Anna Laskowska Dietetycznie Siostro

31.08.2017

JAK WZIĄĆ SIĘ W GARŚĆ - tego nie wie lepiej nikt niż matka!



Oczywiście każdy z nas ma chwile słabości i zwątpienia. Jeśli zaczynasz swoją drogę ze zdrowym stylem życia, zmieniasz dietę na nową lub rozpoczynasz jakieś zamierzenia - to jest jasne, że łatwo nie będzie. Jak się motywować i jak sobie radzić ze zwątpieniem?

Oto moje sposoby na motywację i dodanie sobie powera w ciągu dnia, w różnych ciężkich momentach. Mam nadzieję, że i Wam się kilka sposobów spodoba i przyda :)

1. UŻALAM SIĘ NAD SOBĄ

Serio.
Naprawdę to robię bo...to jest potrzebne! Jeśli masz obok siebie ludzi, którzy nie poklepią Cię po plecach, jeśli wiesz, że nie możesz pokazać "słabej siebie" - użalaj się nad sobą. Powspółczuj, ponarzekaj w myśli ALE pamiętaj, aby to nie trwało zbyt długo :)

Przestaw budzik 10 razy, nie sprzątaj, nie gotuj. Jeśli dopada Cie nagłe zdołowanie - zamknij się w łazience, wyjdź z domu, ukryj się przed światem! - tylko zrób to raz i przez niedługą chwilę. Musisz zaraz się opanować i wrócić do działania, bo nic tak nie motywuje, jak działanie i nic tak nie oczyszcza jak pozwolenie sobie na słabość. Nie walcz ze sobą, ale też nie folguj złemu nastrojowi :)

2. DZIĘKUJĘ

Często i za wszystko co mam.
Za zdrowe dzieci, za godne życie, za moich czytelników (tak, tak - za Was również dziękuję :) ), za to że mogłam obejrzeć film, że mogłam sobie coś kupić, gdzieś wyjechać. Dziękuję też za niepowodzenia, za niemiłe wydarzenia - bo wiem i mocno w to wierzę, że nie dzieją się bez powodu i mamy z nich wyciągnąć lekcję!

Dziękowanie sprawia, że dostrzegamy wiele dobrego w naszym życiu :)

3. ODSTAWIAM SIĘ

Zwłaszcza gdy czuję się naprawdę fatalnie.
Ładny wygląd zewnętrzny bardzo poprawia mi nastrój. I mimo iż w ogóle nie chce mi się malować czy wciągać brzucha do ulubionej spódnicy - to mobilizuję zapasy energii, bo wiem, że gdy wyjdę z domu taka "odstawiona" to na pewno będę czuła się lepiej, niż jakbym wyszła zaniedbana.

4. SŁUCHAM MUZYKI I ŚPIEWAM

O tak! I to jak śpiewam!
Tego nauczyła mnie moja przyjaciółka. Ona to robi. I ja też to robię :)
Najczęściej w aucie i najczęściej na cały głos, a gdy jadą ze mną dzieci to słyszę tylko ich komentarze: "mama świruska! mama zwariowała! mama jest zabawna!".

5. RZUCAM SIĘ NA DZIECI

Rzucam wszystko i oddaję się w ręce moich dzieci. Mam dwójkę (jeśli nie wiecie :) ) - synka 3,5 roku i córkę 7,5 roku. Od niedawna postanowiłam, że będę mieli wspólny pokój, przez to mam z mężem sypialnię. Wspólny pokój bardzo zbliżył moje dzieci. Myślałam, że zrobię im "źle", ale okazało się że ruch był dobry...ale nie o tym miałam pisać!

Gdy mi źle i smutno - idę do moich dzieci, zatapiam się w ich świecie, bawię się, śmieję, gadam po dziecinnemu, przewalam się z nimi i przytulam je! Nie ma dla mnie nic, absolutnie nic lepszego na tym świecie na zaznanie szczęścia - szczęścia natychmiastowego :)

6. WSPOMINAM

Oczywiście wspominam te czadowe chwile, gdy np z przyjaciółką postanowiłyśmy przymierzyć wszystkie okulary w Rossmanie i z co poniektórymi zrobić sobie fotki. I co z tego, że świat tych fotek nie widział - my sobie je przesyłamy od czasu do czasu gdy chcemy dodać sobie uśmiechu. Bo piękne chwile są po to aby je kolekcjonować i do nich zaglądać.
Mega fajne wspomnienia dają mi pozytywnego kopa!

A jakie Wy macie sposoby na brak uśmiechu, na smutek? Czy też takie jak ja?
:)

2 komentarze: