Anna Laskowska Dietetycznie Siostro

31.12.2017

JAKI BYŁ MÓJ ROK 2017 pod względem odżywiania. Wnioski, które mogą się przydać i być pomocne dla innych.


Jak mnie znacie to wiecie, że raczej odżywiam się zdrowo. Staram się nie jeść produktów wysoko przetworzonych i w ogóle produktów, które w swoim składzie zawierają coś czego nazwy nie potrafię wypowiedzieć czy zawierają składnik, którego nie znam i nie jest na pewno pochodzenia naturalnego. Do takiego kierunku w odżywianiu motywują mnie moje dzieci, i nie tylko dlatego, że chcę je karmić zdrowo i dobrze, ale dlatego też, że chcę dla nich być jak najdłużej zdrowa i w formie :)

Jak minął mi ten rok 2017 pod względem odżywiania - czego się nauczyłam, co nowego się zadziało i o czym warto abym Wam powiedziała, bo może być to dla Was w jakiś sposób wartościowe? Oto moje podsumowanie i już mogę robić plany na wiosenny detoks :)

W 2017 roku nauczyłam się oczyszczać organizm. Na własnym przykładzie.
To zdecydowanie największe wydarzenie 2017.

Myślę, że wiek mam odpowiedni do tego, aby szukać narzędzi profilaktyki zdrowia i zapobiegania chorobom. Mimo iż nie mam bardzo uciążliwych dolegliwości czy chorób to moja ciekawość dotycząca wpływu diety na zdrowie oraz fascynacja leczniczymi właściwościami pożywienia doprowadziła mnie właśnie do miejsca, w którym oczyszcza się organizm i stosuje detoks jako profilaktykę zdrowia (przede wszystkim, ale nie tylko).

I nie jest to sposób na odchudzanie - od razu zaznaczę :) Choć oczywiście kilogramy lecą w dół, jednak aby utrzymać efekt spadku wagi należy bardzo rozsądnie wychodzić z detoksu, a następnie przejść na ujemny bilans, ale to już zupełnie inny temat i pragnę zaznaczyć, że detoks czy post nie są sposobem na odchudzanie.

W 2017 roku dwukrotnie zastosowałam post warzywno-owocowy dr Ewy Dąbrowskiej, czyli post Daniela.
Pierwszy post przeprowadziłam na wiosnę 2017 w marcu (25 dni), a drugi jesienią, na przełomie września i października 2017 (17 dni).

Moje refleksje dotyczące postów i głodówek możecie znaleźć w artykułach na blogu oraz wpisach na kanałach sociel media (KATEGORIA: POST DR EWY DĄBROWSKIEJ). Zdecydowanie będę nadal powtarzała posty, ponieważ wierzę w to, że są to dobre rzeczy dla mojego organizmu. Dzięki pogłębianiu wiedzy dotyczącej przeprowadzania postów, poznałam narzędzia i rzeczy, które mogą pomóc mi w przyszłych takich wyzwaniach. Na każde z nich się bardzo cieszę, wiem że muszę takie wydarzenia dobrze zaplanować, wiem że będą ciężkie chwile, ale wiem też, że po pierwsze zawsze mogę przerwać, a po drugie czuję po wszystkim wielką radość i korzyści zdrowotne.

Korzyści z moich postów to m.in.
- zupełnie wyeliminowałam bóle reumatyczne, które wracały mi co roku (pod pachą oraz nerw kulszowy). Te bóle zupełnie nie powracają w 2017 i to już od czasu przeprowadzenia pierwszego postu warzywno-owocowego w marcu. Pozwala mi to sądzić że posty eliminują stany zapalne, a wiem że stany zapalne to nic innego jak efekt nagromadzenia się toksyn w organizmie. Dlatego oczyszczanie jakie dzieje się podczas postu warzywno-owocowego dr Dąbrowskiej na pewno jest według mnie lecznicze i skuteczne.
(Sama Dąbrowska tłumaczy to po prostu brakiem dostawy białek i tłuszczy, które gdy organizm nie otrzymuje z zewnątrz - musi pobrać z siebie. Wtedy dochodzi do odżywiania wewnętrznego i to właśnie jest samoleczenie organizmu.)

- utrata wagi jest na pewno plusem postów. Wiadomo, że waga ta częściowo wraca, jednak muszę przyznać, że gdyby nie te posty i wyzwania w 2017 roku, to moja waga początkowa i końcowa (czyli waga ze stycznia 2017 i grudnia 2017) mogłaby się różnić, a jest w sumie taka sama.
Czyli posty pozwalają mi na utrzymanie stałej wagi ciała, co w moim wieku (37 lat) oraz przy moich tendencjach i predyspozycjach jest zadowalającym mnie rezultatem.
Dodam że w 2017 roku nie uprawiałam aktywności fizycznej w zasadzie zupełnie. Niestety przyznaję się do tego bardzo niechętnie, ale takie są fakty - pojedyncze zrywy, wyjścia na siłownię czy trening w domu to były zdecydowanie odosobnione przypadki.(to chcę zmienić na Nowy Rok i już zaczęłam to robić ;)- jestem szczęśliwą posiadaczką karnetu na siłownię i już od grudnia korzystam z niego ;) )

Więcej wniosków z postu warzywno-owocowego znajdziecie we wpisie TUTAJ
Oraz sporo złamanych przeze mnie mitów dotyczących postu TUTAJ.

Oczyszczanie uczy mnie również cierpliwości, odraczania i czekania na przyjemność, wstrzemięźliwości i pokory. Post to duża praca i duże wyzwanie dla naszej psychiki.

Siła jaką ma odżywianie (prawidłowe i błędne) na nasze zdrowie jest dla mnie niezaprzeczalna i stała się inspiracją do podjęcia większych wyzwań, które zaplanowałam na 2018 rok.

W 2017 roku zdecydowanie poszerzyłam wiedzę na temat odżywiania, a w tym na temat postów leczniczych, oczyszczania i detoksu oraz gęstości odżywczej pożywienia. To nauczyło mnie bardziej świadomie karmić rodzinę i wybierać jeszcze lepiej produkty spożywcze.

W bardzo dużym stopniu ograniczyłam w diecie dzieci gluten i nabiał, jako dwa elementy sprzyjające infekcjom górnych dróg oddechowych. Zdecydowanie eliminuję cukier i białą mąkę oraz sól. Przyznam że nie cierpię tych produktów i bardzo mocno się ich wystrzegam. Uważam, że moje dzieci nic nie stracą nie jedząc takich rzeczy, a to co kupują im inni (rodzina) lub co otrzymają w szkolnych posiłkach i tak muszę równoważyć w domu z wielkim wysiłkiem.

W 2017 roku wprowadziłam na stałe do menu dzieci masło orzechowe, zdrowe oleje z orzechów i kokosowy, zielone rośliny liściaste miksowane w smoothies oraz warzywa przemycane w plackach, a także mielone pestki i nasiona, które dosypuję do czego się da :) . Ograniczyłam mięso do 3 razy w tygodniu w zamian wprowadziłam strączki i tofu. Soczewica zaczęła wpadać do zup oraz sosów. Puree z ziemniaków ma dodatek topinambura, a do placków sypię mielone pestki dyni czy mąkę orzechową. Był to zdecydowanie rok "zagęszczania wartości odżywczych".

Dodatkowo stałam się zwolenniczką nieprzejadania co skutkuje lekkimi kolacjami i niejedzeniem czasem już od 18-19 godziny. Przyznam że niejedzenie wieczorne jest dla mnie ciągle wyzwaniem, ale fakt, że czuję się zdecydowanie lepiej gdy wieczorem sobie odmówię jest dla mnie dużą motywacją.

W 2017 roku prowadziłam warsztaty dotyczące gęstości odżywczej pokarmów dla kobiet w ciąży i młodych mam. Dzięki temu upewniłam się, że wiedza dotycząca wartości odżywczych pożywienia jest dla większości osób niejasna, a piramida zdrowego odżywiania to tylko rysunek, który niewiele pomaga.

Napisałam ebooka przeznaczonego dla kobiet w ciąży, w którym pomagam wybierać produkty w zależności od tygodnia ciąży w oparciu o zapotrzebowanie organizmu. Ebook stworzyłam z Instytutem Matki i dziecka oraz Naczelną Izbą Pielęgniarek i Położnych. Możecie poczytać o nim TUTAJ oraz go kupić - zostanie Wam przesłany mailem.

Mam również plany na 2018 rok. 
Jak zawsze.
Lubię je mieć i je robić.
Mam nadzieję, że Wy również macie jakieś postanowienia i plany - to bardzo ważne, bo wyznacza nam kierunek, w którym zmierzamy - nawet jeśli nie do końca osiągniemy zamierzone cele akurat w kolejnym roku.

Dla mnie ważne jest planować. Dzięki temu corocznemu planowaniu znam swój kierunek i gdy rok się kończy to jestem zadowolona, że podążałam wybraną drogą.Wiadomo - nie zawsze osiągnę idealny sukces, ale planowanie jest dla mnie jak azymut, którego lubię się trzymać, bo określa w nim to na czym mi zależy i co jest dla mnie wartościowe.

W nadchodzącym roku będę kontynuowała swoją drogę poznawania znaczenia diety w naszym życiu i zdrowiu.

Życzę Wam, którzy to czytacie, aby Wasze wybory jedzeniowe w 2018 roku wpłynęły pozytywnie na Wasze zdrowie. Aby dodawały Wam sił i sprawiały, że będziecie w coraz lepszej kondycji fizycznej i psychicznej.

Szczęśliwego Nowego Roku 2018!
Pozdrawiam serdecznie,
Ania

1 komentarz: