Dietetycznie Siostro!

16.06.2015

NAJWIĘKSZE BŁĘDY POLSKIEGO GOTOWANIA - Philipiak Milano kontra nasze tradycje!


Niedawno miałam okazję uczestniczyć we wspaniałych warsztatach "Sobotni Targ Na Zdrowie", organizowanych przez Philipiak Millano - producenta najwyższej jakości naczyń kuchennych ze stali szlachetnej.

Zapraszam na mój ostatni film


Jak zobaczycie na zdjęciach poniżej, z warsztatów nie wyszłam z gołymi rękami - każdy uczestnik otrzymał śliczny garnuszek, a cierpliwi (i zagadani) blogerzy, na koniec imprezy odeszli z koszami świeżych owoców i warzyw :))


Warsztaty odbyły się w CookUp studio na Bielanach i zabrałam na nie moją mamę :)


Z przyjemnością przedstawiam Wam relację z tego wydarzenia, ponieważ przygotowane podczas niego dania, były nie tylko pyszne, ale przede wszystkim bardzo zdrowe! Na zakończenie relacji mam dla Was niespodziankę :)

SOBOTNI TARG NA ZDROWIE ~~ Philipiak MILANO

Dla mnie, podczas gotowania, najważniejsze są trzy rzeczy:
1. Aby było zdrowo
2. Aby było dietetycznie
3. Aby było łatwo i najlepiej również szybko :)

Przeglądając moje przepisy, szybko można się zorientować, że większość potraw jest łatwych w przygotowaniu oraz, że nie są pracochłonne. Dzieje się tak, ponieważ lubię wygodę i cenię sobie mój czas. Jestem mamą dwójki dzieci, pracującą w domu na pół etatu i nie chcę spędzać dnia na gotowaniu! Fajne jest to, że system gotowania Philipiak Milano spełnia wszystkie moje wymagania!



Ta piramida to właśnie bardzo ciekawy system Philipiak Milano. Zakłada oszczędność energii, czasu oraz dzięki krótkiej obróbce, również na parze, otrzymujemy z tej piramidy pyszny i zdrowy posiłek.
System polega na dopasowanych elementach, które możemy ustawiać jeden na drugim - dzięki temu tylko jeden palnik, pracuje na temperaturę w całej piramidzie garnków. Dodatkowo specjalnie zaprojektowane dno każdego naczynia sprawia, że w garnkach możemy utrzymać tę samą temperaturę na każdym poziomie piramidy!


Dodatkowym elementem jest patelnia groszkowa, dzięki której otrzymamy np. pyszne, miękkie naleśniki, przygotowane całkowicie bez tłuszczu. Można na niej smażyć mięso bez tłuszczu - zapewniam, że to możliwe, nic się nie przypala, mięso jest wysmażone i bardzo smaczne.

Wszystkie potrawy przygotowywaliśmy osobiście pod bacznym okiem włoskiego szefa kuchni, restauratora Giancarlo Russo. Zaprezentował nam sposób przyrządzania, a następnie uczestnicy zebrani w grupy, szykowali dla siebie:

1. Zupę z żabnicy z warzywami
2. Mule (cozze) na parze z sokiem z cytryny
3. Zielone szparagi z pary z pesto
4. Miętowe naleśniki ze świeżymi malinami i malinowym dressingiem

W naszej grupie dowodziła moja mama i szybko zdobyła serca uczestników oraz szefa kuchni, który mianował ją swoim pierwszym pomocnikiem :) W drużynie gotowała z nami Mariola z bloga Kulinarne pyszności Molki i Agata z bloga Dietetyczne Fanaberie, z którą znam się odkąd powstały nasze blogi, czyli już 4 lata! Mailowałyśmy ze sobą podczas pierwszych kroków blogowych, doradzałyśmy sobie z zakresu dietetyki i odżywiania, gdy ja byłam już po kursie, a ona dopiero w trakcie nauki. Teraz Agata ma swoją poradnię dietetyczną i jest dietetykiem z pasją i zapałem! Polecam jej poradnię :)


Wszystkie potrawy warsztatów
Składniki dla 4 osób

500 g świeża żabnica
800 ml woda
40 g marchew
20 g cebula
400 ml pulpa pomidorowa
40 ml oliwa z oliwek extra vergine
1 doniczka świeży estragon
1 pęczek natka pietruszki
800 g  świeże małże ( cozze )
2 szt trawa cytrynowa
4 szt cytryna
500 g świeże zielone szparagi
40 g orzechy pinoli
100 ml oliwa z oliwek extra verine
1 doniczka świeży tymianek
1 doniczka świeże oregano

Przygotowanie

Do pierwszego garnka wlewamy wodę i pulpę pomidorową , dodajemy pokrojoną w kostkę cebulkę i marchew oraz estragon. Czekamy do momentu wrzenia wywaru  i dokładamy pokrojoną w 2 cm kostkę żabnicę. Całość gotujemy pod przykryciem drugiego garnka przez około 15 minut. Po tym czasie do drugiej warstwy naczynia wkładamy małże i trawę cytrynową (trawę lekko ugniatamy, aby uwolnić ze środka smak ). Przykrywamy trzecią warstwą  garnka  do którego wykładamy szparagi w całości ( wcześniej obrane ). Wszystkie składniki gotujemy na parze przez około 30 minut.


W międzyczasie przygotowujemy pesto. Do blendera wlewamy oliwę z oliwek, dodajemy orzechy i świeże zioła. Całość miksujemy do uzyskania kremowej konsystencji.


Kiedy wszystkie dania są gotowe, do czwartego garnka ( czwarta warstwa naczynia ) wlewamy pesto i czekamy tylko do momentu podgrzania.

Podczas serwowania małż skrapiamy je dodatkowo świeżym sokiem z cytryny.


Zupę szykowało się bardzo szybko i była gotowa w niecałe 30 minut. Smakowała rewelacyjnie - pierwszy raz jadłam żabnicę, ale od czasu warsztatów kupiłam ją już dwa razy. Jest bardzo "mięsista", sycąca, ma białe mięso, a jej cena jest porównywalna ze świeżym dorszem. Małże smakowały wybornie - jestem ich fanką i bardzo się cieszyłam, że mogłam je zjeść.... na śniadanie :)
Szparagi do gotowania obieraliśmy, czego w domu nie robię, ale przyznam, że szybciej są miękkie, a smakują równie dobrze! Pesto, którym polewałyśmy szparagi było w naszej grupie dziełem Agaty i było pyszne!

Na warsztatach rozmawialiśmy sporo o zdrowym odżywianiu, pojawiły się dietetyczne wskazówki ze strony jednego z gości, dr hab Dariusza Włodarka, dietetyka z SGGW. Okazało się szybko, że na warsztatach było kilku dietetyków, ale wszyscy byli ze sobą zgodni co do tego, że:

1. Mięso należy jadać 1,2 razy w tygodniu
2. Należy zjadać przynajmniej 3-4 porcje warzyw codziennie
3. Krótka obróbka warzyw sprawia, że nie pozbawiamy ich witamin w takiej ilości, jak to się ma przy długim gotowaniu
4. Smażenie na tłuszczu powinno odejść do lamusa!

Philipiak Milano to marka, której misją jest promocja zdrowego stylu życia, czyli dokładnie taka sama jak moja :) Karol Okrasa, współpracujący z marką, przekonuje o tym, jak w łatwy sposób gotować krócej, z mniejszą ilością soli oraz bez tłuszczu. Ja również pragnę dzielić się wiedzą i moim doświadczeniem z innymi! Dzięki temu, możemy nie tylko unikać popełniania błędów w odżywianiu, ale również inspirować się wzajemnie!

OTO NIESPODZIANKA

Zapraszam Was do konkursu komentarzy, z których wybiorę pięć osób i nagrodzę, a nagrody będą wspaniałe:

Przywieziony z warsztatów garnuszek Philipiak Milano, więcej o nim TUTAJ


oraz pięć pełnych zestawów moich e-booków wraz z bonusami, w skład których wchodzą pozycje:
"Słodkie ciasta i desery na diecie"
"Moja kuchnia bez mąki i glutenu"
"No Stress. Cook Book"
więcej o pakiecie TUTAJ


Aby wygrać jedną z pięciu nagród należy w komentarzu napisać, co według Ciebie w tradycji polskiej kuchni, jest najmniej zdrowe i na co zamieniasz to w swojej kuchni.

Jeśli, na przykład, przestałaś smażyć naleśniki na tłuszczu lub zrezygnowałaś z panierki na kotlecie - napisz o tym! A może uważasz, że największa zbrodnia dla zdrowia to zasmażana kapusta lub golonka? Jeśli tak - napisz o tym i powiedz, jak jada się w Twoim domu. Jeśli chcesz porównać tradycje kulinarne wyniesione z Twojego rodzinnego domu do Twoich działań w kuchni - również o tym napisz.

Czekam na komentarze, w których powiecie mi, w jaki sposób możemy odczarować naszą dość ciężką, tradycyjną, polską kuchnię, na lekką i zdrowszą :)

Konkurs nazywam "NAJWIĘKSZE BŁĘDY POLSKIEGO GOTOWANIA" i będzie trwał od dziś 16.06.2015 do końca miesiąca. Do 3 lipca ogłoszę pięciu laureatów wybranych uznaniowo - nie będzie tutaj żadnego losowania :) Nie powstanie również regulamin, ponieważ jestem w pewnym sensie organizatorem i fundatorem nagród i raczej śmiem twierdzić, że wszystko jest dla Was jasne :)

W razie pytań piszcie, w razie odpowiedzi, możecie alternatywnie zamieszczać komentarze pod postem na facebooku, też wezmę je pod uwagę :)
Powodzenia!
Ania

14 komentarzy:

  1. Szkoda tylko, że ceny tych garnków są tak obłędne.
    Wspomniana cudowna groszkowa patelnia to drobne 2745 zł.
    Nawet gdyby było mnie stać nie kupiłabym z 2 powodów- wydawanie takiej sumy na patelnie jest absurdalne i nie moralne -patrz ilość ludzi potrzebujących obok nas i na świcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patelnia za takie pieniądze, to faktycznie obłęd! Zgadzam się, że dla przeciętnej osoby nie są to garnki w zasięgu ręki i właśnie dlatego postanowiłam zrobić Wam niespodziankę i oddać otrzymany garnuszek :)

      Serdecznie zapraszam do konkursu, bo moje poradniki też są równie cenne choć nie takie drogie :))))

      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Chyba będę pierwsza z komentarzem😄
    Od kilku lat zazwyczaj gotuję dwa obiady. Mój mąż wychowany jest na tradycyjnej polskiej kuchni, ja próbuję te potrawy trochę "uzdrowić". Oto sposoby na oszukanie mężowego podniebienia:
    1. Dla wielbiciela schabowych: kotlet niestety smażony, ale panierkę robię z mielonego siemienia lnianego, czasami z dodatkiem mielonych otrąb. Schabowy jest złocisty po usmażeniu, mąż nigdy uwag nie zgłaszał😉
    2. Dla wielbicieli smażonego mięsa: mięso z piersi kurczaka czy też rybę przygotowuję w parowarze. Potrawy są soczyste i nic nie tracą ze smaku.
    3. Dla wielbicieli słodkości: ciasto czekoladowe, w którym zamiast mąki, tłuszczu i cukru znajdują się bataty, awokado i miód ( na marginesie ciasto jest rewelacyjne). Furorę zrobiło także ciasto z ciecierzycy i maku ( z Twojego bloga). Ostatnio także wypróbowałam przepis na lody z awokado, banana, jogurtu i kakao- cudownie kremowe bez zbędnego tłuszczu i cukru.
    4. Dla wielbicieli pieczywa: bułki na kanapki do pracy piekę sama z mieszanki mąki pszennej i żytniej, otrąb i nasion. Mąż bułki w pracy zachwala, a ponadto stwierdził że są bardziej sycące niż "sklepowe".

    Dużym grzechem polskiej kuchni jest także odgrzewanie przez odsmażanie na tłuszczu. Ja zamiast tego odgrzewam potrawy w parowarze, super sprawa😄

    Kilka drobnych rzeczy, a zmienia życie😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buźki wstawione z telefonu w komentarzu niestety się nie pokazują :(

      Usuń
  3. Wróg number one... ŚMIETANA. W zupach, na ziemniakach, z truskawkami, w ciastach, masach, w mizerii, na deserach..wszędzie. Tłusta, w ogromnej ilości, połączona w przeładanych ciastach to istna bomba cholesterolowa. Jeszcze te o niskiej zawartości tłuszczu jakoś przejdą od czaasu do czasu, ale czego by nie zabielić pomidorówki np. jogurtem? Smak taki sam, a jednak to dużo zdrowsza wersja.
    Wróg number twoooo...OLEJ. Wszędzie olej, wszystko zatopione w oleju. Schabowy, ziemniaki, pierogi polane ogromną ilością przypalonego masła, placki ziemniaczane mokre od tłuszczu. Halo, kochani! Dlaczego nie można by smażyć na mniejszej ilości tłuszczu i to zdrowszego? Kokosowego rafinowanego.. Rzepakowego, który jest wszędzie bez problemu dostępny. Kilka kropel i też się usmaży, nie trzeba lać hektolitrami.. To nie ma pływać, tylko się smażyć.
    Wróg number threeeee... CUKIER+OCZYSZCZONA MĄKA CZYLI CIAST. Bo czym jest placek ciotki klotki bez 5 czy 6 warstw różnych mas, lepiących usta od swojej słodkości, a na wierzchu bez polewy glukozowo-fruktozowej (czyt. czekoladowej). A biszkopt bez mąki pszennej to w ogóle się nie uda.. BZDURA. Wszystko można lekko zmodyfikować. Mąkę pszenną wymieszać pół na pół np. z pełnoziarnistą, a część cukru zastąpić miodem, stewią czy ksylitolem.
    Wróg number four.. SZYBKIE, BYLE JAKIE ŚNIADANIA. Drożdżówka w przelocie do pracy, lekko nieświeża kanapka z osiedlowego sklepu, batonik na zabicie głodu, kajzerka z masłem i pasztetem to nie nowość. Większość polaków tak właśnie jada o poranku. A wystarczy wstać minutę szybciej, zalać płatki owsiane wodą, posypać cynamonem i ruszyć do łazienki wyszykować swój nieskazitelny makijaż, a w między czasie na jednej nodze skoczyć do kuchni zamieszać owsiankę, co by nie jeść później zwęglonej. Inna opcja? Kajzerkę zamienić na razową bułkę z piekarni niedaleko, 10gr droższa, a dużo zdrowsza i smaczniejsza niż zwykły pszenny gniotek. Lubisz batony na śniadanie? Jesz te "fit"? Sprawdzałeś skład? Już tego nie rób, nie chcesz się przerazić. Zalej płatki owsiane miodem, połącz z żurawiną, otrębami, lnem, orzechami i wsadź na chwilę do piekarnika, a po przestudzeniu pokrój. Gwarantuje, są dużo lepsze niż te wypchane po brzegi konserwantami zamiast bakaliami.
    Wróg number five.... PANIERKI. Z wyżej wymienionym tłuszczem, to istna petarda.. miazga..bomba.. kaloryczna. Spróbuj obtoczyć schabowego/kurczaka w sezamie, płatkach owsianych, otrębach lub lnie mielonym. Po pierwsze to ciekawe urozmaicenie, dla nudnego schaboszczaka, a po drugie dużo zdrowsza wersja.

    Kilku wrogów, mało warzyw, dużo alkoholu - typowe. Ale spróbujmy to zmienić. Wrogów zastąpmy sprzymierzeńcami, do obiadów lub kanapek nawpychajmy zieleniny, a wódkę czy piwo zastąpmy winem lub najlepiej wodą z cytryną albo herbatą.

    STAY POSITIVE :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Poczytuję Twojego bloga już od pewnego czasu i czerpię wiele inspiracji i motywacji, więc z chęcią przyłączę się do zabawy:) Uważam, że w tradycyjnej polskiej kuchni najmniej zdrowe jest połączenie składników lekkich z mocno kalorycznymi, często dodatkowo połączone z obróbką termiczną co zazwyczaj dale prawdziwą bombę kaloryczną. Ja często sięgam po tradycyjne polskie dania, ale tam gdzie mogę - próbuję je odchudzić (choć nie zawsze uciekam się w tym zakresie do extremalnych metod). Dla przykładu:
    Łazanki - uwielbiam po prostu!! Wiem też, że sposobów na ich zrobienie jest bardzo dużo i każdy pod tą nazwą kojarzy zupełnie inny smak:) U mnie w domu rodzinnym zazwyczaj było to dość tłuste danie ze smażoną kiełbaską, boczkiem (najlepiej surowym) oraz kapustą (surową lub kiszoną - zasmażaną oczywiście). Ja ograniczam się wyłącznie do uduszonej surowej kapusty (zazwyczaj wybieram włoską) ze sporą ilością świeżego koperku ii przyprawami a jedynym tłuszczem w daniu jest odrobina masła klarowanego do zrumienienia cebulki.
    drugie moje ukochane danie to leniwe pierogi, to chyba dla mnie najszybszy obiad jaki jestem przygotować, bo zrobienie pierogów zajmuje mi mniej czasu niż zagotowanie wody na nie :P . wersja kaloryczna - z oczyszczonej mąki, ser półtłusty lub tłusty i obowiązkowo polane rumienioną na maśle bułką. Obecnie przygotowuję moje leniwe z mąki orkiszowej i białego chudego sera - moja wersja jest bardzo mocno serowa, a zamiast zrumienionej bułki - dodaję mus ze świeżych owoców sezonowych.
    trzecia rzecz jaka przychodzi mi do głowy - placki ziemniaczane - zrezygnowałam z ich smażenia i od jakiegoś czasu piekę je w piekarniku. No i często do ziemniaków dodaję cukinię - ale wtedy to już placki cukiniowo ziemniaczane:)
    Pozdrawiam serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobra dieta to trudna sparawa. Im więcej na ten temat czytam tym mniej wiem bo tak tego dużo a każdy ma swoje doddodania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo dobra dieta to dieta przygotowana indywidualnie dla każdego :)
      Warto czytać, ale nigdzie nikt nie znajdzie przepisu "dla siebie". Taki przepis powstanie z połączenia wiedzy o sobie z wiedzą o odżywianiu

      Usuń
  6. najgorsze w polskiej kuchni jest smażenie na ogromnych ilościach tłuszczu. Żeby sie tego oduczyc i to zmienić kupiłam sobie dozownik do oleju w formie sprayu, wytarczy kilka psiknięc i patelnie jest cala pokryta kropelkami tłuszczu
    Druga sprawa- kotlety w panierce. Cięzka sprawa, trudno bylo sie odzwyczaić, aż zaczelam smażyć na pergaminie. Filet kurczaka smaruje oliwą i ziołami i wkładam w pergamin. Smaże na patelni bez zadnego dodatkowego tłuszczu, a kurczak jest tak soczysty jak nigdy!
    Dla mnie to byly dwie wielkie rewolucje w gotowaniu i nigdy juz nie wróce do starych nawyków.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dopiero od ponad roku się "przestawiam" na zdrowe zamienniki.Jestem młodą mamą dwójki dzieci. I wiadomo, teraz aby dobrze i zdrowo wyglądać trzeba się napracować :) A przede wszystkim muszę być zdrowym wzorem do naśladowania. W kuchni, podstawą moich dań głównych stanowią warzywa.Mięso max 3 razy w tyg (ze względu na męża :P ) Do zabielania zup, sosów używam jogurtu greckiego o obniżonej zawartości tłuszczu, jogurtu naturalnego.Zamiast codziennej dawki ziemniaków - makarony, różnego rodzaju kasze. Nawet ostatnio do zupy zaczęłam dodawać kaszę jęczmienną zamiast ziemniaków. Do zagęszczania potraw, typu jakiś gulasz warzywny, mięsny itp - otręby. Robiąc pancakes'y używam serka wiejskiego, płatków owsianych. Do ciast używam mąki kukurydzianej. Pulchne, wilgotne, zawsze idealne :) Zamiast masła - awokado. Panierka (choć rzadko ją stosuję) to albo zmielony sezam albo siemię lniane. Soki to wiadomo - wyciskane ze świeżych owoców. Lody też robię sama. Zmielony twarożek, owoce, miód. Jeśli wrzucam coś na patelnie - smażę na łyżce oliwy. Mięso przeważnie marynuję więc później dodatkowy olej nie potrzebny. Bardziej skupiam się na potrawach gotowanych i pieczonych aniżeli smażonych. A już na pewno nie uznaję dań gotowych z paczki lub jakichś innych sztucznych dodatków.

    Mam wrażenie,że czegoś tu jeszcze zapomniałam dodać:P

    OdpowiedzUsuń
  8. Smutno pisać o błędach i negatywach rodzimej kuchni, skądinąd sentymentalnie smacznej, bo gdzie lepiej jak u mamy?

    Z cieknącą ślinką wspominam maminy bigos, flaczki czy rosół. Nikt nie zrobi tak dobrego kotleta z ziemniakami i mizerią. Pierogi ruskie podawane ze śmietaną lub smażoną cebulką. Kluski śląskie z pysznym gulaszem, śledzie w śmietanie, golonka w piwie.. moje kubki smakowe pracują coraz silniej.

    A na deser? Na deser faworki! Albo racuchy drożdżowe! I ciasto z dużą ilością kremu, ewentualnie makowiec lub sernik, ale na tyle słodki, by na kolejny kawałek skusić się z grzechem obżarstwa i łakomstwa.

    Tłusto i słodko - z tym niestety kojarzy mi się polska kuchnia. Ziemniaki polane tłuszczem, smalec, kotlety panierowane, golonki i inne tłuściochy na talerzach. Do tego przesłodzone desery i wszechobecny biały cukier.

    Tak smacznie, jak niezdrowo.

    I odkąd świadomość trochę większa próbuję małymi kroczkami uzdrawiać domowe polskie potrawy, z których żal zupełnie rezygnować. A oto kilka prostych rad.

    1. Kup dobrej jakości patelnię zwykłą oraz grillową, które ograniczą użycie tłuszczy do smażenia.
    2. Zaopatrz się w dobre tłuszcze - olej kokosowy i rzepakowy nierafinowany do smażenia, olej lniany na zimno do sałatek.
    3. Biały cukier nie istnieje. Zaopatrz się w ksylitol, miód, stevię.
    4. Do panierki użyj płatków owsianych, siemienia lnianego czy innych ziaren, pestek lub orzechów.
    5. Zapomnij o margarynie i smalcu.
    6. Jogurt zamiast śmietany.
    7. Biała mąka pszenna nie jest jedyna. Nawet pierogi można zrobić z mąki razowej.
    8. Polskie, rodzime kasze zamiast ziemniaków. A do zupy chude mięso, najlepiej drobiowe.

    I zapewniam, że będzie tradycyjnie, polsko i smacznie, a może nawet smaczniej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Postanowiłam wziąć udział już pierwszego dnia, ale zamiast pisać na biegu, otworzyłam sobie worda i codziennie, po kilka razy nawet dodawałam przykłady moich modyfikacji.

    Oto efekt ponad tygodniowej pracy. Imponujące? - więc czekam na nagrodę!

    1. Biały cukier całkowicie zastąpiłam ksylitolem i stewią. Słodzę też miodem, karobem czasem cukrem trzcinowym - dla smaku karmelu.
    2. Biała mąka dla mnie nie istnieje. Testuję różne mąki i w zupełności daję z tym radę - poniżej konkretne przykłday
    3. Sól ograniczam do minimum. Używam innych, intensywnych przypraw - ziół, mieszanek garam masala, curry
    4. Nie ma w mojej kuchni czegoś takiego jak smażenie na tłuszczu. Podsmażam czasem na masełku lub oleju, ale nigdy nie jest to zatopiony w tłuszczu kotlet!
    5. Kotletów nie ma! Mięso wyłącznie 2 razy w tygodniu. Ewentualnie częsciej, ale wtedy wyłącznie ryba!
    6. Gotuję na parze właściwie wszystko! Każde warzywo i każdą rybę. Czyli nie wygotowuję polską metodą wszystkich witaminek. Ziemniaki robią się 15 minut i są absolutnie pyszne!
    7. Gdy piekę ciasta nigdy nie smaruję foremek margaryną (której absolutnie nie używam - tłuszcze trans, fuj!) i nie wysypuję bułeczką! Używam wyłącznie sylikonowych foremek!
    A teraz potrawy, które zmodyfikowałam z tradycyjnych polskich przepisów, na swoje – zdrowsze wersje:
    1. Leniwe kluski: ser+jajko+skrobia. Kładę łyżką na gorącą wodę.
    2. Ryba wyłącznie z pary lub duszona – nigdy z mące czy panierce z bułki
    3. Młoda kapusta z koperkiem i masłem na wywarze z włoszczyzny – bez zagęszczania!!
    4. Naleśniki smażone bez tłuszczu i bez białej mąki
    5. Herbatę słodzę stewią, naleśniki czy placki miodem lub pudrem z ksylitolu (pomysł od ciebie Aniu) a do ciast dodaję cynamon, karob lub stewię i cukier trzcinowy
    6. Szarlotka tylko z manny
    7. Mięsa pieczone, mielonych nie robię na patelni – zamiast tego są pieczone
    8. Nigdy nic nie zagęszczam
    9. Pomidorowa bez smietany, czasem z łyżką greckiego jogurtu
    10. Ukochana polewka z podsmażonej tartej bułeczki na fasolkę lub kalafior zmieniła się w roztopione masełko
    11. Racuszki smażę bez tłuszczu z mąki amarantusowej
    12. Domowa pizza z brudnej, pełnoziarnistej mąki
    13. Czerwone mięso to steki lub polędwica z patelni grillowej
    Pozdrawiam serdecznie, wszystkim życzę wygranej oraz czekam na wyniki )))
    Mariola

    OdpowiedzUsuń
  10. Popularna mąka pszenna nie jest zdrowa,
    o wiele lepsza będzie żytnia albo razowa.
    Z mąki pszennej są też białe makarony,
    następnym razem kup pełnoziarnisty dla żony!
    I te kotlety w tłuszczu skąpane,
    w złocistej bułce opanierowane.
    A przecież można wziąć otręby czy patki owsiane
    i w piekarniku upiec kotlety rumiane.
    A do naleśników, wbij to sobie lepiej do głowy,
    świetnie sprawdzi się zdrowy olej kokosowy.
    Biały cukier to też nic dobrego,
    lepiej użyj syropu z agawy lub cukru brązowego.
    Dajmy się ponieść fantazji, niech na talerzach będzie kolorowo,
    odchudzajmy polskie potrawy, starajmy się jeść zdrowo.
    Kuchnia polska jest pyszne, ale często tłusta i ciężka,
    może być jednak równie smaczna, ale znacznie lżejsza.
    Bo chcieć to móc jak to mawiają mądre przysłowia.
    Gotuj po polsku, ale mądrze, niech Twoja kuchnia będzie zdrowa!

    OdpowiedzUsuń