Zdrowie i równowaga zaczyna się na talerzu

03.06.2013

a co Ty jesz na późną kolację?



Kolacja zbyt późna nie jest dobrym pomysłem. Kiedyś ktoś wciskał mi ciemnotę, że można jeś późno, byle przynalmniej 3 godziny przed spaniem. To nieprawda. Już popołudniu metabolizm zaczyna zwalniać, a pod wieczór w zasadzie śpi. Jesli nie zafundujemy organizmowi jakiegoś wieczornego treningu to o 18stej organizm powoli zasypia. I to są fakty. Późną kolację oddaj wrogowi, a jeśli jeszcze nie jest zbyt późno lub jesteś po wieczornym treningu to proponuję lekką kolację z porządną porcją mięsa z dorsza. A dorsz to świetne źródło witamin, minerałów oraz tłuszczów - wzmacnia odporność i poprawi krążenie.


Składniki

  • 3 średnie filety z dorsza
  • 500g pieczarek
  • Cebula
  • 2 łyżeczki koperku suszonego


Marynata

  • Łyżeczka oleju sezamowego
  • 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1/4 łyżeczki białego pieprzu
  • 2 łyżki musztardy sarepskiej


Przygotowanie

Marynatą obtaczamy filety i pozostawiamy na godzinkę. W tym czasie obieramy pieczarki i szatkujemy cebulkę. Cebulkę dusimy w niewielkiej ilości wody. Gdy już będzie uduszona, dodajemy pokrojone pieczarki i dusimy aż będą gotowe - na koniec dodajemy koperek i mieszamy. Należy co jakiś czas dolewać niewielkie ilości wody - na koniec czekamy aż płyn odparuje. Rybę wstawiamy na parowar na jakieś 10 minut. Gdy już poczujemy charakterystyczny zapach ryby, to znaczy, że jest gotowa :)



To lekka i pyszna propozycja kolacji. Bardzo smaczna i dobra jako posiłek po wieczornym treningu.

SMACZNEGO SIOSTRY!

45 komentarzy:

  1. Po internecie chodzi tyle sprzecznych teorii co do późnej kolacji, że ja nie wiem co o tym myśleć :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słuchać siebie i swojego ciała. Ja od późnych kolacji nie chudnę ;)

      Usuń
    2. dokładnie, obserwować siebie i swój organizm. osobiście nie jadam kolacji później niż o 19tej a chodze spać o północy. testowałam już wszystkiego - obojętnie co zjadłam później (węgle białka tłuszcze nabiał itd) męczyło mnie okropnie i nie mogłam spać. dlatego po kilku miesiącach testów - lekka kolacja ok 19tej i na tym koniec.

      Usuń
  2. Nie ma chyba większej bzdury, aniżeli kolacja do 18. Osobiście jem o 20-21 będąc na redukcji, która no cóż- pomimo tego jakże karygodnego czynu, przebiega wzorowo. Proszę, nie wciskajcie ludziom ciemnoty, kolacja 3 h przed snem jest jak najbardziej na miejscu. Jedząc wcześniej, przypuszczam, że budziłabym się w nocy z głośnym odzewem burczącego brzucha, a metabolizm chyba przestałby funkcjonować.. No, a przynajmniej zacząłby odkładać tłuszcz na "ciężkie czasy". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się z Tobą anonimie zgodzić! Też jestem na redukcji i kolację jem przed 21:00, a chodzę spać o 23:00.

      Usuń
    2. Cudnie - dobra wiadomość, że nie wszystkim rosną tyłeczki od późnych kolacji. Napiszcie przynajmniej co jecie o tej 21:00?

      Usuń
    3. Anonim nr 2 ;) Ja jem twaróg z jogurtem naturalnym, oczywiście więcej twarogu, a mniej jogurtu do tego dodaję trochę naturalnego kakaa i troszeczkę aromatu waniliowego, całość mieszam i wszamam ;) Dozwolone na redukcji, potwierdzone przez dietetyków i trenerów personalnych. Bywa, że i jem serek wiejski z orzechami laskowymi - także dozwolone. Nie jem na noc (podkreślam na NOC) węgli złożonych i prostych to one powodują "tuczenie".

      Usuń
    4. No to wypowie się Anonim numer 1- zazwyczaj białkowy placek otrębowy podany z chudym serem i warzywami/ sałatą, wędzonym pstrągiem, sokiem z cytryny, świeżo mielonym pieprzem i szczypiorkiem/ wędzonym łososiem, jajkiem i rukolą itp. Szczerze mówiąc nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio jadłam jakąś chuda rybę. ;) A tyłeczki rosną właśnie od moim zdaniem, niezbyt rozsądnych kolacji o 18. Za przeproszeniem- głupota jakich mało, chyba że ktoś chodzi spać o 21. Pozdrawiam.

      Usuń
    5. ja jem kolacje 2-3h przed snem. a chodzę spać ok.23, wiec kolacje jem w granicach 20tej. jakbym chciala jesc o 18 to dopiero zaczęłabym tyć....5 godzin bez jedzenia...i normalnym funkcjonowaniu to stanowczo za długo. Kolacje mam lekkie zawsze, i głównie białkowe, węglowodanów i tłuszczy zdecydowanie mniej. Np.serek wiejski 3%+warzywa(pomidor,ogórek,rzodkiewka)taka sałatka z serka wiejskiego. Polecam, schudłam w sumie 13kg

      Usuń
    6. Rówież preferują kolację o 20-21 a czasem nawet po niej jestem glodna. Co na taką kolację BIAŁKO czyli mięsko,ryby, piersi kurczaka, białe sery, omlety, twarogi, jogurty naturalne i warzywa. Nie bójmy się jeść. Kolacja to kwestia BURZLIWA od zawsze - nie dajmy się zwariować. Jeśli jesteśmy głodni - jedzmy. Nasz organizm jest najmądrzejszym nauczycielem na świecie. Głód oznacza zapotrzebowanie i tyle. Bądźmy sprytni, nauczmy się czytać wskazówki naszego ciała.

      Usuń
  3. A ja jem ostatni (i zarazem potreningowy) posilek około 19-20. I wygląda on różnie - raz jest to sałatka, innym razem kawałek grilowanego kurczaka, a jeszcze innym - ryba właśnie.
    I nie wyobrażam sobie zjeść np. ostatni posiłek około 18, skoro chodzę spać tak około 32:30... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jem kolację ok. 20:00-21:00 i są to zazwyczaj 2 kanapki z ciemnego pieczywa bądź grahama z warzywami, wędliną, serkiem wiejskim itd. Nie tyję od tego. Spokojnie utrzymuję wagę. Jak dla mnie jedzenie kolacji tak wcześnie nie jest zbyt dobre.

    OdpowiedzUsuń
  5. Już popołudniu metabolizm zaczyna zwalniać, a pod wieczór w zasadzie śpi. Jesli nie zafundujemy organizmowi jakiegoś wieczornego treningu to o 18stej organizm powoli zasypia. I to są fakty.

    Skąd takie fakty??

    Nie pytam złośliwie, wręcz z ciekawości.. bo zauważyłam że jak sama jem przed 18 kolacje to chudne, po 18... niestety źle to się kończy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marc David "Dieta spowalniająca"
      cyt: Podobnie jak Sandy, wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że organiz przetwarza pokarm najbardziej efektywnie w okolicach południa, a dokładniej gdy słońce osiąga najwyższy punkt na niebie. Badania dowodzą, że kalorie najlepiej spalamy podczas lunchu. Najgorzej natomiast późnym wieczorem i wcześnie rano."
      Powtarzam to, bo u mnie akurat to się sprawdziło - mam takie samo doświadczenie. Kolacja po 18-19 źle się kończy, nawet gdy jest mała. Budzę się pełna i waga stoi w miejscu.

      Usuń
    2. muszę znaleźć tą książkę... :) bo chyba mój organizm tak reaguje... dzis np... najwiekszy głód odczuwałam właśnie około południa.. mogę zjeść wtedy dużo i często się karcę za to w myślach, a w efekcie jest tak, że jak zjem ok południa to pozniej ok 4-5-6 mam ochote na coś lekkiego na kolacje i wiecej nie muszę.. i nie tyje wtedy!

      Usuń
  6. Kolacja o 20-21 to norma. Na redukcji także. Oczywiście nie je się wtedy cukrów prostych (złożone mi nie szkodziły - schudłam 64kg i utrzymuję efekt ponad rok).

    Btw grzyby w takiej ilości i to na noc są lekkie? Ratunku...

    OdpowiedzUsuń
  7. Totalna bzdura z tą kolacją. Jestem na diecie ułożonej przez dietetyczkę i ostatni posiłek jem o 21.30. Nie przeszkadza to w redukcji wagi. Zazwyczaj jest to kanapka z pieczywa pełnoziarnistego lub chrupkiego plus owoc i jogurt/kefir/maślanka. Ewentualnie jakaś sałatka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja kolację jem o 20 i zazwyczaj jest to twarożek z rzodkiewką, ogórkiem i szczypiorkiem, bez chleba, z odrobiną soli, pieprzu i czosnku granulowanego :) Chodzę spać kolo 24, więc zazwyczaj kładąc się spać czuję już ssanie w żołądku z głodu. I jedząc tak kolacje, normalnie chudnę. Nie ma nic gorszego niż jeść do 18 i potem juz nic, bo gdy kładziemy się późno spać, jesteśmy tak głodni, że jest więkssze prawdopodobieństwo, że skusimy się na coś przed spaniem :) Osobiście więc wyznaję zasadę żeby jest 3-4 godz przed snem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. na kolację po prostu najlepiej jest jeść dużą porcję białka, a jak najmniejszą węglowodanów. i ja tak robię :)
    fajna ta Twoja kolacyjna wersja. wypróbuję sobie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Możesz podać źródło tych faktów a propo godziny jedzenia kolacji? Bo wszystkie źródła, z którymi się spotykam, akurat Twoją teorię podają jako totalną bzdurę. I z tym się zgadzam, więc z Tobą nie mogę - nie wyobrażam sobie, żeby organizmy osób będących na nogach na przykład w godzinach 6.00-21.00 i 10.00-24.00 swoim funkcjonowaniem trzymały się ścisło jednych ram czasowych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marc David "Dieta spowalniająca"
      cyt: "Podobnie jak Sandy, wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że organiz przetwarza pokarm najbardziej efektywnie w okolicach południa, a dokładniej gdy słońce osiąga najwyższy punkt na niebie. Badania dowodzą, że kalorie najlepiej spalamy podczas lunchu. Najgorzej natomiast późnym wieczorem i wcześnie rano."
      No własnie ja się zgadzam z tym co cytuję i z tym co napisałam w poście.

      Jednocześnie zgadzam się też z tym, że wszystko jest kwestią indywidualną ;)

      Usuń
  11. Kolacja o 18? Dla osoby, która chodzi spać później niż o 21 oznacza to, że organizm przez noc zacznie spalać mięśnie, gdyż nie dostarczymy mu niezbędnego paliwa. A Pani to nazywa ciemnotą... proszę się chociaż wstrzymać od takich opinii, skoro nie ma się podstawowych informacji na temat funkcjonowania organizmu, bo niektórzy wierzą bezgranicznie we wszystko, co przeczytają :)
    Czemu na głodnego spalamy mięśnie, a nie tłuszcz? Bo pozbywa się tego, co zżera najwięcej energii. A tłuszcz oszczędza, bo jest on cennym magazynem tej energii. A jak już organizm spala mięśnie, to faktycznie - schudniemy, bo ważą one dużo więcej niż tłuszcz. Ale efekty będą widoczne tylko na wadze, a nie w obwodach. Tu trzeba znaleźć złoty środek - dostarczać posiłki często w mniejszych ilościach i przechytrzyć organizm tak, by nie czuł głodu tylko sytość - wtedy braki energii będzie czerpał z tłuszczu, nie mięśni. Aktywość fizyczna również jest tu nieoceniona - słyszeliście pewnie tezę, że organ nieużywany zanika? Nieużywane mięśnie jako pierwsze idą do cięcia, bo są bezużyteczne i zabierają tylko drogocenną energię :)
    Warto zjeść LEKKĄ, białkową kolację z warzywami na 2-3 h przed snem, na pewno przez to nie przytyjemy, a za to organizm nie poczuje się głodzony i nie będzie zwalniał metabolizmu.
    Jeśli jeszcze zafundujemy sobie trening bez późniejszego posiłku, to możemy sobie pogratulować głupoty.

    Tak do wszystkich - nie opierajcie się na tym co ktoś powie, czy napisze, nawet jeśli jest to Wasz dietetyk (nie kwestionuję ich wiedzy, ale zdarzają się przypadki preferujące głodówki). Najlepiej jest poznać swój własny organizm z biologicznego punktu widzenia, wiedzieć jak funkcjonuje, jak przebiegają procesy trawienia, tworzenia komórek mięśniowych, tłuszczowych itp.

    Trochę się rozpisałam:) Mam nadzieję, że ktoś skorzysta:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo wartościowy komentarz - dzięki!

      Zgadzam się z tym, że wszystko jest kwestią indywidualną.

      U mnie kolacja po 18-19 źle się kończy. Żródło i jeden z cyctatów, mówiący o tym co pisałam w poście poniżej.

      Pozdrawiam panią/pana ;)

      Marc David "Dieta spowalniająca"
      cyt: "Podobnie jak Sandy, wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że organiz przetwarza pokarm najbardziej efektywnie w okolicach południa, a dokładniej gdy słońce osiąga najwyższy punkt na niebie. Badania dowodzą, że kalorie najlepiej spalamy podczas lunchu. Najgorzej natomiast późnym wieczorem i wcześnie rano."

      Usuń
    2. Aniu! Przejrzałam Twoje komentarze pod innymi postami i mam jedną prośbę - wyrzuć wagę z domu ;)
      Zmierz sobie obwód uda, bioder, brzucha, talii i biustu i dokonuj pomiaru co dwa tygodnie.
      Czemu?
      Oto powód: http://s1.manifo.com/usr/1/1a6d/8b/manager/540247_372268746151424_100001049060452_1170930_1148919696_n.jpg

      Mięśnie ważą dużo, a zajmują mało miejsca. Z tłuszczem jest odwrotnie - 1 kg tłuszczu zajmuje o wiele więcej miejsca, niż 1 kg mięśni.
      Spadki widoczne na wadze mogą być wynikiem złej diety i spalania mięśni lub wahań poziomu wody.
      Lepiej mierzyć obwody co ok. 2 tygodnie, wtedy nawet jeśli waga nie bardzo drgnie, możemy ocenić spadek tkanki tłuszczowej.

      Co do Marca Davida - przyznaję szczerze, że nie słyszałam o nim i nie czytałam jego książek, jednak tytuł tej pozycji kojarzy mi się z innymi cudownymi dietami i innowacyjnymi podejściami do odżywiania typu Dukan. I bardzo mi się nie podoba ten cytat, gdyż dyskryminuje on porę śniadania :)Skoro późnym wieczorem i wczesnym rankiem nie powinno się jeść ze względu na kiepskie trawienie, to oznaczałoby to co najmniej 12-godzinny post...

      Odradzam wszelkie książki tego typu, bo one są wycelowane na jak największą sprzedaż, a nie skuteczność:) Żeby je czytać trzeba mieć sporą wiedzę o odżywianiu, bo inaczej mogą namieszać w głowie, bo co książka to teoria. Bezstronny jest chyba tylko podręcznik od biologii ;)

      Jest to oczywiście moja osobista opinia. Sama kiedyś stosowałam różne diety, byłam oczarowana Dukanem i innymi wspaniałymi "dietetykami", a każdy spadek na wadze witałam okrzykiem radości. Skutek był taki, że mam rozwalony metabolizm i bardzo wysoki poziom tkanki tłuszczowej w organizmie. W końcu poszłam po rozum do głowy i teraz wiem, że wszelkie diety można wyrzucić do kosza i postawić na zdrowe i racjonalne odżywianie.
      Dobrze wyregulowany i rozkręcony metabolizm poradzi sobie ze strawieniem posiłku o każdej porze, grunt to dostarczać mu paliwo, by nie przestawał pracować:) Najciężej jest doprowadzić do porządnego stanu metabolizm rozregulowany wszelkimi cudownymi dietami, ale nie jest to niemożliwe:)

      Skoro źle reagujesz na późną kolację to może zacznij od porcji minimalnych, jak mały kawałek sera białego? Naprawdę szkoda mięśni:)

      Usuń
  12. Ja i mąż od ponad roku jesteśmy na diecie ułożonej przez dietetyka. jemy 5 posiłków dziennie i tak sie składa że z uwagi na pracę ostatnim posiłkiem jest jedzony w domu obiad około 20 składający się z mięsa/kasza/ryż/makaron/ziemniaki plus warzywa w przeróżnych konfiguracjach a więc również węglowodany. Od roku schudliśmy ja 15 kg a mąż 25 kg tak więc obalamy teorię że nie można jeść kolacji. Chodzimy spać około 23. od kilku miesięcy jesteśmy w fazie stabilizacji a więc dodajemy stopniowo kalorii do posiłków i żadne z nas nie przytyło waga jest stabilna. Oczywiście do tego jeszcze dochodzi duża aktywność fizyczna.

    OdpowiedzUsuń
  13. mój kolega miał ciekawą teorię...."w nocy sie nie je bo się tyje". i tak rozumując a pracując na nocki w pracy prawie nic nie jadł...wracał nad ranem i...pierwsze co robił jadł cieżki posiłek obiadowy i szedł spać :)i takim sposobem tył oczywiście. Nie je się przed snem. Dla niego noc była jak dla wielu ludzi dzień...i w nocy pracując,powinien normalnie jeść....

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja często zjadam twarozek albo troche wedliny tuz przed pojsciem spać, jesli bardzo ssie mnie w brzuchu - mysle, ze to lepsze niz przekrecanie sie z glodu z boku na bok przez kolejna godzine.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mi się wydaje (a specjalistką z pewnością nie jestem), że najlepiej wsłuchać się w swój organizm i tryb dnia... kiedy mam zajęcia na uczelni zdarza mi się wstawać przed 6 rano i chodzić spać o 23:00 czy północy (później też się zdarza) - wtedy kolację jem między 20:00 a 21:00 i dzięki temu nie jestem głodna aż do rana... Ale jeśli pomyślę sobie, że miałabym tak jeść w trakcie sesji, kiedy funkcjonuje w godzinach 9:00 - 2:00... straszne, umarłabym z głodu i nie mogłabym normalnie funkcjonować... dlatego kolację przesuwam na 22:00, ale robię wszystko, żeby była lekka i składała się z białek (jogurt naturalny, twarożek itd.)... Dzięki temu czuję się dobrze i mogę efektywnie funkcjonować... A czy działa? Od wrześnie straciłam 26 kg i mam jakieś mięśnie, więc chyba tak xD

    OdpowiedzUsuń
  16. Totalnie nieprawda. Otóż tuczą źle zbilansowane posiłki, plus nadwyżka kaloryczna ponad całkowite dzienne zapotrzebowanie kaloryczne dla określonego człowieka. Posiłek białkowy zjedzony przed praktycznie samym snem, może mieć pozytywne działanie, buduje, lub zabezpiecza przed antykatabolizmem taknki mięsniowej oraz ma wpływ na szczupłą sylwetkę. Oczywiście jak wspomniałem posiłek powinien być białkowy i bez węglowodanów. Jeśli autorka uważa inaczej to wszyscy z pewnością chcieliby zobaczyć badania potwierdzające ten temat, a nie zwykłe słowa. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat na moje słowa można znaleźć wiele badań medycznych w internecie. Jedno z wielu: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22330017

      Pozdrawiam raz jeszcze

      Usuń
    2. Dziękuję za komentarz. Źródło faktów jakie podałam, podaję za autorem książki "Dieta spowalniająca" i nie podawałabym ich gdyby nie to, że z moich doświaczeń wynika, że to prawda. Osoby, z którymi się odchudzałam oraz ja źle reagujemy na późne kolacje.

      Więc może zamiast osądzać, że coś jest prawdą lub nie, głupotą lub nie, mądrością lub zasadą - napiszmy, że wszystko jest sprawą indywidualną. :)

      Usuń
    3. Akurat kojarzę tego autora książek i akurat w świecie nauki popartej faktami jest powiedzmy na uboczu. Wszelkie medyczne badania mówią co innego. Autor (psycholog) raczej kieruje się chęcią sprzedaży niepopartych faktów pod kamuflażem nauki. Nie mniej jednak niektóre osoby później są przekonane do danych kwestii. Osobiście od lat pracując z różnymi osobami, nie spotkałem się z krzywdzącym działaniem nawet bardzo późnych kolacji. Oczywiście powtarzam o ile cały jadłospis jest odpowiednio zbilansowany. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    4. A co z osobami na diecie wegańskiej, które nie jedzą produktów pochodzenia zwierzęcego? Same warzywka na późną kolację są okej?

      Usuń
    5. Polecam w takim wypadku np. tofu. Jeśli chcesz możesz dodać do niego niedużą ilość niskowęglowodanowych warzyw.

      Usuń
  17. A ja jem kolacje o godzinie 20:30 a to co jem jest zależne od tego o której godzinie wykonałam trening, jeżeli jest to mój ostatni posiłek po treningu to wcinam węglowodany (złożone) białko i warzywa, a gdy jest to dzień bez treningowy to wtedy samo białeczko przeważnie rybka i warzywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 20:30 brzmi rozsądnie, choć dla mnie i tak za późno - no chyba, że kończę trening o 20 :)

      Usuń
  18. Bywa że jem i o północy, a 22-23 to standard i od tego nie tyję, nie wieżę już w mity zakazu późnego jedzenia.
    A rybka wygląda obłędnie:)

    OdpowiedzUsuń
  19. ja też nie jadam późnych kolacyj, chodzę spać około 11-12, ostatni posiłek jadam najpóźniej o 20. I staram się nie jeść go węglowodanowego,choć nie zawsze mi się udaje. Jeśli robię to zgodnie z moimi zasadami - to są to zwykle warzywa - np. twarożek z pomidorem, albo sałatka z ogórków. Czasem jednak jem płatki owsiane, albo makaronową sałatkę.
    Dorsza bym nie jadła, ale chętnie wypróbuję to danie na obiad.
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja mieszkam w hiszpanii i kolację jadam o 22, 23 czasem 24 i chudnę :) viva la spagna !!!

    OdpowiedzUsuń
  21. No no, to danie z wpisu jest smaczne! Uwielbiam pieczarki.

    OdpowiedzUsuń
  22. czyli jeżeli kładę się spać ok 22 to po 18stej spokojnie jeszcze mogę jeść?

    OdpowiedzUsuń
  23. zabawne- schudłam 30kg, jem kolację nie dość, że o 20, nie dość, że o kaloryczności ok. 400, to jeszcze z porządną porcją węgli (40g kaszy? why not?), tłuszczy i o zgrozo- owoców (a fruktoza tak okropnie przecież spowalnia metabolizm!). po kolacji, ,,nawet" pół godziny przed snem wcinam jeszcze warzywa, orzechy, niejednokrotnie słodycze i... żyję! co więcej- od ponad roku wzorowo trzymam wagę.
    więc błagam- nie wciskajmy takich ,,dietetycznych hitów", bo bliżej do ciemnoty wywodom rodem z ,,kolacja o 18, najlepiej samo białko" niż mojemu ,,opychaniu się na wieczór (a może 20 to już noc?)" i to nie twarogiem ;)

    OdpowiedzUsuń