tylko z bananami :))
Zapraszam na te batoniki, życzę Wam zdrowego smacznego i mam nadzieję, że cały czas do mnie zaglądacie po inspiracje :*

Składniki:
Na pół blachy 33x36cm


  • 4 jajka
  • 100g płatków owsianych górskich (nie mogą być błyskawiczne)
  • 165g poppingu, czyli amarantusa ekspandowanego
  • 5-10ml stewii w płynie
  • 60g żurawiny


opcjonalnie

  • 2 łyżki syropu z karobu LUB pół łyżeczki wanilii w proszku LUB zamiast jajek 8 bananów


Przygotowanie

Składniki po prostu ze sobą mieszamy. 
Jeśli robimy z bananów zamiast jajek to banany rozgniatamy wcześniej widelcem.
Wypiek z bananem jest ciemniejszy, ma ziemisty posmak i jest lekko cierpki.
Masę rozprowadzamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy na 180 stopni przez 15 minut.



SMACZNEGO SIOSTRY!

18.04.2014

Prywatnie, Świątecznie, Wielkanocnie


Tak sobie dziś zaplanowałam, że napisze do Was coś bardziej osobistego, bo dawno nie było nic "ode mnie".

Pewnie orientujecie się, że niedawno zostałam mamą - dlatego od jakiegoś czasu pojawia się tylko jeden przepis tygodniowo. Jest bardzo ciężko zaplanować przygotowanie potrawy, zrobić ją, wykonać zdjęcia i przygotować posta. Może to brzmi niewiarygodnie, ale zawsze coś stoi na przeszkodzie. Albo jestem tak głodna, że nie spisuję gramatur i nie robię zdjęć tylko zjadam coś szybko. Albo jest już za ciemno na zrobienie ładnych zdjęć. Albo zwyczajnie zupełnie nie gotuję...albo nie jest to nic odkrywczego.


Dodatkowo chciałabym Wam powiedzieć, że zakończył mi się okres połogu - czyli tego dość ciężkiego czasu po porodzie i nadszedł już czas, że zaczynam walczyć o swoją formę. Powoli szykuję się do eliminacji niektórych składników i do bardziej systematycznego ruszania się. Dziś pierwszy raz od wielu miesięcy poszłam pobiegać. Niestety nie było mnie tam - spotkałam jakąś pulchną dziewczynę bez kondycji, bieg (a w zasadzie trucht) trwał 50 minut, spociłam się jak Rumburak i rozbolało mnie kolano :P



Wkurza mnie to, bo miałam już świetną kondycję i byłam zadowolona ze swojego wyglądu, a teraz trzeba znów walczyć...uroki ciąży. No dobrze, biorę to na klatę :))



A dziś Wielki Piątek, a za moment Święta Wielkanocne, które akurat bardziej mi smakują niż Boże Narodzenie. Uwielbiam jajka, szczególnie faszerowane. Bardzo lubię mazurka i żurek. Lubię to, że jest ciepło i po śniadaniu można wyjść z rodziną na spacer. Uwielbiam Dyngusa, bo kojarzy mi się z fantastycznymi Lanymi Poniedziałkami w Nowym Sączu, gdzie spędzałam Święta u babci. Uciekałam przed chłopakami do domu wskakując przez balkon! A chodoki nie opitalali się - lali całymi wiadrami :) Babcia piekła jabłecznik i robiła piszingera i śmiała się w głos gdy kolejny raz gramoliłam się przez balkon do domu.

Może i Wy macie dobre wspomnienia dotyczące Świąt Wielkanocnych, 
a jeśli nie, to życzę Wam aby w tym roku Święta dostarczyły Wam wyłącznie radości. 

Najważniejsze abyśmy czuli się dobrze 
tam gdzie będziemy i z tymi, z którymi będziemy. 
Tego Wam życzę z całego serca!

I bardzo, bardzo Wam dziękuję, że tu do mnie czasem zaglądacie, komentarze zostawiacie, piszecie, czytacie - po prostu widzę Was, że jesteście, tak samo, jak Wy widzicie mnie!
Chcę abyście o tym wiedzieli.
Wielkie dzięki za to!

Pozdrawiam serdecznie i raz jeszcze wszystkiego dobrego!











15.04.2014

Oto śniadanie w 5 minut


Mąka kukurydziana nie posiada w swoim składzie glutenu co, z żywieniowego punktu widzenia, stanowi ogromną zaletę. Gluten jest białkiem występującym w pszenicy, życie, owsie i jęczmieniu. Alergia na gluten powoduje konieczność eliminacji z diety wyrobów z wyżej wymienionych zbóż. Podobnie chorzy na celiakię czyli trwałą nietolerancję glutenu, w której przebiegu gluten działa toksycznie na jelito cienkie i powoduje zanik występujących w nim kosmyków również muszą przestrzegać diety bezglutenowej. W wyrobach bezglutenowych, oznaczonych symbolem przekreślonego kłosa, produkty glutenowe zastępuje się produktami z kukurydzy, ryżu, soi, prosa czy też mączką ziemniaczaną. Pewnym ograniczeniem w stosowaniu mąki kukurydzianej, jest jej słaba wartość wypiekowa, ograniczająca zastosowanie do niektórych rodzajów chleba i słodkich ciast. Moje eksperymenty nad tą mąką wciąż trwają. Ostatnio pokazywałam Wam KUKURYDZUANE CIASTECZKA, a dziś polecam kukurydziane placuszki śniadaniowe J



PLACUSZKI KUKURYDZIANE BEZ TŁUSZCZU
Składniki na 6-7 sztuk

Ciasto podstawowe
  • 2 Białka
  • 40g mąki kukurydzianej
  • Odrobina mleka w razie potrzeby
  • 1-2 łyżki oleju rzepakowego


Dodatki według uznania
Na słodko np.:
  • Cynamon, kardamon, stewia lub inne słodziło etc.

Wytrawnie np.:
  • Zioła świeże lub suszone, pieprz, suszone pomidory, oliwki etc.


Przygotowanie

  • Białka ubijamy przez chwilę, aby połowę objętości białka stanowiła piana. Mieszamy ją z mąką i w razie potrzeby dodajemy mleka, które pozwoli stworzyć masę lejącą, łatwo wtedy kłaść placki łyżką.
  • Smażymy na nasmarowanej olejem patelni po 30-60 sekund z każdej strony.


Moje placuszki podałam dziś ukochanemu z lekkim twarożkiem z miodem i żurawiną J


SMACZNEGO SIOSTRY!