Zdrowie i równowaga zaczyna się na talerzu

05.02.2013

walentynkowy KONKURS i tarta BEZ MĄKI




Biała mąka odchodzi do lamusa, a konsumenci są świadomi tego, że jest to produkt nie tylko zupełnie pozbawiony wartości odżywczych, ale również wysoko przetworzony i wysokokaloryczny.

Efekt jest taki, że po spożyciu białej mąki automatycznie wzrasta zapotrzebowanie organizmu na witaminy i sole mineralne. Zwróćmy uwagę, że biała mąka to praktycznie wyłącznie wysoki indeks glikemiczny oraz same kalorie.

Wiele osób eliminując gluten z diety, zauważa zanik swoich uporczywych dolegliwości takich jak bóle stawów, nadciśnienie, poziom cukru we krwi. A to właśnie może powodować gluten.

Komentowany tutaj przepis został zamieszczony w moim poradniku 
„Moja Kuchnia bez mąki i glutenu”.



W I serii limitowanych poradników rozprawiam się z produktami, które na pewno nie służą mojemu zdrowiu. 

W poradniku „Moja Kuchnia bez mąki i glutenu” jest to gluten.
W poradniku "Słodkie ciasta i desery na diecie" jest to cukier.





...uwielbiam Wasze romantyczne opowieści, uwielbiam czytać o miłości, więc piszcie 



59 komentarzy:

  1. Dla ukochanej osoby, w Walentynki przygotuję pyszną rozgrzewajacą zupę cebulową, tak cebulową! z grzankami w kształcie serduszek Zupa cebulowa to ulubiona zupa mojego chłopaka, zawsze jak do mnie przyjeżdża prosi żebym ją zrobiła :) a na deser lekkie pianki malinowe coś ala ptasie mleczko. Mam duużo mrozonych malin są pyszne, słodkie i ten kolor walentynkowy:)
    karmarczewska@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zupa cebulowa to wspaniały pomysł na kolację we dwoje. A te maliny brzmią cuuudnie :)

      Usuń
  2. Ta tarta jest genialna! Tym bardziej, że mam ciecierzycę! Muszę zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla ukochanej osoby, w Walentynki przygotuję.. ananasowe żeberka z nuta chilli. Dlaczego? Bo moj ukochany/chłopak/facet/mąż/luby/ślubny (nie ważne jak zwał) jest mięsożercą. I za porządną, solidną porcję mięsa odda te wszystkie słodkie, całuśne deserki, ciasteczka, czekoladki? A jeśli i Twoj/Wasz ukochany jest taki sam to jak nic ten przepis jest dla Ciebie a właściwie dla niego. Bo za takie żeberka będzie Cie kochał do końca życia i jeden dzień dłużej... uwierz mi. A gdy on będzie pochłaniał swoje mięso ja spokojnie skonsumuje te maleńkie walentynkowe czekoladki. W końcu kto jeśli nie my kobiety bardziej niż wszystko (oprócz diamentów oczywiście) kochamy słodycze?
    bernika@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyśmienity pomysł! Chętnie zjem czekoladki i oddam mięsko :) Ale przepis kochana! Przepis poproszę! Jak ma go tak rozkochać we mnie, to muszę poznać ten magiczny przepis :)

      Usuń
  4. Ja w walentynki najbardziej zajmuję sie atmosferą aby była wspaniała , dzieci wysyłam na noc do babci i zostaję sama z mężem na wspaniałej kolacji :) Stwarzam wspaniała atmosferę , właczam romantyczną muzykę , na stole ustawiam duże świece obok parę małych :) Szykuje kieliszki do wina . I wtedy zakładam jakąś swoją najlepszą sukienkę i serwuje moje dania :) Przystawka- Sałatka grecka . Danie głowne - spagetti , mój mąż jest mięsożercą , więc coś z mięsem musi dla niego byc:)A na deser to co lubimy oboje. Gruszki w czekoladzie rozpalą nasze podniebienia:)I wtedy druga połówka już jest moja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzmi świetnie! Weronika - Ty to potrafisz :)
      Udanego walentynkowego wieczoru życzę! Oby udał się i tym razem!

      Usuń
  5. ja jestem zołzą i czekam na to, aż mój luby coś przygotuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest to jakaś koncepcja...faceci kochają zołzy ;)

      Usuń
  6. My z Mężem Walentynek nie obchodzimy, ale zawsze 13tgo lutego mamy połówkę rocznicową naszej znajomości. W tym roku będzie 13tego 6,5 roku razem, więc tego dnia przygotuję mu sernik Sernik Straciatella z Wiśniami i pizzę z fasoli z pomidorkami w kształcie serduszek:)
    Mój Kochany będzie zachwycony gdyż nie może doczekać się aż zacznę piec serniki a pizzę uwielbia a takie w zdrowej wersji przyjmuje ochoczo:) Oczywiście jakieś winko i ja, też przygotuję sie jak mogę najlepiej na ten dzień;)

    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzmi bardzo fajnie....zwłaszcza ten sernik ;)

      Usuń
  7. Dla ukochanej osoby przygotuje pikantne nuggetsy z kurczaka w razowych płatkach z masą kolorowych sosów do maczania oraz spodki (muffinki) z cienkiej czekolady wypełnione waniliowym musem z serka homogenizowanego jagodowo jeżynowym sosem z kawałkami owoców...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chcę być Twoją walentynką!! :)

      Usuń
  8. Ja niestety jestem singlem, więc jedyna ukochana osoba jaką chcę obdarować czymś smacznym w Walentynki to ja sama! No bo w końcu kochanie samego siebie to coś od czego zdecydowanie powinien zacząć każdy singiel! :) Na obiad przygotuję sobie curry z kurczaka i z jabłek z ryżem brązowym, bo uwielbiam indyjskie smaki. A na deser upiekę szarlotkę na biszkoptowym spodzie z mąki orkiszowej. Singlowe walentynki wcale nie muszą oznaczać butelki wina, tabliczki czekolady i płakania nad komedią romantyczną ani tym bardziej udawania, że ten dzień nie istnieje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale ta tarta się pięknie prezentuje. Muszę wypróbować przepis!

    OdpowiedzUsuń
  10. Samotne Walentynki spędzę na pewno w towarzystwie jakichś pysznych muffinków, chyba zrobię kakaowe fasolowe :) A że strasznie kocham mojego siostrzeńca to chętnie oddam mu połowę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje również będą samotne, ale Twoje zdaje się zapowiadają się lepiej :P

      Usuń
  11. Pewnego miłosnego dnia, pewna zakochana dziewczyna, z wielką miłością pragnęła przygotować cudowny dzień dla swojego mężczyzny. Gdy słońce wstało, niczym rusałka po rosie pobiegła do pobliskiego warzywniaka, kupiła świeże produkty i w pięknym miłosnym fartuszku w serca zabrała się do pracy. Jej mężczyzna zwany Bulbasem spał niczym małe dziecko. Ona w międzyczasie oddzielała białka od żółtek by zrobić najlepsza jajecznicę świata. Smażyła białka na maśle, by były ścięte, potem dodała żółtka by oblały biały puch swoim żywym kolorem. Zielony szczypior i grubo mielony pieprz udekorowały jajecznicę, która już dumnie prezentowała się na śnieżnobiałym talerzu:) Ekspres mielił ziarna kawy, a zapach wypełniał kuchnię. Grzanki wyskakiwały z tostera, choć pewnie nikt nie uwierzy, ale wprost na talerz obok jajecznicy. Jędrne pomidory połączyły się z szalotkną i morską solą tworząc duet idealny. Dziewczyna położyła wszystko na starej drewnianej tacy, dodała miłosny liścik z odciśniętymi ustami, które pomalowała czerwoną szminką i ciepłym "Dzień dobry kochanie" obudziła swojego mężczyznę.....

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla ukochanej osoby w Walentynki przygotuję.. siebie :) Najsmaczniejsza byłabym pewnie w sosie czekoladowym i z bitą śmietaną, ale w związku z tym, że Luby nie jest ogromnym miłośnikiem słodkości (i dzięki Ci Panie, bo oboje wyglądalibyśmy jak dwie kluseczki!) postawię jednak na efekt wizualny... Wszystko to, czego może pragnąć do schrupania - to moje nogi w obcasach. Ale będzie musiał obejść się smakiem - przynajmniej na początek. Bo zanim dobierze się do soczystych udek, będzie musiał pochłonąć zapiekankę z tuńczykiem w sosie jogurtowo-pomidorowym z pełnoziarnistym penne i mozzarellą (a niech ma coś od życia!). Do tego sałatka ze szpinakiem, gruszką, orzechami i serem pleśniowym ;) A w związku z tym, że lubimy bawić się jedzeniem - pozwolę mu to wszystko przygotować razem ze mną ;) A na deser... Takie historie to po 22 ;)

    tosiowata@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. W tym roku Walentynki z różnych względów nie będą mogły być tak huczne jak zawsze, ale wiem na pewno, że Ukochanemu przygotuję coś specjalnego, żeby był pewien, że jest kimś szczególnym :) Jest to coś co wygląda niesamowicie, znalazłam to na jednym ze zdrowych blogów kulinarnych i byłam zaskoczona, że z tak prostych składników można wyczarować takie cudeńko, a mianowicie: serduszka z parówek z nadzieniem warzywnym (zmielone warzywka, które akurat znajdę 14 lutego w lodówce) posypane tartą mozzarellą i podpieczone w piekarniku przez kilka minut. Ukochany na pewno będzie zachwycony, ponieważ uwielbia gotować (mam nadzieję, że nie wpadnie na ten sam pomysł co ja, a nawet jeśli, będzie zabawniej) i oczywiście jeść :) Byle do czternastego! Mniam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam w głowie dwie opcje i wciąż zastanawiam się, którą wybrać. Pierwsza z nich to pudełko w kształcie serduszka z własnoręcznie zrobionymi czekoladkami - maleńkimi serduszkami, z mlecznej i białej czekolady (pół na pół) i nadzieniem malinowym.
    Drugim pomysłem jest tort-serce w kształcie pudełka z masy cukrowej, które po otworzeniu będzie kryło wyżej opisane czekoladki :) Tort będzie można otworzyć (oczywiście tylko wierzch), gdyż będzie sztywna masa cukrowa służąca za wierzch "pudełka".

    Pozdrawiam :)
    marikac1@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla ukochanej osoby, w Walentynki przygotuję troszeczkę miłości, trochę tajemniczości, odrobinę słodyczy, i wiem że nie muszę nic przygotowywać bo Moja Walentynka chce mieć tylko mnie w ten dzień:) Ana deser dodam może jego ulubione muffiny z czekoladą:)
    Pozdrawiam
    krecik8810@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla ukochanej osoby na ten wyjątkowy wieczór przygotuję coś pysznego jak zwykle zresztą :) canelloni nadziewane mięsem mielonym z warzywami, zapiekane pod beszamelem - pychotka :) a na deser torcik bezowy z kremem cytrynowym. To tyle jeśli chodzi o jedzenie, bo to tylko początek przygotowań. Jak już nasze kochane dzieciaki padną po dniu zakochanych pełnym wrażeń, a jakże z nimi świętujemy od rana do zmierzchu, przecież to również ich święto w końcu to nasze małe walentynki :)Więc jak już odpłyną w objęcia morfeusza, zapalimy kilka świec... rozsiądziemy się wygodnie na kanapie z lampką pysznego winka w dłoniach... i słuchając spokojnej cichej muzyki przegadamy kilka godzin. Potem... potem to już puśćcie wodze fantazji i sobie sami dopowiedzcie co jeszcze może się wydarzyć ...
    Pozdrawiam i owocnych walentynek życzę :)
    ladnaanka@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Dla ukochanej osoby (czyli dla samej siebie,bo obecnie nie mam już chłopaka,ale mam kochaną przyjaciółkę Alicję,tylko,że obecnie jesteśmy daleko od siebie,ale nadal Alicja jest kochana <3) przygotuję za pewnie jakieś ciasto. Będzie to chyba ciasto Rafaello lub ciasto Bounty,które robiłam kilka dni temu,ale tak mi posmakowały te ciasta i mam na nie teraz jeszcze ochotę. Lubie piec,a szczególnie ciasta,pyszne ciasta. Cieszę się,że przełamałam się zjeść np. od czasu do czasu moje ulubione ciasta np. Rafaello,a nie było to łatwe bo wychodzę z ED. Nie jest mi łatwo,ale nie poddaję się,bo chce żyć. ;)


    miss7buziaczek@onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla ukochanej osoby w walentynki przygotuję naszą ukochaną paprykę faszerowaną. Na zgodę, bo niestety jesteśmy już dłuższy czas w stanie wojny. A w środku mięso mielone, ryż brązowy, cebula, pomidor. Deseru nie będzie, bo moja ukochana mama wraca z pracy późnym wieczorem, a o tak nieprzyzwoitych godzinach nie pozwolę grzeszyć zajadając się słodkościami nawet w walentynki.

    Kurde, Twój post i ten konkurs pomógł mi znaleźć pretekst i sposób, żeby pogodzić się z rodzicielką, dziękuję ! ;)
    W sumie, może przesunę swoje walentynki na 6 lutego..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Btw. tarta wygląda genialnie i mój brzuch właśnie mi mówi, że ma na nią ochotę...

      Muszę skończyć z oglądaniem zdjęć jedzenia w nocy, ughh..

      Usuń
    2. Wiesz, może czasem się trzeba "podłożyć", wyciągnąć rękę i schować dumę czy uraz w kieszeń, ale to wcale nie znaczy, że przegrywamy, że jesteśmy w gorszej sytuacji.
      Mam nadzieję, że pogodzisz się z mamą - trudno bez nich żyć. Ja z moją też mam wzloty i upadki...jak to w życiu. I zawsze pierwsza przełamuję impas.
      Miłego wieczoru dziewczyny ;)

      Usuń
  19. Dla mojej ukochanej "Walentynki" - córci, która 14.02 obchodzi urodziny przygotuję jej ulubiony tort, przekładany masą śmietanowo-truskawkową, z dodatkiem cytryny - lekki, orzeźwiający, ulubiony :) Będą też babeczki z masą kajmakową i owocami, hot-dogi, domowa pizza, owocowe szaszłyki - bo przyjdzie do niej cała masa koleżanek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niezwykłe urodzić córkę w Walentynki - w takim wypadku każdego roku nie brakuje powodów do radości...i dobrze! :)

      Usuń
  20. Dla mojej ukochanej osoby w walentynki przygotuję .... jego ulubione kanapki, herbatę z cytryną w termosie, konserwy oraz czekoladki z nadzieniem wiśniowym. :)
    Dziwne menu?! U nas to normalne: w tym roku, tak jak i w zeszłym, i dwa lata temu mój Ukochany wyjeżdża na poligon (jest zawodowym żołnierzem). To, że go nie będzie przy mnie w tym dniu wcale nie oznacza, że zapomnieliśmy całkowicie o walentynkach i o tym aby uczcić jakoś ten dzień. Zwykle ten uroczysty dzień jest przesunięty na ostatni dzień przed jego wyjazdem, w tym roku będzie to 13 luty. Tego dnia przygotuję dla niego pyszną obiadokolację - lasagne z dużą ilością sosu beszamelowego do tego sałatka grecka i kieliszek półsłodkiego wina. Chyba, że mój Luby poprosi o inne dania. :) Po kolacji przygotuję fondue czekoladowe ze szczyptą chilli oraz różnymi dodatkami w postaci owoców, herbatników i pianek. Oboje uwielbiamy pyszną, ciepłą, skapującą czekoladę oraz słodkie owoce. Będziemy siedzieć przy stole, w blasku świec, w tle będzie lecieć romantyczna muzyka, a my wpatrzeni w siebie, nieśmiało i delikatnie będziemy sobie podawać kąski owoców oblane czekoladą palcami. Gorąca czekolada w połączeniu z winem i romantyczną muzyką odpręży nas i nasze myśli szybko przeniosą się do innego pokoju. :) A co tam się będzie działo ... to już niech zostanie naszą słodką tajemnicą.;)
    14 lutego wstanę w środku nocy, przygotuję ulubione kanapki mojego Miśka-bułki pełnoziarniste z sałatą, kiełbasą szynkową i serem, z dodatkami w osobnym pudełeczku-jajka gotowane na twardo, pomidor i ogórek, kawałki papryki i kilka różnych owoców. Zrobię pełny termos herbaty Earl Grey z cytryną i cukrem. Razem z konserwami zapakuję to wszystko do podręcznej torby. A czekoladki zapakuję w plastikowe pudełeczko i upcham do jego wielkiego plecaka gdzieś między skarpetkami, koszulkami a mundurem, żeby miał niespodziankę gdy już na miejscu będzie rozpakowywał swoje rzeczy. :) Mój ukochany wstanie, zabierze plecak i torbę, stojąc w progu, patrząc mi prosto w oczy wyszepce; "Kocham Cię i cieszę się, że jesteś! Niedługo wrócę..." i da mi na pożegnanie gorącego buziaka. A wieczorem dostanę sms'a: "Dziękuję Kochanie!:*".

    Pozdrawiam serdecznie!
    Renata D. - sheyla888@op.pl

    P.S. Jestem 500 obserwatorem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszczę! Przytulajcie się więc tego 13stego ;)

      Usuń
  21. Niektórzy nie lubią walentynek, twierdzą że kochanie i pokazywanie tego uczucia nie powinno być komercyjne, na pokaz, na ten jeden dzień w roku. Dla mnie to ciut niedorzeczne, każdy powód jest dobry by móc oddać się w całości, temu niezwykłemu działaniu miłości :)

    Dla ukochanej osoby, w Walentynki upichcę dużo, smacznie i lekko!

    Przystawka-POTRÓJNA ROZKOSZ:
    1) podłużne kawałki melona oplecione szynką parmeńską, związane kokardką ze szczypiorku;
    2) łososiowe sakiewki- na środek plastra łososia układam kuleczkę twarożku (chudy twaróg, świeży chrzan, posiekany szczypiorek), wolne końce łosośka zbieram u góry i związuje szczypiorkiem
    3)potrzebne są plastry ananasa (preferuję świeży owoc)i powidła z żurawiny; na blasze układam ananasa, a w środek dorzucam łyżeczkę, dwie, żurawiny, chwilę podpiekam przy 180 oC (robię to na oko, całość ma się podgrzać, przejść wzajemnie smakiem, a nie skopcić :P) Na koniec przyozdabiam owocowy duet listkiem świeżej bazylii, bądź mięty. Wygląda i smakuje obłędnie.

    DANIE GŁÓWNE- BO CO TU UKRYWAĆ, KAŻDY FACET KOCHA CYCUSZKI
    Pierś z kurczaka marynuję w ulubionej marynacie (ocet balsamiczny, miód, siekany tymianek, kapka oliwy z oliwek). Porcje kurczaka grilluję na patelni- bez dodatku tłuszczu oczywiście. Trwa to dosłownie parę minut, a kurczaczek świetnie pachnie.
    Na patelni duszę szpinak- świeży, całe liście, lekko osolony i popieprzony. Gdy zwiędnie dorzucam doń posiekany tymianek, bazylię. Odparowuję całość i podlewam sokiem ze świeżej pomarańczy. Nadal duszę, co rusz sącząc na patelnie sok pomarańczowy. Gdy zielenina zacznie nabierać odpowiedniego smaku i konsystencji dodaję cząstki wyfiletowanego owocu. Danie jest już prawie gotowe :) Podaję je z ryżem jaśminowym w takowy sposób: na talerzu robię "poduszeczkę" ze szpinaku, na niej układam po trzy plastry kurczaka, tak by lekko na siebie zachodziły i zupełnie nie przysłaniały zielonego. Obok wykładam przy użyciu filiżanki kopczyk ryżu, a na jego szczyt wciskam gałązkę tymianku- wszystko dla piękności nieziemskich :) doskonałą ozdobą są też kropeczki z octu balsamicznego, rozciągnięte fantazyjnie wykałaczką (oczywiście mowa tu już o samym talerzu, a nie ryżu :P)

    DESER: on słodyczy zbytnio nie lubi, ja je kocham, więc muszę zdecydowanie ograniczać!! Stąd deser będzie prosty i szybki. Rozpuszczoną gorzką kuwerturę łączę z chilli (zarówno sypkim, jak i suszonymi krążkami, zachowując zdrowy rozsądek!!) i siekanymi słupkami migdałowymi. Całość przelewam do skilikonowych małych foremek (częściej używanych po prostu do mrożenia lodu). Gdy całość zastygnie, wyjmuje domowe czekoladki z formy i układam na fikuśnym talerzyku. (Gdyby pora walentynek była ciut dogodniejsza, między czekoladkami poukładałabym duuuuużo truskawek- tych prawdziwych, a nie z chemiczną przeszłością).

    Dla mnie- kolacja zmysłów!

    Pozdrawiam Siostry!
    PS Życzę jutro sporo wytrwałości, gdyż my żyjący dietetycznie znajdziemy się w niezłych tarapatach- pomiędzy swoistym młotem, a kowadłem, czytaj- FAWORKIEM, A PĄCZKIEM :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. Dla ukochanej osoby, w Walentynki przygotuję... coś dietetycznego, coś z niską zawartością cukru, z małą ilością mąki i najlepiej bez tłuszczu – postaram się, bo tego unika On w swojej diecie. Dla mnie, człowieka, który zaczął odkrywać świat gotowania bardzo niedawno, to nie lada wyzwanie! Ale może by tak rano odwiedzić Go z malutkim koszyczkiem z drugim śniadaniem pod pretekstem odbioru foremki na ciasto, którą ostatnio zostawiłam (z premedytacją) u Niego? Hummus z awokado, suszonymi pomidorkami, orzeszkami piniowymi, sporą dozą soku cytrynowego i pieprzu, do tego chlebek razowy z orzechami laskowymi. W tym chlebku tkwi odrobina magii, gdyż przygotowanie go, tj. wyrobienie składników w czarodziejskiej maszynce i upieczenie trwa razem trzy godziny, więc jest odrobina chwil dla nas.  Ale zaraz, zaraz! Drugie śniadanie wypadnie na porę około obiadową, ale cóż… Walentynki są raz w roku. Chciałabym, żeby podejrzewał coś w całym tym walentynkowym zamieszaniu, żeby poczuł szybciej bijące serducho, spojrzenie więcej niż koleżeńskie -żeby w końcu się domyślił!
    Na obiad pierożki w formie małych sakiewek z nadzieniem z piersi kurczaka, kolendrą, imbirem, . Do tego dlla Niego sos jogurtowy z sokiem z cytryny i duuużą ilością pieprzu – bo lubi. Oboje uwielbiamy smak mięty, więc zaparzę do tego marokańską miętę, dodam sok z limonki i brązowy cukier. Teraz czas na deser – gwóźdź programu, zaskoczenie, bo „jego dieta nie przewiduje cukru” (Ops… cukier w herbacie! Ale czymże byłaby herbata marokańska bez słodyczy? ). No to może muffinki? Tak, tak! Foremki w kształcie serduszek to kolejny trop dla Niego. Proszę, zwęsz w tym podstęp, chłopcze! To będzie mój debiut w kategorii bezmącznych i bezcukrowych muffinek i oby się udało. Główne składniki to ciecierzyca, płatki i otręby owsiane, troszkę mleka, para ;) jaj, szczypta sody, stevia w proszku, co by posłodzić nieco (czytałam, że pod wpływem wysokiej temperatury może zgorzknieć- oj tylko nie dzisiaj, prooooszę!). Dorzucę jeszcze odrobinę szaleństwa: troszkę mielonych migdałów i żurawinę. Babeczki hop! do piekarnika i 25 minut oczekiwania sukcesu albo wesołego zakalca, który i tak nie zepsuje mi nastroju. W końcu wieczór się skończy, na mnie przyjdzie czas, czas na powrót do domu, czas na analizę tego zwykłego-niezwykłego dnia, pożegnamy się, przekroczę próg, zejdę schodami, znajdę się pod pieprzynką ciemnych chmur i przypomnę sobie, że „zapomniałam” o foremkach na muffinki. Cóż, będę musiała niebawem odwiedzić Go kolejny raz. ;-)

    czarownica.irmina@autograf.pl

    OdpowiedzUsuń
  24. Dla ukochanej osoby, w Walentynki przygotuję danie takie jak zawsze...czyli prosto od serca. Bo kocham caly rok i dużo milości wkładam we wszystkie pichcone przeze mnie dania. ;) Ale skoro 14sty luty to okazja do świętowania, to można pozwolić sobie na małe, kulinarne grzeszki i odstępstwa od diety. W tym roku planuję słodycz......dużo słodyczy, czyli wymarzony tort dla mojego D. Spytałam go o jego wymarzone składniki na torcie i obmyśliłam przepis. Czekoladowy biszkopt, kremówka z m&m'sami, oraz czekoladowy krem z kawałkami princepolo. W środku ananas. Całość w kształcie serca, obalana czekoladowym ganage i udekorowana cukrowymi ozdobami. Rzeczywiście jest tego dużo, ale czego się nie robi dla ukochanego ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapomniałam o mailu: maartynciaa@gmail.com

      Usuń
  25. Dla ukochanej osoby, w Walentynki przygotuję...Faszerowane serce grejpfrutowe . ZDROWE , PROSTE I ROMANTYCZNE.
    To jest mój przepis , który można znaleźć http://www.gotujmy.pl/faszerowane-serce-grejpfrutowe-,przepisy,135062.html
    Podam też .. Muszle nadziewane farszem serowym http://www.gotujmy.pl/muszle-nadziewane-farszem-serowym-,przepisy,133717.html

    e-mail : paulka104@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  26. Może głupie pytanie, ale do przepisu bierzemy ugotowaną, mieloną ciecierzycę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma głupich pytań! Oczywiście ugotowaną i zmieloną ;)

      Usuń
  27. tarta wygląda obłędnie! ja robiłam kiedyś tez z tej mąki fritattę czy jakos tak z czerwona cebulą, była pycha, więc na te tartę tez chętnie sie skuszę. a jesli chodzi o konkurs to na foremkach mi nie zalezy, poniewaz jestem nawiedzona maniaczką i foremkową chomikowaczką totalną, ale żeby nie było to rywalizację mam we krwi dlatego zaraz wyłuszczę Ci co takiego upichcę Lubemu na walnetynkową kolacyję, żebym miała potem w łóżku romantyczną kołomyję. nie podam mu więc byle jaką bryję tylko postaram się prawdziwie wykazać i swe kulinarne talenty okazać. pomysł jeszcze nie zagościł w mojej głowie, co się czasem chlubnie oryginalną zowie, ale wydaje mi się, że jak przeszperam Twego bloga to na ciekawe tereny wkroczy moja wirtualna noga. i chociaz mój facet nigdy nie był na żadnej diecie to myslę, że chętnie ulegnie takiej dietetycznej podniecie w moim wydaniu, dlatego dzięki za inspiracji ANIU!!!! więęęęęęęęęęęęęęc co mu upichcę na tę walnetynkową sjestę? jeszcze nie wiem, ale po to u Ciebie własnie jestem i mam nadzieję, że jak pobuszuję tu troszeczkę to nie podam mu zwykłej zupy miseczkę tylko znajdę jakąs potrawę odjechaną, po spozyciu której wyruszylibysmy w podróz miłosną karawaną ;) a może masz sama jakies ciekawe propozycje i niezawodne pozycje ??? kulinarne naturalnie, proszę nienachalnie!!!! ;) czekam zatem na inspiracje a tymczasem kończę te rymowane, nocne wariacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rany ... zgubiłam mysl, zatem sprostowuję, że jako nawiedzona formakomaniaczka mam ich już tyle, że sama nie wiem ile i chyba sie nie pomylę jesli powiem, że baaaaardzo dużo i wiele, mogłabym natrzaskac tortów i babeczek na całe wesele, a teraz konczę, poniewaz tutaj ostatnio mnie jest zbyt wiele ;)

      Usuń
  28. wiesz co, własnie wpadłam na pomysł, żeby podać mu gulasz z serc kurzych ;) takie serducha wpisałyby sie cudownie w klimaty walentynkowe i tej wersji będę sie trzymać ... albo jedno serce [świńskie] faszerowane z miłością sercami kurzymi ;) uuuuuuuuuu, ale byłaby romantyczna kolacja, problem jest jednak niewielki bo mój facet od serc wybrałby raczej serdelki! ://// cóż, ja i tak ostrzę na walntynki nóż, a co upichcic dalej zdecydowac sie nie mogę, dlatego proszę o podpowiedziową zapomogę :(

    OdpowiedzUsuń
  29. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  30. tak z ciekawości i w poszukiwaniu inspiracji przejrzałam komentarze i już wiem co upichcę i o czym kulinarnie marzę. jedna laska pisała, że kazdy facet "lubi cycuszki" bardziej od gruszki, ale mój jest trochę inny i nie czuje sie winny z powodu swego uwielbienia do mego tzw tylnego mienia czyli po ludzku pisząc, mój facet ubóstwia kuperki i choc nie znudziły mu sie jeszcze wstrętne [wg mnie] serdelki to podam mu na tacy kuperek jak ta lala, niech w niego wbije swoje kły dzikiego szakala ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem ;)

      ps. ale bez przesady, jako ideał chodzący mam tez swoje wady, tzn. jak zbyt duzo rymuję to powagi sytuacji wcale nie czuję i nie ma dla mnie żadnych autorytetów, dlatego czasami uzywam śmiesznych, obrazoburczych epitetów, a tak poza tym to uważam, że przesadzam, dlatego juz sie stąd natychmiast wyprowadzam :)

      Usuń
    2. Słuchaj, zastanów się i nie rób tego- ja w Twych rymach nie widzę nic złego !
      :D

      Usuń
    3. dzięki, dzięki wielkie, az mi serce z roztkliwienia mięknie. :D oto jesteś moją pierwszą fanką ryma, której po lekturze nie rzednie mina. ale to nie moja wina, jak ktos taki jak ja ma wypaczone poczucie horroru i nie wpisuje sie swoją gadką do ogólnie przyjętego stylistycznego wzoru, czyli paplaniny bez luzu i z brakiem jaj!!! ;) ajajajaj, a miałam juz przestac się tutaj nachalnie narzucać w hurtowej ilości, ale ostatnio jak tu wchodze to rym w mojej łepetynie zawsze łatwo gości co zadziwia czasem różnych jegomosci. sama nie wiem skąd taka u mnie rymowana faza, mam tylko nadzieje, że autorka bloga nie nosi nazwiska Obraza??? ;)

      Usuń
  31. Mój luby uwielbia kuchnię włoską, staram się przemycać do niej zdrowe dodatki - pizzę robię z mąki pełnoziarnistej, używam pysznych ale często zdrowszych ! W te walentynki na pewno na jego stole zagości pizza, a męskim mięsnym wydaniu - taką lubi najbardziej, chociaż ostatnio zajada się botwinką ( mam takową , gdyż robiłam przetwory ) a ona ze względu na swój jasno różowy kolor mogłaby z pewnością być walentynkową potrawą :)

    Annpas16@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  32. Dla ukochanej osoby, w Walentynki oprócz miłosnej atmosfery, pięknego stołu, malutkich świeczek przygotuję na początek zupę krem z selera. Podam ją w białych, okrągłych, porcelanowych miseczkach i obowiązkowo posypię świeżo zmielonym kolorowym pieprzem. Jako danie główne przygotuję pyszne francuskie quiche z wędzonym łososiem, gruszką i camembertem. Do quiche podam sałatkę z rukoli. Na deser zjemy czekoladowy fondant z kleksem bitej śmietany i drylowanymi wiśniami, które latem przetworzyłam. Już nie mogę doczekać się 14 lutego:)

    P.s
    Świetne foremki, bardzo by mi się przydały, szczególnie do quiche i czekoladowego tortu na moje zbliżające się wielkimi krokami urodziny:)

    Aneta
    aneta.majchrzak@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja dla moich ukochanych osób (bo robiąc coś dla męża, jak mogłabym pominąć moje dzieci...) przygotowałam w weekend przedwalentynkowy sadzone.
    Ale sadzone nie takie zwykłe, lecz sadzone od serca...
    Bo jak się kocha, to zwykła parówka i zwykłe jajka potrafią wyczarować uczucie.

    Zresztą spójrzcie tylko:
    http://cafebabilon.blogspot.com/2013/02/jajko-sadzone-na-walentynki.html
    Laura

    OdpowiedzUsuń
  34. Dla Ukochanego przygotuję zupę soczewicową z chili w małej miseczce w serduszka na początek aby rozgrzać podniebienie i chęć na coś jeszcze, a to coś to będą skrzydełka pieczone w marynacie z sosu sojowego z dodatkiem chili, do tego zielona sałata z lekkim sosem, a na deser flan waniliowy lekki jak piórko. A do całej kolacji podam jeszcze wino czerwone wytrawne nasze ulubione. Po takiej kolacji .. cała noc przed nami ;)
    Ulcik
    kuchnianawzgorzu@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  35. Około 7 lat temu,kiedy nie znałam jeszcze gustu kulinarnego mojego aktualnego męża,upichciłam na kolację warzywa z polędwiczkami kurczaka,a wszystko skąpane było w sosie słodko-kwaśnym.Tym wszystkim polałam ryż zlepiony na kształt serca.Kolację dopełniło dobre wino.Kolacja nie jest zbyt wymyślna,ale sprawdziła się :).Od tamtej pory na pamiątkę tego wydarzenia dla ukochanej osoby, w Walentynki przygotuję serce ryżowe polane sosem słodko-kwaśnym z warzywami i polędwiczkami drobiowymi.

    OdpowiedzUsuń
  36. Dla ukochanej osoby, w Walentynki przygotuję "Pizzę na cieście z kaszą gryczaną"!! (http://doprawionefantazja.blogspot.com/2013/02/pizza-na-ciescie-z-kasza-gryczana.html) Cóż może być bardziej romantycznego niż płomienie świec, pizza z ciągnącą się mozzarellą i lampka wina... Czasem mam wrażenie, że moja Druga Połóweczka jest większym zdrowożercą niż ja... na szczęście to zaraźliwe! :) Uwielbia szpinak - co raczej rzadko spotykane u facetów ;p Ale jak tu podać szpinak "w wersji romantycznej"??! Chyba znalazłam sposób... lekko zmodyfikuję pizze, która to jest moim ostatnim wynalazkiem, oszalałam dosłownie na punkcie ciasta z kaszy gryczanej! :)

    OdpowiedzUsuń