Zdrowie i równowaga zaczyna się na talerzu

JAK ZACZĄĆ POST

FAQ, ZASADY, ZAKUPY

08.01.2018

JAK NAKARMIĆ NIEJADKA czyli faszerujemy co i jak się da!



Bardzo trudno jest stwierdzić na 100% nietolerancję pokarmową. Istnieje wiele badań i odczynników, wiele z nich jest kosztownych i mało osób decyduje się na testy. Ja swoim dzieciom również nie robiłam testów i nie zauważyłam, żeby jakoś źle reagowali na gluten czy nabiał, ale jestem świadoma tego, że zarówno gluten jak i kazeina, która jest cukrem zawartym w nabiale przyczyniają się do podtrzymywania stanów zapalnych. Czyli w sytuacji przeziębienia - lepiej ograniczyć te substancje, aby organizm łatwiej oczyszczał się z wirusów :)

Dlatego między innymi ograniczam moim maluchom gluten i nabiał.

Dziś polecam pyszne, słodkie, owocowe placki, które są idealne na świeżo ale również na następny dzień zabrane w podróż lub na piknik :)



Składniki
na 10-12 placków

  • 2 duże wiejskie szczęśliwe jajka...no dobra, jajka od szczęśliwych kur :)
  • banan
  • gruszka
  • 2 jabłka
  • 50g mąki migdałowej
  • 100g mąki jaglanej
  • do smażenia wybrałam masło klarowane i olej kokosowy, około 6 łyżek w sumie

Przygotowanie

  • jajka wbijamy do miski, dodajemy mąki. Do uzyskania mąki migdałowej można po prostu zmielić w młynku do kawy płatki migdałowe lub blanszowane migdały.
  • banana i gruszkę blendujemy na mus i dodajemy do miski - wszystko mieszamy na gładką masę - możesz użyć miksera.
  • Jabłka obieramy, kroimy na cząstki bez gniazdek nasiennych i następnie kroimy w plasterki i małe kawałki - dodajemy do rozmieszanej na gładko masy.
  • Na patelni rozgrzewamy łyżkę masła klarowanego i łyżkę oleju kokosowego i smażymy pierwsze placki. Dodajemy tłuszcz w miarę potrzeb. Smażymy na średnim ogniu, uważnie obracamy po zarumienieniu się po jednej stronie na drugą. Potem kładziemy na papierowy ręcznik i podajemy. 

Mój syn jada placki jaglane ze śmietaną i ksylitolem, córka z miodem. Wy podajcie tak jak wasze dzieci lubią :) Na pewno będą Wam smakowały bo są słodkie i delikatne.
Smacznego!


03.01.2018

FIT OMLETY I PLACKI NIE TYLKO DLA SPORTOWCÓW oraz kalendarz na Styczeń 2018 do pobrania



Ponieważ nie jadam pszennej mąki i staram się generalnie ograniczać gluten, gdy robię placki i omlety używam aktualnie dostępnych w domu mąk i dodatków, a są to:

  1. Mąka kokosowa
  2. Mąka kukurydziana
  3. Mąka migdałowa
  4. Mąka gryczana
  5. Mąka arachidowa
  6. Mielony len
  7. Ostropest plamisty
  8.  Zboża ekspandowane
  9. Mielone płatki jaglane, owsiane
  10. Nasiona chia, sieminia
 oraz
  1. Esencja wanilii
  2. Banan
  3. Zioła świeże i suszone
  4. Ser żółty lub biały
  5. Warzywa

Atutem omletów i placków jest to, że można je komponować z tego co mam akurat w domu lub z tego na co mam ochotę. Nie ukrywam, że generalnie ten śniadaniowy omlet czy placek jest na słodko z owocami, ale to też dlatego, że moje dzieci taki właśnie omlet uwielbiają, a u nas w domu śniadania jemy razem rano przed wyjściem z domu.


Dziś podaję Wam przepis na taki śniadaniowy omlet lub placek, ale zachęcam Was do potraktowania tego przepisu jak wzoru matematycznego, w którym możecie użyć innych składników.

Dodam, że zwykle do mąk bezglutenowych dodaję ziarna ekspandowane aby placki i omlety były bardziej puszyste. Często rezygnuję z wielu mąk na rzecz jajek, ponieważ uważam jajka za genialne pożywienie i nie ograniczam ich ilości w naszej diecie.

Składniki
  • 4 jajka
  • 2 niewielkie banany
  • 6 łyżek (mogą być kopiaste) amarantusa ekspandowanego
  • 2 łyżki mielonych płatków górskich
  • Łyżeczka ekstraktu wanilii
Przygotowanie

Banany gnieciemy widelcem i dokładamy do nich resztę składników. Jajka dodaję całe ale można zrobić z białek pianę - wtedy omlet będzie na pewno większy i bardziej puszysty...dopóki nie opadnie :)

Napiszcie jakie Wy macie patenty na omlet!


NOWOROCZNY PREZENT


Zapraszam do ściągnięcia kalendarza na styczeń 2018 (plik PDF - kliknij na obraz kalendarza), w którym w przejrzysty sposób będziecie mogli rozpisać swoje cele, ważne daty oraz śledzić i zapisywać własne postępy - niezależnie od tego kiedy i co zaczynacie.

https://drive.google.com/file/d/111_hCaGs0HMLSIFKgCr_m2eFFBnCa5VV/view?usp=sharing

 Znajdziecie w kalendarzu miejsce na notatki dotyczące diety, treningów oraz innych, ważnych dla Was spraw. Kalendarz przygotowałam w języku angielskim, mam nadzieję, że to się Wam spodoba - dajcie znaka :)
Miłego dnia i smacznego!
Ania


01.01.2018

2 ZASADY KTÓRE ZDECYDOWANIE UŁATWIĄ START ZMIAN W ODŻYWIANIU, o których zdecydowanie niemal wszyscy zapominają!



Plany związane ze zmianą odżywiania należy dobrze przygotować. Jeśli chcecie:

- schudnąć po ciąży
- odtruć organizm
- walczyć z chorobą przewlekłą
- zmienić swoją sylwetkę

w każdym z tych przypadków należy dobrze to zaplanować i nie liczyć na to, że zmiana diety będzie łatwa. Każda zmiana jest dla dorosłego człowieka dużym wyzwaniem, a zmiana dotycząca przyzwyczajeń jedzeniowych na pewno należy do jednych z najciężej wykonalnych. Dlaczego tak jest? - ponieważ codzienna rutyna jest prosta: sposób przygotowania posiłków, pory jedzenia, produkty, które kupujemy w sklepie, potem szykujemy i wkładamy do buzi. Robimy to często w ogóle się nie zastanawiając, a zmiana w odżywianiu zmusza nas właśnie do zastanawiania się nad każdym aspektem pożywienia:

- czy na czczo napić się wody z cytryną? Czy powinna być ciepła? Czy pić kawę przed jedzeniem? Czy może być z mlekiem?
- jak szybko po przebudzeniu zjeść śniadanie i czy w ogóle muszę je jeść?
- co kupić aby szybko móc zjeść w domu coś smacznego po pracy? Jakie produkty mogę a których nie?
itd....

Nieustanna fala pytań i wątpliwości, bo zmiany zawsze są trudne. Jeśli jednak macie już plan i wiecie jakimi zasadami będziecie się kierować w waszych zmianach, zwróćcie jeszcze uwagę na dwie ważne zasady, które zdecydowanie bardzo ułatwią Wam start!

ZASADA 1

Działaj zgodnie z Naturą. 



Wiele kobiet czuje zmiany fizyczne i psychiczne podczas przebiegu cyklu miesiączkowego. Odczuwają duże bóle w trakcie okresu lub owulacji, inne panie puchną tuż przed krwawieniem i tracą dużo wody tuż po miesiączce. Niektóre kobiety odczuwają bóle reumatyczne, które są comiesięczną zapowiedzią menstruacji.

Jeśli widzisz u siebie takie zmiany i obserwujesz bardzo wyraźnie fazy miesiąca, w których czujesz się zdecydowanie lepiej - zaplanuj rozpoczęcie zmian właśnie w tym terminie. W najlepszym dla Ciebie fizjologicznym momencie miesiąca.

Nie kieruj się datą - czy to będzie pierwszy dzień roku, czy poniedziałek - to nieważne, bo ważne abyś czuła się dobrze. Ważne, aby to był Twoim zdaniem dobry dla Ciebie termin. A ponieważ chcesz aby było to już w tym miesiącu - już dziś wyznacz tę datę, ale kieruj się też zasadą 2.

ZASADA 2

Działaj zgodnie z Wszechświatem.



Tak jak woda w morzu płynie, raz zalewając całe wybrzeża, a innym razem pokazując piękne szerokie plaże, tak jak księżyc napełnia się i kurczy od pełni do nowiu, tak i człowiek - niezależnie od tego czy kobieta czy mężczyzna - przechodzi w każdym miesiącu swój cykl.

Spróbuj się nad tym zastanowić.

Może już wiesz, że nie ma diety idealnej dla każdego człowieka? - Tak jest ponieważ każdy jest inny i niepowtarzalny. I Ty również.

Zastanów się i znajdź ten moment w którym czujesz się w ciągu miesiąca najlepiej, a potem popatrz jaki jest Rytm Natury i dopasuj swoje plany do Faz Księżyca. Zdecydowanie łatwiej będzie Ci zacząć zmieniać swoją dietę od pierwszego dnia po pełni księżyca, gdy księżyc maleje aż do momentu, gdy zaczyna znowu nabierać krągłości.

W styczniu 2018 zaczynać należy po pełni 02 stycznia.

Naukowcy dawno udowodnili wpływ faz księżyca na ludzkie samopoczucie, a szczególnie na jakość snu w jego poszczególnych fazach. Dlatego działaj w zgodzie z Naturą i z Wszechświatem i zaplanuj rozpoczęcie swojej zmiany w tym Nowym Roku 2018 nie wcześniej niż po drugim stycznia, czyli najwcześniej startuj trzeciego stycznia!



Postaw wszystko na ostrzu noża - jeśli nie teraz to kiedy?
Przestań zaczynać od kolejnego poniedziałku, od kolejnego roku, od kolejnego....

Zaplanuj tę datę na start - tak aby była zgodna z Twoją biologią i Wszechświatem i zawalcz o lepszą wersję siebie!

Naukowcy twierdzą, że najważniejsze jest pierwsze 21 dni. Że po ich upływie, o ile trzymamy się nowych wytycznych, mamy zdecydowanie większą szansę na sukces. Do tego potrzeba odpowiedniej motywacji - dlatego zadbaj o to szczególnie. Dużo o motywacji pisałam TUTAJ - koniecznie zobaczcie ten post, aby znaleźć najlepszą motywację dla siebie.

Ja zaczynam już 3 stycznia. wprowadzam się do pierwszego sokowego detoksu, który przeprowadzę  19-21 stycznia. O tm detoksie napiszę więcej na pewno niebawem, a czy Ty wiesz już którego stycznia zaczniesz?

31.12.2017

JAKI BYŁ MÓJ ROK 2017 pod względem odżywiania. Wnioski, które mogą się przydać i być pomocne dla innych.


Jak mnie znacie to wiecie, że raczej odżywiam się zdrowo. Staram się nie jeść produktów wysoko przetworzonych i w ogóle produktów, które w swoim składzie zawierają coś czego nazwy nie potrafię wypowiedzieć czy zawierają składnik, którego nie znam i nie jest na pewno pochodzenia naturalnego. Do takiego kierunku w odżywianiu motywują mnie moje dzieci, i nie tylko dlatego, że chcę je karmić zdrowo i dobrze, ale dlatego też, że chcę dla nich być jak najdłużej zdrowa i w formie :)

Jak minął mi ten rok 2017 pod względem odżywiania - czego się nauczyłam, co nowego się zadziało i o czym warto abym Wam powiedziała, bo może być to dla Was w jakiś sposób wartościowe? Oto moje podsumowanie i już mogę robić plany na wiosenny detoks :)

W 2017 roku nauczyłam się oczyszczać organizm. Na własnym przykładzie.
To zdecydowanie największe wydarzenie 2017.

Myślę, że wiek mam odpowiedni do tego, aby szukać narzędzi profilaktyki zdrowia i zapobiegania chorobom. Mimo iż nie mam bardzo uciążliwych dolegliwości czy chorób to moja ciekawość dotycząca wpływu diety na zdrowie oraz fascynacja leczniczymi właściwościami pożywienia doprowadziła mnie właśnie do miejsca, w którym oczyszcza się organizm i stosuje detoks jako profilaktykę zdrowia (przede wszystkim, ale nie tylko).

I nie jest to sposób na odchudzanie - od razu zaznaczę :) Choć oczywiście kilogramy lecą w dół, jednak aby utrzymać efekt spadku wagi należy bardzo rozsądnie wychodzić z detoksu, a następnie przejść na ujemny bilans, ale to już zupełnie inny temat i pragnę zaznaczyć, że detoks czy post nie są sposobem na odchudzanie.

W 2017 roku dwukrotnie zastosowałam post warzywno-owocowy dr Ewy Dąbrowskiej, czyli post Daniela.
Pierwszy post przeprowadziłam na wiosnę 2017 w marcu (25 dni), a drugi jesienią, na przełomie września i października 2017 (17 dni).

Moje refleksje dotyczące postów i głodówek możecie znaleźć w artykułach na blogu oraz wpisach na kanałach sociel media (KATEGORIA: POST DR EWY DĄBROWSKIEJ). Zdecydowanie będę nadal powtarzała posty, ponieważ wierzę w to, że są to dobre rzeczy dla mojego organizmu. Dzięki pogłębianiu wiedzy dotyczącej przeprowadzania postów, poznałam narzędzia i rzeczy, które mogą pomóc mi w przyszłych takich wyzwaniach. Na każde z nich się bardzo cieszę, wiem że muszę takie wydarzenia dobrze zaplanować, wiem że będą ciężkie chwile, ale wiem też, że po pierwsze zawsze mogę przerwać, a po drugie czuję po wszystkim wielką radość i korzyści zdrowotne.

Korzyści z moich postów to m.in.
- zupełnie wyeliminowałam bóle reumatyczne, które wracały mi co roku (pod pachą oraz nerw kulszowy). Te bóle zupełnie nie powracają w 2017 i to już od czasu przeprowadzenia pierwszego postu warzywno-owocowego w marcu. Pozwala mi to sądzić że posty eliminują stany zapalne, a wiem że stany zapalne to nic innego jak efekt nagromadzenia się toksyn w organizmie. Dlatego oczyszczanie jakie dzieje się podczas postu warzywno-owocowego dr Dąbrowskiej na pewno jest według mnie lecznicze i skuteczne.
(Sama Dąbrowska tłumaczy to po prostu brakiem dostawy białek i tłuszczy, które gdy organizm nie otrzymuje z zewnątrz - musi pobrać z siebie. Wtedy dochodzi do odżywiania wewnętrznego i to właśnie jest samoleczenie organizmu.)

- utrata wagi jest na pewno plusem postów. Wiadomo, że waga ta częściowo wraca, jednak muszę przyznać, że gdyby nie te posty i wyzwania w 2017 roku, to moja waga początkowa i końcowa (czyli waga ze stycznia 2017 i grudnia 2017) mogłaby się różnić, a jest w sumie taka sama.
Czyli posty pozwalają mi na utrzymanie stałej wagi ciała, co w moim wieku (37 lat) oraz przy moich tendencjach i predyspozycjach jest zadowalającym mnie rezultatem.
Dodam że w 2017 roku nie uprawiałam aktywności fizycznej w zasadzie zupełnie. Niestety przyznaję się do tego bardzo niechętnie, ale takie są fakty - pojedyncze zrywy, wyjścia na siłownię czy trening w domu to były zdecydowanie odosobnione przypadki.(to chcę zmienić na Nowy Rok i już zaczęłam to robić ;)- jestem szczęśliwą posiadaczką karnetu na siłownię i już od grudnia korzystam z niego ;) )

Więcej wniosków z postu warzywno-owocowego znajdziecie we wpisie TUTAJ
Oraz sporo złamanych przeze mnie mitów dotyczących postu TUTAJ.

Oczyszczanie uczy mnie również cierpliwości, odraczania i czekania na przyjemność, wstrzemięźliwości i pokory. Post to duża praca i duże wyzwanie dla naszej psychiki.

Siła jaką ma odżywianie (prawidłowe i błędne) na nasze zdrowie jest dla mnie niezaprzeczalna i stała się inspiracją do podjęcia większych wyzwań, które zaplanowałam na 2018 rok.

W 2017 roku zdecydowanie poszerzyłam wiedzę na temat odżywiania, a w tym na temat postów leczniczych, oczyszczania i detoksu oraz gęstości odżywczej pożywienia. To nauczyło mnie bardziej świadomie karmić rodzinę i wybierać jeszcze lepiej produkty spożywcze.

W bardzo dużym stopniu ograniczyłam w diecie dzieci gluten i nabiał, jako dwa elementy sprzyjające infekcjom górnych dróg oddechowych. Zdecydowanie eliminuję cukier i białą mąkę oraz sól. Przyznam że nie cierpię tych produktów i bardzo mocno się ich wystrzegam. Uważam, że moje dzieci nic nie stracą nie jedząc takich rzeczy, a to co kupują im inni (rodzina) lub co otrzymają w szkolnych posiłkach i tak muszę równoważyć w domu z wielkim wysiłkiem.

W 2017 roku wprowadziłam na stałe do menu dzieci masło orzechowe, zdrowe oleje z orzechów i kokosowy, zielone rośliny liściaste miksowane w smoothies oraz warzywa przemycane w plackach, a także mielone pestki i nasiona, które dosypuję do czego się da :) . Ograniczyłam mięso do 3 razy w tygodniu w zamian wprowadziłam strączki i tofu. Soczewica zaczęła wpadać do zup oraz sosów. Puree z ziemniaków ma dodatek topinambura, a do placków sypię mielone pestki dyni czy mąkę orzechową. Był to zdecydowanie rok "zagęszczania wartości odżywczych".

Dodatkowo stałam się zwolenniczką nieprzejadania co skutkuje lekkimi kolacjami i niejedzeniem czasem już od 18-19 godziny. Przyznam że niejedzenie wieczorne jest dla mnie ciągle wyzwaniem, ale fakt, że czuję się zdecydowanie lepiej gdy wieczorem sobie odmówię jest dla mnie dużą motywacją.

W 2017 roku prowadziłam warsztaty dotyczące gęstości odżywczej pokarmów dla kobiet w ciąży i młodych mam. Dzięki temu upewniłam się, że wiedza dotycząca wartości odżywczych pożywienia jest dla większości osób niejasna, a piramida zdrowego odżywiania to tylko rysunek, który niewiele pomaga.

Napisałam ebooka przeznaczonego dla kobiet w ciąży, w którym pomagam wybierać produkty w zależności od tygodnia ciąży w oparciu o zapotrzebowanie organizmu. Ebook stworzyłam z Instytutem Matki i dziecka oraz Naczelną Izbą Pielęgniarek i Położnych. Możecie poczytać o nim TUTAJ oraz go kupić - zostanie Wam przesłany mailem.

Mam również plany na 2018 rok. 
Jak zawsze.
Lubię je mieć i je robić.
Mam nadzieję, że Wy również macie jakieś postanowienia i plany - to bardzo ważne, bo wyznacza nam kierunek, w którym zmierzamy - nawet jeśli nie do końca osiągniemy zamierzone cele akurat w kolejnym roku.

Dla mnie ważne jest planować. Dzięki temu corocznemu planowaniu znam swój kierunek i gdy rok się kończy to jestem zadowolona, że podążałam wybraną drogą.Wiadomo - nie zawsze osiągnę idealny sukces, ale planowanie jest dla mnie jak azymut, którego lubię się trzymać, bo określa w nim to na czym mi zależy i co jest dla mnie wartościowe.

W nadchodzącym roku będę kontynuowała swoją drogę poznawania znaczenia diety w naszym życiu i zdrowiu.

Życzę Wam, którzy to czytacie, aby Wasze wybory jedzeniowe w 2018 roku wpłynęły pozytywnie na Wasze zdrowie. Aby dodawały Wam sił i sprawiały, że będziecie w coraz lepszej kondycji fizycznej i psychicznej.

Szczęśliwego Nowego Roku 2018!
Pozdrawiam serdecznie,
Ania

19.12.2017

3 ŚWIĄTECZNE NAGRODY po 100 PLN na Święta i Nowy Rok - zgarnij jedną z nich!



Dziś zapraszam Was do konkursu na zgarnięcie jednego z trzech bonów 100 złotowych na zakupy na stronie QUICKBOOK.

http://www.quickbook.pl/ 

Będziecie mogli przygotować książeczkę ze zdjęciami, same zdjęcia, plakat lub magnesy, które można przyczepiać do lodówki choć w naszym przypadku znacznie lepszym miejscem jest do tego szkolna szafka - tak przynajmniej twierdzi moja córka :)

http://www.quickbook.pl/


Przygotowanie własnej foto książki jest bardzo proste, ponieważ wystarczy wgrać do systemu QUICKBOOK wybrane zdjęcia, a następnie foto książkę przygotowuje się online.

Interfejs jest prosty, wszystko właściwie intuicyjne, a system podpowiada więc każdy sobie poradzi.

Jeśli chcecie pokusić się o ciekawe rozwiązanie i na przykład samemu przygotować okładkę lub którąś ze stron foto książki robiąc kolaż zdjęć lub dodać na zdjęcie napis, tak jak poniżej zrobiłam to ja, to zapraszam Was do skorzystania z fajnego i prostego programu canva.pl oraz picassa - oba darmowe i bardzo proste.

http://www.quickbook.pl/

http://www.quickbook.pl/

Niezależnie od tego zapraszam Was do wzięcia udziału w konkursie, w którym mam do rozdania dla Was

3x 100pln

czyli można zgarnąć jeden z trzech bonów na 100pln do wykorzystania na produkty z Waszymi zdjęciami.

Wystarczy że w komentarzu napiszecie kiedy w waszych domach pojawiają się pod choinką prezenty oraz kiedy następuje ich rozpakowanie i w jakich okolicznościach. Czyli jednym słowem: jak w Waszym domu wygląda zwyczaj dawania gwiazdkowych prezentów?

Na odpowiedzi czekam z moimi dziećmi do końca piątku 22.12.2017r
Następnie mój mały synek wylosuje trzy zwycięskie komentarze i przekażę Wam kody rabatowe mailem, dlatego najlepiej abyście dopisywali w komentarzach swoje adresy mailowe.
Mam nadzieję że wszystko jasne :)



http://www.quickbook.pl/

http://www.quickbook.pl/

http://www.quickbook.pl/

12.12.2017

OBŻARSTWO i co teraz? Czyli jak radzić sobie z nadmiarem jedzenia nie tylko w okresie Świąt




Kochani, wiem że niektórych napawają strachem suto zastawione świąteczne stoły, ale nie taki diabeł straszny! Jeśli na co dzień odżywiacie się dość zdrowo, nie jadacie fast foodów, gotowców i staracie się eliminować z diety cukier oraz białą mąkę to i tak raczej nie rzucicie się na potrawy świąteczne...

Jeśli jednak tak się stało lub jeśli zdarzyła się sytuacja związana z inną okolicznością, w której Wasze brzuchy wypełniliście zdecydowanie za bardzo i odczuwacie dyskomfort, to dziś podpowiem Wam jak bezpiecznie, zdrowo i bez większych problemów pozbyć się uczucia bólu brzucha, zgagi czy ociężałości.

GŁODÓWKA

Jeśli faktycznie zdarzyło Wam się za bardzo poszaleć i nie przemyśleć ilości spożywanego jedzenia, to bardzo zdrowym i mądrym pomysłem na pozbycie się związanych z tą sytuacją dolegliwości, jest jednodniowa głodówka, czyli całkowite powstrzymanie się od spożywania pokarmów oraz płynów z wyjątkiem wody.

O głodówkach możecie szeroko czytać w literaturze, jest ona formą detoksu, który naukowo został uznany za potrzebny i doczekał się nobla w 2016 roku (może nie do końca sam detoks co takie jego prowadzenie, które prowadzi do autofagii).

Głodówka którą rekomenduję Wam jako jednodniowy detoks posiada wiele zalet i zapewniam Was że prócz uczucia ulgi, jakie ona daje dodatkowo:
1. Jest profilaktyką w zapobieganiu chorób
2. Wpływają korzystnie na utrzymanie wagi
3. Daje wytchnienie układowi pokarmowemu a szczególnie pozwala na regenerację układu trawiennego
4. Powstrzymywanie się od jedzenia na dłużej niż 12-18 godzin reguluje produkcję hormonu wzrostu, który jest tak ważny w naszym organizmie
5. Jest to okazja do pracy nad własnymi słabościami np.próba eliminacji złego nawyku.

GŁODÓWKĘ rekomenduję zacząć po śniadaniu pierwszego dnia i kontynuować przez 24 godziny.

Podczas głodówki pijemy wyłącznie wodę, najlepiej wodę zasadową lub przynajmniej źródlaną, ewentualnie wodę filtrowaną na przemian z niskomineralizowaną.

Taki jednodniowy detoks z pewnością Wam pomoże, ważne jest jednak aby w dzień zakończenia głodówki ograniczyć się najlepiej do potraw składających się z warzyw i owoców, dopiero w kolejnej dobie wprowadzić produkty skrobiowe: kasze, płatki owsiane a dopiero następnie produkty odzwierzęce.

Podczas tej doby mogą wystąpić nieprzyjemne dolegliwości, a szczególnie ból głowy, który jest związany z odtruwaniem się organizmu i uwolnieniem toksyn do krwioobiegu. Dlatego właśnie rekomenduję aby zaczynać post po śniadaniu, ponieważ odkryłam na własnym przykładzie, że dolegliwości zwykle pojawiają się po upływie około 18stu godzin. Tak więc w przypadku rozpoczęcia postu po śniadaniu jest bardzo prawdopodobne, że dolegliwości nas ominął ponieważ je prześpimy, a poranną ilość toksyn w krwioobiegu szybko zapijemy świeżym sokiem w drugim dniu :)

Serdecznie polecam Wam zapoznanie się z tematem głodówek jednodniowych oraz tematem powtarzania tych głodówek, czyli planowaniu ich w czasie z częstotliwością raz na tydzień, ale to już kolejny temat i o tym również pewnie Wam napiszę :)
W razie pytań zawsze jestem do Waszej dyspozycji :)
Ania

08.12.2017

MUSISZ TO WIEDZIEĆ! SUPERŻYWNOŚĆ - jedzenie i medycyna przyszłości.



Spośród ostatnio otrzymanych książek wybrałam tę, ponieważ podczas prowadzonych ostatnio warsztatów wiele Pań nie do końca wiedziało czym jest super żywność oraz czy można ją spożywać bezpiecznie. Zanim poleciłabym odpowiednią literaturę, chciałam zapoznać się ze wszystkim co znajduje się na rynku i książka "Superżywność. Jedzenie i medycyna przyszłości" Davida Wolfe`go jest z pewnością dobrym początkiem drogi do zrozumienia mocy roślin.

Jest dobrym początkiem - więc jak się domyślacie jest kilka innych książek na ten temat, które będę Wam podpowiadać. Jednak zacznę od tej. Dlaczego?
Cóż, w każdej książce o superfoodzie znajdziecie wiele argumentów uzasadniających stosowanie roślin w diecie. W wielu odnajdziecie rozpisane wartości odżywcze i przepisy. W niewielu książkach znajdziecie historię i tradycję wykorzystania superzdrowych roślin, a tylko w tej odnalazłam dodatkowo (do wszystkiego co powyżej) również opis reakcji biochemicznych jakie zachodzą w organizmie podczas spożywania danych roślin oraz, jak wisienka na torcie, wiele legend dotyczących superfoodu :)

Chciałabym Was zachęcić do zakupu tej książki i zastanawiałam się jak to zrobić, abyście nie pomyśleli że Was namawiam, lub że (co jeszcze gorsze!) ktoś mi zapłacił za to, że polecam tę książkę.

Jak mogłabym Was najlepiej zachęcić do zakupu tej pozycji na Święta? - to moje dzisiejsze wyzwanie, gdyż wiecie, że propagowanie zdrowego stylu życia jest moją misją!

Dlatego wrócę do moich warsztatów o Superfoodzie.
Większość osób nie wie, że sklepowe półki uginają się od super zdrowej żywności, a są to półki z pożywieniem roślinnym: owoce, warzywa, orzechy, rośliny strączkowe. No dobrze - wszyscy wiemy, że to jest zdrowe ALE - nie wiemy JAK BARDZO!

Każdy od małego ma wbite w głowę, że owoce i warzywa są zdrowe, niestety w dzisiejszych czasach ta wiedza to za mało, a ten argument jest zupełnie bezwartościowy. Zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci. Dlatego przede wszystkim tę książkę powinna mieć 
każda młoda kobieta spodziewająca się dziecka,
każda młoda matka,
każda matka w ogóle
oraz każda osoba, która zajmuje się karmieniem siebie i innych osób 
- czyli jest odpowiedzialna za zdrowie swoje i innych osób.

Dlaczego?  

Ponieważ ilość argumentów popartych badaniami, ilość wiedzy i informacji jakie niesie ze sobą ta lektura sprawi, że nie będziecie mogli zignorować faktów. A skoro nie będziecie mogli tego zrobić - to po prostu wcielicie w życie nowe kierunki w odżywianiu.

Na przykład.
Od kilku lat czyta się i słyszy o dobroczynnym oleju kokosowym. Nawet u mnie na blogu pojawił się (ponad rok temu) bardzo wartościowy i chwalony przez środowisko artykuł na temat kokosa. Jednak w książce Davida Wolfe`go i tylko w niej odnalazłam genialnie wyjaśniony biochemiczny proces działania oleju kokosowego (znów poparty badaniami naukowymi), który nie pozostawia żadnych wątpliwości co do wyższości i zasadności stosowania nierafinowanego oleju kokosowego w kuchni, oraz dostarczaniu go w sposób regularny, a także używania go jako kosmetyk.

Nie chcę rzucać słów na wiatr, dlatego poniżej znajdziecie fragment rozdziału dotyczącego orzecha kokosowego (wybaczcie jakość zdjęć - program graficzny bardzo dziś zawiódł :( )





W tej książce znajdziecie produkty, które rekomenduję na moich warsztatach "Superfood - Super odżywianie na super okazję" tj: kakaowiec, produkty pszczele czy orzechy kokosa, ale znajdziecie też dużo więcej, bardziej niszowych i mniej znanych produktów, co do których możecie mieć sporo wątpliwości i pytań, tj: jagody goji, spirulina, aloes, algi, chlorella czy jeszcze mniej znane: jagody inkaskie, siemię konopne czy makę - afrodyzjak z Andów.

Może pomyślicie teraz, że będzie to wiedza zbędna, ponieważ tych produktów nie stosuje się przecież na co dzień. I właśnie o to chodzi, abyśmy powoli to zmieniali. Dlatego właśnie uważam, że
ta książka jest idealna dla tych, którzy z powodu stanu zdrowia (choroby przewlekłe lub stale powracające dolegliwości) lub podeszłego wieku są zmuszeni do wprowadzenia zmian do swojej dotychczasowej diety. 
Jeśli robić zmiany - to na najlepsze, prawda?

Dlatego polecam tę książkę również na prezent świąteczny dla naszych najbliższych. Jeśli macie pewność, że Wasza mama czy tata pochylą się nad taką lekturą, to gwarantuję, że nie będą w stanie zignorować wiedzy jaką otrzymają i na pewno dokona się zmiana w ich sposobie patrzenia na pożywienie. Atutem tej książki jest to, że jest ciekawa graficznie - nie czyta się jej jak nudny podręcznik do dietetyki (hehe ;) ). Tekst ma wiele kolorów, są wyodrębnione nagłówki i śródtytuły, są punktowane listy, są ramki z ciekawostkami oraz bardzo dużo ciekawych ilustracji i fotografii które ukazują naturalne środowisko opisywanych roślin oraz produkty, jakie można z nich uzyskać. Acha! Zapomniałabym o tym, że każdy rozdział kończy się spisem przepisów, w których można używać opisanych produktów - więc dowiadujemy się od razu, w jaki sposób możemy wprowadzić do naszej diety dany superfood!

https://goo.gl/JbRdsg


W sieci znajdziecie kilka recenzji tej książki, bo nie jest to najnowsza pozycja na rynku, ale zdecydowanie cały czas bardzo aktualna oraz zdecydowanie wiarygodna.
Jeszcze chciałabym dodać, że autor książki, David Wolfe jest absolutnym, światowym autorytetem w diecie roślinnej - to człowiek, który przemierza świat w poszukiwaniu przygody i zdrowia. Współpracuje na stałe ze środowiskami opiniotwórczymi odnośnie zdrowego żywienia. Prowadzi wykłady dotyczące super zdrowego jedzenia, żywności organicznej i surowej. Występuje z takimi sławami jak Brian Tracy (uwielbiam!). Zajrzyjcie do niego na Instagram! I kupcie tę książkę na Święta - dla siebie, dla przyjaciółki, dla bliskiej osoby. Warto warto warto. Polecam z serducha! Książkę możecie kupić w świątecznej cenie TUTAJ (i nie mam z tego profitów!...tak dla podkreślenia)
Dużo zdrowia :)
Ania

24.11.2017

PRZYJEMNE z POŻYTECZNYM czyli jak łapać jesienną równowagę



Dziś łapię równowagę z Kawą Inką, ponieważ biorę udział w konkursie, ale na co dzień również szukam równowagi pomiędzy wszystkimi rolami, jakie podejmuję w życiu. Tak naprawdę to równowaga jest kluczem do wszystkiego - to dzięki niej osiągamy efekt, który nazywa się "spokój".


Jeśli nie ma w Tobie spokoju to na pewno gdzieś, "coś" się popsuło i należy poszukać sposobu aby to naprawić. Najważniejsze to wiedzieć, że wszystko czego potrzebujesz masz w sobie - nie szukaj więc spokoju za pomocą rzeczy zewnętrznych czy innych osób. Spokój możesz dać sobie tylko ty sama.




Oczywiście, że praca czy stosunek innych osób do nas, to rzeczy, na które nie mamy wpływu. Gdy staramy się skontaktować z kimś kto nie odpowiada na telefony i SMSy możemy czuć zdenerwowanie i nic nie da nam spokoju - tylko wiadomość od tej osoby, że wszystko jest okej.

Jednak nie taki spokój mam na myśli. Ten spokój którego ja szukam na co dzień to balans pomiędzy tym co muszę, a czego chcę i staram się go zachowywać na odpowiednim poziomie w obu wypadkach. Obowiązki i ich realizacja są ważne, ale równie ważne jest zaspokajanie potrzeb emocjonalnych, które wiążą się z przeżywaniem i doznawaniem, z samorealizacją, satysfakcją i poczuciem spełnienia - takiego wewnętrznego :)




Trudno jest znaleźć tę równowagę, ale warto wiedzieć tych kilka rzeczy:
1. Wszystko co Ci potrzebne masz w sobie
2. Odkryj to czego chcesz i daj to sobie
3. To nie ludzie wywołują Twoje reakcje tylko twoja opinia o tych ludziach lub ich zachowaniach

4. Nad wszystkim da się zapanować :)

Nawet nad dwójką kochanych urwisów, które zwykle roznoszą dom i przewalają go do góry nogami. Powiedziałam tylko - kochani a teraz robimy zdjęcia, więc proszę o ładną zabawę i uśmiechy....a że przy okazji wypiłam kawę i przeczytałam felieton? - ot, taki mały podstęp, aby złapać jesienną równowagę ;)

#przyjemnezpozytecznym
#kawainka

22.11.2017

KONKURS na rzecz zrównoważonego rybołówstwa



Wspominałam Wam ostatnio o warsztatach, na których dowiedziałam się tego, jak wybierać dobre ryby w sklepie. Dobre dla naszego zdrowia, czyli pochodzące ze sprawdzonego źródła. Dobre też dla środowiska, czyli pochodzące ze źródła kontrolowanego, a szczególnie z łowisk, którym nie zagraża opustoszenie.

Sekret tkwi w wybieraniu produktów opatrzonych niewielkim, niebieskim znaczkiem MSC. Jest to znak, który potwierdza to, że produkt posiada certyfikat zrównoważonego rybołówstwa.

Znak przyznaje powstała w 1997 roku organizacja MSC - Marine Stewardship Council. Mogą otrzymać go produkty  które spełniają zasady zrównoważonego rybołówstwa, a więc przyjaznego ekosystemom i bezpiecznego dla populacji zwierząt.



MSC współpracuje z naukowcami, rybakami i organizacjami na całym świecie. Spożywając produkt ekologiczny oznakowany tym znakiem, wiesz, że jego powstanie nie przyczyniło się do degradacji środowiska.

Ryby muszą być poławiane tak, aby nie zagrażało to ich populacji, ani też populacji żadnego innego gatunku.  Powinna zostać  zachowana  produktywność i różnorodność ekosystemu, w którym prowadzi się połowy. Ponadto muszą być respektowane wszystkie standardy prawne rybołówstwa – lokalne, narodowe i międzynarodowe.

Wielu ekologów uważa, że największym zagrożeniem dla morskich ekosystemów jest przełowienie. Nasz apetyt na ryby jest tak wielki, że przekracza możliwości środowiska morskiego i ma na nie destrukcyjny wpływ.













Wspomniane warsztaty, a w zasadzie nie tyle warsztaty co lunch, prowadziła Daria Ładocha - blogerka, znajoma, postać publiczna. Ugotowała dla nas pyszną potrawę - zobaczcie sami:


No właśnie!
Warto więc wybierać ryby ze znakiem MSC. Jak myślicie, w jakich sklepach w Polsce i które produkty polskie (jakiej marki/z którego przedsiębiorstwa)  posiadają znak MSC?
Osobie, która wymieni najwięcej firm/nazw marek produktów, które są certyfikowane znakiem MSC prześlę miłą niespodziankę - nagrodę, która przyda się w każdej kuchni :) Spróbujcie napisać również w jakich sklepach można znaleźć produkty certyfikowane znakiem MSC.
A czy Ty wybierasz ryby ze znakiem MSC?



Na komentarze czekam do 26.11.2017r do godziny 00:00 :)

Spotkanie z Darią Ładochą odbyło się w lokalu "Na Rybę" ul.Różana (prawie) 42 - to bardzo ciekawe miejsce, przede wszystkim dla fanów smacznej i zdrowej ryby :)
Serdecznie dziękuję za zaproszenie i zapraszam do zabawy z nagrodą niespodzianką :)