Dietetycznie Siostro!

MOJE EKO-PORADY

oraz inne gwiazdy

JUŻ DZIŚ BĄDŹ SZCZĘŚLIWA

WSZYSTKO ZALEŻY OD CIEBIE

WYRZUĆ STRES DO KOSZA

Sprawdź jakie to proste

NALEŚNIKOWY HIT MOJEGO BLOGA

Sprawdź czy już takie jadłaś!

20.11.2014

Jeśli zmiany, to tylko na lepsze! Jeśli wycieczka, to tylko podróż życia! Oto konkurs "MOJA KULINARNA PODRÓŻ ŻYCIA - SRI LANKA"



Bardzo często jest tak, że dążąc do zmian, myślimy o czymś radykalnym. Wierzcie mi, że znam te irracjonalne postanowienia od podszewki!

„Jutro nic nie jem”

„Idę na 4-godzinny trening”

„Jadę nad morze”

I takie tam….

Jednak, radykalne posunięcia nie zawsze są złe, gdy zamiast być zmianą, są początkiem dla zmian. Właśnie o tym chciałabym dziś opowiedzieć. O podejmowaniu zmian, realizacji marzeń i o konkursie :)




Wyobraź sobie bezkresne plantacje herbaty, ogromnego słonia, którego wielkie ucho tworzy wiatr, unoszący Twoje włosy, ciepłe dłonie masujące Twoje place i smak soczystego mango w ustach. Wyobraź sobie chłodne wnętrze świątyni buddyjskiej, kaskadowy wodospad pozostawiający zimne krople wody na twarzy. Wyobraź sobie piękną, niemal białą plażę, połączoną z mega błękitną wodą oceanu, zielone palmy, tubylców wspiętych na palach podczas łowienia ryb. Wyobraź sobie Sri Lankę w marcu – bardzo ciepło, w nocy nawet 25 stopni, w dzień nawet 30! Nie dogadasz się za bardzo po syngalesku, ale z dobrym przewodnikiem zejdziesz pół wyspy i jeszcze będzie Ci mało. Odważna, kobieca grupa trampingowa – różne formy transportu, ciekawe miejsca noclegowe, które wybierasz Ty. Pyszne, miejscowe jedzenie, którego podstawą są miejscowe warzywa i owoce, a pieczołowicie przygotowane potrawy, zjadasz za pomocą rąk, aby poczuć ich prawdziwy smak – jak twierdzą Lankijczycy.




Taka podróż, to nie tylko oderwanie się od rutyny, którą żyjemy przez większą część życia. Taka podróż to wyzwanie, przygoda, atrakcja i bardzo, ale to bardzo dobry moment do rozpoczęcia w życiu zmian.

Zmiany mogą dziać się już podczas wyprawy, a po powrocie można je kontynuować i realizować kolejne postanowienia. Wszystko w zależności od tego, co najbardziej chcemy zmienić. Przyznasz, że to fajny pomysł na przerwanie kręgu powtarzalności codziennych zdarzeń?

Jeśli Twój związek odnotowuje ciągłe wzloty i upadki, jeśli każdy poniedziałek oznacza rozpoczęcie diety czy treningów na nowo, jeśli pragniesz coś zmienić, pragniesz się oderwać, zrobić coś niezwykłego – jedź z nami na Sri Lankę! Jedź z nami również, jeśli pociągają Cię przygody, niestandardowe podróże, emocje związane z poznawaniem nowych, egzotycznych miejsc. Każdy powód jest dobry, aby wziąć udział w dzisiejszym konkursie i zgarnąć aż tysiąc złotych, a nawet więcej!



Dziś proponuję Wam zabawę, trochę kulinarną, a trochę emocjonalną J

Zadaniem konkursowym, jest przesłanie zdjęcia, które, jak najlepiej odda temat:

Moja kulinarna podróż życia - Sri Lanka”

Na zdjęciu może być potrawa, może to być również kolarz zdjęć lub wyklejanka z czasopism. Każda technika dozwolona – każdy ruch dozwolony. Zrób potem zdjęcie swojej pracy lub zapisz plik z programu graficznego i wyślij na adres: dietetycznie.siostro.blogspot@gmail.com

A teraz nagrody!

Sześciu zwycięzców wygra zestawy książek kulinarnych, a trzy pierwsze miejsca dodatkowo otrzymają nagrody pieniężne w postaci rabatu na podróż życia na Sri Lankę z HannąSobczuk, organizatorką tejże wyprawy. Podróżniczką, entuzjastką kulinarną, a także blogerką!

I miejsce 1000pln + zestaw e-booków wraz z bonusami + książka "Smaki świata"

II miejsce 800pln zestaw e-booków wraz z bonusami + książka "Smaki świata"

III miejsce 600pln + zestaw e-booków wraz z bonusami + książka "Smaki świata"

IV - X miejsce zestaw e-booków wraz z bonusami!







Ale to nie wszystko! 

Jeśli podejmiecie wyzwanie i wyrazicie gotowość do podróży, każda z Was już dziś może zgarnąć 400pln zniżki na wyjazd z Hanią, a laureatki dodatkowe 200pln! Wystarczy, że zapiszecie się na newsletter http://hannatravel.pl/, a przy wpłacie zaliczki do 5 grudnia powiecie, że jesteście z polecenia z bloga Dietetycznie Siostro :)

Jak dokładnie wygląda wyprawa przeczytacie TUTAJ.




Myślę, że zgodzicie się ze mną, że taka podróż może wszystko zmienić! Doszłam nawet do wniosku, zgłębiając ten temat, to miejsce i tę niezwykłą kulturę, że to może być podróż życia! Pewnie nie każdego na taką podróż stać, a na pewno każdy chciałby mieć parę złotych więcej podczas takiej wyprawy. Warto się nad tym zastanowić, bo to może właśnie być TO – wytrych, motywator, przełom.



Regulamin konkursu dostępny jest TUTAJ. Konkurs potrwa od 21.11.2014-05.12.2014, laureaci zostaną poinformowani dokładnie 05.12.2014r. Wyniki na blogu znajdą się najpóźniej 7 grudnia.

W razie pytań piszcie. Już nie mogę się doczekać Waszych prac. Jestem też ciekawa co sądzicie o takiej podróży trampingowej, czy wiele z Was zdecydowałoby się na taki wyjazd?
Życzę powodzenia, niebawem pokażę Wam mój własny pomysł na pracę konkursową! Pozdrawiam!
Ania

02.11.2014

POŁĄCZ PRZYJEMNE I POŻYTECZNE - spróbuj w końcu wypieku ze strączków!


Zaczęły się pierwsze chłody (dla mnie to już mrozy!) więc warto pomyśleć o wypiekach ze strączków na nowo. Sezon na fasolę i ciecierzycę może zainspirować, a do tego rozgrzać!

Zwiększenie spożywania roślin strączkowych takich jak groch, fasola, soczewica, bób czy zielony groszek jest wskazane zwłaszcza gdy cierpisz na brak energii lub dokucza Ci wysokie ciśnienie albo za wysoki cholesterol.


Rośliny strączkowe przede wszystkim są cennym źródłem węglowodanów czyli naturalnego paliwa dla organizmu, dlatego są hitami jesieni i zimy :)

POLECAM ROŚLINY STRĄCZKOWE PONIEWAŻ:

  • Po zjedzeniu fasoli poczujemy się syci przez kilka godzin, bo to spora dawka węglowodanów.
  • Drugim cennym składnikiem roślin strączkowych jest  białko np. soja zawiera go ok. 40 %.
  • Białko roślin strączkowych jest łatwo przyswajalne i lekko strawne.
  • W strączkach znajdziecie naprawdę duże ilości: wapnia, magnezu, potasu, fosforu, żelaza, miedzi, cynku, siarki i selenu.
  • Dodatkowo stwierdza się w nich dużą zawartość witaminy B, witaminy E, witaminy C i PP, a także kwasu foliowego i prowitaminy A.
  • Cześć roślin strączkowych zwłaszcza groch i bób zawierają błonnik , a soja (oczywiście nie bądąca soją GMO) jest też źródłem tłuszczu, ale bardzo zdrowego dla organizmu.

Stwierdzono, że wystarczy jeść każdego dnia ok. 200 g gotowanej fasoli lub soi, aby skutecznie zapobiec chorobom układu krążenia - udarom czy zawałom.
Częste spożywanie roślin strączkowych skutecznie poprawia pracę przewodu pokarmowego.

To naturalne „lekarstwo" zapobiegające zaparciom, hemoroidom.
Nnaukowcy z USA i Japonii twierdzą, że spożywanie zwłaszcza fasoli czy soi zmniejsza ryzyko zachorowania na raka jelita grubego i raka żołądka nawet o 30 %.

Rośliny strączkowe regulują poziom cukru we krwi.
Zobojętniają kwas żołądkowy i łagodzą stany zapalne żołądka.

Pytacie mnie od lat o strączki – jak je gotować, jak mielić, jak uniknąć gazów etc…
MOJE RADY JAK POSTĘPOWAĆ Z ROŚLINAMI STRĄCZKOWYMI:

  • Przed gotowaniem dokładnie myjemy i moczymy nasiona tylko w zimnej lub letniej wodzie, bowiem w ciepłej wodzie rozwijają się drobnoustroje.
  • Nie dodajemy do gotowania sody, ponieważ rozkłada ona witaminę B1 !
  • Solimy i dodajemy inne przyprawy dopiero pod koniec gotowania: gdy planujemy wypiek wytrawny, już do gotowania możemy dodać rozmaryn czy kminek (ale pod koniec!). Gdy chcemy wypiek na słodko, możemy gotować strączkiz dwoma jabłkami J
  • A oto mój najlepszy sposób na uniknięcie wzdęć:  strączki moczymy około 3 godziny, następnie odcedzamy, zachowując wodę w której ziarna były moczone, potem zalewamy ziarna niewielką ilością świeżej wody i gotujemy 2-3 minuty. Odlewamy tę wodę, a rośliny zalewamy uprzednio zachowaną wodą, w której były moczone ( nie tracimy wtedy składników odżywczych ! ) i gotujemy ziarna, aż staną się miękkie.
  • Do wypieków możemy używać również roślin strączkowych z puszki. Wtedy płuczemy je dokładnie i blenderujemy. Tak powstaje puree.
  • Aby Twój blender nie odmówił posłuszeństwa, miel strączki z jajkami ;)




BUŁECZKI ŚNIADANIOWE Z CIECIERZYCY
Składniki
na 6 muffinek

  • 240g zmielonej ciecierzycy
  • 1 jajko
  • 40g mąki ziemniaczanej
  • 4 łyżki miodu lub melasy
  • 30g żurawiny
  • Łyżeczka bezglutenowego proszku do pieczenia lub sody


Przygotowanie

  • Ciecierzycę wsypujemy do miski, wbijamy jajko i wsypujemy proszek do pieczenia. Blenderujemy na masę.
  • Dodajemy resztę składników i mieszamy.
  • Przekładamy do sylikonowej foremki na muffinki i pieczemy na 180* przez 30-35 minut, aż wierzch się zezłoci.


Wiele osób sądzi, że w wypiekach z fasoli czy ciecierzycy strasznie czuć rośliny strączkowe, ale prawda jest taka, że dość łatwo zdominować smak i zapach strączków dodając charakterystycznych przypraw. W innych moich przepisach zobaczycie, jak eliminuję ten posmak za pomocą np. cynamonu, karobu, kminku czy tymianku.

Kuchnia jest miejscem, w którym powinniśmy szukać zaspokojenia nie tylko naszych apetytów, ale również zaspokojenia organizmu na zdrowe i wartościowe jedzenie. 

Jeśli szukasz przepisu, który łączy te rzeczy - przyjemną z pożyteczną, to właśnie go znalazłeś!

Teraz nie pozostaje Ci już nic innego, jak w końcu spróbować strączkowego wypieku! Moja córka je uwielbia - polubisz je i Ty! W dodatku z bonusem dla organizmu :)
Trzymajcie się ciepło, pozdrawiam!
Ania

31.10.2014

A CZY TY MASZ KONTROLĘ NAD TYM CO JESZ?



Wiecie na pewno, że uważam, iż gluten nam szkodzi i należy go unikać. UNIKAĆ to ważne słowo, ponieważ uważam jednocześnie, że nie należy być w swojej diecie radykałem (w życiu też ;) ). Dlatego celowo piszę "unikać", co oznacza "zjeść, jeśli jest taka sytuacja" lub innymi słowy: "od czasu do czasu zjeść".

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ spotkałam się z opinią, że w moim najnowszym poradniku "NO STRESS. COOK BOOK", w którym jest 100 ilustrowanych i podzielonych na działy przepisów, istnieje niespójność. Chodzi o to, że z jednej strony piszę w nim, iż przetworzona i zmodyfikowana pszenica szkodzi - więc gluten szkodzi. Następnie zaś polecam przepisy, gdzie składnikiem są np. otręby z pszenicy.

Idealnie jest eliminować całkowicie źródło naszych dolegliwości i jeśli jest to gluten, i mamy stwierdzoną celiakię, naturalnie należy wszelkie glutenowe dodatki zastępować bezglutenowymi zamiennikami.

Idealnie jest również całkowicie eliminować wszelkie produkty, których spożywanie jest bezwartościowe dla naszego organizmu, ale wiemy dobrze, że często jest to bezcelowe. Z jednej strony dlatego, że z pewnością i tak napotkamy je w swoim pożywieniu, a z drugiej dlatego, że analizując każdy składnik, dojdziemy do fatalnego wniosku - że większość pożywienia nam szkodzi.

Nie chcąc więc popaść w paranoję używam w swoim poradniku i jednocześnie wyznaję w życiu zasadę, aby "unikać" tego, co niekoniecznie jest dla mnie dobre. Czyli eliminuję - jem czasem.

Dzięki temu mam kontrolę nad tym co jem i jak jedzenie na mnie wpływa.
Co o tym sądzicie?



Ten cały wstęp na temat glutenu jest ważny w kontekście dzisiejszego przepisu, ponieważ to mój kolejny bezglutenowy eksperyment.

Naleśniki to mój konik, tak jak placki czy wypieki. Uwielbiam te potrawy i od lat staram się stworzyć idealny przepis na dietetyczne, zdrowe naleśniki. Dziś zaproponuję Wam mix, który z powodzeniem mogę nazwać "Eksperymentem zakończonym sukcesem". Naleśniki są elastyczne, dają się kłaść cienko i bardzo dobrze smakują.

NALEŚNIKI BEZGLUTENOWE
Składniki


  • 50g zmielonych na mąkę płatków jaglanych
  • 50g mąki kukurydzianej
  • 25g mąki ziemniaczanej
  • 150ml mleka, u mnie bez laktozy
  • Olej rzepakowy


Przygotowanie


  • Miksujemy wszystko na gładką masę i odstawiamy na 10 minut. Gdy ciasto zgęstniało, dodajemy ciut wody.
  • Naleśniki kładziemy cienko na rozgrzany jak szlag tłuszcz. Niestety na suchej patelni nie wychodzą.


Najważniejsze to nie popadać w paranoję. Jeśli się odchudzasz i zjadasz pączka, to nie znaczy, że z odchudzaniem koniec! Jeśli ograniczasz gluten i zjesz kanapkę, to nie znaczy, że Twój plan się nie powiódł.

Od lat jestem zdania, że podstawowym błędem w odchudzaniu jest właśnie zbyt radykalne trzymanie się wytyczonej listy produktów czy rozpiski z dietą lub ilości kalorii. To mają być nasze pomoce w dojściu do upragnionej wagi. Nasze drogowskazy, a nie nasi prześladowcy!


Dlatego proszę Cię - jeśli zdarzy Ci się odejść od planu i zjeść coś czego chcesz unikać, nie zamartwiaj się tym. Pomyśl o swoim celu. Powtórz go kilka razy i wróć do planu!
Ściskam i życzę wytrwałości na cały weekend ;)
Ania

27.10.2014

Co tu dużo mówić - szybko, prosto,tanio, a do tego bez glutenu i bez mleka krowiego ;) PLACKI


Co tu dużo mówić. Placki, a szczególnie te z jabłkami to na moim blogu klasyk. Dlaczego? To proste - moja córka uwielbia placuchy, racuchy i inne placuszki. Najfajniejsze w tych wszystkich plackach jest to, że można dowolnie modyfikować ich "nadzienie". Jeśli nie masz akurat jabłek, możesz użyć do placków gruszki, moreli, banana lub jeszcze inny owoc. Możesz dosypać ingrediencje według uznania, apetytu lub zawartości szafki, a placki nadal będą potrawą szybką, prostą i mega smaczną :) Dlatego potraktuj mój kolejny przepis na placki, jako pomysł na ciasto podstawowe do placków z, w tym przypadku, jabłkowym nadzieniem. Możesz modyfikować ich smak i fantazjować z przyprawami. Najważniejsze aby się przy tym dobrze bawić, czego Ci życzę podczas smażenia :)

Składniki
na 8 placków/ 2 porcje
  • 100g płatków jaglanych zmielonych na mąkę w młynku
  • Spore jabłko
  • 40ml wody
  • 2 jaja
  • Szczypta kardamonu
  • Łyżeczka/pół łyżeczki cynamonu
  • Mała garść jagód goji
  • 3-4 Ł oleju rzepakowego
Przygotowanie
  • Jaja mieszamy ze zmielonymi płatkami, przyprawami i wodą na gładką masę.
  • Jabłka kroimy w niewielkie kawałki i mieszamy z masą.
  • Dosypujemy jagody.
  • Rozgrzewamy na patelni 2-3 łyżki oleju i kładziemy łyżką placki. Smażymy z obu stron na dość wolnym ogniu, przewracając. W razie potrzeby dolewamy łyżkę/ dwie oleju.


Zmielone płatki bardzo chłoną wilgoć więc olej musi być mega rozgrzany. Jeśli jednak chcecie aby potrawa była wyjątkowo dietetyczna, możecie jabłko zetrzeć na małych lub średnich oczkach tarki. Wtedy masa będzie jednolitej konsystencji, co pozwoli na kładzenie cieńszych placków i smażenie bez tłuszczu :)

SMACZNEGO SIOSTRY!

p.s. Ostatnio na blogu jest trochę mniej wpisów, ale mam na to dobre wytłumaczenie. Przede wszystkim łączę opiekę nad dwójką małych dzieci, z prowadzeniem domu i pracą na 1/3 etatu. Do tego ostatnie dwa tygodnie przez nasz dom przeszło tornado zwane remontem. Odnowiliśmy kuchnię i z tego akurat jestem najbardziej zadowolona :) Dlatego posypuję głowę popiołem i obiecuję zamieszczać więcej przepisów...co tu dużo mówić - strasznie to lubię! :)
Ściskam!
Ania

08.10.2014

SMAK STRZELA W USTACH gdy jesz taką sałatkę!


Jedno z moich ulubionych połączeń smaków: chrzan i pomarańcza. Gdy robiłam pierwszy raz, sama byłam bardzo ciekawa co to będzie. Ale zakochałam się w tym połączeniu - kto próbował ten wie!
Tę sałatkę przygotowuję na śniadanie, świetnie wpływa na mój nastrój, jest soczysta, słodka, pyszna i z pazurem! Polecam!

Składniki

  • Ćwiartka sałaty lodowej
  • Pół pomarańczy
  • Dwa szczypiory z dymki
  • 10cm pora
  • 100ml kaszy jaglanej ugotowanej
  • 2 łyżki majonezu
  • Łyżeczka chrzanu
  • 2 łyżki mleka (u mnie bez laktozy)

Przygotowanie

Mieszamy majonez, mleko i chrzan na sos do sałaty. Warzywa kroimy, mieszamy z kaszą i doprawiamy sosem. Palce lizać! ;)



SMACZNEGO SIOSTRY!

25.09.2014

CZY TY TEŻ CHCESZ PRZERWAĆ RUTYNĘ? No to może uda mi się Ciebie zainspirować :)



Dziś wpis łączący przepisy z propozycją aktywności fizycznej - wszystko po to, aby w ciągu weekendu zregenerować ciało i umysł.

Pomysł przyszedł mi do głowy podczas mojego niedługiego pobytu w hotelu Miłomłyn Zdrój, bo tam nawet w niedługim czasie, można zdziałać cuda!

Przedstawiam mój pomysł na weekend w mieście :) Może zainspiruję Was do planów na ten weekend? Od razu chciałabym powiedzieć, że tak właśnie będzie wyglądał mój weekend. Mam przewagę, bo zakupy zrobiłam wczoraj i już mam ugotowane wiadro kaszy jaglanej, ale dla chcącego nic trudnego. Kto dołącza?? :))

PIĄTEK 

18:30-19:30 Spacer, marsz lub bieg - w zależności od tego jak aktywna jesteś na co dzień. 

19:45-20:00 Prysznic/Kąpiel.

20:00 Kolacja - SZPINAKOWE GOŁĄBKI


To mogą też być gołąbki warzywne. Chodzi o to, aby kolacja była lekka, zdrowa, a jednocześnie sycąca i aby sprawiał przyjemność jedzenia. Ostatecznie piątkowy wieczór zwykle wymaga od nas zadbania o zapasy sił - będą albo tańce, albo maraton filmowy - co u Was, dajcie znać!

SOBOTA

9:00-9:15 Poranna gimnastyka - nieforsowny rozruch

Krążenie głowy, barków, dłoni, bioder, kolan, stawów skokowych
Wymachy rękoma
Skłony
Krótki bieg w miejscu

9:30 Śniadanie - JAGLANE NALEŚNIKI


Proponuję zjeść z warzywami lub owocami.

11:30-12:30 Rower lub bieg

W zależności od Twojej aktywności proponuję takie wyzwania:
MOJA AKTYWNOŚĆ JEST MAŁA - Rower
MOJA AKTYWNOŚĆ JEST ŚREDNIA - Naprzemiennie bieg i marsz
MOJA AKTYWNOŚĆ JEST INTENSYWNA - Bieg 7-10km

13:00 Obiad - ZUPA Z BIAŁYCH WARZYW


Zupę jemy w nielimitowanej ilości, ale bez przesady ;)

15:00-16:00 Rower lub bieg jak wyżej

16:00 Przekąska - owoc lub warzywa z patelni. Mogą też być świeże daktyle i kilka orzechów jeśli nia masz czasu lub nie ma Cię w domu.

20:00 Kolacja - JAGROLL z papryką


NIEDZIELA

9:00-9:15 Poranna gimnastyka - nieforsowny rozruch

Ja wybieram się na dzień otwarty do Fitness Club Żytnia 15 na zajęcia z Asią Andrzejewską (Eat4Fit). Czyli będę aktywna od 9:30 do 11:30! Idealny początek dnia!! a muffinki zabiorę ze sobą i zjem po treningu.

9:30 - Śniadanie - MUFFINKI z kawką zbożową lub sokiem ze świeżych owoców :)


11:30-12:30 Rower lub bieg jak poprzedniego dnia
Czyli na Żytnią na rowerze :)



15:00-16:00 RELAKS na świeżym powietrzu

To może być również sport, ale nie musi. Proponuję poczytać książkę na balkonie :)

16:00 Przekąska - KOKTAJL np. TAKI


20:00 Kolacja - ta sama co wczoraj lub niewielka porcja kaszy z warzywami, którą możecie zabrać ze sobą na obiad do pracy. Jeśli nadal chcecie jeść beglutenowo to pęczak można zamienić na jaglaną :)


Życzę Wam miłego weekendu i myślę, że po takiej dawce sportu, regularnych posiłków i dobrego jedzenia, wkroczycie w poniedziałek dziarsko i ochoczo. Posiłki lekkie, ale obfitujące w cenne zboża, wartościowe dodatki, błonnik i witaminy (warzywa i owoce), sporo antyoksydantów (pomidor, arbuz), dużo fosforu, który działa antydepresyjnie i antystresowo (kasze, amarantus). Wszystko łatwe do przygotowania.

Jeśli uprawiacie jeszcze więcej sportu, nic nie stoi na przeszkodzie, abyście spędzili weekend jeszcze aktywniej!

Weekend dla tych, co pozostają raczej w domu, ale nie chcą osiąść na laurach :)

Serdecznie pozdrawiam Was i życzę udanego weekendu!

23.09.2014

Jeśli chcesz wygrać wczasy - daj mi znać! MIŁOMŁYN ZDRÓJ - RAJ NA ZIEMI


Obiecałam napisać co działo się w Miłomłynie i nie chciałabym zbyt długo z tym zwlekać. Choć wciąż brakuje mi czasu na blogowanie, bo dwoje dzieci, dom i praca to dla mnie jest dużo!

Podziwiam w tym miejscu, wszystkie kobiety, które czują się świetnie i bez problemu łączą role matek, żon, gospodyń i pracownic - wielkie brawa!!! Marzę o tym, aby zgłębić tajemnicę, jak to robić! (wszystkie wskazówki chętnie przyjmuję!)



Wracając do Miłomłynu. Hotel jest świetny i nie przychodzi mi do głowy nic, co mogłoby w nim być inne. Może tylko brakowało mi tarasów lub balkoników w pokojach, ale widoki z okien boskie :)

Cała rodzina odnajdzie w tym miejscu coś dla siebie. Moje dzieci upodobały sobie przede wszystkim basen. Natalia polubiła też plac zabaw, gabinet relaksu i spacery oraz wycieczki nad jeziora.

Jednak rekomenduję w takie miejsce jechać bez dzieci, ponieważ na dorosłych czeka o wiele więcej atrakcji!

W Miłomłynie korzystałam z pakietu aktywności sportowych przygotowanych dla gości chcących oczyścić ciało oraz schudnąć. Z początku lajtowy plan dnia, okazał się sporym wyzwaniem! Dzień zaczynał się od porannej gimnastyki, a już 1,5 godziny później, ruszaliśmy na Nordic Walking na pobliskie trasy. Kijki okazały się bardzo fajną aktywnością, ale równie dobrze, można było maszerować bez nich lub biegać. Trasa jest malownicza - mija się piękne jezioro i łąki, a całość prowadzi przez las. Najdłuższa ma około 8 kilometrów i jest to optymalna odległość, aby zdążyć wrócić do hotelu, bo jeszcze przed obiadem jest aqua aerobic, który wyciskał ze mnie siódme poty z opóźnieniem! Dosłownie pociłam się pół godziny po powrocie do pokoju!

Popołudniu godzinny fitness - raz streaching, raz piłki, innym razem step. W końcu poczułam obecność swoich mięśni! Bardzo chcę kontynuować ruch w domu - codziennie przynajmniej godzinę!

Przed kolacją wczasowicze ściągają w szlafrokach na parter i oddają się wspaniałym zabiegom upiększającym i nie tylko. Do wyboru są zabiegi wyszczuplające, ujędrniające, redukujące ból. Dziewczyny bardzo chwaliły, zwłaszcza te przeciw cellulitowi.


Kolacja o 18:00 i potem wstęp wolny na sauny, basen lub siłownię do 20:30!


Dieta w Miłomłynie jest do wyboru: niskokaloryczna, owocowo-warzywna i standardowy szwedzki stół z bardzo bogatym bufetem. Oczywiście przejście na dietę jest dobrym pomysłem, bo pomaga oczyścić organizm szybciej z lepszymi efektami. Rozmawiałam o tym z Wami na fanpage TUTAJ.


Jak dla mnie Miłomłyn Zdrój to raj na ziemi!no...gdyby nie dzieciaczki, które niestety nie pozwoliły mi skorzystać z tak wspaniałego rozkładu dnia :P Chciałabym pojechać do Miłomłynu sama, aby móc wykorzystać w pełni wszystko co oferują wczasy!


Jednak będąc niemal tydzień, uczestniczyłam w prawie połowie wszystkich zajęć co i tak, jak na matkę karmiącą, uznaję za dobry wynik! A Natalka nawet cyknęła mi fotkę po jednym z treningów! :) więc mogę się pochwalić, że powoli wracam do normy...formy :D


Moi drodzy! Miłomłyn Zdrój to miejsce idealne dla każdego, kto chce zregenerować ciało i umysł! Wszystko odbywa się pod czujnym okiem dietetyka, lekarza i sztabu fizjoterapeutów. Konsultacje dietetyczne, nawet codziennie są w cenie, a przed wyjazdem otrzymamy niezbędne wskazówki, jak przedłużyć sobie kurację w warunkach domowych!

Jeśli macie jakieś pytania - piszcie. Ja mam do Was tylko jedno - czy jesteście zainteresowani konkursem na pobyt w Miłomłynie? Jeśli znajdzie się ładna lista chętnych - pójdę do hotelu z prośbą o zasponsorowanie nagrody do konkursu! Dlatego piszcie proszę w komentarzu czy weźmiecie udział w takim konkursie oraz co myślicie o tego typu wczasach :)

POZDRAWIAM SIOSTRY!

18.09.2014

JAGROLL - mój pomysł na kuchnię fusion


Kasza jaglana - najzdrowsza wśród kasz. Dziadek mojego ukochanego robił z nią krupnik - ciekawe, jak to smakowało? Robi tak ktoś w Waszej rodzinie?

Ponieważ eliminujemy gluten to na dobre rozkochaliśmy się w kaszy jaglanej. Jemy ją z sosami, jemy ją w deserach, jemy ją w gołąbkach, jemy ją w sałatkach, jemy ją na śniadanie, obiady, kolacje i podwieczorki i powiem Wam - na zdrowie nam to wychodzi. Mój ukochany szczupleje i młodnieje - wręcz cofa się latami! Ja nie mam porannych bólów brzucha, za które definitywnie obwiniam modyfikowana pszenicę.


Dziś zdradzę Wam nasz hit w menu - nazwaliśmy go JAGROLL i wypowiadamy przez "dż" :))

Można kręcić z pieczarkami i cebulką, z bakłażanem i czosnkiem, z papryką, szczypiorkiem, z mięsem - dla każdego coś miłego. Można jeść na ciepło, zapiekane w jajku i na zimno.
Dajcie znać koniecznie, jak się Wam podoba!?

Składniki

  • Papier ryżowy duże płaty
  • Kasza jaglana ugotowana z oliwą spod pomidorów, lekko osolona
  • 6 czerwonych papryk
  • 10 suszonych pomidorów z oliwy
  • szczypta curry
  • szczypta papryki słodkiej
  • Pół łyżeczki pieprzu
  • 3 łyżki oliwy spod pomidorów suszonych

Przygotowanie


  • Gotujemy duży kubek kaszy, a papryki wstawiamy na 40 minut do nagrzanego na 150-170* piekarnika. Potem obieramy paprykę ze skórki, kroimy w kostkę. Kroimy też pomidory i mieszamy wszystko z kaszą. Doprawiamy do smaku.
  • Papier moczymy w ciepłej wodzie wylanej na talerz. Lekko wilgotny kładziemy na blat czy deskę, nakładamy farsz z kaszy i zawijamy jak gołąbki. Bardzo podobną potrawę robiłam TUTAJ


To świetna przekąska na zimno, a zapiekana pod jajkiem stworzy dobry i pożywny obiad. Trzema sztukami najadam się do syta i pozostaję kilka godzin najedzona - oto magia kaszy jaglanej :)


SMACZNEGO SIOSTRY!

12.09.2014

JAK TO MOŻLIWE?? Upiekłam deser!


Miała być szarlotka z kaszy jaglanej, a powstał deser. Kasza przybiera konsystencję kluskowatą i dlatego nie powinno być jej na spodzie zbyt dużo. Następnie jabłka i kruszonka z amarantusa. Jeśli odjąć kaszę jaglaną - otrzymujemy idealne crumble bez mąki! Przepis wart zapamiętania i wypróbowania - polecam!

Składniki

  • 400g kaszy jaglanej ugotowanej na słodko
  • 15g mazeiny lub mąki ziemniaczanej
  • Jajko
  • Łyżeczka kurkumy
  • Łyżeczka cynamonu
  • 5 kropel stewii
  • Kilogram jabłek
  • Łyżka ekstraktu z wanilii
  • Łyżka cynamonu
  • 2 białka
  • 2 łyżeczki cukru pudru z ksylitolu
  • 70g mąki z amarantusa
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki cukru pudru z ksylitolu


Przygotowanie


  • Kaszę gotuję na słodko. Suchej ok dwie filiżanki. Stosunek wody do kaszy 2:1. Do wody dodałam kurkumę, cynamon i stewię. Po ugotowaniu studzimy i mieszamy z mazeiną i jajkiem.
  • Jabłka obieramy, ścieramy na dużych oczkach, lekko przesmażamy z przyprawami - wanilią i cynamonem. Gdy jabłka sa kwaśne musimy je osłodzić. Ja robię ze słodkich.
  • Mąkę z amarantusa mieszamy z żółtkami i pudrem, zagniatamy na kulkę i wkładamy do lodówki.
  • Foremkę wzięłam tym razem blaszaną i wysmarowałam ją olejem kokosowym. Na spód wyłożyłam kaszę jaglaną, potem jabłka, następnie ubiłam 2 białka z cukrem pudrem i rozłożyłam pianę. Na koniec starłam kruszonkę z mąki amarantusowej na tarce.
  • Pieczemy 40-50 minut, na 180*, wyjmujemy ciasto gdy kruszonka już się zrumieni.
  • Jemy ostudzone.


Biała mąka odchodzi do lamusa, a wszyscy są świadomi tego, że jest to produkt nie tylko zupełnie pozbawiony wartości odżywczych, ale również wysoko przetworzony i wysokokaloryczny.

Efekt jest taki, że po spożyciu białej mąki automatycznie wzrasta zapotrzebowanie organizmu na witaminy i sole mineralne. Zwróćmy uwagę, że biała mąka to praktycznie wyłącznie wysoki indeks glikemiczny oraz same kalorie.

Wiele osób eliminując gluten z diety, zauważa zanik swoich uporczywych dolegliwości takich jak bóle stawów, nadciśnienie, wysoki poziom cukru we krwi. A to właśnie może powodować gluten.

W I serii moich poradników rozprawiam się z produktami, które na pewno nie służą naszemu zdrowiu!

W poradniku „Moja Kuchnia bez mąki i glutenu” jest to gluten.
W poradniku "Słodkie ciasta i desery na diecie" jest to cukier.



SMACZNEGO SIOSTRY!

10.09.2014

ZAKOCHASZ SIĘ W TEJ WYJĄTKOWEJ SAŁATCE!


To jest nie tylko najlepsza kolacja EVER, ale również najzdrowsza i najbardziej sycąca sałatka, jaką jadłam w ostatnich tygodniach!

Zostałam nią poczęstowana przez moja teściową i już przekazuję Wam przepis! Jeszcze gorący!

Składniki
dla dwojga

  • 200g młodego szpinaku
  • Pomidor
  • Ogórek (wiem, wiem - zabija witaminę C. Dlatego polecam wziąć zamiast ogórka małą cukinię)
  • 6 plasterków szynki parmeńskiej
  • 2 jajka
  • 20 zielonych szparagów
  • Kapka oliwy spod pomidorów

Przygotowanie

Szparagi łamie się chwytając oba końce i wyginając łodygę. Oba końce sa jak najbardziej jadalne z tą różnicą, że końcówka z szczytem pędu po umyciu może wylądować na grillowej patelni. Natomiast końcówka twardsza musi zostać obrana z pierwszej skórki i również można ją zmiękczyć przez podduszenie na patelni. Rzecz jasna - suchych i twardych końcówek nie jemy :)

Szparagi lądują na patelni grillowej z odrobiną wody. Na małym ogniu duszą się przez 5 minut czasem przewracane. Szpinak myjemy i kładziemy na talerze w dwie porcje. Na to po pół pomidora, ogórek lub cukinia i po łyżeczce oliwy spod pomidorów suszonych.
Na drugiej patelni przesmażamy we własnym tłuszczyku szynkę parmeńską w plastrach. I chrupiącą kładziemy na wierzch warzyw.
Na koniec robimy po jajku sadzonym i taką sałatkę "piętrową" można spokojnie zakwalifokować do dań obiadowych!! Jest niezwykle sycąca, bogata w smaki, struktury i kolory! Jest soczysta i aromatyczna. Absolutnie fantastyczna!

Na pewno będę ją powtarzała nie raz w różnych kombinacjach roślinnych. Zdjęcie z telefonu trochę słabe, ale nie mogłam się oprzeć!

Polecam!

SMACZNEGO SIOSTRY!

07.09.2014

KTÓRY SUPLEMENT WYBRAĆ? POMOCY!


Od jakiegoś czasu obserwuję w sieci zalew informacjami dotyczącymi tabletek odchudzających Slimette! Jak grzyby po deszczu kolejne koleżanki blogerki puszczają wieść o tym „magicznym” specyfiku.  Tak pisała Maggie (http://ilovehowitfeels.blogspot.com/2013/02/slimette-moja-opinia-po-mesiacy-testow.html), pisały i inne dziewczyny. Obecnie nie mogę skorzystać z mocy tabletek, ponieważ nadal karmię piersią, ale jestem na etapie wyboru, bo zamierzam skończyć karmić 6 grudnia tego roku (hihi;) ) i może warto wesprzeć się jakimś suplementem. Zainteresowały mnie te tabletki, ale wymagają przedyskutowania, bo ich cena pozostawia wiele do życzenia (180pln/miesiąc). Dlatego dziś chciałabym pogadać z Wami co o nich sądzicie –  oto co ja mogę powiedzieć po małym przestudiowaniu tematu.

KTÓRA JAGODA LEPSZA? ACAI CZY GOJI?

Jeszcze kilka lat temu to jagody Goji zachwalane były, jako cudowny środek na wszystko: długowieczność i krótkowzroczność, szczupłe biodra i grube włosy, na piękną skórę i brzydki kaszel, na leniwy sen i ognisty seks. Więc przybywało firm sprzedających jagody goji - suszone, sproszkowane, zamknięte w napojach, sprasowane w tabletkach, upieczone w ciastkach, a  Madonna i  Victoria Beckham, by zachować wieczną młodość, zamieniły botoks na koszyk z jagodami.
Po jakimś czasie na fali jagodowej sławy wypłynęły jagody acai – to właśnie one są składnikiem Slimette. Oprah Winfrey gwarantuje przeciwzmarszczkowy talent tego owocu, który zabezpiecza ją przed starzeniem się, chorobami serca czy nowotworami np. piersi i prostaty.

Wiemy o niej, że ma dwa razy więcej przeciwutleniaczy niż borówka amerykańska i dziesięć razy więcej niż winogrona.

Suszone jagody goji nie są tanie, ale jeszcze droższe są te drugie. :100 g = 15 zł /100 kaps. - 140 zł.

W styczniu prestiżowa amerykańska firma Pierce Mattie z Los Angeles zajmująca się kampaniami dla firm kosmetycznych umieściła jagody acai i goji na liście 'najgorętszych' składników aktywnych, które według prognoz będą najczęściej włączane do receptur kosmetycznych.

Udowodniono, że jagody - acai, goji (kolcowój chiński), borówki amerykańskie czy nasze jagody (borówki czarne) - mają dużo przeciwutleniaczy (wit. C i fenoli), ale czy to wystarczy, by głosić, iż są eliksirem młodości? - Na pewno są bardzo odżywcze - mówi o jagodach acai Elisabetta Politi, dietetyczka z University Diet and Fitness Center in Durham w Karolinie Północnej. - Jednak nie sądzę, by były magiczne. Nikt nigdy nie udowodnił ich działania antynowotworowego, poprawiającego libido, wspomagającego leczenie chorób nerek czy reumatyzmu. 
źródło „Wysokie Obcasy”

POWER MAKER

Przywraca świeżość umysłu, usuwa zmęczenie, często nie tylko te fizyczne, ale również psychiczne. Aby postawić się na nogi, wcale nie musisz wspomagać się nafaszerowanymi chemią napojami energetycznymi i sztucznymi specyfikami. Wszystko, co potrzebne, znajdziesz w naturze a między innymi w Guaranie.

To roślina rodem z amazońskich lasów, a zawarte w niej stężenie kofeiny nie ma sobie równych wśród innych darów natury! Guarana zawiera jej aż 5 proc, tym samym bijąc na głowę ziarenka kawy, które mają jej zaledwie 2 proc. Tajemniczy owoc kryje w sobie także taniny, teobrominę (występującą też w kakao i czekoladzie) oraz ksantynę (stosowaną w leczeniu objawów astmy). Ta wyjątkowa mieszanka zapewnia pierwszorzędny efekt stymulujący, który utrzymuje się znacznie dłużej niż po wypiciu "małej czarnej" (nawet do 6 godzin). Stąd suplementy zawierające guaranę nie powinny być spożywane wieczorami czy w nocy. A może w niektórych przypadkach właśnie powinny?? ;)

Guarana ma również działanie antyoksydacyjne (przez co sprzyja zachowaniu młodości) i bakteriobójcze. Bywa stosowana przez sportowców, ponieważ pozytywnie wpływa na wydolność mięśni i ich regenerację po wysiłku.

Bardzo podobnie jest z zieloną herbatą, której ekstrakt zawarty jest w Slimette. W jej liściach znajduje się dwa razy więcej kofeiny niż w ziarnach kawy, a dodatkowo jej ekstrakt zawiera: teaninę, pochodne ksantyny i teofilinę. Wszystko to sprawia, że zielona herbata pobudza, ale jej działanie jest łagodne i długotrwałe -nie gwałtowne i stosunkowo krótkie jak w przypadku kawy czy guarany. Zasadne, więc wydaje się połączenie obu tych składników w jednym suplemencie.

Zielona herbata polecana jest w profilaktyce chorób układu krążenia, nadwagi, próchnicy, a nawet nowotworów. Odkryto też korelację wyższego spożycia zielonej herbaty (bądź ekstraktu) ze zmniejszonym poziomem cholesterolu całkowitego oraz złego cholesterolu LDL. W poziomie cholesterolu HDL nie zauważono żadnych zmian.

Zielona herbata zawiera antyoksydanty, które chronią komórki przed uszkodzeniem oraz stanami zapalnymi prowadzącymi do chorób przewlekłych, włączając w to choroby serca. Ponadto jeden z rodzajów antyoksydantów zawartych z herbacie, zwany katechiną, zmniejsza absorpcję jelitową cholesterolu – to nie dziwi, że jej picie jest obecnie synonimem zdrowego stylu życia. U mnie w domu, gdy ktoś proponuje herbatę to już nie mówimy „zielonkę”, bo wiadomo, że właśnie taka będzie J

WSPOMAGANIE

Zajęło mi to trochę czasu, ale skoro już piszę Wam o czymś, to chcę pisać mądrze, a nie jakieś bzdury. Szczerze mówiąc znalazłam tylko jeden plus ze stosowania suplementacji L-Karnityny.

Wszelkie źródła informują, że jest ona przereklamowana i że długoletnie testy dowiodły, że Karnityna przede wszystkim jest zachowana w mięśniach w stałej ilości, a jej nadwyżki zostają wydalone wprost do jelita grubego – więc jej dodatkowe dostarczanie nie ma sensu. 

Ale jest jeden plus z suplementacji i kierowany jest zwłaszcza do osób, które podejmują wyzwania fizyczne, ponieważ może łagodzić tzw. DOMS, czyli zespół objawów charakteryzujących się obniżeniem progu bólowego i sztywnością mięśni, występujących mniej więcej 10 godzin po intensywnym wysiłku. DOMS może uszkadzać strukturę włókien mięśniowych, które skutkują stanem zapalnym. L-karnityna może również wpływać na regenerację mięśni po wysiłku. Jest to jedyny dowód przemawiający za stosowaniem L-karnityny u sportowców bądź  intensywnie ćwiczących amatorów. I według mnie jeśli mamy ją stosować, to tylko w towarzystwie innych składników, ponieważ sama karnityna, jest bardziej jak placebo.

Ostatecznie najwięcej roboty z przemianą materii ma dodany do całości ekstrakt z pieprzu Cayenne, a dodatkowo wiadomo o nim, że obok kurkumy, to jedna z najbardziej cenionych przypraw o działaniu leczniczym i detoksykującym według tradycyjnej medycyny wschodu. Tradycyjne zastosowania obejmują użycie, jako środek wykazujący ekstremalne działanie ogrzewające, wzmacniający osłabione funkcje wątroby, pobudzający układ krążenia, powstrzymujący krwawienia, jako składnik mieszanek ziołowych wpływający na szybką absorpcję i lepszą dystrybucję innych leczniczych składników mieszanki. Również używany w wyjątkowych sytuacjach jak omdlenia, stany szoku, nawet przy zatorach i atakach serca do przełamania negatywnych efektów ostrego stanu.

A na koniec jest jeszcze chrom i to w Slimette w najbardziej aktywnej formie i ekstrakt z czarnego pieprzu.

Drogie, decydujemy same, jakimi wspomagaczami uzupełniamy swoje kuracje odchudzające. Może w ogóle rezygnujecie z tabletek, ponieważ mają otoczki i w ich skład wchodzi jednak coś nienaturalnego? A może właśnie chętnie sięgacie po nowości i niektóre ze specyfików możecie polecić. Może coś już próbowałyście? Jeśli tak – napiszcie mi o tym. Co sądzicie o Slimette? Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania Siostry ;)