Dietetycznie Siostro!

01.06.2013

Jak zmienić spojrzenie na jedzenie, placek bez mąki i Dzień Dziecka dla Natalii


Gdy skończyła 4 miesiąc rzuciłam się jak wariatka na wprowadzanie do diety pokarmów stałych. Na pierwszy ogień poszło jabłko i tak już zostało, że "Jabucho" to ulubiony owoc Nuśki. Choć naprawdę lubi maliny i winogrona, bardzo lubi gruszki, lubi arbuza, mango i śliwki to jednak jabucho zjada zawsze i w każdej postaci. Nasz ukochany polski owoc.

Ale dziś nie będę pisała o owocach, ani o wartościach odżywczych, ani o kaloriach. 
Dziś piszę o niej, a w zasadzie to korzystam z kolejnej okazji aby się nią pochwalić :) 
Zapraszam na placek z jabuchiem dla Nuśki i na...Nuśkę ;) 


Wszystkim dzieciakom życzymy miłego, udanego dnia! 
Fajnych prezentów, świetnej zabawy i pysznych słodyczy :)


BEZGLUTENOWY PLACEK Z JABŁKAMI BEZ MĄKI i BEZ CUKRU
Składniki

  • 200g ciecierzycy
  • 2 jajka
  • Łyżeczka sody
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 85g ksylitolu
  • 2 jabłka pokrojone w kawałki

Przygotowanie

Ciecierzycę bierzemy już miękką, a więc po ugotowaniu lub prosto z puszki czy słoika. Taką ciecierzycę blenderujemy lub mielimy w maszynce do mięsa. Zmieloną ciecierzycę mieszamy z jajkami, sodą, cynamonem oraz z ksylitolem. Powstanie jednolita masa i taką masę przekładamy do wybranej foremki. Ja piekłam w foremce na tartę, wyłożonej papierem do pieczenia o średnicy 30 centymetrów. 



Na wierzchu ułożyłam pokrojone w plastry jabucho i powciskałam ciut w masę, a potem posypałam jeszcze ksylitolem i cynamonem. Pieczemy 35-40 minut w 180 stopniach.




Natalia uwielbia jabłkowe ciasta, a ja cieszę się gdy mogę jej dać coś naprawdę dobrego - bez mąki, cukru i  zbędnego, dodatkowego tłuszczu. 

Moi znajomi są często pod wrażeniem gdy widzą, jak Natalia wcina placki z siemienia lnianego, prosi o herbatę ze stewią czy zajada bułeczki z ciecierzycy. Wszystko to, jest dla niej po prostu zwykłe - bo to daje jej mama, więc dla niej to nic dziwnego. 

Jak każdy maluch, Natalia uwielbia wszystko co słodkie. Przyznaję, że kupuję jej lizaki, lody, mambę, ale ciasta i desery robię sama. Pilnuję, aby nie jadła zbyt dużo kupnych słodyczy jednak nie odmawiam jej wszystkiego. Odmawiam jej stanowczo parówek, nigdy nie zjadła hamburgera czy innego fast fooda i na pewno nie pozwolę, aby jadła coś, co wiem, że nie jest dobrej jakości. Nie pije i nie je produktów z syropem glukozowo-fruktozowym. 


Chcę aby żyła zdrowo i wierzę, że to co je, ma wpływ na to, jak się czuje. 


Nie zawsze tak było, bo o wielu rzeczach kiedyś nie wiedziałam, ale postanowiłam wprowadzać zmiany w nasze życie, do których zarówno ja, jak i ona, musimy się przyzwyczajać. Zniknęło z naszego życia niemal zupełnie kupne pieczywo i w oólge pieczywa jest mało, zamiast margaryny na chlebie ląduje koncentrat pomidorowy, oliwa z oliwek, pasta typu hummus lub miód czy domowa marmolada. Nie ma słodkich płatków do mleka, nie ma kupnej wędliny, nie ma cukru, soli, smażonych frytek i kotletów w panierce. To dzieje się w domu - bo na przedszkolną dietę nie mam wpływu, a jak Nusia jest u dziadków, to również zjada to co dostanie. 


Nie jestem rąbnięta z zakazywaniem jej jedzenia czegoś tam - chodzi o to, że w domu daję jej to, co uważam za najlepsze. 



Jesteśmy wzorem do naśladowania dla naszych dzieci. Tak myślę, choć Natalia nadal nie przekonała się do jedzenia sałaty i kapusty, a ja wcinam je na okrągło. 

Marzę, aby wszyscy ludzie zrozumieli jak ważne jest to co jemy, jak wiele dobrego możemy zrobić dla siebie i swoich dzieci, zmieniając niektóre przyzwyczajenia kulinarne. 

Chciałabym, aby w sklepie było więcej rzeczy jadalnych niż niejadalnych. 

Życzę wszystkim, aby mieli dużo siły na odmawianie swoim dzieciom kupnego szajsu. 


Życzę wszystkim dzieciom, mądrych rodziców, którzy myślą co dają im jeść. 
Życzę dzieciom zdrowych brzuszków i zdrowych serduszek, bo wtedy zupełnie inaczej smakuje zabawa i dzieciństwo. 
Bo dzieciństwo powinno być zdrowe, radosne i lekkie - pełne marzeń, zabawek i pysznych, domowych ciasteczek. 


Najlepsze życzenia dla wszystkich dzieci od dietetycznej siostry Ani i jej małej córeczki do pieczenia, bo choć dzień matki był niedawno i był bardzo ważny, to jakoś dziś świętuję za zdwojoną mocą ;)!



UDANEGO DNIA WAM ŻYCZĘ! :)

9 komentarzy:

  1. :) Nie jesteś rąbnięta rzeczywiście i dobrze czynisz porządnie karmiąc Małą :) Wypieki bez mąki należą do moich ulubionych. Pozdrawiam serdecznie i słodkiego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. senkju i również miłego życzę ;)

      Usuń
  2. W trakcie czytania miałam tylko jedno w głowie,, Chciałabym, żeby moja mama i babcia miały taka świadomość kiedy byłam mała''

    I mimo, że obie chciały dla mnie jak najlepiej, to lukrowane, tłuste gniazdka kupowane przez babcię podczas wyprawy na rynek, paróweczki na śniadanie, białe pieczywo z gruba warstwą masła, owoce z bita śmietaną, smażone przez babcię chipsy i góra sztucznych słodyczy to nie jest najlepsza droga.
    Czas najwyższy uświadomić sobie, że niezdrowe jedzenie to nie jest ,,dogadzanie'' czy ,,rozpieszczanie'' dziecka tylko budowanie złych nawyków.

    I mimo, że od paru lat świadomości jadam coś, co nazywają trocinami, uważają, że cuduję w kuchni to wszystkie moje argumenty milkną, kiedy oglądamy stare VHSy z dzieciństwa.
    Gdzie cała umorusana przy obiedzie do kamery mówię ,, Mamusiu, a dasz mi jeszcze skórę z kurczaka? Bo ja bardzo lubię...'' zagryzając białą bułką...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prócz tej chrupiącej skórki z kurczaka, którą znierałam z talerzy całej rodzinie, pamiętam jeszcze rzodkiewki, na które ładowałam tak jak moja mama łyżeczkę masła posypując solą....
      Cóż...myślę sobie - a, cudujmy dalej! :)

      dzięki za komentarz!
      pozdrawiam

      Usuń
  3. Tak, na prawdę dużo zależy od wykształconych w dzieciństwie nawyków. Ciekawe czy twoja córka będzie również tak rozwijała się kulinarnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jesteś rąbnięta! Taka mama to skarb - nie dość, że sama dba o swoje zdrowie, to dba również o zdrowie swoich najbliższych:) Warto Cię naśladować!
    Ja nie mam dzieci, ale wiem, że jak się pojawią, nie będę ich karmić tym dziadoskim jedzeniem dostępnym w każdym sklepie, tylko będę jej gotować, wymyślac, ograniczać świństwa do maksimum :)

    OdpowiedzUsuń
  5. a jak się przedstawia kalorycznośc tego ciasta.
    P.S gratuluję Ci, chciałabym mieć taką mamę

    OdpowiedzUsuń
  6. a jak się przedstawia kalorycznośc tego ciasta.
    P.S gratuluję Ci, chciałabym mieć taką mamę

    OdpowiedzUsuń