Zdrowie i równowaga zaczyna się na talerzu

21.04.2015

JEŚLI MASZ DUŻO CZASU TO TO CZEKOLADOWE BROWNIE NIE JEST DLA CIEBIE


Na dziś zaplanowałam post podsumowujący moją przygodę - test z multicookerem. Przyznam, że bardzo sceptycznie podchodziłam do Multicookera. Po pierwszym użyciu nawet pomyślałam, że to nie jest sprzęt dla ludzi lubiących gotować. No bo ciężko tu zrobić armagedon - ciężko namieszać, nawrzucać nieprzytomnie dużo różnych przypraw i smakować podczas pyrczenia na małym ogniu. I to jest zasadniczo prawda - nie da się tych rzeczy robić z Multicookerem ALE są też rzeczy które z kolei bez niego są niemożliwe! I to również fakt.

- Z multicookerem nie musisz mieszać, a kasza czy ryż i tak Ci się nie przypali!
- Z multicookerem zrobisz ciepłe jedzenie z zimnego bez szkodliwych mikrofal oraz przesmażania czy pieczenia na wiór w piekarniku!
- W jednym urządzeniu zrobisz zupę, duszone mięso, warzywa z kaszą i ciasto jabłkowe!
- Multicooker jest dziecinnie prosty w obsłudze więc nie przypalisz ani jedzenia ani siebie! Nic Ci nie wykipi - gdy masz przepis lub poznasz po prostu ten sprzęt - wyjdzie Ci po prostu wszystko :)

Jestem mega zapracowaną osobą i choć pracuję w domu to wcale nie znaczy, że mam więcej czasu na przygotowanie posiłków niż osoby wychodzące codziennie do biura. Czasem mam wrażenie, że mam go mniej niż gdy pracowałam na etacie w biurze.


Co za tym idzie - na pichcenie pozwalam sobie z reguły w weekendy. Wtedy staram się gotować rodzinnie, tak abyśmy wspólnie z dziećmi mogli odkryć coś nowego. Natomiast w tygodniu dni żyją swoim tempem - często tak zawrotnym, że nie starcza czasu na przygotowanie posiłku. I wtedy multicooker sprawdza się u mnie idealnie. Wrzucam do pudła (tak go pieszczotliwie nazwałam) kaszę jaglaną, przyprawy, zalewam wodą i włączam na 15 minut. Po sygnale wrzucam pokrojoną cukinię, pieczarki, soczewicę, dolewam ciut wody jeśli trzeba i zamykam pudło na kolejne 10 minut. Odrywam się od pracy gdy mogę, a jedzenie jest cieplutkie i na mnie czeka, bo po zakończeniu programu, multicooker trzyma posiłek w cieple :)


Multicooker pomaga mi w codziennym życiu :)

Przetestowałam go wcześniej TUTAJ i TUTAJ, ale pozostało mi do sprawdzenia, jak poradzi sobie z kultową w mojej rodzinie rzeczą - fasolowym ciastem. I wiecie co? - No dał radę! Zobaczcie!



FASOLOWE BROWNIE
Przepis dla  Multicookera Redmond RMC-M4502E-PL

Składniki
  • 250g fasoli czerwonej, ugotowanej lub z puszki/słoika
  • 3 jaja
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia (u mnie bezglutenowy)
  • 200g cukru trzcinowego (zamiennie możecie użyć 250g ksylitolu/ 15ml stewii w płynie)
  • 50g kakao bez cukru
  • 1 łyżka karobu
Przygotowanie

Spójrzmy prawdzie w oczy - ja nie umiem piec z mąki. Gdyby ktoś zaproponował muffiny, to otworzyłabym puszkę fasoli lub ciecierzycy. Dlatego koniecznie musiałam sprawdzić multiccokera w tej sprawie.


W misce blenderem mieszam fasolę z jajkami, a następnie dodaję proszek do pieczenia i cukier. Na koniec łyżkę mieszam kakao i całość wylewam do misy multicookera. Nastawiam "CAKE" 30 minut.


Po tym czasie wyjmujemy misę i czekamy aż wszystko ostygnie. Ciasto wyjmujemy na rękawicę kuchenną, przekręcając misę do góry nogami, a następnie odstawiamy na talerz czy półmisek.


Ciasto fasolowe z multicookera przypadło mi do gustu, bo zwyczajnie mniej tu roboty - wszystko w jednej misce, nie przywiera, mniej zmywania i mniejsze zużycie prądu. Szczegółowe dane techniczne modelu, który ja mam znajdziecie TUTAJ.


Na koniec chciałabym napisać, że nadal będę wykorzystywać i testować multicookera Redmond, ponieważ dzięki współpracy z firmą Redmond w ogóle miałam okazję zaznajomić się z tym sprzętem. Sama nigdy na pewno bym się nim nie zainteresowała, a to pobudza moją sympatię do niego jeszcze bardziej, bo to tak, jak nieciekawy facet otwiera buzię i nagle nic innego się nie liczy tylko on i jego słowa! Właśnie w ten sposób uwiódł mnie Multicooker Redmond :)


Jeśli macie jakieś pytania dotyczące tego sprzętu lub chcecie, abym go jakoś dla Was dodatkowo przetestowała - dajcie mi znać - jestem otwarta na pomysły :)
Pozdrawiam Was serdecznie!
Ania



9 komentarzy:

  1. zdecydowanie zapisuję do zrobienia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ale super przepis , ja znam brownie ale totalnie czekoladowe bez fasoli :) Ale wygląda pysznie :))) przy okazji zapraszam do mnie , schudłam 36kg i pisze o tym :)
    www.pauladowlasz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja polecam świetny wspomagacz do diety ;p Pięknie działa ;)
    http://nplink.net/ux6gZ2He
    Pozdrawiam , Ewa. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam brownie :)
    Pozdrawiam,
    http://fit-healthylife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Marzenie moje wielkie...

    OdpowiedzUsuń
  6. on kosztuje tylko 400zl? myslalam ze z 1-1,5tys :) gdybyn tylko miala swoja kuchnie...

    OdpowiedzUsuń
  7. pyszne! nawet Mój pochwalił chociaż nie znosi eksperymentów i zdrowego żarcia :D musialam polac je spora iloscia gorzkiej czekolady z miodem ale był bardzo pozytywnie zaskoczony :) dzięki Siostro! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. update - bez czekolady też wszyscy wsuwają aż im się uszy trzęsą i proszą o więcej :D mój Luby zachwala to ciasto bardziej niż zwykłe brownie ;)

      Usuń