Zdrowie i równowaga zaczyna się na talerzu

JAK JEŚĆ NA WAKACJACH ABY NIE PRZYTYĆ

oraz sposoby dla rodziców na karmienie w podróży

PRZECHODZĘ NA POST PO RAZ DRUGI

Czym jest post Ewy Dąbrowskiej? Prawdy i mity - musisz to wiedzieć!

IDEALNY PREZENT GWIAZDKOWY

Bo jeśli coś zmieniać to na najlepsze!

08.12.2017

MUSISZ TO WIEDZIEĆ! SUPERŻYWNOŚĆ - jedzenie i medycyna przyszłości.



Spośród ostatnio otrzymanych książek wybrałam tę, ponieważ podczas prowadzonych ostatnio warsztatów wiele Pań nie do końca wiedziało czym jest super żywność oraz czy można ją spożywać bezpiecznie. Zanim poleciłabym odpowiednią literaturę, chciałam zapoznać się ze wszystkim co znajduje się na rynku i książka "Superżywność. Jedzenie i medycyna przyszłości" Davida Wolfe`go jest z pewnością dobrym początkiem drogi do zrozumienia mocy roślin.

Jest dobrym początkiem - więc jak się domyślacie jest kilka innych książek na ten temat, które będę Wam podpowiadać. Jednak zacznę od tej. Dlaczego?
Cóż, w każdej książce o superfoodzie znajdziecie wiele argumentów uzasadniających stosowanie roślin w diecie. W wielu odnajdziecie rozpisane wartości odżywcze i przepisy. W niewielu książkach znajdziecie historię i tradycję wykorzystania superzdrowych roślin, a tylko w tej odnalazłam dodatkowo (do wszystkiego co powyżej) również opis reakcji biochemicznych jakie zachodzą w organizmie podczas spożywania danych roślin oraz, jak wisienka na torcie, wiele legend dotyczących superfoodu :)

Chciałabym Was zachęcić do zakupu tej książki i zastanawiałam się jak to zrobić, abyście nie pomyśleli że Was namawiam, lub że (co jeszcze gorsze!) ktoś mi zapłacił za to, że polecam tę książkę.

Jak mogłabym Was najlepiej zachęcić do zakupu tej pozycji na Święta? - to moje dzisiejsze wyzwanie, gdyż wiecie, że propagowanie zdrowego stylu życia jest moją misją!

Dlatego wrócę do moich warsztatów o Superfoodzie.
Większość osób nie wie, że sklepowe półki uginają się od super zdrowej żywności, a są to półki z pożywieniem roślinnym: owoce, warzywa, orzechy, rośliny strączkowe. No dobrze - wszyscy wiemy, że to jest zdrowe ALE - nie wiemy JAK BARDZO!

Każdy od małego ma wbite w głowę, że owoce i warzywa są zdrowe, niestety w dzisiejszych czasach ta wiedza to za mało, a ten argument jest zupełnie bezwartościowy. Zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci. Dlatego przede wszystkim tę książkę powinna mieć 
każda młoda kobieta spodziewająca się dziecka,
każda młoda matka,
każda matka w ogóle
oraz każda osoba, która zajmuje się karmieniem siebie i innych osób 
- czyli jest odpowiedzialna za zdrowie swoje i innych osób.

Dlaczego?  

Ponieważ ilość argumentów popartych badaniami, ilość wiedzy i informacji jakie niesie ze sobą ta lektura sprawi, że nie będziecie mogli zignorować faktów. A skoro nie będziecie mogli tego zrobić - to po prostu wcielicie w życie nowe kierunki w odżywianiu.

Na przykład.
Od kilku lat czyta się i słyszy o dobroczynnym oleju kokosowym. Nawet u mnie na blogu pojawił się (ponad rok temu) bardzo wartościowy i chwalony przez środowisko artykuł na temat kokosa. Jednak w książce Davida Wolfe`go i tylko w niej odnalazłam genialnie wyjaśniony biochemiczny proces działania oleju kokosowego (znów poparty badaniami naukowymi), który nie pozostawia żadnych wątpliwości co do wyższości i zasadności stosowania nierafinowanego oleju kokosowego w kuchni, oraz dostarczaniu go w sposób regularny, a także używania go jako kosmetyk.

Nie chcę rzucać słów na wiatr, dlatego poniżej znajdziecie fragment rozdziału dotyczącego orzecha kokosowego (wybaczcie jakość zdjęć - program graficzny bardzo dziś zawiódł :( )





W tej książce znajdziecie produkty, które rekomenduję na moich warsztatach "Superfood - Super odżywianie na super okazję" tj: kakaowiec, produkty pszczele czy orzechy kokosa, ale znajdziecie też dużo więcej, bardziej niszowych i mniej znanych produktów, co do których możecie mieć sporo wątpliwości i pytań, tj: jagody goji, spirulina, aloes, algi, chlorella czy jeszcze mniej znane: jagody inkaskie, siemię konopne czy makę - afrodyzjak z Andów.

Może pomyślicie teraz, że będzie to wiedza zbędna, ponieważ tych produktów nie stosuje się przecież na co dzień. I właśnie o to chodzi, abyśmy powoli to zmieniali. Dlatego właśnie uważam, że
ta książka jest idealna dla tych, którzy z powodu stanu zdrowia (choroby przewlekłe lub stale powracające dolegliwości) lub podeszłego wieku są zmuszeni do wprowadzenia zmian do swojej dotychczasowej diety. 
Jeśli robić zmiany - to na najlepsze, prawda?

Dlatego polecam tę książkę również na prezent świąteczny dla naszych najbliższych. Jeśli macie pewność, że Wasza mama czy tata pochylą się nad taką lekturą, to gwarantuję, że nie będą w stanie zignorować wiedzy jaką otrzymają i na pewno dokona się zmiana w ich sposobie patrzenia na pożywienie. Atutem tej książki jest to, że jest ciekawa graficznie - nie czyta się jej jak nudny podręcznik do dietetyki (hehe ;) ). Tekst ma wiele kolorów, są wyodrębnione nagłówki i śródtytuły, są punktowane listy, są ramki z ciekawostkami oraz bardzo dużo ciekawych ilustracji i fotografii które ukazują naturalne środowisko opisywanych roślin oraz produkty, jakie można z nich uzyskać. Acha! Zapomniałabym o tym, że każdy rozdział kończy się spisem przepisów, w których można używać opisanych produktów - więc dowiadujemy się od razu, w jaki sposób możemy wprowadzić do naszej diety dany superfood!

https://goo.gl/JbRdsg


W sieci znajdziecie kilka recenzji tej książki, bo nie jest to najnowsza pozycja na rynku, ale zdecydowanie cały czas bardzo aktualna oraz zdecydowanie wiarygodna.
Jeszcze chciałabym dodać, że autor książki, David Wolfe jest absolutnym, światowym autorytetem w diecie roślinnej - to człowiek, który przemierza świat w poszukiwaniu przygody i zdrowia. Współpracuje na stałe ze środowiskami opiniotwórczymi odnośnie zdrowego żywienia. Prowadzi wykłady dotyczące super zdrowego jedzenia, żywności organicznej i surowej. Występuje z takimi sławami jak Brian Tracy (uwielbiam!). Zajrzyjcie do niego na Instagram! I kupcie tę książkę na Święta - dla siebie, dla przyjaciółki, dla bliskiej osoby. Warto warto warto. Polecam z serducha! Książkę możecie kupić w świątecznej cenie TUTAJ (i nie mam z tego profitów!...tak dla podkreślenia)
Dużo zdrowia :)
Ania

24.11.2017

PRZYJEMNE z POŻYTECZNYM czyli jak łapać jesienną równowagę



Dziś łapię równowagę z Kawą Inką, ponieważ biorę udział w konkursie, ale na co dzień również szukam równowagi pomiędzy wszystkimi rolami, jakie podejmuję w życiu. Tak naprawdę to równowaga jest kluczem do wszystkiego - to dzięki niej osiągamy efekt, który nazywa się "spokój".


Jeśli nie ma w Tobie spokoju to na pewno gdzieś, "coś" się popsuło i należy poszukać sposobu aby to naprawić. Najważniejsze to wiedzieć, że wszystko czego potrzebujesz masz w sobie - nie szukaj więc spokoju za pomocą rzeczy zewnętrznych czy innych osób. Spokój możesz dać sobie tylko ty sama.




Oczywiście, że praca czy stosunek innych osób do nas, to rzeczy, na które nie mamy wpływu. Gdy staramy się skontaktować z kimś kto nie odpowiada na telefony i SMSy możemy czuć zdenerwowanie i nic nie da nam spokoju - tylko wiadomość od tej osoby, że wszystko jest okej.

Jednak nie taki spokój mam na myśli. Ten spokój którego ja szukam na co dzień to balans pomiędzy tym co muszę, a czego chcę i staram się go zachowywać na odpowiednim poziomie w obu wypadkach. Obowiązki i ich realizacja są ważne, ale równie ważne jest zaspokajanie potrzeb emocjonalnych, które wiążą się z przeżywaniem i doznawaniem, z samorealizacją, satysfakcją i poczuciem spełnienia - takiego wewnętrznego :)




Trudno jest znaleźć tę równowagę, ale warto wiedzieć tych kilka rzeczy:
1. Wszystko co Ci potrzebne masz w sobie
2. Odkryj to czego chcesz i daj to sobie
3. To nie ludzie wywołują Twoje reakcje tylko twoja opinia o tych ludziach lub ich zachowaniach

4. Nad wszystkim da się zapanować :)

Nawet nad dwójką kochanych urwisów, które zwykle roznoszą dom i przewalają go do góry nogami. Powiedziałam tylko - kochani a teraz robimy zdjęcia, więc proszę o ładną zabawę i uśmiechy....a że przy okazji wypiłam kawę i przeczytałam felieton? - ot, taki mały podstęp, aby złapać jesienną równowagę ;)

#przyjemnezpozytecznym
#kawainka

22.11.2017

KONKURS na rzecz zrównoważonego rybołówstwa



Wspominałam Wam ostatnio o warsztatach, na których dowiedziałam się tego, jak wybierać dobre ryby w sklepie. Dobre dla naszego zdrowia, czyli pochodzące ze sprawdzonego źródła. Dobre też dla środowiska, czyli pochodzące ze źródła kontrolowanego, a szczególnie z łowisk, którym nie zagraża opustoszenie.

Sekret tkwi w wybieraniu produktów opatrzonych niewielkim, niebieskim znaczkiem MSC. Jest to znak, który potwierdza to, że produkt posiada certyfikat zrównoważonego rybołówstwa.

Znak przyznaje powstała w 1997 roku organizacja MSC - Marine Stewardship Council. Mogą otrzymać go produkty  które spełniają zasady zrównoważonego rybołówstwa, a więc przyjaznego ekosystemom i bezpiecznego dla populacji zwierząt.



MSC współpracuje z naukowcami, rybakami i organizacjami na całym świecie. Spożywając produkt ekologiczny oznakowany tym znakiem, wiesz, że jego powstanie nie przyczyniło się do degradacji środowiska.

Ryby muszą być poławiane tak, aby nie zagrażało to ich populacji, ani też populacji żadnego innego gatunku.  Powinna zostać  zachowana  produktywność i różnorodność ekosystemu, w którym prowadzi się połowy. Ponadto muszą być respektowane wszystkie standardy prawne rybołówstwa – lokalne, narodowe i międzynarodowe.

Wielu ekologów uważa, że największym zagrożeniem dla morskich ekosystemów jest przełowienie. Nasz apetyt na ryby jest tak wielki, że przekracza możliwości środowiska morskiego i ma na nie destrukcyjny wpływ.













Wspomniane warsztaty, a w zasadzie nie tyle warsztaty co lunch, prowadziła Daria Ładocha - blogerka, znajoma, postać publiczna. Ugotowała dla nas pyszną potrawę - zobaczcie sami:


No właśnie!
Warto więc wybierać ryby ze znakiem MSC. Jak myślicie, w jakich sklepach w Polsce i które produkty polskie (jakiej marki/z którego przedsiębiorstwa)  posiadają znak MSC?
Osobie, która wymieni najwięcej firm/nazw marek produktów, które są certyfikowane znakiem MSC prześlę miłą niespodziankę - nagrodę, która przyda się w każdej kuchni :) Spróbujcie napisać również w jakich sklepach można znaleźć produkty certyfikowane znakiem MSC.
A czy Ty wybierasz ryby ze znakiem MSC?



Na komentarze czekam do 26.11.2017r do godziny 00:00 :)

Spotkanie z Darią Ładochą odbyło się w lokalu "Na Rybę" ul.Różana (prawie) 42 - to bardzo ciekawe miejsce, przede wszystkim dla fanów smacznej i zdrowej ryby :)
Serdecznie dziękuję za zaproszenie i zapraszam do zabawy z nagrodą niespodzianką :)


14.11.2017

FENOMENALNA KURACJA dr Wahls. Plan leczenia stwardnienia rozsianego i innych chorób autoimmunologicznych.

https://goo.gl/KaWQhf


Wpiszcie w wyszukiwarkę: "Fenomenalna kuracja dr Wahls", a otrzymacie odpowiedź na pytanie czego dotyczy książka.

Pod tym linkiem możecie przeczytać jej fragment: http://bit.ly/2hACHQ7
 
Na Youtube koniecznie zobaczcie krótkie wystąpienie autorki:



U mnie znajdziecie subiektywną opinię o tym, dla kogo jest ta książka, ale przede wszystkim dowiecie się na czym najogólniej polega dieta Wahls. Takiej recenzji nie ma jeszcze w sieci! Zapraszam :)

https://goo.gl/KaWQhf
DLA KOGO JEST TA KSIĄŻKA?

1. Obowiązkowa lektura dla osób zajmujących się zawodowo dietetyką i żywieniem.
2. Dla chorych na stwardnienie rozsiane i chorych na choroby autoimmunologiczne.
3. Dla chorych na inne choroby przewlekłe, nowotwory oraz mających powtarzające się dolegliwości.
4. Dla osób karmiących osoby chore na stwardnienie rozsiane i chorych na choroby autoimmunologiczne.
5. Dla bliskich osób chorych na stwardnienie rozsiane i chorych na choroby autoimmunologiczne.
6. Dla osób zainteresowanych tematem roli odżywiania w zdrowiu oraz leczeniem za pomocą diety.

Dr Terry Wahls

Już w podtytule można odnaleźć zapowiedź tego co znajdziecie w środku książki i faktycznie - po kilku rozdziałach wstępnych, w których autorka wprowadza nas w tajniki funkcjonowania organizmu ludzkiego (wszystko poparte badaniami oraz opisane w sposób przyczynowo-skutkowy, co jest świetnym zabiegiem skierowanym do laika), Terry Wahls przedstawia system odżywiania, jaki sama zastosowała i jaki przyniósł wspaniałe wyniki u osób, które miała szansę tym systemem leczyć.

JAK WYGLĄDA DIETA WAHLS

To pewnie głównie Was ciekawi: co ona jadła, że wyzdrowiała. Dla przypomnienia: u Wahls zdiagnozowano stwardnienie rozsiane, które przykuło ją do łóżka w ciągu 2 lat. Opracowała metodę leczenia, w której dieta odgrywa jeden z najistotniejszych składników kuracji. Wspomnę jeszcze, co na pewno znajdziecie czytając opis książki w innych miejscach sieci, że dieta Dr Wahls jest nakierowana na odżywianie komórek a w szczególności odżywianie mitochondriów. O tym ważnym aspekcie przeczytacie w pierwszej części książki. Polecam.

Wahls podzieliła dietę na etapy zaawansowania:

1. Dieta Wahls - poziom podstawowy, na którym obudzisz swoje ciało dostarczając mu substancji odżywczych i usuwając pożywienie, które przyczyniło się do utraty zdrowia.

Na tym etapie dieta jest bezglutenowa i bezmleczna ponieważ zarówno gluten jak i produkty nabiałowe sieją wyjątkowe spustoszenie w organizmach osób chorych na choroby autoimmunologiczne.
Dodatkowo dieta jest szczególnie bogata w wartości odżywcze, przez dostarczanie warzyw i owoców w określonej ilości i w określony sposób. O tym dowiecie się z powyższego filmu.

W tym miejscu muszę wtrącić słówko dotyczące postu warzywno-owocowego, czyli postu Daniela. Dr Wahls jeszcze wnikliwiej i jeszcze jaśniej niż Dr Dąbrowska argumentuje fakt, jak z odpowiedniej ilości warzyw i owoców płynie do organizmu wystarczająca ilość substancji odżywczych, by zaspokoić nasze potrzeby. To kolejny dowód na to, że post warzywno-owocowy jest bezpieczny i jego zasady są jak najbardziej słuszne jeśli zmierzamy do zmian w odżywianiu mających na celu obudzenie w organizmie mocy samoleczenia. Bo o tych mocach jest zarówno książka Dr Wahls jak i książki Dr Dąbrowskiej.

Na tym etapie kluczowym elementem w diecie jest też wysokiej jakości białko, które według Dr Wahls pochodzi z dzikich ryb oraz zwierząt karmionych trawą. Oczywiście podaje również rozwiązania dla wegetarian i wegan, ale przedstawia również szereg faktów, które stanowią o wyższości białka zwierzęcego nad roślinnym. Co jest bardzo pouczającą lekturą - bardzo polecam.

2. Dieta Wahls Paleo - wyższy poziom, na którym większość pacjentów decyduje się zostać. Dodatkowe elementy ułatwiają wyeliminowanie z diety pokarmów, które zagrażają zdrowiu jelit.

Ten etap według Dr Wahls to dobry punkt wyjścia dla osób cierpiących na choroby autoimmunologiczne lub problemy natury neurologicznej, psychologicznej lub przewlekłej. Chorym zaleca się przejście na ten etap z marszu lub jak najszybciej po zaadoptowaniu się w etapie pierwszym.

Na tym etapie w diecie dochodzi do ostrzejszego wykluczenia z diety bezglutenowych produktów zbożowych, ziemniaków i roślin strączkowych do dwóch porcji tygodniowo, a najlepiej całkowicie.

Pojawiają się również niezwykle ważne dla pracy mózgu i mitochondriów wodorosty oraz podroby, sfermentowane warzywa, moczone ziarna - kiełki i kiełkowane orzechy. O dwóch ostatnich ostatnio dużo mówiłam na warsztatach dla kobiet w ciąży w kontekście odżywczego jedzenia. I jest to fakt udowodniony naukowo - kiełki zawierają 30 razy więcej wartości odżywczych niż ich dorosłe rośliny!

Kierunek tego etapu można nazwać dietą Ketogenną, czyli dietą o niskiej zawartości węglowodanów. (Ten etap diety niezwykle przypomina mi pierwszą fazę diety South Beach, która jako dieta odchudzająca eliminuje dodatkowo tłuszcze. Niemniej zawsze uważałam dietę South Beach za wyjątkowo dobry i zdrowy system odchudzania - znajduję poparcie dla tych sądów :))

3. Dieta Wahls Paleo Plus - największe wyzwanie, a jednocześnie najlepsza terapia dla pacjentów cierpiących na choroby autoimmunologiczne, szczególnie pomocna osobom z problemami neurologicznymi lub psychologicznymi, również tym, które borykają się z nowotworem.

Na tym etapie Dr Wahls wprowadza częściowy post tak jak przy Intermittent Fasting IF, czyli okna żywieniowe. Do tego wprowadza eliminację ostatnich węglowodanów, wyrzuca owoce pozostawiając jedynie te jagodowe, ogranicza mięso oraz wprowadza jeszcze więcej zdrowego tłuszczu.
 
Nie mogę się oprzeć wrażeniu jak bardzo ta dieta (Wahls Paleo Plus) przypomina drugi etap postu Dr Dąbrowskiej. Widzę też podobieństwa wszystkich trzech etapów diety dr Wahls do różnych innych systemów odżywiania, które mają na celu obudzenie w organizmie mocy samouzdrawiania, które skierowane są na oczyszczanie organizmu z toksyn i wspomaganie go zagęszczonym odżywczo pożywieniem: South Beach, post Daniela, post warzywno-owocowy, IF, terapia Gersona. Wszystkie mają na celu eliminację pożywienia, które szkodzi i przeszkadza w byciu zdrowym (jak np eliminację glutenu i nabiału przy chorobach autoimmunologicznych) lub wprowadzenie takiego pożywienia.

Widzę tak niewiele różnic i myślę sobie, że jest właśnie tak jak pisze Dr Wahls: To jest mój system. Ja próbowałam i mi po mogło właśnie to. "Staram się edukować rodziców, tłumacząc im związek między dietą, zdrowiem i trzema rodzajami diet, które proponuję swoim pacjentom. (...) Większość z nas - w tym ja sama - zmiany musi wprowadzać stopniowo." Whals mówi, że należy to robić tak aby nie prowokować stresu. Z resztą w książce znajduje się również świetny rozdział dotyczący eliminacji i panowania nad stresem. Polecam.

Ale wrócę do mojego wrażenia, któremu nie mogę się oprzeć, jak bardzo te systemy są podobne. Nasuwa mi to stwierdzenie, że nie ma diety idealnej dla każdego: należy słuchać siebie, obserwować ciało i ...ELIMINOWAĆ oraz WZBOGACAĆ dietę. "Jeśli dieta nie przyniesie efektów, wejdź na poziom wyżej" - zachęca Dr Wahls. Widzę również że dr Wahls nie wciska nam jakiejś swojej wydumanej diety. Pomijając badania i wnioski jakie mogła czynić po kuracjach swoich pacjentów, dr Wahls brała i korzystała z tego, co już stworzono, po to, aby dopasować do siebie dietę i stworzyć system najbardziej spersonalizowany.

Tym samym musimy z tego wyciągnąć jasny wniosek - poszukujmy! Poszukujmy diety najbardziej dla nas optymalnej, przy założeniu że czerpiemy z każdego systemu to co najlepsze dla naszego zdrowia.

Ta fenomenalna kuracja pomogła autorce oraz innym osobom. Uważam, że każdy może skorzystać na dietach Dr Wahls, niezależnie od tego który poziom wdroży w życie.

W książce znajdziecie szczegółowo opisaną każdą z tych diet - po co, dlaczego i jak ją robić. Są również przepisy, ciekawostki, odpowiedzi na pytania, historie pacjentów. Jest to wspaniała, pouczająca, napisana łatwym, niemedycznym językiem lektura o tym, co każdy z nas może zrobić aby żyło mu się lepiej i zdrowiej. Serdecznie polecam.
Jeśli macie jakieś pytania co do książki lub inne - czekam na komentarze :)

https://goo.gl/KaWQhf

24.10.2017

NAKARM NIEJADKA PLACKIEM z dosypką a nie z posypką!



Akurat tak się złożyło, że mój synek to klasyczny niejadek, choć bardzo lubi wszelkie słodycze i słodkie bułeczki to jednak bardzo ciężko nakarmić go dobrymi, domowymi wypiekami. Jest w tym temacie wybredny i najchętniej przyjmowałby wszystko co najgorsze.
Codzienność wygląda często tak, że Janek nie podjada między posiłkami ponieważ aby zjadł wartościowy posiłek musi być naprawdę głodny.
Ze zdrowych i względnie zdrowych rzeczy Jaś lubi nabiał, zielone świeże ogórki oraz banany i masło orzechowe...i to właściwie tyle.Acha! Zapomniałam dodać, że czasem zje również ziemniaki gotowane oraz jakiegoś kotlecika z ciecierzycy lub pulpecika z mięsa, ale to niestety zależy od humoru waćpana :)

Natomiast jest jedna potrawa-wytrych! Placki! Wytrych dlatego, że ja do tych placków sypię co popadnie byleby było jak najbardziej wartościowe. Oczywiście zdażyło się wiele pomyłek, gdy zrobione placki nie smakowały nawet i mnie....ale generalnie placek posmarowany masłem orzechowym lub masą z banana i masła orzechowego, to potrawa, którą Jaś wciąga bez mrugnięcia okiem.

Jeśli szukacie sposobu na to jak przemycić trochę zdrowia do menu niejadka to placki są świetnym rozwiązaniem. Możemy do nich dosypywać w zmielonej postaci:
  • pestki dyni (
  • nasiona lnu - siemię lniane (tylko półtorej łyżeczki zaspokoi dzienną potrzebę dziecka na omega-3, zawiera też sporo omega-6)
  • pestki słonecznika (przeciwdziałają zaparciom, są cennym źródłem witaminy E)
  • orzechy - najlepsze to włoskie (półtorej sztuki zaspokaja potrzebę na omega-3 u dzieci) i brazylijskie (wystarczy jeden nieduży aby zaspokoić potrzebę selenu na cały dzień) 
  • pełnoziarniste płatki
  • otręby

Można dodawać o ile dziecku nie przeszkadza (mój uwielbia placki z jabłkami)
  • suszone owoce
  • świeże owoce
  • warzywa
W masę "plackową" można wmieszać pasty i zblendowane:
  • ugotowane kasze
  • soczewicę i inne rośliny strączkowe
Może macie inne pomysły na placki - chętnie przygarnę :)
Dziś podaję przepis na placki, które Wam się ostatnio spodobały na moim instagramie :)

BEZGLUTENOWE PLACKI Z MAGICZNYMI DODATKAMI

Składniki na 12 placków
(mój Jaś zjada 3 na śniadanie lub inny posiłek)

  • 70g mąki jaglanej
  • 45g mąki ziemniaczanej
  • 2 jajka
  • 100ml jogurtu (u mnie kozi naturalny)
  • 25g pestek z dyni (zmielonych w młynku)
  • 20g mielonego siemienia lnianego
  • 25g amarantusa ekspandowanego
  • 3g sody oczyszczonej
  • 20g erytrytolu lub ksylitolu (opcjonalnie) ja czasem używam a czasem polewam placki miodem odrobinkę :)


Przygotowanie

Składniki łączę i smażę po 3 sztuki na jedną łyżkę tłuszczu. Używam z reguły oleju kokosowego lub winogronowego do placków na słodko oraz rzepakowego do placków wytrawnych.

W kolejnym przepisie przedstawię Wam wersję z kaszą i ziołami.

A jak Wy przemycacie dzieciakom składniki odżywcze?


23.10.2017

Dieta Roślinna FAKTY I MITY - czemu robi taką furrorę na świecie? Czy odchudza?





Dieta roślinna jak tornado zbiera żniwo nowych wyznawców. Dlaczego coraz więcej osób przerzuca się z tradycyjnego w zachodniej europie stylu odżywiania, na dietę opartą wyłącznie o warzywa i owoce?

Przygotowałam dla Was zbiór faktów i mitów. Nie postawię kropki po tym artykule i myślę, że w temacie roślinnego odżywiania mam jeszcze wiele do powiedzenia. To taki wstęp aby przybliżyć Wam sytuację:

Produkty mięsne nie mają monopolu na zawartość białka. Pół szklanki niektórych strączków dostarczy tego składnika odżywczego tyle co 30g dowolnego mięsa drobiowego.

Dieta roślinna zaspokaja potrzeby na żelazo, witaminy z grupy B oraz kwas foliowy - jeśli więc Twoja dieta jest bogata w te produkty nie musisz obawiać się anemii.

Soja nie jest niejadalna. Wręcz przeciwnie - jest bardzo zdrowa i wybierając produkty niemodyfikowane genetycznie otrzymamy bardzo bogate źródło, łatwo przyswajalnego białka (wchłanianie porównywalne do mięsa), a poza tym:
  • Ma wystarczającą ilość niezbędnych aminokwasów, by być pełnowartościowym białkiem. Przyswajalność białka z soi jest porównywalna z przyswajalnością białka zwierzęcego.
  • Przeprowadzone badania wykazują, że kobiety spożywające soję miały o 25% mniejsze ryzyko nawrotu raka. American Institude of Cancer jasno stwierdza, że soja nie promuje raka.
  • Badania wykazały, że mężczyźni będący na diecie wegańskiej mają o 13% wyższy poziom testosteronu od mięsożerców oraz o 30% mniejsze ryzyko zachorowania na raka prostaty.
Weganizm nie jest ani drogi ani pracochłonny. Dla większości ludzi jest to po prostu nowość - zmiana w życiu, a jak każda nowa ziana wymaga czasu aby się do niej przyzwyczaić. Gdy częściej gotujemy w oparciu o wyłącznie warzywno-owocowe składniki, tym lepiej poznajemy rodzaj tej kuchni i tym łatwiej nam się przyrządza potrawy.

Weganizm to nie jest dieta odchudzająca. Jedząc wyłącznie produkty pochodzenia roślinnego można przeholować nie tylko z tłuszczami, ale również z żywnością przetworzoną, np. białą mąką, słodyczami i węglowodanami.

Choć warzywa i owoce są pryskane oraz nawożone, to jednak nie ma co przesadzać. Kierujmy się zasadą, że kupujemy produkty sezonowe dla danego kraju, w którym mieszkamy. Pilnujemy tego, aby produkty pochodziły właśnie z tego kraju oraz myjemy wszystko przed spożyciem.

Zachodnia dieta ma fundamentalny wpływ na zachorowalność na choroby cywilizacyjne: choroby serca, wysokie ciśnienie, zbyt wysoki zły cholesterol, cukrzycę typu II, osteoporozę, otyłość i raka.



No dobrze - dam już spokój tej wyliczance. Chodzi mi przede wszystkim o to, że osoby "wszystkożerne" mają mylne pojęcie co do diety roślinnej. Uważają, że jest to wyniszczająca, prowadząca do niedoborów, dieta oparta na sałacie. Media również niestety nie pomagają pchając na nasze stoły żywność pochodzenia zwierzęcego - ale niestety jak świat szeroki, tylko w kulturze zachodniej spożywamy tyle mięsa i produktów odzwierzęcych. 70% świata odżywia się dietą roślinną - niewiarygodne co? :) Niemniej kryzys zdrowia obserwuje się głównie w krajach zachodnioeuropejskich i Ameryce Północnej, a to już zabawne nie jest - bo tutaj mieszkamy my i nasze dzieci, dlatego warto się zainteresować tematem.

Aby poszerzyć swoją wiedzę z zakresu wpływu produkcji mięsa na ekologię można sięgnąć po książkę Marco Borgesa "22-dniowa rewolucja. Roślinny program totalnej odnowy ciała i życia."
Znajdziemy też tutaj w bardzo przystępny sposób napisane to, dlaczego dieta roślinna jest lepsza niż inne oraz z czego właściwie się składa, a na sam koniec odnajdziemy zbiór przepisów na śniadania, obiady i kolacje - w sumie 66 kolorowych, zdrowych i smacznych przepisów z produktów ogólnie dostępnych w sklepach w Polsce.

Jeśli więc jesteś laikiem w temacie diety roślinnej - ta książka jest dla Ciebie.
Dodatkowo zachęci Cię ona do zastosowania tytułowej rewolucji, którą spróbowały współpracujące z autorem gwiazdy i celebryci - dlaczego więc miałabyś Ty jej nie spróbować?

Ta rewolucja polega na zrezygnowaniu na 22 dni z produktów odzwierzęcych i mięsa. Autor dzień po dniu przeprowadza czytelnika przez trudności i podpowiada jak sobie z nimi radzić, a także motywuje do pozytywnych zmian argumentując co i rusz wyższość diety roślinnej nad innymi.

Książkę otrzymałam do recenzji od wydawnictwa Illuminatio. Dla mnie ta książka jest ciekawą pozycją kulinarnych przepisów opartych na roślinach. Ale również zbiorem ciekawostek, cennych wskazówek i dobrej energii - bo tak ją odczytuję :)

Zachęcam Was do obejrzenia kilku przykładowych stron: TUTAJ

Czy Wy tak samo jak i ja skłaniacie się coraz bardziej do diety roślinnej? Czy znacie recenzowaną pozycję?

29.09.2017

CIACHO NA WEEKEND - czekoladowy biszkopt z masą orzechową


Ciacho na weekend, które Wam dziś proponuję to czekoladowy biszkopt bez białej mąki. Po upieczeniu szybko stygnie ale nie jest to miękki, piaskowy biszkopt tylko raczej dobrze zbity mazurek. To ciasto możecie oblać rozpuszczoną czekoladą lub przekroić, nasączyć sokiem owocowym (może być dla dorosłych z dodatkiem wermutu lub koniaku) i przełożyć powidłami.



Warto go dobrze posłodzić aby dzieci chciały zjeść, bo nie jest to mięciutki wypiek w typie wielkanocnej babki.

Polecam go gdy szukamy alternatywy do ciast z cukierni. Bardzo łatwo go zrobić i starczy na cały weekend.


Składniki
  • 6 białek
  • 100g gorzkiej czekolady
  • 150g erytrytolu lub ksylitolu
  • 80g oleju kokosowego
  • 80g mąki migdałowej
Moja orzechowa masa na wierzch
  • 90g orzechów nerkowca
  • 3-4 łyżki oleju kokosowego
  • 5 łyżek miodu (robiłam z myślą o dzieciach, dlatego miód w masie to opcja)

 Przygotowanie

Całe ciasto można przygotować z pomocą jednego blendera - ja testowałam właśnie blender Blaupunkta i dał sobie ładnie ze wszystkim radę :)

http://blaupunkt-sklep.pl/male-agd/165-hbd801wh-blender-reczny.html

Białka ubijamy jedną z końcówek. Czekoladę rozpuszczamy w wodnej kąpieli wraz z olejem - do rozpuszczonej dajemy erytrytol, aby się dobrze rozpuścił. Możemy zamiast czekolady użyć sypanego, gorzkiego kakao.



 



Białka delikatnie mieszamy z mąką a potem z rozpuszczonym olejem z dodatkami. Taką masę pieczemy w sylikonowej foremce na 180* przez maksymalnie 30 minut. Nakłuwamy patyczkiem i wyjmujemy gdy jest suchy po wyjęciu z ciasta.



Orzechy zalewamy rozpuszczonym olejem oraz dodajemy miód. Możemy użyć rozdrabniacza, który jest dołączony do kompletu tego blendera ręcznego Blaupunkt, albo użyć końcówki blendującej. Masą smarujemy wierzch wystudzonego ciasta.



Jeśli ciasto jest dla nas zbyt suche możemy je przekroić w poprzek na wierzch i spód. Wtedy spód nasączamy dowolnie sokiem owocowym albo syropem z dodatkiem alkoholu. Przekrojone ciasto smarujemy powidłami i odstawiamy do lodówki na godzinkę.



Zapewniam, że wystarczy weekend aby takie ciacho zniknęło z kuchni :)

Mąkę migdałową można oczywiście zastąpić np mąką jaglaną lub mieszanką mąki ziemniaczanej i ryżowej. Nie polecam używania mąki białej - jest zupełnie bezwartościowa i szkodzi w toku jej spożywania. Więcej o tym piszę TU


26.09.2017

UWAGA! JAK NIE JEŚĆ CHLEBA PRZEZ TYDZIEŃ? - o tak!


Na warsztatach z odżywiania kobiet w ciąży dużo mówię o tym, jak wiele niosą ze sobą rośliny strączkowe.

Dziś proponuję zamiast potraw jednogarnkowych - zamiennik chleba: wypiek z fantastycznej ciecierzycy "na wytrawnie" :)

W składnikach znajdziecie jedne z moich ulubionych produktów - pomidory z oliwy z pestkami dyni oraz przyprawę wegetariańską.

Pomidory są naprawdę pyszne, a dodatkowo przygotowane z dodatkiem nasion dyni. Dynię zaś warto dosypywać do jedzenia w okresie jesiennym, ponieważ wzmacnia odporność. Jest również bogata w witaminy z grupy B, ale to jedynie początek zalet pestek dyni. Dlatego warto je dosypywać do jedzonka - stanie się pyszne i zdrowe!
Używam ich do sałatek, wypieków, jako nadzienie do roladek z kurczaka lub zwyczajnie na kanapkę. Dzieciom mielę i dosypuję do masy na placki i naleśniki.

Natomiast wegetariańska przyprawa to świetny mix, który nadaje moim potrawom głębi smaku i fajny aromat. Poza tym ten producent nie dodaje glutaminianu sodu, co jest dla mnie ważne. Polecam tę przyprawę nie tylko do wypieków, ale również do gulaszu warzywnego (lub mięsnego), do pieczenia ryby, gołąbków lub kotletów.



PASZTECIKI Z CIECIERZYCY
Składniki
na 14 bułeczek

  • 700g ciecierzycy (już gotowej do zmiksowania, więc po ugotowaniu lub z puszki/słoika)
  • Słoik pomidorów suszonych w oliwie u mnie z pestkami dyni
  • 5 jajek (średnich, po 50g)
  • 1 łyżka kminku mielonego
  • 3 łyżki sezamu niełuskanego
  • 1 łyżka zmielonego rozmarynu (zmieliłam w młynku suchy rozmaryn)
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżeczki przyprawy wegetariańskiej (która jest miksem: kminku, kopru, czarnuszki, kozieradki, gorczycy i kolendry)
  • Garść nasion słonecznika
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia (ja używam bezglutenowego, ponieważ nie pozostawia charakterystycznego dla proszku posmaku)

Przygotowanie

Ciecierzycę blenderujemy z jajkami i proszkiem do pieczenia. Następnie zmieniamy końcówkę na mieszadło i dodajemy sól, zmielone zioła, przyprawy, potem sezam, słonecznik i na koniec pokrojone w paseczki pomidory wraz z pestkami dyni. Staramy się wszystko odsączyć z oliwy.
Pozostałej oliwy nie wyrzucajcie! Jest wspaniała do podsmażenia jajka lub do sałatki!! Może stać sobie w słoiczku nawet 3 miesiące - bez pomidorów ;)
Powstałą masą napełniamy sylikonowe foremki na muffiny, z wierzchu możemy posypać jeszcze ziołami lub nałożyć łyżeczkę pesto :) Pieczemy na 180* przez 35-40 minut, aż wierzch będzie suchy i zacznie się rumienić. Można sprawdzić patyczkiem, czy wypiek w środku jest suchy.



Nie polecam piec w dużej foremce, ponieważ ten wypiek lubi się kruszyć. Dlatego rewelacyjnie sprawdza się jako bułeczka!
Te paszteciki możemy przechowywać w lodówce nawet tydzień zastępując sobie nimi pieczywo, co dla wielu z Was jest dużym wyzwaniem na diecie.
Paszteciki możemy również zamrozić.
W razie pytań będę Wam odpowiadać :)
SMACZNEGO!
Ania