Dietetycznie Siostro!

PRZEPISY BEZ MĄKI

Piecz bez mąki - to bardzo łatwe!

MOJE EKO-PORADY

oraz inne gwiazdy

DZIECI TO BARDZO LUBIĄ

Zdrowe i lekkie przepisy dla naszych maluchów

WYRZUĆ STRES DO KOSZA

Sprawdź jakie to proste

NALEŚNIKOWY HIT MOJEGO BLOGA

Sprawdź czy już takie jadłaś!

06.07.2015

TO WAKACJE - TO TWÓJ CZAS NA DIETĘ I ZMIANY!


Wakacje, wakacje - czas laby i odpoczywania czas!
Dziś rano właściciel agroturystyki, do której przyjechałam na kilka dni z córką zdziwił się, że wstałam tak wcześnie.
- A Ty nie odpoczywasz?
- Odpoczywam :) Aktywnie!
- Nie lepiej pospać?

No właśnie! Z tym dziś chcę się z Wami rozprawić!

Czy lepiej pospać
czy lepiej nie spać i...

- potrenować rano
- w ciszy i spokoju wypić kawkę
- poczytać książkę przy śpiewie porannych ptaków
- przygotować pyszne śniadanie dla rodziny
- wziąć poranny prysznic, zrobić sobie peeling i wmasować w ciało balsam, który ochroni je przed całodniowymi upałami
lub dla jeszcze innych powodów - czy nie lepiej wstać?

Znam dobry sposób na wstanie rano: Nastawiasz budzik, a kiedy on zadzwoni - wstajesz!
Nie znam lepszego sposobu.

Wtedy, od 6:00 do 7:00 albo i dłużej - zależy od tego kiedy budzą się Twoi ukochani, masz czas dla siebie. Wykorzystaj to!

Moja córka wstała 8:30. Miałam wiele czasu na trening, prysznic, poczytanie i przyszykowanie śniadania! CUUUDOWNIE!


Pamiętaj też o tym, że bardzo łatwo dbać o swoją dietę nawet poza domem. 

1. Przykład wyjazdu z własnym aneksem kuchennym - postępuj tak jak w domu.
2. Gdy masz wykupione posiłki - wybieraj to co dla Ciebie odpowiednie, a do każdego śniadania, obiadu czy kolacji możesz przynieść przecież własne pieczywo lub dodatkowe warzywa.
3. Gdy nie masz aneksu kuchennego i nie masz wykupionych posiłków, Twoje śniadanie to nie musi być bułka z masłem! Zjedz pyszną sałatkę ze świeżych pomidorów, sera mozarella, sałaty. Do tego kilka wafli ryżowych (wiem że to trochę przetworzone jedzenie, ale lepsze niż pszeniczne bułeczki co rano!) Na obiad nie musisz jeść pizzy - znajdź knajpę, w której dadzą Ci rybę z pary lub warzywa z patelni. Dla chcącego nic trudnego - naprawdę da się! (Rok temu na wakacjach w Rowach - zagłębiu fastfoodu, kiczu i disco, dogadałam się w jednej przystani i kupowałam tam duszoną rybę. Tego samego dorsza, którego smażyli w panierce)

Nie ma tak, że się nie da!

Przygotuję pod koniec tygodnia wpis o tym co ja gotowałam i jadłam i zobaczycie, że to nie jest ani pracochłonne ani trudne :) Wierzę w to, że nie będziecie się poddawały! Że wręcz odwrotnie! Wykorzystacie urlop na to aby naładować akumulatory! Bo jak tylko zaczniecie wstawać rano, trenować, dobrze jeść - zaczniecie też mieć więcej energii! 


To największa tajemnica jaką znam - im więcej energii dajesz z siebie, tym więcej jej masz!
Magia, co nie?
Znacie to?
Cudnego dnia!
Ania

04.07.2015

ROZDANIE NAGRÓD w konkursie NAJWIĘKSZE BŁĘDY POLSKIEGO GOTOWANIA



WYNIKI KONKURSU NAJWIĘKSZE BŁĘDY POLSKIEGO GOTOWANIA

Króciutko, bo nie ma co Was trzymać :)
Dziękuję za udział w zabawie. Bardzo fajnie czyta się takie wypowiedzi. Człowiek zdaje sobie sprawę, że nie tylko nie jest nienormalny, ale również że nie jest sam na polu bitwy :) Dlatego dzięki za te długie wypowiedzi!! :*

NAGRODY!

Garnuszek wędruje do Marioli: podoba mi się zwięzłość i jasność odpowiedzi, a wielość modyfikacji jest imponująca!! Przyznam, że skorzystam z przepisu na leniwe, a odpowiedź będę cytować w przyszłych postach!
Dla Ciebie garnuszek, poproszę o adres pocztowy do wysyłki.

Wyróżniam też Izę Kapis, ponieważ jest w Twoim komentarzu bardzo dużo racji - smutnej prawdy, którą przecież tak łatwo zmienić! Dla Ciebie przeznaczam książkę "Rzucam cukier" Sarah Wilson, której jestem ambasadorką w Polsce.
Poproszę o adres do wysyłki.


Powyższe dwie i pozostałe sześć uczestniczek konkursu otrzymają ode mnie po pakiecie moich e-booków wraz z bonusami.


Wszystkich proszę o adresy mailowe, a dwie pierwsze Panie również o adresy pocztowe: w komentarzu lub na priv: laskowskaaj@gmail.com

Zapraszam na mój nowy film


Gratuluję i raz jeszcze dziękuję za udział w zabawie :)
Pozdrawiam Was ciepło!
Stay Tuned :)

20.06.2015

DOBRY POSIŁEK PO TRENINGU na regenerację mięśni


Cukinia dostarczając niewiele kalorii (tylko 15 kcal w 100g) syci, ale nie tuczy. Stanowi ona wspaniałe źródło witaminy A, jak również C, K, PP i B1, a także składników mineralnych: żelaza, potasu. Ponadto ma właściwości odkwaszające organizm.  

Zapraszam na mój ostatni film



Składniki
na dwa posiłki lub dwie osoby :)

  • 2 cukinie
  • 2-3 pory
  • 65g zielonej soczewicy
  • Jajko
  • 2 łyżki masła klarowanego
  • Ulubione przyprawy, ja używam różnie - czasem biorę zioła: oregano, tymianek, bazylię, innym razem jakąś garam masalę, mam też mieszankę wegetariańską - pycha! Nie solę ;)


Przygotowanie

Cukinie przecinamy wzdłuż, wydrążamy łyżeczką miąższ i blenderem miksujemy go na mus. Dosypujemy soczewicę, wlewamy 150ml wody i dusimy na małym ogniu 20 minut. Dodajemy przypraw. Mieszamy, sprawdzamy, czy nic się nie przypala. Nie powinno - ale jeśli się tak dzieje dodaj ciut wody. Najlepiej dusić to w garnuszku z grubym dnem.

Pory oczyszczamy, pozostawiając jak najwięcej części "jadalnej", czyli obcinamy jak najmniej twardych, zielonych liści. Przecinamy wzdłuż i szatkujemy, wrzucamy na rozgrzany tłuszcz, doprawiamy i smażymy, a następnie wlewamy pół kubka wody i dusimy aż do wyparowania płynu na małym ogniu. Dolewamy wody jeśli pory nadal twarde, a płynu brak :)

Ugotowaną soczewicę łączymy z duszonymi porami i czekamy do ostygnięcia, choć trochę. Potem mieszamy z jajkiem - masa ma być możliwa do wypełnienie wydrążonych cukinii. Nie musisz mieszać farszu z jajem, ale to sprawi, że będzie bardziej zwarty i smaczniejszy :)

Do nagrzanego na 150-160 stopni piekarnika (góra+dół lub termoobieg) wstawiamy cukinię i pieczemy:
- 20 minut na al dente
- 30 minut na mięciusieńko jak kaczuszka



Posiłek dobry po treningu - cukinia jest wyśmienita też na zimno, również na następny dzień, a nawet na dwa dni później. Sprawdzi się jako obiad, ponieważ można się nią dosłownie nafutrować! A jak smakuje? - farsz jest delikatny dzięki porom duszonym w maśle, a dzięki ulubionym przyprawom soczewica smakuje świetnie!

Tabela makro kalorii wyliczona na wszystkie składniki, więc dzielcie przez 4 porcje :)

Polecam!
Godne zachodu ;)
Ania

16.06.2015

NAJWIĘKSZE BŁĘDY POLSKIEGO GOTOWANIA - Philipiak Milano kontra nasze tradycje!


Niedawno miałam okazję uczestniczyć we wspaniałych warsztatach "Sobotni Targ Na Zdrowie", organizowanych przez Philipiak Millano - producenta najwyższej jakości naczyń kuchennych ze stali szlachetnej.

Zapraszam na mój ostatni film


Jak zobaczycie na zdjęciach poniżej, z warsztatów nie wyszłam z gołymi rękami - każdy uczestnik otrzymał śliczny garnuszek, a cierpliwi (i zagadani) blogerzy, na koniec imprezy odeszli z koszami świeżych owoców i warzyw :))


Warsztaty odbyły się w CookUp studio na Bielanach i zabrałam na nie moją mamę :)


Z przyjemnością przedstawiam Wam relację z tego wydarzenia, ponieważ przygotowane podczas niego dania, były nie tylko pyszne, ale przede wszystkim bardzo zdrowe! Na zakończenie relacji mam dla Was niespodziankę :)

SOBOTNI TARG NA ZDROWIE ~~ Philipiak MILANO

Dla mnie, podczas gotowania, najważniejsze są trzy rzeczy:
1. Aby było zdrowo
2. Aby było dietetycznie
3. Aby było łatwo i najlepiej również szybko :)

Przeglądając moje przepisy, szybko można się zorientować, że większość potraw jest łatwych w przygotowaniu oraz, że nie są pracochłonne. Dzieje się tak, ponieważ lubię wygodę i cenię sobie mój czas. Jestem mamą dwójki dzieci, pracującą w domu na pół etatu i nie chcę spędzać dnia na gotowaniu! Fajne jest to, że system gotowania Philipiak Milano spełnia wszystkie moje wymagania!



Ta piramida to właśnie bardzo ciekawy system Philipiak Milano. Zakłada oszczędność energii, czasu oraz dzięki krótkiej obróbce, również na parze, otrzymujemy z tej piramidy pyszny i zdrowy posiłek.
System polega na dopasowanych elementach, które możemy ustawiać jeden na drugim - dzięki temu tylko jeden palnik, pracuje na temperaturę w całej piramidzie garnków. Dodatkowo specjalnie zaprojektowane dno każdego naczynia sprawia, że w garnkach możemy utrzymać tę samą temperaturę na każdym poziomie piramidy!


Dodatkowym elementem jest patelnia groszkowa, dzięki której otrzymamy np. pyszne, miękkie naleśniki, przygotowane całkowicie bez tłuszczu. Można na niej smażyć mięso bez tłuszczu - zapewniam, że to możliwe, nic się nie przypala, mięso jest wysmażone i bardzo smaczne.

Wszystkie potrawy przygotowywaliśmy osobiście pod bacznym okiem włoskiego szefa kuchni, restauratora Giancarlo Russo. Zaprezentował nam sposób przyrządzania, a następnie uczestnicy zebrani w grupy, szykowali dla siebie:

1. Zupę z żabnicy z warzywami
2. Mule (cozze) na parze z sokiem z cytryny
3. Zielone szparagi z pary z pesto
4. Miętowe naleśniki ze świeżymi malinami i malinowym dressingiem

W naszej grupie dowodziła moja mama i szybko zdobyła serca uczestników oraz szefa kuchni, który mianował ją swoim pierwszym pomocnikiem :) W drużynie gotowała z nami Mariola z bloga Kulinarne pyszności Molki i Agata z bloga Dietetyczne Fanaberie, z którą znam się odkąd powstały nasze blogi, czyli już 4 lata! Mailowałyśmy ze sobą podczas pierwszych kroków blogowych, doradzałyśmy sobie z zakresu dietetyki i odżywiania, gdy ja byłam już po kursie, a ona dopiero w trakcie nauki. Teraz Agata ma swoją poradnię dietetyczną i jest dietetykiem z pasją i zapałem! Polecam jej poradnię :)


Wszystkie potrawy warsztatów
Składniki dla 4 osób

500 g świeża żabnica
800 ml woda
40 g marchew
20 g cebula
400 ml pulpa pomidorowa
40 ml oliwa z oliwek extra vergine
1 doniczka świeży estragon
1 pęczek natka pietruszki
800 g  świeże małże ( cozze )
2 szt trawa cytrynowa
4 szt cytryna
500 g świeże zielone szparagi
40 g orzechy pinoli
100 ml oliwa z oliwek extra verine
1 doniczka świeży tymianek
1 doniczka świeże oregano

Przygotowanie

Do pierwszego garnka wlewamy wodę i pulpę pomidorową , dodajemy pokrojoną w kostkę cebulkę i marchew oraz estragon. Czekamy do momentu wrzenia wywaru  i dokładamy pokrojoną w 2 cm kostkę żabnicę. Całość gotujemy pod przykryciem drugiego garnka przez około 15 minut. Po tym czasie do drugiej warstwy naczynia wkładamy małże i trawę cytrynową (trawę lekko ugniatamy, aby uwolnić ze środka smak ). Przykrywamy trzecią warstwą  garnka  do którego wykładamy szparagi w całości ( wcześniej obrane ). Wszystkie składniki gotujemy na parze przez około 30 minut.


W międzyczasie przygotowujemy pesto. Do blendera wlewamy oliwę z oliwek, dodajemy orzechy i świeże zioła. Całość miksujemy do uzyskania kremowej konsystencji.


Kiedy wszystkie dania są gotowe, do czwartego garnka ( czwarta warstwa naczynia ) wlewamy pesto i czekamy tylko do momentu podgrzania.

Podczas serwowania małż skrapiamy je dodatkowo świeżym sokiem z cytryny.


Zupę szykowało się bardzo szybko i była gotowa w niecałe 30 minut. Smakowała rewelacyjnie - pierwszy raz jadłam żabnicę, ale od czasu warsztatów kupiłam ją już dwa razy. Jest bardzo "mięsista", sycąca, ma białe mięso, a jej cena jest porównywalna ze świeżym dorszem. Małże smakowały wybornie - jestem ich fanką i bardzo się cieszyłam, że mogłam je zjeść.... na śniadanie :)
Szparagi do gotowania obieraliśmy, czego w domu nie robię, ale przyznam, że szybciej są miękkie, a smakują równie dobrze! Pesto, którym polewałyśmy szparagi było w naszej grupie dziełem Agaty i było pyszne!

Na warsztatach rozmawialiśmy sporo o zdrowym odżywianiu, pojawiły się dietetyczne wskazówki ze strony jednego z gości, dr hab Dariusza Włodarka, dietetyka z SGGW. Okazało się szybko, że na warsztatach było kilku dietetyków, ale wszyscy byli ze sobą zgodni co do tego, że:

1. Mięso należy jadać 1,2 razy w tygodniu
2. Należy zjadać przynajmniej 3-4 porcje warzyw codziennie
3. Krótka obróbka warzyw sprawia, że nie pozbawiamy ich witamin w takiej ilości, jak to się ma przy długim gotowaniu
4. Smażenie na tłuszczu powinno odejść do lamusa!

Philipiak Milano to marka, której misją jest promocja zdrowego stylu życia, czyli dokładnie taka sama jak moja :) Karol Okrasa, współpracujący z marką, przekonuje o tym, jak w łatwy sposób gotować krócej, z mniejszą ilością soli oraz bez tłuszczu. Ja również pragnę dzielić się wiedzą i moim doświadczeniem z innymi! Dzięki temu, możemy nie tylko unikać popełniania błędów w odżywianiu, ale również inspirować się wzajemnie!

OTO NIESPODZIANKA

Zapraszam Was do konkursu komentarzy, z których wybiorę pięć osób i nagrodzę, a nagrody będą wspaniałe:

Przywieziony z warsztatów garnuszek Philipiak Milano, więcej o nim TUTAJ


oraz pięć pełnych zestawów moich e-booków wraz z bonusami, w skład których wchodzą pozycje:
"Słodkie ciasta i desery na diecie"
"Moja kuchnia bez mąki i glutenu"
"No Stress. Cook Book"
więcej o pakiecie TUTAJ


Aby wygrać jedną z pięciu nagród należy w komentarzu napisać, co według Ciebie w tradycji polskiej kuchni, jest najmniej zdrowe i na co zamieniasz to w swojej kuchni.

Jeśli, na przykład, przestałaś smażyć naleśniki na tłuszczu lub zrezygnowałaś z panierki na kotlecie - napisz o tym! A może uważasz, że największa zbrodnia dla zdrowia to zasmażana kapusta lub golonka? Jeśli tak - napisz o tym i powiedz, jak jada się w Twoim domu. Jeśli chcesz porównać tradycje kulinarne wyniesione z Twojego rodzinnego domu do Twoich działań w kuchni - również o tym napisz.

Czekam na komentarze, w których powiecie mi, w jaki sposób możemy odczarować naszą dość ciężką, tradycyjną, polską kuchnię, na lekką i zdrowszą :)

Konkurs nazywam "NAJWIĘKSZE BŁĘDY POLSKIEGO GOTOWANIA" i będzie trwał od dziś 16.06.2015 do końca miesiąca. Do 3 lipca ogłoszę pięciu laureatów wybranych uznaniowo - nie będzie tutaj żadnego losowania :) Nie powstanie również regulamin, ponieważ jestem w pewnym sensie organizatorem i fundatorem nagród i raczej śmiem twierdzić, że wszystko jest dla Was jasne :)

W razie pytań piszcie, w razie odpowiedzi, możecie alternatywnie zamieszczać komentarze pod postem na facebooku, też wezmę je pod uwagę :)
Powodzenia!
Ania

12.06.2015

SPINAJ MIĘŚNIE! TY TEŻ MOŻESZ MIEĆ TAKIE EFEKTY!



Jak ja się cieszę, że jest już lato i słońce! Można malować paznokcie na wakacyjne kolory, zakładać sukienki bez pleców i biegać boso po trawie :) A najlepsze jest to, że robimy to wszystko już kilka kilogramów lżejsze, kilka tygodni już ćwiczymy i ruszamy się i życie koloruje dla nas dni :)

Zapraszam na mój film



Cieszę się, że możemy się wspólnie odchudzać i sobie doradzać i przepraszam, że na maile odpisuję w spóźnionym tempie - to dlatego, że mam ciągły niedoczas. O wiele łatwiej odpisać mi w komentarzach - dlatego śmiało zapraszam do pytań pod postem :)

A dziś chciałam Wam zakomunikować, że dobiegł końca mój miesięczny test maszyny FLABeLOS. To zdumiewające, ale uważam, że ta maszyna sprawdzi się w wielu przypadkach i jest skierowana do bardzo szerokiej grupy osób. Ale zacznę od tego w czym FLABeLOS pomógł mnie.

1. Przede wszystkim w dni gdy nie ćwiczyłam, ani nie trenowałam (czyli około 10 z 30 dni) FLABeLOS zastępował mi trening. Dosłownie miałam wrażenie, że ćwiczyłam. Znacie to uczucie, gdy ciało jest sprężyste, giętkie i napięte? - Tak właśnie jest po ćwiczeniach lub treningu. I bardzo podobnie jest po FLABeLOS.

2. Zaraz po treningu na FLABeLOS miałam ochotę na więcej! Było tak za każdym razem, niezależnie od pory dnia. Bardzo często wykorzystywałam tę energię do zrobienia kilku ćwiczeń z Mel B, tak jak Wam już pisałam TUTAJ.

FLABeLOS rozgrzewa ciało i mięśnie. Skurcze, które wywołuje prowadzą mnie czasem do kolki wysiłkowej. Trudno określić skąd ona się bierze, bo pojawia się w wielu różnych momentach, ale sam fakt, że pojawia się świadczy o tym, że mój organizm przechodzi wysiłek fizyczny.

Jednym słowem czasem FLABeLOS stanowi trening sam w sobie, a czasem jest świetną rozgrzewką, która poprawia efekty dalszych ćwiczeń dzięki temu, że robię je na rozgrzanym mięśniu :)

Wiele kobiet sądzi, że wspaniałe ciało uzyska treningami spalającymi - bieganiem, orbiterkiem czy rowerkiem, albo godzinami skakania na sali fitness poczciwej Zumby. Od tego jednak ciało nie stanie się jędrne, kilka pierwszych, szybko straconych kilogramów i pierwsza euforia miną gdy okaże się, że zarówno waga stoi jak i efektów brak.

Bardzo, bardzo ważny jest trening siłowy - dlatego rewelacyjna jest np. joga, która jest niezwykle dla mięśni wymagająca. Trudno jednak ćwiczyć ją amatorowi w domu. Dlatego dobrze zaopatrzyć się podczas odchudzania w komplet ćwiczeń siłowych na pupę, brzuch, ręce. I wykonywać je regularnie, najlepiej codziennie przez przynajmniej 30 minut.

Taki siłowy trening pomoże spalić kilogramy, centymetry i cellulit!

Myślę, że również FLABeLOS dzięki wymuszaniu skurczy mięśni pozytywnie wpływa na wygląd ciała i pomaga w odchudzaniu.


Po miesiącu treningów z FLABeLOS mogę powiedzieć z przekonaniem, że:

1. FLABeLOS sprawdzi się idealnie u osób z nadprogramowymi centymetrami w udach, biodrach czy pasie - przy stosowaniu optymalnej diety zdecydowanie ujędrni ciało, a dzięki swojemu działaniu będzie sprzyjać odchudzaniu.

2. FLABeLOS, o ile nie ma przeciwwskazań, jest świetnym rozwiązaniem dla wszystkich osób, które nie uprawiają żadnego sportu, żadnej aktywności fizycznej i w ogóle nie ćwiczą i nie trenują.
Rozgrzewa mięśnie, pobudzając je do działania - dzięki pracy mięśni wzmacnia procesy przemiany materii. Dzięki drganiom pobudza limfę oraz krążenie krwi. Krew staje się lepiej dotleniona i poprawia stan naszego organizmu - tak naprawdę trening z FLABeLOS może przynieść tylko plusy.

Jestem szczęśliwa, że mogłam testować tę maszynę, bo często mobilizowała mnie do ćwiczeń, a często była jedynym ćwiczeniem w ciągu dnia.

Co do mojego odchudzania, to nadal prę do przodu. Trochę przez to mniej gotuję i mniej podaję Wam przepisów na posiłki, ale za to staram się Was zmotywować do działania, ponieważ uważam, że najtrudniejsze to po prostu zacząć.

Jeśli więc chcesz zmienić swój sposób odżywiania, schudnąć lub zacząć uprawiać sport, to musisz:

1. Podjąć decyzję
2. Znaleźć kilka mocnych powodów do zrobienia tych zmian
3. Zacząć zmieniać!

To wszystko - tylko tyle i aż tyle :)



Takie maszyny jak FLABeLOS na pewno niektórym pomogą wystartować. Mnie zdecydowanie ta maszyna pomaga - mobilizuje mnie, wspiera procesy sprzyjające chudnięciu i ujędrnia moje ciało.
Szkoda, że mój test dobiegł końca, myślę, że gdybym mogła sobie pozwolić na zakup FLABeLOS, na pewno bym to zrobiła :)

I tak najlepszą motywacją są nasze pozytywne myśli!
Udanego weekendu :)
Ania

08.06.2015

OTO SEKRET UDANEGO ODCHUDZANIA i tylko Twoja, jedna jedyna motywacja, która pomoże Ci wytrwać w nowych postanowieniach! Daję Ci na to słowo!!


"Próbuję schudnąć, ale mi nie wychodzi, poddaję się...znów. Dochodzi do okropnej sytuacji - nie mogę znieść swojego widoku!"*

"TRAKTUJĘ JEDZENIE JAKO ŚRODEK USPAKAJAJĄCY"*

"Od lat zaczynam, chudnę nawet 5, 6 kilo i po miesiącu, dwóch waga wraca. Jestem załamana!"*

"Gdy tylko pojawiają się pierwsze efekty - rzucam się na jedzenie tak jakbym nie jadła latami, a przecież wcale nie jestem głodna!"*

"Skąd wziąć motywację?!?"*

Zapraszam na mój ostatni film



Drodzy,
problem z motywacją jest najtrudniejszy - zmiana emocjonalna, zmiana nastawienia do jedzenia, to największa część sukcesu.

Wiem to, że samo schudnięcie to nie wszystko! Wiem, że to walka.

"Kolejna porażka mnie demotywuje. Wpływa negatywnie na moje relacje z mężem, na brak seksu. Wpływa na relacje ze znajomymi, bo wciąż czuję się oceniana."*

PUŁAPKA NUMER 1

Jak mantrę powtarzasz sobie, że Ci się nie uda, że wcześniej czy później złamiesz swoje postanowienia. Wciąż myślisz o tym czego nie możesz zamiast wspierać się psychicznie rozmyślając jak dobrze Ci będzie w nowej, zdrowszej skórze!

Dlaczego to robimy?
 - Kochani, to wynika ze strachu.


To strach przed tym co nieznane. I pocieszę Was, że robimy to absolutnie nieświadomie! A drugi raz pocieszę, że działając świadomie - możemy to zmienić!

JAK TO DZIAŁA?

To jak ze zmianą pracy - nie wiesz co Cię czeka i się wahasz - głupia sprawa, bo przecież chcesz zmian i myślisz o nich, że są to zmiany na lepsze, ale niestety Twój organizm, Twoja psychika, Twoja podświadomość Cię nie słucha! Ona nie działa inteligentnie - DZIAŁA NA ZASADZIE PRZYZWYCZAJEŃ. W ten sposób czuje się dobrze i bezpiecznie, nawet jeśli robisz coś, co Ci szkodzi! Na przykład palacz będzie miał wciąż nieodpartą ochotę zapalić. I choć to szkodzi jego organizmowi, to podświadomość sama się upomina o papierosa!

Piszę, że to "podświadomość", ale tak naprawdę to nic innego jak Twój wewnętrzny PROGRAM - taki sam jak program komputerowy. Jeśli chcesz coś w nim zmienić - musisz się przeprogramować.

TO CHOLERNIE CIĘŻKA PRACA 
a zmiana stylu życia na stałe
nie jest dla mięczaków!

"Ćwiczę 4 godziny dziennie. Straciłam już 32 kilo"*

"BASEN, SPACER, MARSZ, ROWER, BOKS - KURDE, wszystkie chwyty dozwolone! Najtrudniej utrzymać motywację. Mój wynik na teraz: -31kg w 7 miesięcy. TO ORKA W POLU!"*

Znam Wasze myśli, bo też je miałam i mam!!!! Wiem o czym myślicie i wiem, że najważniejsze to myśleć o tym wszystkim co nas pcha do przodu - musisz, po prostu musisz myśleć pozytywnie!


MOTYWACJA

Dziś chcę Wam powiedzieć, że musicie dbać o Waszą psychikę.

BEZ WYMÓWEK! KONIECZNIE I CODZIENNIE!

Oto sekret udanego odchudzania, udanej zmiany stylu życia, udanej realizacji każdego postanowienia:

Codziennie poświęć 10, 20 minut na to aby powtórzyć sobie - TAK! DOSŁOWNIE! POWTÓRZYĆ SOBIE wszystkie powody, dla których coś zmieniasz. Dlaczego się odchudzasz? Dlaczego trenujesz? Dlaczego wprowadzasz zmiany?

WYPISZ

Wszystkie powody, dla których się odchudzasz. Wszystkie powody, dla których nie chcesz już jeść tak jak do niedawna i to dlaczego chcesz się więcej ruszać i ćwiczyć.

TO NAJLEPSZA MOTYWACJA JAKĄ ZNAM


Możesz to wypisać na kartce i czytać codziennie. Możesz to robić w drodze do łazienki, w drodze do pracy, w drodze po dziecko do przedszkola, podczas treningu, w chwilach zwątpienia.

RÓB TO JAK CHCESZ ALE RÓB!

Podpowiem Ci kilka dobrych powodów, aby wziąć się za siebie i przestać się mazgaić, tylko spiąć pośladki i pokolorować swój świat na nowo! :)

1. Chudnę i ćwiczę, bo chcę być zdrowa, nie chcę czuć, że boli mnie brzuch, że mam wzdęcie czy zgagę!

2. Wywalam z diety przetworzone żarcie i kupne słodycze, bo chcę wyglądać ładniej. Chcę mieć ładną cerę. Chcę mieć ładny uśmiech. Chcę być zdrowsza!

3. Chudnę aby swobodniej się czuć. Nie zastanawiać się nad własnym wyglądem.

4. Ćwiczę, bo chcę być bardziej seksi. Chcę się czuć lepiej w sypialni ze swoim facetem.

5. Chudnę dla zdrowia. Chudnę dla siebie - aby zyskać większą pewność siebie!

Tych przykładów może być tysiąc, włącznie z tak drobnymi jak:
- Chudnę aby zmieścić się w ukochaną sukienkę
czy
- Pracuję nad kondycją i siłą, aby móc biegać "z" i "za", moimi dziećmi!
BARDZO WAŻNE
Pisz ZAWSZE tak, jakbyś była w trakcie zmian, a najlepiej jakby one się już dokonały.
NIGDY nie używaj sformułowania "chciałabym"

Pamiętaj, że Twój cel musi być rozpisany w czasie. Stworzenie w sobie nowego systemu to proces i zawsze wymaga czasu. Niezależnie od tego czy się odchudzasz, czy po prostu zmieniasz nawyki żywieniowe na zdrowsze - to będzie trwało zanim NOWE OPROGRAMOWANIE zacznie działać.

Jestem na diecie South Beach od miesiąca. Motywuję się codziennie, a jak tego nie zrobię to po trzech dniach moje myśli zaczynają niebezpiecznie krążyć wokół wafelków prine polo! Co robię, jak jem, czy ćwiczę i jakie są moje efekty przeczytasz już w piątkowym poście - zapraszam, dam znać gdy już będzie.

Dziś piszę o motywacji, bo pytacie o to.

Powyższa motywacja, którą tylko Ty możesz sobie stworzyć, wystarczy Ci do przetrwania w nowych postanowieniach. To jest sekret tego, jak wytrwać i z sukcesem wejść w nową rzeczywistość! Tylko tyle i aż tyle :) Wymaga to również systematyczności i codziennego treningu! Potem oczywiście dodajemy do tego kolejne techniki, które przybliżają nas do osiągania celu, szczęśliwego życia i spełniania marzeń :)

Pamiętaj, że nie ma wymówek - motywację należy robić codziennie!
To jak wirus dla Twojego przestarzałego systemu w głowie :)
DO DZIEŁA! WEŹ KARTKĘ - ZAPISZ - POWTARZAJ!

Buziaki i powodzenia ;)
Ja się też trzymam :)
Ania


*to fragmenty maili przepisane tu za zgodą autorek

29.05.2015

MOJA WAGA WCIĄŻ SPADA chociaż jem, jem i jem!!!!


Kochani,

Bardzo dziękuję za miłe komentarze dotyczące mojego odchudzania! To mnie wspiera i motywuje!
Zanim odpowiem na Wasze pytania, zdam relację z ostatnich 11 dni mojego odchudzania z dietą South Beach i zwiększoną aktywnością fizyczną.

Zapraszam na mój film





Pamiętacie, że mam w domu FlabeLos - sprzęt, który podczas 10 minut zastępuje 40-minutowy trening. Tak przynajmniej opisuje go producent. A co ja o tym myślę? No więc to, co mogę powiedzieć na pewno, to FlabeLos:

1. Rozgrzewa mięśnie ud, pośladków, a nawet partie bioder i wyżej - plecy i brzuch. Powiedziałabym, że po 10 minutach ciało jest tak wspaniale rozgrzane, jak po 20-30 minutach brzuchów i ćwiczeń na nogi.

2. Zachęca do dalszego treningu i faktycznie poprawia samopoczucie :)

3. Z pewnością powoduje szybsze krążenie limfy w organizmie, bo po zejściu z niego, a czasem nawet w trakcie, zasycha mi w ustach! Organizm domaga się nawodnienia, dzięki czemu szybciej usunie toksyny. To przy odchudzaniu jest niezwykle ważne - pomaga w walce z cellulitem, poprawia jakość skóry i usprawnia metabolizm.

Tyle plusów na razie mogę wymienić jeśli chodzi o moje treningi z FlabeLos.
Tuż po 10 minutach na FlabeLos staram się zrobić te ćwiczenia:
Mel B Pośladki
Mel B ABS
oraz plankuję - czyli robię ćwiczenie "deska" zainspirowana dziewczynami z bloga http://szpilkinasilowni.pl/


A jak u Was?

Wciąż macie wymówki, żeby nie ćwiczyć w domu? - że "SIĘ NIE DA"!?

No ja też tak uważałam, dopóki się sama nie kopnęłam w 4 litery!!!

Do tej pory udaje mi się zrobić powyższe ćwiczenia jedno po drugim 2 czasem 3 razy w tygodniu - może to niewiele, ALE lepsze to niż nic!

Wolę to, niż ciągłe gadanie, że ćwiczyć się nie da, bo deskę możecie robić nawet w łazience, poświęcając 10 minut mniej na kąpiel!

Zawsze jest jakieś wyjście - dla chcącego nic trudnego!

Także ja, codziennie wykonuję trening 10 minut na FlabeLos oraz codziennie od 26.05 plankuję. Resztę robię w miarę możliwości.

MOJE JEDZENIE

II Faza Diety South Beach wskazuje nam produkty skrobiowe, które wprowadzamy powoli i w ograniczonej ilości do swojego menu. 

Ja zdecydowałam się wprowadzić wyłącznie ryż, ponieważ jest to dla mnie przede wszystkim łatwe. Ryż daje dużo możliwości przygotowania i spożywania go w wielu postaciach. Jednocześnie ogranicza mnie w taki sposób, że nie mam burzy mózgu gdy zastanawiam się nad przygotowaniem menu. Ogranicza mnie w dobrym sensie - zaznaczam od razu, że to mój wybór i jest mi z tym dobrze.

Posiłki wyglądają tak jak w I fazie z dodatkiem ryżu. Okej - czasem zjem kaszę, ale wtedy nie jem już oczywiście ryżu. Trzeba myśleć!

1. Dbam o ilość spożywanego białka. Książkowo to 1 gram na 1 kilogram masy ciała dziennie, a jednocześnie to 40% z dziennego zapotrzebowania w makroskładniki. To wpływa pozytywnie na moje mięśnie (zwłaszcza tego pilnuję w dzień gdy więcej ćwiczę), a bez nich chudnięcie idzie znacznie wolniej. Zauważyłam, że gdy zjem więcej białka, mam mniejszy apetyt na słodycze!

2. Dbam o to, aby przerwy między posiłkami nie były dłuższe niż 4 godziny maksymalnie. Dzięki temu, że jem w ciągu dnia mam mniejszy apetyt wieczorami! A mam z tym duży problem, aby nie jeść wieczorem i przed snem. To jeden ze złych nawyków, który nadal pokutuje w moim stylu życia. Chęć na jedzenie gdy dzieci pójdą spać jest czasem olbrzymia! Zjadam wtedy zwykle dwa, trzy świeże ogórki. Czyli klasycznie oszukuję żołądek.

Trzeba próbować wszystkiego, aby rozwiązywać swoje problemy. Może i Ty spróbujesz tych metod!

MOJE EFEKTY

Waga spada cały czas. 
Ostatni tydzień pół kilo, czyli mniej niż w pierwszej fazie - ale to oczywiste.

Są pierwsze zgubione centymetry w udach i ramionach - to moja bolączka, że zawsze na początek chudną mi górne i dolne partie ciała, a brzuch pozostaje niewzruszony. Dlatego tak go męczę i dręczę plankując i ćwicząc ABS.

MOJE CELE

Osiągnęłam poprzednio stawiany sobie cel i zgłosiłam się po odbiór nagrody :)


Mam nowe buty do treningów, a przy okazji mój synek ma nowe buciki do uciekania przede mną! :)

Kolejny cel, to cel wagowy, zaplanowany na 6 czerwca. Zakłada utratę kilograma w czasie 23.05-06.06 czyli w dwa tygodnie.

ODPOWIEDZI na Wasze pytania

1. Nie polecam w I fazie jeść wielu tłuszczy, ale przede wszystkim proszę Was, abyście wykluczyli niezdrowe tłuszcze, tym samym niezdrowe produkty, takie jak:
-bekon, boczek
-wędzone ryby
-sery topione
-ryby w olejach z puszki

Ja w I Fazie z tłuszczy jadłam w sumie wyłącznie klarowane masło i oliwę z pomidorów z oliwy oraz te pomidory. Reszta tłuszczu zawarta mogła być w białym serze, mozarelli i jogurcie czy mleku.
Innych tłuszczy w ogóle nie jadłam.

Brak tłuszczu ułatwia przygotowanie posiłków i sprawia, że są mniej kaloryczne.
Pamiętaj jednak, że tłuszcze są potrzebne - są nośnikami witamin oraz pomagają we wchłanianiu i przyswajaniu witamin z innych produktów. Zawsze używaj tłuszczu do sałatek - czy to w postaci oliwy, czy pomidora z oliwy czy sera.

2. Na diecie SB MOŻNA PIĆ KAWĘ - jedną, dwie słabe dziennie.

Ja piję jeden lub dwa kubki (w sumie 2 łyżeczki rozpuszczalnej) do godziny 13-14:00

3. Na diecie SB można pić alkohol, a dokładnie wino. Najlepiej wytrawne. 
Można je pić nawet codziennie w ilości 200ml dziennie.

W I Fazie nie piłam alkoholu.
W drugiej owszem - miałam wieczór z kieliszkiem wina. a nawet dwoma kieliszkami. Była okazja, było spotkanie z koleżankami. Najważniejsze to:
- nie jeść podczas picia alkoholu 
- pić dwa razy więcej wody

To sprawi, że zatrucie alkoholowe będzie szybciej usunięte z organizmu.

Nie chciałabym, aby ktoś mnie źle zrozumiał - nie namawiam nikogo do picia alkoholu. Jesteśmy dorośli, a Polska to kraj w którym alkohol jest dozwolony osobom, które ukończyły 18 rok życia. Do tych osób kieruję wskazówki, aby niwelowały skutki jakie wywołuje nawet najmniejsza ilość alkoholu.

4. Na diecie SB można jeść słodycze, ale wyłącznie przygotowane w domu.

Ponieważ na diecie SB nie jemy żywności przetworzonej - a co za tym idzie, żadnych kupnych słodyczy. Na blogu znajdziecie dużo przepisów na słodycze na I i II fazę SB.

OGŁOSZENIA

Kochani, udało mi się przetrwać najgorszy moment, jakim jest początek odchudzania. 

Dla jednych najgorszy jest pierwszy dzień diety, dla innych najtrudniejszy trzeci, dla jeszcze innych trudny jest cały pierwszy tydzień. A dla mnie najtrudniejsze było zdecydować się na to odchudzanie w ogóle. 

Bo ja też wiele razy mówiłam sobie "od poniedziałku", "od jutra", "to dziś już zjem, a jutro nie będę jadła"! Ja to naprawdę znam! I wiem, że wiele z Was też to zna! Dlatego ogłaszam koniec niezadowolenia z siebie! Koniec narzekania i unikania!

WYBIERZ TO CO DLA CIEBIE NAJLEPSZE!

Możesz jeść pysznie i często! Możesz pić kawkę, czasem wino ;) Możesz jeść ciasto, np TAKIE. A jeśli nawet dopadnie Cię jakaś nagła ochota i nie powstrzymasz się przed zjedzeniem czegokolwiek, czego teoretycznie nie powinno się jeść, to moja ZŁOTA ZASADA BRZMI:





Naprawdę dieta South Beach to nie jest droga przez mękę! 
A efektem jest wypracowanie zdrowych nawyków żywieniowych, które odmienią Twoje życie!

Jeśli teraz powiesz "ALE"

- ja nie umiem nie jeść chleba
- nie mogę się powstrzymać przed paluszkami
- to okropne mieć same zakazy
- będę na pewno głodna

lub jeszcze inne "ALE" - to zawsze znajdziesz sposób, aby Ci się nie udało! 

WSZYSTKO SIEDZI W TWOJEJ GŁOWIE! Przestaw sobie ten przełącznik!

Zobacz MOJE EFEKTY. Może nie są spektakularne, może nie powalają na kolana 
"ALE" 
ja już zaczęłam! 
A Ty?
Pozdrawiam,
Ania ;)

27.05.2015

CZY ZABIEGI WYSZCZUPLAJĄ - Drenaż Limfatyczny

Drenaż limfatyczny jest masażem, który ma usprawnić krążenie limfy. Jest pomocny w likwidowaniu zastojów, obrzęków, stanów zapalnych.


Zapraszam na mój film




O ile zabieg wykonywany jest rękoma, jest przyjemny, delikatny i można go powtarzać kilka razy dziennie. Jednak możemy go również wykonać za pomocą przystosowanych do tego maszyn. Takie urządzenia posiadają tzw. przyssawki, które wciągają skórę pod ciśnieniem. Następnie osoba przeprowadzająca zabieg, przesuwa przyssawkę po ciele, powodując tym samym zassanie kolejnych partii ciała. W ten sposób porusza się limfę podskórną i zmusza ją do pracy.

DLACZEGO TO DZIAŁA

Bo limfa, która słabo krąży oznacza słabo nawodniony i słabo dotleniony organizm. A z takiego organizmu słabo również wydalane są toksyny. Dzięki takim zabiegom, jak drenaż limfatyczny toksyny szybciej zostaną wydalone do krwiobiegu a następnie przez wątrobę do moczu lub przed pory w skórze. Tlen, który będzie łatwiej docierał do komórek - odżywi je i sprawi, że będą się szybciej regenerowały.

CZY TO ODCHUDZA

Wpływa wprost na procesy, które są przychylne chudnięciu. Jeśli więc trzymasz dietę ale uprawiasz niską aktywność fizyczną lub w ogóle jej nie uprawiasz, to polecam Ci ten masaż. Przyspieszy spalanie tłuszczy, wpłynie na wygląd skóry, pomoże w pozbyciu się pomarańczowej skórki.

NA CO UWAŻAĆ

Jeśli masz delikatną skórę - uważaj na sposób w jaki masaż jest przeprowadzany. W tej chwili istnieją trzy rodzaje drenażu:

1.
Drenaż za pomocą przyssawek bezpośrednio na skórę.



Jest najbardziej inwazyjny ponieważ zasysa bezpośrednio Twoją skórę. Miałam niestety tego pecha, że moja skóra na prawym udzie tego nie wytrzymała i pojawiły się na nodze pajączki pękniętych naczyń krwionośnych. Dlatego uczulam na to - drenaż nie powinien boleć!

2.
Druga metoda to przyssawki pracujące na zabandażowanym ciele


i to jest metoda nie tylko bezpieczniejsza, ale również przyjemniejsza :) Niestety jej koszt jest dwukrotnie wyższy od opcji 1.

3.
Jest też drenaż prestige


wykonywany automatycznie za pomocą pneumatycznych manekinów, które wkładamy na siebie. Reguluje się tu cykl pompowania i odciągania powietrza oraz jego natężenie. Musi być bardzo przyjemny - nie miałam okazji go spróbować.

Jeśli któraś z Wam próbowała tego masażu i ma swoją opinię to dajcie znać.
Pozdrawiam,
Ania

23.05.2015

DIETA - A FUJ! NIE MÓW TEGO NIEMODNEGO SŁOWA! JA MAM ZDROWY STYL ŻYCIA!


Dieta - takie niemodne słowo! Nikt go nie lubi, ludzie boją się go używać, a wypowiedzieć je na przykład na warsztatach kulinarnych, na grillu ze znajomymi, na imprezie - a fe! Niemodnie, nietrendy!

A ja jestem na diecie.

Liczenie kalorii - absurd jakiś! Niewolnictwo! Wynaturzenie! Liczenie kalorii to przeżytek, który jak słyszałam - NIE MA SENSU! Sposób wyklęty i, o ironio - niemodny! Nie trendy!

A ja liczę kalorie.

Liczę też na wiedzę i zdrowy rozsądek w gubieniu kilogramów. Jeśli ktoś chce zgubić kilogramy nie przechodząc na dietę, nie stosując wyrzeczeń, nie zmieniając tego co i ile zjada i nie licząc kalorii to powodzenia! Do tego może jeszcze najlepiej nie ruszając tyłkiem sprzed telewizora!?

Tutaj nie ma miejsca na płacze i jęki! Tu trzeba zacisnąć pośladki i przełączyć sobie guzik w głowie.

Wczoraj skończyłam I Fazę Diety South Beach. To Faza szybkiej utraty wagi. Faza jedzenia z eliminacją produktów skrobiowych przede wszystkim oraz cukru, również pochodzącego z owoców i niektórych warzyw. Więcej o I Fazie TUTAJ

PO CO MI TA DIETA??

Na I Fazę przeszłam celowo. Osiągnęłam wagę "optymalną" i mogłabym w niej tak naprawdę zostać. ALE moje zwyczaje żywieniowe przez ostatnie dwa lata dramatycznie się zmieniły. Choć owszem jadam dietetyczne posiłki - takie, które pokazuję Wam na blogu. To jadałam ostatnie 2 lata również to, co jest moją wielką słabością, m.in. słodycze. Jakie są Twoje słabości? Każdy je ma! Moje to słodycze, a szczególnie ciasta i ciasteczka, ale nie będę ciasteczkiem wciąż je jedząc! Mam w pompie hambuksy, kebaby i inne fast foody, nie kręcą mnie chipsy, pizza hut i skrzydełka z kentucky. Ja muszę łukiem omijać dział ze słodyczami, piekarnie i cukiernie. I dlatego zdecydowałam się wrócić po raz drugi do diety South Beach, bo ona pomaga zacząć zdrowo się odżywiać.

Diety odchudzające istnieją i istnieć będą - dla osób otyłych, z nadwagą i tych, którzy racjonalnie i zdrowo chcą zgubić dodatkowe kilogramy.

Mówiąc cały czas o chudnięciu - jeśli wolicie nie być na diecie, nie liczyć kalorii, a może wolicie jeść tylko pietruszkę - to zapewniam Was, że nie schudniecie zdrowo. Odchudzanie powinno być planem opartym na systemie, najlepiej sprawdzonym, a idealnie jeszcze, aby ten system był zdrowy. Czyli nie żaden Dukan, dieta kopenhaska czy inny badziew!

A może lubicie głodóweczki?
Na samej sałacie będziecie wieszakiem typu modelka z wystającymi obojczykami - chcecie? Droga wolna!
Ja wolę być seksowną dziewczyną z wystającą i jędrną pupą - to mi się podoba! A taka pupa nie napompuje się od sałaty, ona napompuje się od dobrego jedzenia i ćwiczeń.

Mój plan zaczął się dwa tygodnie temu.
Postanowiłam skończyć z wymówkami.
Przestać ulegać słabościom!

A teraz dwa najważniejsze fakty ever:

1. 
Chudnięcie to proces - dochodzenie do wagi to jedno, ale utrzymanie jej to już zupełnie co innego. Myślisz, że się mądrzę? Nie - ja to już przerabiałam. Jeśli przez rok waga nie wróci - osiągniesz prawdopodobnie trwały sukces. PRAWDOPODOBNIE. 
Dieta SB to odchudzanie, ale również sposób odżywiania się. Dieta może być też wegańska lub lekko strawna. Zawsze jesteś na jakiejś diecie - to proste. Może jesteś na niezdrowej diecie?

2.
Chudnięcie to plan - co w tym tygodniu, co w następnym, co za miesiąc, dwa - ile mniej więcej ma trwać cały proces. Dlatego musisz przygotować się do tego - jeśli sama nie potrafisz, to szukaj pomocy - dietetyka, trenera w klubie fitness, przyjaciółki, blogerki ;) 

Pamiętaj: KAŻDY JEST INNY. Dla każdego ciut inaczej się układa plan - w oparciu o to co Twoje ciało lubi, co znosi, jak żyjesz, ile masz lat, jakie masz dolegliwości etc.

Bez planu wcześniej czy później, albo się znudzisz, albo stracisz motywację, albo zaczniesz nie dojadać, albo rzucisz się na lodówkę w napadzie wieczornego ssania żołądka.

Plan jest po to, aby nie stało się to co powyżej. Plan to wytyczne co masz jeść, ile kalorii dziennie. Plan pokazuje ci cele jakie masz osiągać - na początku co tydzień, dwa, potem co miesiąc. Każdy osiągnięty cel to ma być nagroda - nagrodę trzeba nazwać i zapisać, a potem zgłosić się po odbiór.

Ile będzie trwała moja dieta?

Moje odchudzanie potrwa jeszcze, ponieważ mój cel to szczupły brzuch i jędrna pupa. Aby wypracować mięśnie, które chcę wyrzeźbić potrzebuję czasu. Aby pokazać te wyrzeźbione mięśnie, potrzebuję schudnąć.

Mój plan rozpisałam na razie do lutego 2016 roku z bardzo ważnymi punktami i śród-celami po drodze. Jest to plan na odżywianie i na trening.

A od dziś zaczyna się zmiana stylu życia na zdrowy, bo zaczynam rozszerzać moją dietę o produkty skrobiowe, a niebawem o owoce. Wszystko jest łatwe - bo mam dobry system, doświadczenie, potrafię zbilansować dietę w oparciu o aktywność i to jest właśnie zdrowy styl życia - zrobiło się modnie? :)))

Wracając do pierwszej fazy SB, którą skończyłam.
Dochodzenie do upragnionej wagi to jedzenie 4, 5-ciu posiłków dziennie.
Pierwsza faza w SB - faza eliminacji produktów, jest celowa, aby:
  1. wydalić treść żołądka i jelit
  2. skurczyć żołądek
  3. ujarzmić apetyt, smaczki i zachcianki
Po zakończeniu I fazy wprowadzam kolejno produkty dozwolone w II Fazie.
Na razie wprowadzam jeden produkt: wybrałam ryż. Bo ryż to:
  • ryżowe pieczywo, chrupanie, przegryzanie i podjadanie (tak - na diecie też czasem można!)
  • papier ryżowy czyli spring rollsy i w ogóle wszelkie rollsy
  • ryż biały - sushi, risotto
  • ryż brązowy - farsze, gulasze z ryżem
  • ryż dziki - na sypko, do sałatek
  • oczywiście makaron ryżowy
Pycha, bomba jestem w niebie! Tyle dobrego mnie czeka!

Ten produkt w ilości ograniczonej moją dzienną dawką kalorii* będzie urozmaicał mi dietę przez kolejny miesiąc. Potem wprowadzę kolejny produkt, w zależności od efektów diety zdecyduję kiedy wprowadzę następny i jeszcze kolejny.

Twoje odchudzanie jest pogięte jeśli:

- ćwiczysz i ćwiczysz i nic
- podnosisz się i kręci Ci się w głowie
- ssie Cię w żołądku lub boli Cię brzuch z głodu
- nic nie jadłaś od pięciu godzin
- nie jadłaś śniadania
- nie jadłaś kolacji
- w ogóle jak pomijasz posiłek to Twoja dieta jest głupia
- jeśli w ogóle nie ćwiczysz
- jeśli znajomi mówią, że "Ty zawsze jesteś na diecie"
- jeśli nie wiesz ile zjadasz kalorii
- jeśli nie wiesz ile możesz zjeść kalorii
- jeśli Twoja dieta ma 1000 kalorii lub mniej

Chcesz schudnąć z głową? Zdrowo? Na stałe? To przemyśl to co napisałam dziś do Ciebie. Chcesz wiedzieć co jadłam przez ostatnie 2 tygodnie i ile udało mi się schudnąć? KLIKNIJ TUTAJ

*Jeśli nie potrafisz policzyć KLIKNIJ TUTAJ

W każdym innym wypadku też możesz KLIKNĄĆ TUTAJ i zostać u mnie jeszcze chwilkę dłużej :))
Jeśli jednak nie klikasz, to daj znać czy ten post miał dla Ciebie sens i co o tym sądzisz - każdy komentarz to dla mnie motywacja, a teraz zbieram ją jak i gdzie mogę :)
Buziaki, dobrej nocy!
Ania

20.05.2015

PYSZNA I CHRUPIĄCA DIETETYCZNA TARTA na warsztatach Melvit z Grzegorzem Łapanowskim, Maią Sobczak i Kasią Fenix



Drodzy,
Udało mi się wyrwać z domu i to nawet wraz z moją córeczką, dla której wciąż mam niewiele czasu...bobas w domu - wiadomo, że on jest teraz bardziej absorbujący.
Ale!
Wyrwałyśmy się na zaproszenie firmy MELVIT do Food Lab Stoodio - czyli do kulinarnej świątyni Grzegorza Łapanowskiego. Miałam więc okazję znów pobyć w towarzystwie osób znanych, mądrych i interesujących, pogotować z córcią,



a na dodatek dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy od przemiłej Mai Sobczak - współautorki książki "Najlepsze przepisy dla całej rodziny", na premierę której choć byłam zaproszona, niestety nie mogłam pójść :(


Jak tylko dorwę tę książkę, to na pewno Wam o niej napiszę, a teraz zapraszam na to, co dla Was najciekawsze: Świetny przepis na zdrową, dietetyczną tartę oraz kilka ciekawostek, które pomogą Wam w zrzucaniu wagi!

TARTA OWSIANA Z PORAMI I FENKUŁEM NA BIAŁYM WINIE 
autorka przepisu: Maia Sobczak

Składniki
Na formę o średnicy 25cm

Wierzch:

  • 2 duże pory
  • 2-3 duże fenkuły
  • 3/4 szklanki białego wina
  • 1/2 łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu
  • 1/2 szklanki mleka migdałowego lub kokosowego
  • 2 łyżki klarowanego masła
  • 1/2 łyżeczki wędzonej soli - wspaniały wynalazek!  Mega aromatyczny! Oczywiście możecie ją zastąpić zwykłą solą himalajską


Spód:

  • Czubata szklanka mąki owsianej
  • 1/4 szklanki mleka migdałowego lub kokosowego
  • 2 łyżki masła klarowanego o temperaturze pokojowej
  • 1/2 łyżki cukru trzcinowego
  • szczypta utartej skórki limonki
  • szczypta soli himalajskiej


Przygotowanie


  1. Warzywa myjemy, obieramy za zgrubiałych liści
  2. Z pora odkrawamy zieloną część, białą kroimy na plastry
  3. Z fenkułu kroję białą część na pióra, zieloną zostawiamy do dekoracji
  4. Na patelni rozgrzewamy masło, wrzucamy fenkuł, por, pieprz, sól i podsmażamy
  5. Dodajemy białe wino i dusimy pod przykryciem
  6. Piekarnik nastawiamy na około 180-200 stopni
  7. Wszystkie składniki na spód wkładamy do miski
  8. Mieszamy łyżką aż się połączą 
  9. Wyciągamy z miski i wyrabiamy chwilę na stolnicy oraz delikatnie wałkujemy podsypując mąką
  10. Przekładamy ciasto na formę i dokładnie wyklejamy palcami. Forma nie jest niczym smarowana
  11. Robimy kilka dziurek widelcem i pieczemy 15 minut
  12. Wyciągamy spód i nakładamy na niego warzywa. Zalewamy je mlekiem
  13. Powtórnie zapiekamy przez 10-15 minut



Tarta jest pyszna, ma delikatny smak, spód jest miękki i kruchy. Jest przygotowana z ciekawych składników i polecam ją jako dietetyczny i zdrowy obiad lub kolację :)



Tartę szykowałam z Eweliną i Rudą - dwie pasjonatki gotowania zdrowego i dwie wegetarianki! Ciekawe, że właśnie z nimi przyszło mi gotować w dokładnie miesiąc odkąd nie jem mięsa? :)


jest i selfie! ;)

Mieliśmy na Warsztatach epizod miłosny, gdy moja 5-letnia córka oznajmiła, że "chyba zakochała się w tym panu" i bardzo chciała mieć z nim zdjęcie, a gdy wyszłyśmy zapragnęła aby jeszcze kiedyś go spotkać i aby on ją wziął na ręce!


Natalii chodziło oczywiście o Grześka. No cóż...coś w nim jest! Wspaniały gość, który sprawia, że człowiek się z nim czuje zwyczajnie dobrze - czy też macie takie odczucia po spotkaniu z nim, że chcecie go uściskać?! 
- Ja je mam!

Poza tym jestem pewna, że Nusia bawiła się świetnie też dzięki towarzyszkom - córkom Eweliny :)


CIEKAWOSTKI



1. Na poprawę perystaltyki jelit pijemy rano szklankę letniej wody z łyżką miodu.
Miód ma być prawdziwy, najlepiej z jednej pasieki.

To pomoże w wypróżnianiu. Można również stosować u dzieci, tylko należy wcześniej sprawdzić, czy miód nie uczula malca - próba polega na podaniu kilku kropel miodu i odczekaniu kilku godzin, a następnie zwiększeniu ilości itd. Po podaniu łyżeczki, jeśli nic się nie dzieje - można pomóc w ten naturalny sposób małemu człowiekowi.

2.  Owoce są:
- wychładzające
- śluzujące
- nawilżające
- gaszą "ogień trawienny"

Dlatego nie powinniśmy ich jeść na noc oraz nie poleca się jedzenie dużej ilości surowych owoców. Wpływa to na wysoką fermentację w żołądku oraz obniżenie trawienia.
Najlepiej abyśmy spożywali owoce odpowiednie dla regionu w którym mieszkamy.

3. Smak kwaśno-gorzki sprzyja trawieniu

Dobrze jest do ciepłej owsianki, deseru, omletu czy każdej innej potrawy zetrzeć skórkę pomarańczową (pół łyżeczki). To pomaga w trawieniu.

4. Najlepszy sposób na przygotowanie kasz, ryżu, to gotowanie bez woreczków. Jesli mamy kaszę w woreczku - wysypmy ją. Kasze i ryż należy przepłukać, aby pozbyć się mączki, która tworzy się w wyniku ocierania o siebie ziaren w transporcie. Dzięki płukaniu pozbędziemy się też gorzkawego smaku niektórych kasz.

Następnie kaszę prażymy chwilę na suchej patelni, a potem gotujemy w stosunku 1:2.

5. Płatki owsiane błyskawiczne mają tyle samo wartości odżywczych co górskie - sprawdźcie!

Na warsztatach mogliśmy skosztować jeszcze kilku innych potraw. Z uwagi na moją dietę odchudzającą nie jadłam wszystkiego, ale Natalia próbowała - szczególnie desery :) a ja napiłam się malutką, mikro lampkę wina :)
To są zawsze fajne chwile, gdy mogę spotkać innych blogerów, na warsztatach Melvit poznałam laureatkę wyróżnienia konkursu "Blog Roku" Małgosię z www.daylicooking.pl


- to ona oczywiście, a nie ja, pojedzie do Londynu na warsztaty z Jammie Oliverem. Obie przyznałyśmy zgodnie, że blogowanie jest fajne właśnie z powodu takich "extra dodatków" - spotkań, warsztatów i prezentów też, bo od Melvitu nie puścili nas z gołymi rękami! Dostałam zapasy soczewicy, płatków owsianych, pęczaku, kaszy jaglanej oraz mały słoiczek granoli made by Food Lab Stoodio team :)


Było extra, bardzo się cieszę, że podjęłam wyzwanie, stanęłam do konkursu owsiankowego i zgarnęłam zaproszenie na warsztaty :)

Mam nadzieję, że ta relacja również Wam się miło czytała :)
Słodkich snów kochani!
Ania