Dietetycznie Siostro!

PRZEPISY BEZ MĄKI

Piecz bez mąki - to bardzo łatwe!

MOJE EKO-PORADY

oraz inne gwiazdy

DZIECI TO BARDZO LUBIĄ

Zdrowe i lekkie przepisy dla naszych maluchów

WYRZUĆ STRES DO KOSZA

Sprawdź jakie to proste

NALEŚNIKOWY HIT MOJEGO BLOGA

Sprawdź czy już takie jadłaś!

27.05.2015

CZY ZABIEGI WYSZCZUPLAJĄ - Drenaż Limfatyczny

Drenaż limfatyczny jest masażem, który ma usprawnić krążenie limfy. Jest pomocny w likwidowaniu zastojów, obrzęków, stanów zapalnych.



O ile zabieg wykonywany jest rękoma, jest przyjemny, delikatny i można go powtarzać kilka razy dziennie. Jednak możemy go również wykonać za pomocą przystosowanych do tego maszyn. Takie urządzenia posiadają tzw. przyssawki, które wciągają skórę pod ciśnieniem. Następnie osoba przeprowadzająca zabieg, przesuwa przyssawkę po ciele, powodując tym samym zassanie kolejnych partii ciała. W ten sposób porusza się limfę podskórną i zmusza ją do pracy.

DLACZEGO TO DZIAŁA

Bo limfa, która słabo krąży oznacza słabo nawodniony i słabo dotleniony organizm. A z takiego organizmu słabo również wydalane są toksyny. Dzięki takim zabiegom, jak drenaż limfatyczny toksyny szybciej zostaną wydalone do krwiobiegu a następnie przez wątrobę do moczu lub przed pory w skórze. Tlen, który będzie łatwiej docierał do komórek - odżywi je i sprawi, że będą się szybciej regenerowały.

CZY TO ODCHUDZA

Wpływa wprost na procesy, które są przychylne chudnięciu. Jeśli więc trzymasz dietę ale uprawiasz niską aktywność fizyczną lub w ogóle jej nie uprawiasz, to polecam Ci ten masaż. Przyspieszy spalanie tłuszczy, wpłynie na wygląd skóry, pomoże w pozbyciu się pomarańczowej skórki.

NA CO UWAŻAĆ

Jeśli masz delikatną skórę - uważaj na sposób w jaki masaż jest przeprowadzany. W tej chwili istnieją trzy rodzaje drenażu:

1.
Drenaż za pomocą przyssawek bezpośrednio na skórę.



Jest najbardziej inwazyjny ponieważ zasysa bezpośrednio Twoją skórę. Miałam niestety tego pecha, że moja skóra na prawym udzie tego nie wytrzymała i pojawiły się na nodze pajączki pękniętych naczyń krwionośnych. Dlatego uczulam na to - drenaż nie powinien boleć!

2.
Druga metoda to przyssawki pracujące na zabandażowanym ciele


i to jest metoda nie tylko bezpieczniejsza, ale również przyjemniejsza :) Niestety jej koszt jest dwukrotnie wyższy od opcji 1.

3.
Jest też drenaż prestige


wykonywany automatycznie za pomocą pneumatycznych manekinów, które wkładamy na siebie. Reguluje się tu cykl pompowania i odciągania powietrza oraz jego natężenie. Musi być bardzo przyjemny - nie miałam okazji go spróbować.

Jeśli któraś z Wam próbowała tego masażu i ma swoją opinię to dajcie znać.
Pozdrawiam,
Ania

23.05.2015

DIETA - A FUJ! NIE MÓW TEGO NIEMODNEGO SŁOWA! JA MAM ZDROWY STYL ŻYCIA!


Dieta - takie niemodne słowo! Nikt go nie lubi, ludzie boją się go używać, a wypowiedzieć je na przykład na warsztatach kulinarnych, na grillu ze znajomymi, na imprezie - a fe! Niemodnie, nietrendy!

A ja jestem na diecie.

Liczenie kalorii - absurd jakiś! Niewolnictwo! Wynaturzenie! Liczenie kalorii to przeżytek, który jak słyszałam - NIE MA SENSU! Sposób wyklęty i, o ironio - niemodny! Nie trendy!

A ja liczę kalorie.

Liczę też na wiedzę i zdrowy rozsądek w gubieniu kilogramów. Jeśli ktoś chce zgubić kilogramy nie przechodząc na dietę, nie stosując wyrzeczeń, nie zmieniając tego co i ile zjada i nie licząc kalorii to powodzenia! Do tego może jeszcze najlepiej nie ruszając tyłkiem sprzed telewizora!?

Tutaj nie ma miejsca na płacze i jęki! Tu trzeba zacisnąć pośladki i przełączyć sobie guzik w głowie.

Wczoraj skończyłam I Fazę Diety South Beach. To Faza szybkiej utraty wagi. Faza jedzenia z eliminacją produktów skrobiowych przede wszystkim oraz cukru, również pochodzącego z owoców i niektórych warzyw. Więcej o I Fazie TUTAJ

PO CO MI TA DIETA??

Na I Fazę przeszłam celowo. Osiągnęłam wagę "optymalną" i mogłabym w niej tak naprawdę zostać. ALE moje zwyczaje żywieniowe przez ostatnie dwa lata dramatycznie się zmieniły. Choć owszem jadam dietetyczne posiłki - takie, które pokazuję Wam na blogu. To jadałam ostatnie 2 lata również to, co jest moją wielką słabością, m.in. słodycze. Jakie są Twoje słabości? Każdy je ma! Moje to słodycze, a szczególnie ciasta i ciasteczka, ale nie będę ciasteczkiem wciąż je jedząc! Mam w pompie hambuksy, kebaby i inne fast foody, nie kręcą mnie chipsy, pizza hut i skrzydełka z kentucky. Ja muszę łukiem omijać dział ze słodyczami, piekarnie i cukiernie. I dlatego zdecydowałam się wrócić po raz drugi do diety South Beach, bo ona pomaga zacząć zdrowo się odżywiać.

Diety odchudzające istnieją i istnieć będą - dla osób otyłych, z nadwagą i tych, którzy racjonalnie i zdrowo chcą zgubić dodatkowe kilogramy.

Mówiąc cały czas o chudnięciu - jeśli wolicie nie być na diecie, nie liczyć kalorii, a może wolicie jeść tylko pietruszkę - to zapewniam Was, że nie schudniecie zdrowo. Odchudzanie powinno być planem opartym na systemie, najlepiej sprawdzonym, a idealnie jeszcze, aby ten system był zdrowy. Czyli nie żaden Dukan, dieta kopenhaska czy inny badziew!

A może lubicie głodóweczki?
Na samej sałacie będziecie wieszakiem typu modelka z wystającymi obojczykami - chcecie? Droga wolna!
Ja wolę być seksowną dziewczyną z wystającą i jędrną pupą - to mi się podoba! A taka pupa nie napompuje się od sałaty, ona napompuje się od dobrego jedzenia i ćwiczeń.

Mój plan zaczął się dwa tygodnie temu.
Postanowiłam skończyć z wymówkami.
Przestać ulegać słabościom!

A teraz dwa najważniejsze fakty ever:

1. 
Chudnięcie to proces - dochodzenie do wagi to jedno, ale utrzymanie jej to już zupełnie co innego. Myślisz, że się mądrzę? Nie - ja to już przerabiałam. Jeśli przez rok waga nie wróci - osiągniesz prawdopodobnie trwały sukces. PRAWDOPODOBNIE. 
Dieta SB to odchudzanie, ale również sposób odżywiania się. Dieta może być też wegańska lub lekko strawna. Zawsze jesteś na jakiejś diecie - to proste. Może jesteś na niezdrowej diecie?

2.
Chudnięcie to plan - co w tym tygodniu, co w następnym, co za miesiąc, dwa - ile mniej więcej ma trwać cały proces. Dlatego musisz przygotować się do tego - jeśli sama nie potrafisz, to szukaj pomocy - dietetyka, trenera w klubie fitness, przyjaciółki, blogerki ;) 

Pamiętaj: KAŻDY JEST INNY. Dla każdego ciut inaczej się układa plan - w oparciu o to co Twoje ciało lubi, co znosi, jak żyjesz, ile masz lat, jakie masz dolegliwości etc.

Bez planu wcześniej czy później, albo się znudzisz, albo stracisz motywację, albo zaczniesz nie dojadać, albo rzucisz się na lodówkę w napadzie wieczornego ssania żołądka.

Plan jest po to, aby nie stało się to co powyżej. Plan to wytyczne co masz jeść, ile kalorii dziennie. Plan pokazuje ci cele jakie masz osiągać - na początku co tydzień, dwa, potem co miesiąc. Każdy osiągnięty cel to ma być nagroda - nagrodę trzeba nazwać i zapisać, a potem zgłosić się po odbiór.

Ile będzie trwała moja dieta?

Moje odchudzanie potrwa jeszcze, ponieważ mój cel to szczupły brzuch i jędrna pupa. Aby wypracować mięśnie, które chcę wyrzeźbić potrzebuję czasu. Aby pokazać te wyrzeźbione mięśnie, potrzebuję schudnąć.

Mój plan rozpisałam na razie do lutego 2016 roku z bardzo ważnymi punktami i śród-celami po drodze. Jest to plan na odżywianie i na trening.

A od dziś zaczyna się zmiana stylu życia na zdrowy, bo zaczynam rozszerzać moją dietę o produkty skrobiowe, a niebawem o owoce. Wszystko jest łatwe - bo mam dobry system, doświadczenie, potrafię zbilansować dietę w oparciu o aktywność i to jest właśnie zdrowy styl życia - zrobiło się modnie? :)))

Wracając do pierwszej fazy SB, którą skończyłam.
Dochodzenie do upragnionej wagi to jedzenie 4, 5-ciu posiłków dziennie.
Pierwsza faza w SB - faza eliminacji produktów, jest celowa, aby:
  1. wydalić treść żołądka i jelit
  2. skurczyć żołądek
  3. ujarzmić apetyt, smaczki i zachcianki
Po zakończeniu I fazy wprowadzam kolejno produkty dozwolone w II Fazie.
Na razie wprowadzam jeden produkt: wybrałam ryż. Bo ryż to:
  • ryżowe pieczywo, chrupanie, przegryzanie i podjadanie (tak - na diecie też czasem można!)
  • papier ryżowy czyli spring rollsy i w ogóle wszelkie rollsy
  • ryż biały - sushi, risotto
  • ryż brązowy - farsze, gulasze z ryżem
  • ryż dziki - na sypko, do sałatek
  • oczywiście makaron ryżowy
Pycha, bomba jestem w niebie! Tyle dobrego mnie czeka!

Ten produkt w ilości ograniczonej moją dzienną dawką kalorii* będzie urozmaicał mi dietę przez kolejny miesiąc. Potem wprowadzę kolejny produkt, w zależności od efektów diety zdecyduję kiedy wprowadzę następny i jeszcze kolejny.

Twoje odchudzanie jest pogięte jeśli:

- ćwiczysz i ćwiczysz i nic
- podnosisz się i kręci Ci się w głowie
- ssie Cię w żołądku lub boli Cię brzuch z głodu
- nic nie jadłaś od pięciu godzin
- nie jadłaś śniadania
- nie jadłaś kolacji
- w ogóle jak pomijasz posiłek to Twoja dieta jest głupia
- jeśli w ogóle nie ćwiczysz
- jeśli znajomi mówią, że "Ty zawsze jesteś na diecie"
- jeśli nie wiesz ile zjadasz kalorii
- jeśli nie wiesz ile możesz zjeść kalorii
- jeśli Twoja dieta ma 1000 kalorii lub mniej

Chcesz schudnąć z głową? Zdrowo? Na stałe? To przemyśl to co napisałam dziś do Ciebie. Chcesz wiedzieć co jadłam przez ostatnie 2 tygodnie i ile udało mi się schudnąć? KLIKNIJ TUTAJ

*Jeśli nie potrafisz policzyć KLIKNIJ TUTAJ

W każdym innym wypadku też możesz KLIKNĄĆ TUTAJ i zostać u mnie jeszcze chwilkę dłużej :))
Jeśli jednak nie klikasz, to daj znać czy ten post miał dla Ciebie sens i co o tym sądzisz - każdy komentarz to dla mnie motywacja, a teraz zbieram ją jak i gdzie mogę :)
Buziaki, dobrej nocy!
Ania

20.05.2015

PYSZNA I CHRUPIĄCA DIETETYCZNA TARTA na warsztatach Melvit z Grzegorzem Łapanowskim, Maią Sobczak i Kasią Fenix



Drodzy,
Udało mi się wyrwać z domu i to nawet wraz z moją córeczką, dla której wciąż mam niewiele czasu...bobas w domu - wiadomo, że on jest teraz bardziej absorbujący.
Ale!
Wyrwałyśmy się na zaproszenie firmy MELVIT do Food Lab Stoodio - czyli do kulinarnej świątyni Grzegorza Łapanowskiego. Miałam więc okazję znów pobyć w towarzystwie osób znanych, mądrych i interesujących, pogotować z córcią,



a na dodatek dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy od przemiłej Mai Sobczak - współautorki książki "Najlepsze przepisy dla całej rodziny", na premierę której choć byłam zaproszona, niestety nie mogłam pójść :(


Jak tylko dorwę tę książkę, to na pewno Wam o niej napiszę, a teraz zapraszam na to, co dla Was najciekawsze: Świetny przepis na zdrową, dietetyczną tartę oraz kilka ciekawostek, które pomogą Wam w zrzucaniu wagi!

TARTA OWSIANA Z PORAMI I FENKUŁEM NA BIAŁYM WINIE 
autorka przepisu: Maia Sobczak

Składniki
Na formę o średnicy 25cm

Wierzch:

  • 2 duże pory
  • 2-3 duże fenkuły
  • 3/4 szklanki białego wina
  • 1/2 łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu
  • 1/2 szklanki mleka migdałowego lub kokosowego
  • 2 łyżki klarowanego masła
  • 1/2 łyżeczki wędzonej soli - wspaniały wynalazek!  Mega aromatyczny! Oczywiście możecie ją zastąpić zwykłą solą himalajską


Spód:

  • Czubata szklanka mąki owsianej
  • 1/4 szklanki mleka migdałowego lub kokosowego
  • 2 łyżki masła klarowanego o temperaturze pokojowej
  • 1/2 łyżki cukru trzcinowego
  • szczypta utartej skórki limonki
  • szczypta soli himalajskiej


Przygotowanie


  1. Warzywa myjemy, obieramy za zgrubiałych liści
  2. Z pora odkrawamy zieloną część, białą kroimy na plastry
  3. Z fenkułu kroję białą część na pióra, zieloną zostawiamy do dekoracji
  4. Na patelni rozgrzewamy masło, wrzucamy fenkuł, por, pieprz, sól i podsmażamy
  5. Dodajemy białe wino i dusimy pod przykryciem
  6. Piekarnik nastawiamy na około 180-200 stopni
  7. Wszystkie składniki na spód wkładamy do miski
  8. Mieszamy łyżką aż się połączą 
  9. Wyciągamy z miski i wyrabiamy chwilę na stolnicy oraz delikatnie wałkujemy podsypując mąką
  10. Przekładamy ciasto na formę i dokładnie wyklejamy palcami. Forma nie jest niczym smarowana
  11. Robimy kilka dziurek widelcem i pieczemy 15 minut
  12. Wyciągamy spód i nakładamy na niego warzywa. Zalewamy je mlekiem
  13. Powtórnie zapiekamy przez 10-15 minut



Tarta jest pyszna, ma delikatny smak, spód jest miękki i kruchy. Jest przygotowana z ciekawych składników i polecam ją jako dietetyczny i zdrowy obiad lub kolację :)



Tartę szykowałam z Eweliną i Rudą - dwie pasjonatki gotowania zdrowego i dwie wegetarianki! Ciekawe, że właśnie z nimi przyszło mi gotować w dokładnie miesiąc odkąd nie jem mięsa? :)


jest i selfie! ;)

Mieliśmy na Warsztatach epizod miłosny, gdy moja 5-letnia córka oznajmiła, że "chyba zakochała się w tym panu" i bardzo chciała mieć z nim zdjęcie, a gdy wyszłyśmy zapragnęła aby jeszcze kiedyś go spotkać i aby on ją wziął na ręce!


Natalii chodziło oczywiście o Grześka. No cóż...coś w nim jest! Wspaniały gość, który sprawia, że człowiek się z nim czuje zwyczajnie dobrze - czy też macie takie odczucia po spotkaniu z nim, że chcecie go uściskać?! 
- Ja je mam!

Poza tym jestem pewna, że Nusia bawiła się świetnie też dzięki towarzyszkom - córkom Eweliny :)


CIEKAWOSTKI



1. Na poprawę perystaltyki jelit pijemy rano szklankę letniej wody z łyżką miodu.
Miód ma być prawdziwy, najlepiej z jednej pasieki.

To pomoże w wypróżnianiu. Można również stosować u dzieci, tylko należy wcześniej sprawdzić, czy miód nie uczula malca - próba polega na podaniu kilku kropel miodu i odczekaniu kilku godzin, a następnie zwiększeniu ilości itd. Po podaniu łyżeczki, jeśli nic się nie dzieje - można pomóc w ten naturalny sposób małemu człowiekowi.

2.  Owoce są:
- wychładzające
- śluzujące
- nawilżające
- gaszą "ogień trawienny"

Dlatego nie powinniśmy ich jeść na noc oraz nie poleca się jedzenie dużej ilości surowych owoców. Wpływa to na wysoką fermentację w żołądku oraz obniżenie trawienia.
Najlepiej abyśmy spożywali owoce odpowiednie dla regionu w którym mieszkamy.

3. Smak kwaśno-gorzki sprzyja trawieniu

Dobrze jest do ciepłej owsianki, deseru, omletu czy każdej innej potrawy zetrzeć skórkę pomarańczową (pół łyżeczki). To pomaga w trawieniu.

4. Najlepszy sposób na przygotowanie kasz, ryżu, to gotowanie bez woreczków. Jesli mamy kaszę w woreczku - wysypmy ją. Kasze i ryż należy przepłukać, aby pozbyć się mączki, która tworzy się w wyniku ocierania o siebie ziaren w transporcie. Dzięki płukaniu pozbędziemy się też gorzkawego smaku niektórych kasz.

Następnie kaszę prażymy chwilę na suchej patelni, a potem gotujemy w stosunku 1:2.

5. Płatki owsiane błyskawiczne mają tyle samo wartości odżywczych co górskie - sprawdźcie!

Na warsztatach mogliśmy skosztować jeszcze kilku innych potraw. Z uwagi na moją dietę odchudzającą nie jadłam wszystkiego, ale Natalia próbowała - szczególnie desery :) a ja napiłam się malutką, mikro lampkę wina :)
To są zawsze fajne chwile, gdy mogę spotkać innych blogerów, na warsztatach Melvit poznałam laureatkę wyróżnienia konkursu "Blog Roku" Małgosię z www.daylicooking.pl


- to ona oczywiście, a nie ja, pojedzie do Londynu na warsztaty z Jammie Oliverem. Obie przyznałyśmy zgodnie, że blogowanie jest fajne właśnie z powodu takich "extra dodatków" - spotkań, warsztatów i prezentów też, bo od Melvitu nie puścili nas z gołymi rękami! Dostałam zapasy soczewicy, płatków owsianych, pęczaku, kaszy jaglanej oraz mały słoiczek granoli made by Food Lab Stoodio team :)


Było extra, bardzo się cieszę, że podjęłam wyzwanie, stanęłam do konkursu owsiankowego i zgarnęłam zaproszenie na warsztaty :)

Mam nadzieję, że ta relacja również Wam się miło czytała :)
Słodkich snów kochani!
Ania



18.05.2015

TY TEŻ CHCESZ SKOŃCZYĆ ZE ZŁYM ODŻYWIANIEM I SCHUDNĄĆ - wystarczy zrobić pierwszy krok!


Drodzy!

Powoli wyszłam ze swojej strefy komfortu i zbliżam się do końca I Fazy diety South Beach. W piątek będzie 14 dzień diety i od soboty przechodzę na II Fazę Diety South Beach ze stopniowym wprowadzaniem kolejnych produktów. To będzie faza powolnego chudnięcia, a na całość zdecydowałam się celowo przed letnimi negliżami. Polecam tę dietę jako:

- rewelacyjny system chudnięcia bez efektu jojo
- idealne narzędzie rzucenia cukru i słodyczy, fast foodów i gotowego żarcia
- wspaniałą metodę nabrania zdrowych nawyków żywieniowych

Każdy zły nawyk czy przyzwyczajenie można wyeliminować, ale potrzeba na to przynajmniej sześciu tygodni trwania w zmianie. Tak twierdzą naukowcy.

Zdecydowałam się właśnie na South Beach, bo wprowadza ona rutynę zdrowego odżywiania – eliminuje zbędny cukier, wyklucza żywność przetworzoną oraz ogranicza tłuszcze do tych dobrych – nienasyconych, płynących z ryb, orzechów i oliwy.

Jeśli Ty też czujesz, że od jakiegoś czasu Twoja dieta jest "pogięta" - pokoloruj ją ze mną na zdrowo! Zapraszam Cię też na mój Fanpage, gdzie będę relacjonowała, motywowała i dzieliła się sposobami, jak zamieniać niezdrowe i wysokokaloryczne jedzenie - na lekkie i dietetyczne.

Ja chcę po prostu wrócić do formy sprzed ciąży - mój synek ma już rok, a ja nadal nie wróciłam do swojego stylu życia - zdrowej diety i ruchu. Bo w ciąży, tak jak i podczas karmienia nie żałowałam sobie niczego! Teraz mam dodatkowy doping, aby ruszyć tyłkiem, bo w moim domu od kilku dni stoi nowa maszyna do testowania i nie jest to urządzenie kuchenne! To Flabelos– sprzęt do treningu wibracyjnego. Platforma ma wpływać dobroczynnie na ciało i organizm osób, które nie uprawiają z jakiegoś powodu sportu, oraz uzupełniać aktywność fizyczną tych, którzy znajdują w swoim życiu czas na ruch i sport.


Znalazłam w sieci trzy recenzje: Moniki Gabas, MartynyBanasiak i AlicjiWagner.

Jeśli jeszcze ich nie znacie, to polecam zajrzeć, bo tam jest dokładnie opisane jak działa sprzęt. Ja w skrócie napiszę, że Flabelos działa przez wibracje - dociera do mięśni głębokich, pobudza limfę i krążenie krwi. Maszynę mam na 30 dni  i chcąc ją maksymalnie wykorzystać  zaplanowałam z nią dwa treningi: rano i wieczorem.


Już po pierwszym treningu na Flabelos, okazało się, jak urządzenie działa - przez wibracje i ruchomą platformę powoduje skurcze mięśni. Są tak częste, że po 6 minutach łapie mnie niemal kolka w bokach, a nogi i pupa są tak bardzo rozgrzane tymi drganiami, że uznałam, iż rozgrzany bez wysiłku mięsień, należy niezwłocznie wykorzystać!

Stąd do treningu na Flabelos dołączyłam inne, równie krótkie treningi, które będę wykonywała razem lub pojedynczo, w zależności ile będę miała czasu i na ile mój bobas pozwoli mi poćwiczyć.
Zachęcam Was do skorzystania z tych treningów, jeśli ich jeszcze nie znacie - są świetne, bo:

1. Wykonuje się je bardzo szybko - każdy trwa najwyżej 10 minut
2. Są sprawdzone! Przez inne blogerki, przez odchudzające się dziewczyny, a teraz sprawdzę je i ja!
3. Myślę, że można je wykonywać w każdym miejscu i stroju






Natomiast od Flabelos będę oczekiwała:
1. Ujędrnienia skóry i poprawy jej stanu
2. Pomocy w utracie kilogramów i centymetrów
3. Mam też nadzieję, że tak jak opisuje producent, Flabelos wpłynie pozytywnie na mój nastrój – tego nigdy za wiele!

MÓJ TRENING PORANNY z FLABeLOS 10 + 6 minut

Ćwiczenie 1
TRENING OGÓLNY CAŁEGO CIAŁA 3 minuty.
To ćwiczenie ma na celu rozruszanie i pobudzenie całego organizmu.

Ćwiczenie 2
TRENING KRĘGOSŁUPA LĘDŹWIOWEGO w pochyleniu 3 minuty.
To ćwiczenie pomaga w zmniejszeniu dolegliwości bólowych w okolicach lędźwiowo-krzyżowych.

Ćwiczenie 3
KLĘK PODPARTY 2 minuty.
To ćwiczenie rozluźnia i wzmacnia jednocześnie mięśnie ramion, pasa barkowego i górnych partii pleców.

Ćwiczenie 4
UNOSZENIE MIEDNICY i wyprosty nóg na przemian 2 minuty.
To ćwiczenie ma wzmacniać pośladki oraz mięśnie brzucha.

DODATKOWO Ćwiczenie 5
TERAPIA ANTYCELLULITOWA po 3 minuty na każdą nogę.
Te ćwiczenia mają pomóc wygładzić skórę nóg i pośladków.

MÓJ TRENING WIECZORNY z FLABeLOS 10 + 6 minut

Ćwiczenie 1
TRENING TŁOWIA I KARKU na siedząco 3 minuty.
Ćwiczenie pomaga w rozluźnieniu pleców i okolic szyi i karku.

Ćwiczenie 2
TRENING KRĘGOSŁUPA LĘDŹWIOWEGO w pochyleniu 3 minuty.
To ćwiczenie pomaga w zmniejszeniu dolegliwości bólowych w okolicach lędźwiowo-krzyżowych.

Ćwiczenie 3
KLĘK PODPARTY 2 minuty.
To ćwiczenie rozluźnia i wzmacnia jednocześnie mięśnie ramion, pasa barkowego i górnych partii pleców.

Ćwiczenie 4
UNOSZENIE MIEDNICY i wyprost nóg na przemian2 minuty.
To ćwiczenie ma wzmacniać pośladki oraz mięśnie brzucha.

DODATKOWO Ćwiczenie 5
TERAPIA ANTYCELLULITOWA po 3 minuty na każdą nogę.
Te ćwiczenia mają pomóc wygładzić skórę nóg i pośladków.
                                                  
MOJE WSKAZÓWKI NA TEMAT ODCHUDZANIA:

1. Dieta odchudzająca musi polegać na ujemnym bilansie energetycznym – czyli musimy spalić w ciągu doby więcej kalorii niż przyjmujemy z pokarmem. Pod żadnym pozorem nie należy się głodzić, desperacko liczyć kalorii oraz stosować diety niskokaloryczne.

2. Należy przy planowaniu menu wziąć pod uwagę swój styl życia. Jak spędzasz dzień, czy uprawiasz jakąś aktywność fizyczną, czy walczysz z dolegliwościami, stosujesz leki etc.

3. Można przyjąć, że każdy stracony kilogram to stracone 4000 kalorii, dlatego przyjmuje się, że w zdrowej diecie utrata wagi powinna wynosić 1-2 kilogramy tygodniowo, w zależności od wagi początkowej. Pierwsze tygodnie diety owocują zwykle większą niż w późniejszym okresie, utratą wagi. Jest to spowodowane stratami nie tylko zapasu tkanki tłuszczowej, ale przede wszystkim treści żołądka, jelit oraz wody.

4. Po pierwszych tygodniach waga zaczyna spadać wolniej gdyż organizm zmuszony jest czerpać energię z zapasów i spalać tkankę tłuszczową, co idzie mu trudniej – dlatego ważne jest, aby na kolejnym etapie diety odchudzającej włączyć w plan treningi – przyspieszą przemianę materii, a kontynuowane po zaprzestaniu redukcji kalorycznej, uchronią przed efektem jo-jo.

5. Nie ma lepszego sposobu na sukces niż kontrolowanie swoich działań. Dlatego przez pierwsze tygodnie należy dokładnie zapisywać, co i ile się jadło. Dopiero po kilku tygodniach można z tego zrezygnować i należy szybko do tego wrócić gdy waga nie spada w oczekiwany sposób lub gdy odchodzimy od planu diety. 

Ja swój plan powiesiłam na wielkim kartonie na głównej ścianie w domu - tuż przed Flabelos. To lepszy sposób niż przyklejanie, wyciętych z gazet, modelek na lodówce ;)

O tym w jaki sposób ułożyć taki plan, napiszę Wam w kolejnym poście.


 6. Najlepszym sposobem na pokrycie zapotrzebowania energetycznego naszego organizmu, jest przyjmowanie węglowodanów złożonych – są trawione w całości i zajmuje to najwięcej czasu, co znaczy, że spalając je, organizm zużywa najwięcej energii i nie odłoży ich w postaci zapasów. Węglowodany złożone to pełne ziarna, warzywa bogate w skrobię i rośliny strączkowe. 

12.05.2015

SCHUDNIJ 4-8 KILO PRZED LATEM i odżywiaj się zdrowo z REDMOND

 

Drodzy,

W związku ze zbliżającym się latem doskonale wiem, jak wiele z Was myśli o zgubieniu kilku kilogramów. Przed ścisłym sezonem mamy jeszcze szansę pożegnać zdrowo nawet 4-8 kilo, w zależności od wagi wyjściowej.

Ważna jest zwiększona aktywność fizyczna oraz dobry plan na odchudzanie, a następnie płynne odstępowanie od odchudzania w celu uniknięcia efektu jojo.

Ja od lat polecam gubienie kilogramów z systemem South Beach. Jest to dieta śródziemnomorska, która zmienia całkowicie styl odżywiania i zasadniczo tylko pierwsza faza tej diety, jest etapem ścisłego odchudzania się. Kolejne fazy przysposabiają do odżywiania się bogatego w węglowodany złożone obfitujące w błonnik o IG niższym niż 50-60, tłuszcze nienasycone z ryb, orzechów, nasion oraz białko.

I faza to eliminacja wielu produktów, które następnie, po dwóch tygodniach stopniowo włączamy do jadłospisu. Jeśli nie znacie tej diety, to tabelę z dozwolonymi produktami  i jej opis znajdziecie u mnie TUTAJ. Polecam też bezkresną sieć, która dokładnie wprowadzi Was w tajniki tej diety. A już w przyszłym tygodniu będę miała dla Was niespodziankę dla wszystkich, którzy chcieliby przejść na tę dietę i nauczyć się z nią i ze mną zdrowego stylu odżywiania.

Dziś idąc ku letnim negliżom proponuję przepis na warzywny pasztet, który można jeść na I Fazie SB. Jadam go z jajem sadzonym na śniadanie lub kolację oraz z furką świeżych warzyw. Otrzymamy w ten sposób bogaty w węglowodany złożone, błonnik i białko posiłek. Znajdzie się tutaj też odrobina tłuszczu, dzięki czemu wszystkie witaminy mają szansę na lepsze wchłanianie :)

Zapraszam na przepis i dajcie koniecznie znać czy robicie i lubicie takie pasztety?!


Składniki
na keksówkę sylikonową 11x20cm
Do przygotowania użyłam Maszynki Redmond RMG-1205-8-E

  • 440g fasoli ugotowanej dowolnego rodzaju
  • 1/2 pora
  • 3 niewielkie marchewki
  • 2 cebulki z dymki
  • 2 cebule
  • 4cm korzenia pietruszki
  • 10 pomidorów z oliwy
  • 2 łyżki oleju do smażenia
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1/ łyżeczki pieprzu ziołowego
  • 1/2-1 łyżeczki słodkiej papryki

Przygotowanie

Fasolę gotujemy lub dajemy fasolę z puszki/słoika. Warzywa, prócz pomidorów, cebuli i fasoli kroimy na niewielkie kawałki i zalewamy wodą poniżej ich własnego poziomu, przykrywamy i na małym ogniu zagotowujemy, a następnie gotujemy do miękkości i momentu, w którym woda całkowicie wyparuje. Warzywa możemy osolić. Cebulę w tym czasie smażymy na rumiano a pomidory odsączamy z oliwy i kroimy w kawałki.

Do maszynki do mielenia wkładamy na przemian wszystkie składniki. Uzyskaną masę mieszamy, dokładamy smażoną cebulkę i pomidory oraz przyprawiamy. Mieszamy i próbujemy. Jeśli masa nam smakuje, dodajemy 3 jajka, mieszamy dokładnie i przekładamy do sylikonowej foremki.

Maszynka Redmond to w istocie MULTIMASZYNKA :) Przygotowałam z nią koktajl TUTAJ oraz starłam ponad kilo ziemniaków na placki TUTAJ

Jak więc widzicie to świetny sprzęt! Urządzenie mam okazję testować od ponad miesiąca i sprawdza się znakomicie. Soki są lekko mętne, ale bardzo mało zostaje mi odpadów z owoców do wyrzucenia, a to dla mnie ważne, bo nie lubię wyrzucać jedzenia.

Maszynka ma też powera - przy niewielkich gabarytach i dość prostej konstrukcji potrafi świetnie radzić sobie ze ścieraniem twardych warzyw na sałatki czy placki. Wielofunkcyjność sprawia, że sprzęt mogę trzymać na wierzchu - zawsze jest pod ręką i aż chce się go używać! Jeśli miałabym wybierać dla siebie urządzenia idealne to z pewnością byłaby to ta maszynka!


Pasztet pieczemy na 160 stopni przez 50 minut. Możemy studzić w piecu lub wyjąć. Po ostudzeniu pasztet wstawiamy do lodówki na 4-5 godzin. Po tym czasie już z łatwością go pokroimy.


A smak?
Pasztet jest zwarty, miękki, ma odpowiednią wilgotność i konsystencję dającą się kroić widelcem. W smaku jest warzywny, wyczuwa się głównie pomidory i delikatnie fasolę, a w aromacie smażoną cebulkę. Nawet mój facet się w nim zasmakował, choć raczej unika potraw z fasolą to jednak zjadł dodatkowy kawałek dziś na śniadanie :)
Polecamy zatem oboje!
Pozdrawiam!
Ania :)

11.05.2015

OWSIANKA DLA GRZEGORZA ŁAPANOWSKIEGO


Kochani!
Dziś w ramach akcji firmy Melvit chciałabym Wam zaproponować owsiankę, przygotowaną bez mleka.

Dołączam tym samym do bloggerów, którzy walczą o uczestnictwo w warsztatach kulinarnych z Grzegorzem Łapanowskim. Miałam już okazję gotować z tym kucharzem, ale każda okazja do spotkania go, jest warta wykorzystania! Dlatego biorę udział w akcji firmy Melvit, której płatki owsiane użyłam do przepisu.



Zaś sama owsianka powstała ponieważ mój mały synek nie toleruje krowiego nabiału, a to pchnęło mnie, do przygotowania tego śniadanka. Usłyszałam kiedyś wypowiedź Pauliny Przybysz, o tym, że przecież owsiankę można przygotować na kompocie i wcale nie musi to być mleko.
Ja poszłam ciut dalej - zobaczcie sami :)


OWSIANKA BEZ MLEKA
Składniki na jedną porcję


  • Gruszka
  • Ćwierć banana
  • Dwie garstki płatków owsianych pełnoziarnistych Melvit
  • Garstka płatków kukurydzianych
  • Opcjonalnie można dodać bakalie - jagody goi, żurawinę, orzechy
Przygotowanie

Gruszkę obieramy i ucieramy do garnuszka przez tarkę z małymi oczkami. Owoc całkowicie się rozpada na miąższ. Dodajemy płatki i wstawiamy na mały ogień. Mieszamy do zagotowania i od razu wyłączmy gdy się zagotuje. Dodajemy pokrojonego banana i inne dodatki oraz czekamy na przestygnięcie. W tym czasie płatki miękną a owsianka jest gotowa do zjedzenia.


Moje dzieci bardzo lubią takie śniadanie, myślę, że przypadnie do gustu niejednej osobie :)
Jeśli podoba Ci się mój przepis daj mi znać - zostaw komentarz lub lajka - może to pomoże mi wziąć udział w warsztatach z Grzegorzem Łapanowskim :)))


Pozdrawiam!
Ania

05.05.2015

JAK ZETRZEĆ PONAD KILOGRAM ZIEMNIAKÓW W MINUTĘ i zrobić pyszne, bezglutenowe placki


Kochani!
Placki ziemniaczane tradycyjnie smaży się na tłuszczu, a do startych ziemniaków dodaje się mąki i cebuli. Niektórzy dodają też śmietanę - przyznam, że to iście szatański, ale jaki za to smaczny pomysł! (Pozdrawiam Irka w tym miejscu ;) )

Moje placki są bez glutenu i nie smażymy ich w głębokim tłuszczu. Na każdą partię pięciu placków użyłam 1 łyżkę oleju ryżowego. Są również delikatne, ponieważ robiłam je z myślą o córce, która nie przepada za intensywnym smakiem cebuli, czosnku czy ziół, a placki ziemniaczane, tak jak ja w dzieciństwie, zwykle posypuje sobie odrobinką cukru :)



Zapraszam na mój przepis :)

PLACKI ZIEMNIACZANE 
Składniki na całą furę placków


  • Ponad kilogram ziemniaków - po starciu ważyły 1,25kg
  • 3 jajka
  • 25g mąki ziemniaczanej
  • 50g mąki amarantusowej
  • doprawiamy według gustu: czosnek starty lub cebula, zioła, curry, pieprz czy sól - wszystkie chwyty dozwolone 
  • olej ryżowy


Przygotowanie


Zdecydowałam się na taką ilość ziemniaków, ponieważ byłam ciekawa jak sobie z nimi poradzi moja nowa maszynka Redmond RMG-1205-8. Jest to wielofunkcyjne urządzenie, dzięki któremu niemal codziennie przygotowujemy w domu świeżo wyciskane soki. Tym razem przetarłam przez nią ponad kilogram ziemniaków. Musiałam do tego użyć trochę siły, a ziemniaki pokroić w mniejsze kawałki, ale opłacało się. Wszystko starłam w dosłownie minutę!


Do startych ziemniaków dokładamy wymieszane ze sobą wcześniej mąki, 3 jajka i mieszamy na gładką masę. Patelnię rozgrzewamy na maxa - to bardzo ważne, ponieważ jest wtedy największa szansa, że nic się nam nie przyklei. Kładziemy na nią łyżkę oleju ryżowego i rozprowadzamy go po powierzchni. Placki smażymy z obu stron aż się zarumienią lub trochę dłużej - tak jak lubicie.




Rzecz prosta, a wręcz banalna, ale potrafi wszystkich ucieszyć! Placki znikały szybko i do końca dnia wszystkie były już spałaszowane. Dzięki ten nowej maszynce, będę je robiła na pewno częściej niż do tej pory!


Smacznego i pozdrawiam!
Ania

28.04.2015

JAK SZYBKO OCZYŚCIĆ ORGANIZM i świetnie się poczuć


CZY:
- Często jesteś zmęczona i brakuje Ci energii?
- Jesteś podatna na infekcje, przeziębienia i zakażenia bakteryjne?
- Miewasz częste bóle mięśni, kości, kręgosłupa?
- Twoja skóra jest sucha, swędząca?
- Częściej coś zapominasz lub masz kłopoty z koncentracją?
- Masz wahania nastroju?

W każdym z tych przypadków bardzo dobrze zrobi Ci kuracja moim koktajlem. Wszystkie powyższe objawy są związane z zakwaszeniem organizmu. Co go zakwasza? - Kawa, mięso, nabiał, białe pieczywo, czyli często właśnie to, czego jemy i pijemy najwięcej. Aby przywrócić w organizmie równowagę zasadowo-kwasową i poczuć się lepiej sięgnij po ten koktajl.


Składa się z surowych produktów, z których każdy jest specjalistą w odkwaszaniu organizmu. Połączone ze sobą stanowią tajną broń w walce z powyższymi dolegliwościami! A do tego:

CUKINIA 16kcal/100g
Jest lekkostrawna, bogata w witaminy i mikroelementy - potas, żelazo i magnez. Odkwasza organizm i pozytywnie wpływa na trawienie, a także wspomaga odchudzanie.

MANDARYNKA 42kcal/100g
Jest silnie zasadotwórcza i pomaga przy schorzeniach dróg moczowych, łagodzi problemy z wątrobą. Bogata jest w wartościowe białko, witaminy i minerały. Dzięki zawartości kwasów pomaga w usuwaniu toksyn z organizmu. Ma właściwości przeciwnowotworowe. 

CYTRYNA 36kcal/100g
Wspomaga trawienie i sprzyja odchudzaniu, a także usuwaniu toksyn z organizmu. Wzmacnia układ krwionośny i odpornościowy. 

Naturalnie możecie modyfikować mój przepis i traktować go jako "podstawowy". Zmienicie jego smak dodając do niego ulubioną miętę czy starty imbir. Ale nawet jeśli tego nie zrobicie - koktajl i tak jest bardzo dobroczynny dla naszego organizmu. Sięgnij po niego aby wyeliminować powyższe dolegliwości, poczuć się lepiej i zdrowiej. Dla efektów koktajl powinien być spożywany codziennie przez przynajmniej dwa tygodnie.


KOKTAJL ODKWASZAJĄCY
Do przygotowania użyłam maszynki Redmond RMG-1205-8-E

Składniki
Na dwie porcje soku po 200ml każda

  • 3 średnie cukinie
  • 4 mandarynki, klementynki
  • Cytryna

Przygotowanie

Do wyciskarki wrzucamy obrane składniki. Ja dodatkowo pokroiłam je na mniejsze kawałki, ponieważ moja sprytna maszynka prócz mielenia i robienia sałatek - wyciska również sok z miękkich warzyw i owoców.


To kolejne sprytne narzędzie Redmond w mojej kuchni. Sprytne i wielofunkcyjne, a do tego przeraźliwie śliczne! 


Sok powstaje w kilka chwil i od razu jest gotowy do picia. Jest bardzo smaczny, słodki, kwaskowy. Świetny na detoks i aby oczyścić organizm, poczuć więcej siły oraz zaradzić dolegliwościom, z którymi się borykamy. 
Pozdrawiam zdrowo! ;)
Ania

23.04.2015

WYCHODZIMY Z ZIMOWEJ STREFY KOMFORTU - TO JUŻ CZAS



Najważniejsze to plan - ZAPISANY PLAN

1. PLAN DIETY
Po co?
Aby nie miotać się w sklepie na zakupach, aby nie miotać się w domu, gdy dopada głód.
Często jest tak, że nie masz gotowego jedzenia - wtedy taki plan się przydaje. Kilka prostych rozwiązań na to co zjeść, o jakiej porze. To nie znaczy, że nie można zjeść czegoś innego, ważne aby to inne jedzenie było przemyślane.
Plan i rozpiska z przykładowym menu sprawdzi się u osób zabieganych, czyli np. u mnie :)


2. PLAN AKTYWNOŚCI
Jak?
Tak, aby w przypadku, gdy akurat trafi Ci się możliwość, to wykorzystasz czas najlepiej jak możesz. Z planem będziesz dokładnie wiedziała w co zainwestować siły. Gdy decydujesz, że możesz poświęcić na aktywność 15 minut - patrzysz w plan, a on Ci jasno wskazuje co zrobić. Gdy masz więcej czasu - również wybierasz opcję z planu.


Prawda jest taka, że musisz wyjść ze swojej strefy komfortu

Na początku może Ci się wcale nie podobać nowa dieta, albo to, że jedzenie jest inne lub jest go mniej. Oczywiście zawsze można napchać brzuch pomidorami w nieokreślonej ilości więc głodna chodzić nie powinnaś, ALE nie zawsze mam chęć na pomidory.
WYBÓR NALEŻY DO CIEBIE

Po kilu dniach ta strefa komfortu zacznie się powoli przesuwać i zauważysz, że łatwiej Ci się żyje ze zmianami. Z nowymi posiłkami, mniejszą kolacją, bez bułki oraz z większą aktywnością.

Po dwóch tygodniach będzie już całkiem nieźle.

PAMIĘTAJ, że jeśli ćwiczysz intensywnie i jednocześnie odchudzasz się, to co półtora/dwa tygodnie musisz zrobić sobie dzień przerwy w diecie. Nie chodzi o to, aby się objadać, ale o to, że należy choć raz na taki czas, dać organizmowi więcej kalorii. W przeciwnym razie metabolizm zwolni. Właśnie tak działa np. dieta 1000 kalorii. DLATEGO zrób sobie czasem przerwę.


Do klubu sportowego chodzę wieczorami, bo tylko wtedy mam czas. Jeśli biegam to zwykle w terenie w dzień, gdy dziecko śpi i mogę je z kimś zostawić. W domu ćwiczę mało, bo nie mam warunków. W domu pracuję - czasem całe dnie.

MUSZĘ:

1. wyjść ze strefy komfortu - zaplanować regularne posiłki, by nie rzucać się na jedzenie po całym dniu podjadania jedynie.

2. wyjść ze strefy komfortu i po całym dniu zmobilizować się do ruszenia djuuupą. Dziś idę biegać z koleżanką. 18:30 start. On zostaje z naszymi dziećmi. Ja idę biegać.

NIE JEST WAŻNE ile kalorii spalisz. JAK DŁUGO ćwiczysz. TO NIE JEST WAŻNE. Ważne jest wyjść małymi krokami ze strefy komfortu, aby powolutku zbliżać się do celu, a jednocześnie przesuwać sobie granice.

WTEDY NAGLE okazuje się, że robisz rzeczy, które niedawno wydawały Ci się niemożliwe.

CHCĘ TEGO DOKONAĆ.
MAM CEL.
ZAPISANY.
A TY?